mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Hyundai i40: Dowód ostateczny

Hyundai i40: Dowód ostateczny

Jeśli jeszcze są tacy, którzy uparcie twierdzą, że koreańskie auta nie dorównują produkcjom europejskim bądź japońskim, to tym modelem Hyundai powinien zamknąć usta ostatnim niedowiarkom. Przedstawiciel segmentu D, model i40, nie powinien mieć bowiem żadnych kompleksów, gdy zostanie postawiony obok dotychczasowych liderów segmentu.

Hyundai i40: Dowód ostateczny
Hyundai postąpił tym modelem trochę nietypowo. Najpierw na rynku pojawiło się kombi modelu i40, a dopiero po kilku miesiącach dołączyła do niego odmiana sedan. Skąd taki pomysł, nie wnikamy, w każdym bądź razie po udanym przyjęciu wersji kombi, również i odmiana czterodrzwiowa spotkała się z ciepłym przyjęciem.

Duża w tym zasługa już samej stylistyki nadwozia - nowoczesnej i oryginalnej, ale jednocześnie bez nadmiernego nadęcia. Spore, bo mierzące ponad 4,7 m długości nadwozie wygląda jednak spójnie i widać, że, podobnie jak i w kombi, projektantom nie zabrakło nagle w trakcie prac pomysłu na to auto. Dla wersji czterodrzwiowej charakterystyczne są szybko opadająca linia dachu z mocno pochyloną tylną szybą, które upodobniają sedana do coupe. Czyżby projektanci zapatrzyli się w Volkswagena CC albo Mercedesa CLS...?

Duże nadwozie, a do tego prawie 2,8-metrowy rozstaw osi sprawiają, iż wnętrze i40 jest przepastne. Miejsca nie zabraknie na przednich fotelach chyba nikomu (pomocny okazuje się szeroki zakres regulacji), a i z tyłu komfortowo pomieszczą się zarówno prezes, jak i nasze pociechy. Wygodne, odpowiednio sprężyste fotele (w bogatszych wersjach także skórzane) pozwolą bez większych problemów wytrzymać nawet dłuższą, kilkugodzinną podróż.

Również i pozostałe materiały, jakie znajdziemy we wnętrzu Hyundaia i40, powinny nam przypaść do gustu. Miłą atmosferę nieznacznie psuje jedynie niebieskie podświetlenie, od którego Hyundai jakoś nie może się odzwyczaić. Ergonomia jest na dobrym poziomie. Pomiędzy czytelnymi zegarami (obrotomierzem i prędkościomierzem), w które wkomponowano wskaźniki temperatury silnika oraz zużycia paliwa, znalazł się wyświetlacz komputera pokładowego. Intuicyjna jest także obsługa urządzeń pokładowych, których większość możemy sterować bezpośrednio z kierownicy.

Seryjnie oferowany już od podstawowej wersji wyposażeniowej elektryczny hamulec postojowy pozwolił umieścić w miejscu, gdzie standardowo znajduje się dźwignia hamulca, zamykany schowek. Dodatkowy, także zamykany, znajdziemy jeszcze na dole centralnej konsoli. Jeśli dodamy do tego pojemne schowki w podłokietniku oraz przed przednim pasażerem, to nie powinniśmy mieć żadnych problemów z rozlokowaniem nadmiaru drobiazgów, jakimi często są wypełnione nasze kieszenie.

Duża liczba schowków nie jest absolutnie próbą rekompensaty małej pojemności bagażowej. Pod tym względem Hyundai i40 prezentuje się równie przyzwoicie, do naszej dyspozycji pozostaje standardowo 525 litrów pojemności. Można tę wielkość powiększyć, pamiętajmy jednak, że mamy do czynienia z sedanem, i po złożeniu tylnej kanapy będziemy musieli się borykać z niewielkim otworem.

Mówiąc o wnętrzu i40 nie można nie wspomnieć o jeszcze jednym rozwiązaniu. Każdorazowo przy wejściu do auta, a także po zgaszeniu silnika rozbrzmiewa miła dla ucha melodyjka. Bardzo fajny i atrakcyjny gadżet, jednak na dłuższą metę może być trochę męczący.

Dwulitrową jednostkę benzynową, jaka napędzała nasz testowy egzemplarz, do życia budzimy poprzez naciśnięcie przycisku na prawo od kierownicy. Kluczyki mogą spoczywać w naszej kieszeni. Ten dość nowy w ofercie motor może poszczycić się wysoką kulturą pracy - na biegu jałowym pracuje niemal niesłyszalnie dla ucha, na ruchy pedału przyspieszenia reaguje spokojnie i równomiernie, a nawet podczas szybszej jazdy po autostradzie bardziej będziemy narzekać na hałasy wynikające z szumu wiatru niż ze zbyt głośnej pracy jednostki napędowej.

A mocniejsze obchodzenie się z pedałem gazu będzie niezbędne, jeśli będziemy chcieli zbliżyć się do rekordowych wyników (równe 10 sekund do 100 km/h). Do osiągnięcia przez wskazówkę obrotomierza pierwszych 2 tys. obrotów może nam się wydawać, że dawka mocy ukryta pod przednią maską jest co najmniej o połowę mniejsza od rzeczywistej. Później zaczyna być stopniowo coraz lepiej, ale prawdziwe oblicze stado 178 koni mechanicznych pokazuje dopiero po przekroczeniu granicy 4 tys. obr/min, które wówczas żwawo reaguje na każdy ruch prawą stopą. Nie ma się zresztą czemu dziwić. Wolnossące silniki z bezpośrednim wtryskiem paliwa są z reguły "wysokoobrotowolubne", a w naszym przypadku maksymalny moment obrotowy, wynoszący 214 Nm, dostępny jest przy 4.700 obr/min.

Przy okazji wkręcanie na wyższe partie obrotów nie musi się kończyć tragedią podczas wizyty na stacji benzynowej. W mieście zejście poniżej 11 litrów na 100 kilometrów nie jest zadaniem z serii "mission impossible", a w trasie 178-konny i40 zadowoli się nawet siedmioma litrami na takim odcinku drogi.

Współczesne Hyundaie coraz rzadziej odstają od swojej konkurencji pod względem właściwości jezdnych, co więcej, wielu rywali już teraz musi oglądać ich plecy. A Hyundai i40 jest jednym z najlepiej jeżdżących koreańskich modeli. Mimo swojej długości jest niezwykle zwrotny, a zawieszenie świetnie radzi sobie z większością nierówności. Gdyby zostało jeszcze odrobinę usztywnione, wówczas może i40 dobijałby się już do czołówki. A tak na krętej drodze odczuwalne są przechyły nadwozia, stąd szybsze pokonywanie zakrętów lepiej sobie darować.

Jest jeszcze coś, czego i40 wyraźnie nie lubi. To mocniejsze podmuchy boczne wiatru. Auto traci wówczas nieco na stabilności prowadzenia, która w pozostałych warunkach drogowych jest na przyzwoitym poziomie. Układ kierowniczy daje wyczucie tego, co dzieje się pod kołami, choć tu również w pewnych momentach przydałaby się większa precyzja.

Hyundai od pewnego czasy nie atakuje już konkurentów ceną, teraz jego bronią stało się bogate wyposażenie. i40 w tej wersji silnikowej i z kompletem niezbędnych do życia elementów dostaniemy już od 85,5 tys. zł. Jeśli zdecydujemy się na dwa poziomy wyposażenia wyżej, wówczas lista wyposażenia znacznie się wydłuży i wzbogaci o szereg przydatnych, acz niekoniecznie niezbędnych elementów. Możemy skusić się także na najbogatszy wariant i wtedy w ofercie dostaniemy takie rzeczy, jakie jeszcze jakiś czas temu zarezerwowane były tylko dla aut z segmentu premium. Nie ma się więc co dziwić, że ta wersja nosi nazwę Premium i kosztuje prawie 130 tys. zł.

Jakiś czas temu władze koreańskiego koncernu zapowiedziały, że to auta marki Kia będą rywalizować z popularnymi na rynku konkurentami. Z kolei zadaniem Hyundaia miało być nawiązanie walki z markami z segmentu premium. Brzmi jak żart? Trochę tak, tylko jeśli Hyundai utrzyma dotychczasowe tempo rozwoju swoich modeli, kto wie, czy za kilka, kilkanaście lat nie okaże się to prawdą. Póki co, Hyundai jak równy z równym konkuruje już z całym tłumem rywali. A przykład modelu i40 pokazuje dobitnie, że to teraz inni mogą dorównywać do koreańczyków.

Sprawdź dostępne konfiguracje:

Hyundai i40
Hyundai i40
Cena podstawowa już od: 87 000 PLN brutto
Dostępne nadwozia: kombi-5dr. sedan-4dr.
Zobacz koniecznie: Wszystko o Hyundai i40 Wszystko o Hyundai
Tematy w artykule: Hyundai Hyundai i40

Podobne wiadomości:

Hyundai Ioniq - znamy cenę w Polsce

Hyundai Ioniq - znamy cenę w Polsce

Aktualności 2016-09-07

Hyundai rozmawia z Google

Hyundai rozmawia z Google

Technika 2016-08-18

Komentuj:

~... 2014-04-03

Porównujesz nieporównywalne auta, ale skoro mowa o wielkości aut - przyznaję, 5-ka to duże auto ale zdecydowanie ciaśniejsze od i40 w środku.

~lemur 2012-11-15

a ja się dziwię, czemu wszyscy tak czepiają się tego podświetlenia? uważam, że jest dużo przyjemniejsze dla oka niż czerwone, czy białe. jedynie pomarańczowe czy bursztynowe mógłbym uznać za równie udane. czerwone "daje w ryj" i nie nastawia pozytywnie. zielone... białe... bardzo delikatny pomarańcz... może być, bursztyn też.

~bx 2012-11-07

drogie i niedorobione, jak moze reagowac na wiatr boczny? co to zaglowka?

~kowal 2012-10-20

O, jeszcze jedna ciekawa opinia: "...wygląda jak duża ciężka wersalka." To dobrze czy źle, bo nie mam pewności? Chyba jednak źle. Tym niemniej ja bym wybrał "dużą ciężką wersalkę" zamiast materaca dmuchanego czy innego łóżka polowego. No tak, ale w Biznesie Targowiskowym bez łóżka polowego ani rusz... :-))) k.

~kowal 2012-10-20

chychak, albo masz klapki na oczach i niczego poza "niemcami" nie dostrzegasz, albo w ferworze walki przegapiłeś drobną, ale dość istotną uwagę: "niekoniecznie niemieckich rzecz jasna" - że sam siebie zacytuję. :-D Gdyby jednak dalej chcieć ten temat drążyć musielibyśmy zacząć dyskutować o gustach a tego przecież czynić nie będziemy - czyż nie? A tak w ogóle to bądźmy szczerzy - o czym tu dyskutować? O wyższości Świąt Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego Narodzenia? Kogo obchodzi co jakiś tam ~chychak czy inny ~kowal uważa za ładne a co nie? Toż tego nawet nikt nie czyta. No, może poza dwoma czy trzema Niekwestionowanymi Znawcami Tematu. :-))) Ale co tam, pogadać zawsze można. ;-) Z mojej strony EOT. Trzymaj (cie) się ciepło, kowal

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport