mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Hyundai i10 vs Skoda Citigo: Bój o każdą złotówkę

Hyundai i10 vs Skoda Citigo: Bój o każdą złotówkę

W świecie małych samochodów na dalszy plan często schodzą takie elementy jak atrakcyjna stylistyka, jakość wykończenia, dodatkowe gadżety, a nawet komfort podróży. Pragnąc posiadać nowe auto jak najmniejszym kosztem, jesteśmy skorzy do wielu ustępstw. Sprawdziliśmy, jak wielkie muszą to być ustępstwa w przypadku Hyundaia i10 oraz Skody Citigo, oraz w którym przypadku otrzymamy więcej samochodu w samochodzie.

Hyundai i10 vs Skoda Citigo: Bój o każdą złotówkę
Skoda Citigo to zeszłoroczny nowicjusz rynkowy, jednak od razu, z pewnością w przypadku naszego kraju, jeden z faworytów do miana lidera w swoim segmencie. Choć Hyundai i10 na rynku jest już zdecydowanie dłużej - pojawił się w 2007 roku, a jesienią 2010 poddany został kuracji odmładzającej - takich aspiracji nigdy nie zgłaszał. Jednak, mimo swoich lat, koreański maluszek wcale na tle czeskiego rywala nie wygląda na emeryta z siwą brodą. Co więcej, to właśnie Hyundai wygląda nieco atrakcyjniej, choć trzeba od razu dodać, że oba modele raczej nie będą przyciągać wzroku przechodniów.

Oba modele łączy też podobny, pudełkowaty kształt nadwozia, dzięki czemu małe z zewnątrz auta wcale nie muszą być takie małe w środku (o czym jednak za chwilę). Hyundai i10 oraz Skoda Citigo są niemal identyczne na długość (3565 w stosunku do 3563 mm), Skoda jest jednak wyraźnie szersza (1645:1595), zaś i10 wyższe (1540:1489).

I to właśnie wyższe nadwozie Hyundaia sprawia, że wsiadanie do tego auta jest łatwiejsze, wewnątrz zaś nie ma obawy o kontakt w podsufitką. Zresztą w obu maluchach czwórka dorosłych ma szansę na znośne warunki, choć i10 próbuje mydlić oczy trzema miejscami na tylnej kanapie. Tak się jednak nie da, no chyba, że będą to osoby o wyjątkowo mizernej budowie ciała. Większy rozstaw osi Citigo nie przełożył się, co ciekawe, na większą ilość miejsca na nogi tylnych pasażerów. I choć różnica jest tu niewielka, to jednak wyżsi milej będą wspominać podróż małym Hyundaiem. Citigo z kolei oferuje lepsze przednie fotele, choć z ilością miejsca oraz łatwością ustawienia optymalnej pozycji jest bardzo podobnie.

Przewaga Citigo pod względem ilości miejsca uwidocznia się dopiero po otwarciu klapy bagażnika. Skoda ma tu do naszej dyspozycji 251 litrów, co daje jej czołową lokatę w segmencie A. i10 pod tym względem ze swoimi 225 litrami jest solidnym średniakiem. Oba auta w standardzie mają zestawy naprawcze. Hyundai w dwóch najbogatszych wariantach (Style i Premium) oferuje koło dojazdowe, zaś w Skodzie wystarczy dopłacić 200 zł. Możliwe jest także zwiększenie przestrzeni ładunkowej, jednak żaden z modeli nie oferuje przy tym płaskiej podłogi, zaś Skoda w podstawowej wersji nie ma nawet dzielonej tylnej kanapy.

Oszczędności już na pierwszy rzut oka widać po wykończeniu wnętrz obu modeli. W Skodzie nawet nie starali zakryć się gołych połaci blachy na wewnętrznej stronie drzwi oraz bokach bagażnika. Inna sprawa, że dzięki nim (w kolorze takim samym, jak kolor nadwozia) szarobure wykończenie wnętrza już aż tak bardzo nie "dołuje". Ekstrasów nie znajdziemy jednak także w kabinie i10, którego jednak stylistykę, gdybym został do tego przymuszony, oceniłbym odrobinę wyżej. Pod względem wykończenia, mimo tak samo twardych plastików, szala przechyla się odrobinę w drugą stronę. Oba maluchy należy za to pochwalić za niezłą funkcjonalność, która wyraża się sporą liczbą przydatnych schowków i uchwytów. Citigo ma jednak pewne minusy. Przycisk do otwierania okna od strony pasażera znajduje się tylko przy jego drzwiach. Tylne okna są zaledwie uchylane. Niby nic, jednak czasami może denerwować.

Czy od małych aut, w których oszczędza się na czym się da, można oczekiwać, że zaskoczą nas swoimi osiągami i właściwościami jezdnymi? Niby nie, jednak przykład obu naszych bohaterów pokazuje, że nawet i w tym segmencie nie musi być najgorzej. Pod maską testowanego Hyundaia i10 pracował 1,1-litrowy silnik benzynowy, rozwijający moc 69 koni mechanicznych. Citigo do walki wystawia stado o 6 koni większe, jednak jednocześnie jego litrowa jednostka ma jeden cylinder mniej (w ofercie Citigo znajduje się także słabsza, 60-konna wersja tego samego silnika).

Spod świateł nieco szybciej ruszymy za kierownicą Citigo - decyduje tu przede wszystkim nieco niższa waga auta (ok. 50 kg), choć ponad 13-sekundowy sprint nie każdego zadowoli. Hyundai na osiągnięcie tej samej prędkości potrzebuje prawie 2,5 sekundy więcej. Jednak znacznie gorzej jest, jak przyjdzie nam energicznie przyspieszyć w trasie, gdy przed nami wloką się jeszcze wolniejsze pojazdy. Przyspieszanie na wyższych biegach trwa bowiem wieki i dlatego dynamiczna jazda musi się wiązać z częstym sięganiem do lewarka zmiany biegów i jazdą na wyższych partiach obrotów (od 3 tys. wzwyż). Lepiej z takimi warunkami radzi sobie Skoda, dzięki nieco wyższej mocy maksymalnej, a także szerszemu zakresowi użytecznych obrotów. Na szczęście w Hyundaiu przekładnia "daje radę", poszczególne biegi wchodzą pewnie i precyzyjnie.

Identyczna konstrukcja zawieszenia - kolumny McPhersona z przodu i belka skrętna z tyłu - wskazywałaby na duże podobieństwo w zachowaniu obu aut podczas jazdy. Nic bardziej mylnego - diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach i to właśnie w tym elemencie widać chyba największe różnice pomiędzy Skodą Citigo a Hyundaiem i10. Na korzyść czeskiego malucha - trzeba od razu dodać.

Jazda Hyundaiem jest stabilna, dopóki nie zapuścimy się w bardziej kręte odcinki dróg. Szybkie ruchy kierownicą powodują, że nie mamy całkowitego poczucia panowania nad autem, do tego dochodzą nieznaczne przechyły nadwozia oraz lekka podsterowność. i10 wyraźnie nie lubi także bocznych podmuchów wiatrów, mocniejsze mogą sprawić, że nawet jazda na wprost będzie wymagać mocnego trzymania kierownicy.

Citigo tymczasem to pod tym względem zupełnie inna liga. Przyczepność jak i szybkość reakcji na ruchy kierownicą jest tu zdecydowanie na wyższym poziomie. I raczej nie jest to tylko i wyłącznie zasługa układu ESP, który Czesi oferują już od podstawowej wersji, podczas gdy w Hyundaiu nie dostaniemy go nawet w najbogatszej bądź za dopłatą. Nigdy jednak Koreańczycy nie próbowali nikogo przekonywać, że i10 ma w jakikolwiek sposób udawać sportowca. Zdecydowanie jego domeną jest spokojna i komfortowa jazda, dlatego nawet większe nierówności nie dadzą się nam we znaki, co w Skodzie nie zawsze jest regułą.

Koszty eksploatacji dla przeciętnego kierowcy wiążą się przede wszystkim z wydatkami na paliwo. Małe gabaryty zewnętrzne plus niewielkie silniki dają nadzieję, że pod tym względem w obu przypadkach będzie więcej niż dobrze. A jak jest? W mieście, gdzie oba auta spędzą większość czasu, Skoda Citigo wypije na każde 100 kilometrów ok. 7,3-7,5 litra benzyny. Podobnie poganiany Hyundai podczas naszego testu okazał się nieznacznie bardziej paliwożerny z wynikiem 7,6 l/100 km. W trasie ta drobna różnica zatarła się, a spalanie obu aut oscylowało wokół 4,4 l/100 km.

Kupno aut najtańszych bardzo często wiąże się z oszczędzaniem na każdym elemencie wyposażenia. Najtańszą Skodę Citigo dostaniemy wprawdzie za niecałe 25 tys. zł, jednak będzie to model z 2012 rocznika, 3-drzwiowy i ze słabszym, 60-konnym silnikiem. Ceny wersji porównywalnej z naszym testowym egzemplarzem zaczynają się od 32.290 zł (29.290 zł z 2012 roku), jednak pamiętajmy, że Skoda wersję dla najuboższych (Easy) oferuje tylko ze słabszym silnikiem i jedną parą drzwi, dlatego do tego porównania bierzemy odmianę Active. Z kolei podstawowy Hyundai i10 (Base) to koszt minimum 31.990 zł, a ze wersję z ubiegłego roku 25.190 zł.

Listy wyposażenia standardowego najtańszych wersji przemawiają za wyborem Skody. W porównaniu do Hyundaia dostaniemy du 4 poduszki powietrzne (Hyundai daje tylko jedną), wspomniany już wcześniej układ ESP, system ułatwiający ruszanie pod górę (HHC), a nawet mocowania Isofix dla dziecięcych fotelików. W Hyundaiu chęć posiadania tych elementów zmusza już do sięgania po bogatsze odmiany (w sumie siedem wersji wyposażeniowych) i choć istnieje możliwość skonfigurowania modelu pod siebie, to jednak niewielka przewaga cenowa topnieje wówczas niczym śnieg z nastaniem pierwszych cieplejszych dni. Citigo ponadto daje do wyboru więcej opcji, płatnych, ale zawsze dających możliwość wyboru czegoś, czego w swojej ofercie nie ma konkurencja.

Hyundai oferuje niezbędne minimum, jakie oczekujemy od auta do jazdy miejskiej. i10 jest wówczas komfortowe, funkcjonalne, a przy tym przestronne i nieźle wykonane. I gdyby były to jedyne wyróżniki, wówczas Citigo, nieznacznie ale jednak, przegrałoby. Mała Skoda bije jednak Hyundaia na głowę własnościami jezdnymi, ma lepsze osiągi, trochę mniej spala benzyny, a pod względem komfortu wcale nie jest dużo gorsza. Co więcej, wcale nie jest też jakoś dużo droższa, przy tym ma bogatsze wyposażenie, a jeśli weźmiemy do porównania lepiej wyposażone odmiany, wówczas to Citigo staje się korzystniejszym cenowo wyborem. Dlatego też to właśnie większa liczba atutów w rękach Skody sprawia, że produkowany w Bratysławie maluch wydaje się być lepszą opcją. Nawet, jeśli interesują nas wyłącznie najniższe koszty zakupu i późniejszego użytkowania.

Sprawdź dostępne konfiguracje:

Hyundai i10
Hyundai i10
Cena podstawowa już od: 38 800 PLN brutto
Dostępne nadwozia: hatchback-5dr.
Skoda Citigo
Skoda Citigo
Cena podstawowa już od: 35 970 PLN brutto
Dostępne nadwozia: hatchback-3dr.

Podobne wiadomości:

Skoda Fabia - do wyboru, do koloru

Skoda Fabia - do wyboru, do koloru

Aktualności 2016-12-02

Skoda wyprodukowała milionowy silnik EA211

Skoda wyprodukowała milionowy silnik EA211

Technika 2016-12-01

Komentuj:

~olaf 2013-05-29

jesteście swinie : skoda za 28 tys dla najuboższych. A co z tymi których nie stać na nowe auto za 28 tys za gotówkę. dziady jakieś są czy co. dziennikarze za margarynę słabo sie robi

~WieslawG 2013-03-09

..a ja właśnie kupuję i10, z różnych powodów, ale jeden jest główny, którego Panowie Redaktorzy nie zauważyli: Skoda jest zarejestrowana na 4 (słownie: cztery) osoby. Jeśli ma się typową rodzinę 5-osobową, nie jest problemem zmieszczenie 3 dzieci na tylnej kanapie i nie ma tu żadnego znaczenia jej "symboliczna" jak to Panowie Redaktorzy napisali przestrzeń. Jeśli ktoś zamierza samochodem tej klasy przewozić na stałe 5 dorosłych osób to dokona złego wyboru, chyba, że innego nie ma. Poza tym przy moim wzroście 184cm, przy wsiadaniu do skody uderzałem głową w górną część otworu drzwiowego, a siedząc na tylnej kanapie szorowałem lekko przechyloną głową po podsufitce. Dla porównania wsiadanie do i10 było normalne, a siedząc z tyłu miałem 5cm luzu nad głową. Artykuł porównuje tańszy silnik i10 z droższym skody i to też jest tendencyjne. Droższy silnik i10 ma o wiele większą moc od droższego skody (85KM/75KM) ale i co ważniejsze zdecydowanie wyższy moment obrotowy (120Nm/98Nm) i większą kulturę pracy wynikającą z dodatkowego cylindra. W tej kwestii to są dwa różne światy. Tzw "design" również przemawia za Hyundai'em, wysoka konsola środkowa, epoka przed skodą. O automatycznej skrzyni biegów skody nawet się nie będę wypowiadał, bo to, co tam zamontowali.. ..to coś to jest, ale nawet Pan w salonie mówił mi przed jazdą testową, żebym się zbyt wiele nie spodziewał.. ..miał rację. Rozpisałem się więc pozdrawiam wszystkich i polecam jazdy testowe i wybór właściwego dla siebie samochodu.

~jiżi 2013-02-14

@ hjokiel, tyle że citigo wcale nie jest droższe niż i10, nie porównuj tylko najtańszych wersji, ale średnio wyposażone choćby

~Italo 2013-02-14

Skodzina nawet do pięt I 10 nie dorasta, jaka jakość, tandetne plastiki, a w większości miejsc w aucie brak nawet plastików, tylko metalowe elemanty jak w starym sieczento i tyle jest warta skoda, czy vw Up, jakieś 15 tyś zł za nową, więcej niż siedzenia nic w tym pudle nie ma, a redaktorzyny tylko popisują swe niemieckie pisma i tłuką jakie to szkopskie, jakie to dobre...barany bez chistorii

~hjokiel 2013-02-14

Po co się redakcji wysilać, na końcu i tak lepsza musi być skoda. We wszystkich badaniach z udziałem niemieckich aut wyjątkowo eksponowane są większe bagażniki, lepsze trzymanie się drogi (czytaj twarde zawieszenie) i naciągane osiągi. Po takich niby porównaniach na koniec pozostaje stwierdzenie: co prawda niemiecki jest droższy, ale jakość musi kosztować. Ktoś kto ma kię lub hyundaia, a jednocześnie jeździ niemieckimi autami ma wyrobione zdanie i nie są one korzystne dla vw et concorces.

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport