mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Infiniti G37: Dwa oblicza

Infiniti G37: Dwa oblicza

Niepozorny wygląd bardzo często potrafi zmylić. I to całkowicie. Tak też może się zdarzyć, jeśli zbyt pochopnie ocenimy sedana marki Infiniti, a w dodatku nie zastanowimy się nieco dłużej nad sensem liczby w nazwie G37.

Infiniti G37: Dwa oblicza
Infiniti G37 to wciąż nowość dla nas Europejczyków. Tak jak zresztą i inne modele tej japońskiej marki, która dopiero mniej więcej półtora roku temu dotarła na Stary Kontynent via Stany Zjednoczone. G37 ponadto nie jest najważniejszym modele w palecie Infiniti, tu zdecydowanie ważniejsze wydają się być dwa crossovery - EX oraz FX - dlatego też Infiniti linii G to ciągle spora zagadka dla wielu kierowców, mniej obeznanych z nowościami na rynku motoryzacyjnym. Zobaczmy więc, czym Inifiniti może podbić sobie serca europejskich kierowców, a co musi jeszcze koniecznie poprawić, by móc stanąć w szranki z tuzami europejskiego segmentu premium - czyli wielką niemiecką trójką - Audi, BMW i Mercedesem.

Stylistyka - limuzyna jak się patrzy
Spotkać Infiniti G37 na polskich drogach to niełatwa sztuka. Trudno też jednoznacznie stwierdzić, do jakiego segmentu rynkowego należałoby G37 zaliczyć. 4.775 mm długości nadwozia plasuje tego sedana dokładnie pośrodku pomiędzy autami z klasy średniej (A4, seria 3 czy klasa C) a średniej wyższej (A6, seria 5 czy klasa E).

Jeśli jednak okażemy się szczęściarzami i będzie nam dane zobaczyć G37 na żywo, z pewnością zauważymy jego klasyczne linie, typowe dla średnich rozmiarów limuzyn. Dość długą maskę, sporych rozmiarów drzwi, lekko wznoszącą się a później opadającą linię dachu. Z jednej strony wszystko wygląda bardzo elegancko, a nawet zgrabnie, mimo stosunkowo masywnej przedniej części auta, z drugiej jednak brakuje trochę bardziej ekstrawaganckich rozwiązań, czegoś, co mogłoby się stać znakiem rozpoznawczym tego sedana.

Wnętrze - na mały plusik
Nie najlepsza jakość materiałów, słaba ergonomia to główne zarzuty, jakie się najczęściej pojawiały wobec wnętrza G37. Dlatego też w wersji na ten rok modelowy Infiniti postanowiło wsłuchać się dokładniej w narzekania użytkowników tego modelu i tyle ile się da, poprawić. Przeprojektowana konsola centralna jest teraz nieco bardziej zbliżona do tej z obu crossoverów. Aluminiowe wstawki (czy może aluminiopodobne?) są nieco inne (chyba bardziej pasowałyby tu jednak elementy drewniane) i generalnie wydaje się, iż użyto nieco lepszych jakościowo materiałów. Na biało zmienił się także kolor wskazówek zegarów oraz ich podświetlenia (wcześniej było na czerwono). Bez zmian pozostał natomiast na samym środku konsoli centralnej analogowy zegar. Ponadto Infiniti postanowiło "dopieścić" swoich najbardziej majętnych klientów, którzy do tej pory zamawiali z reguły większość dostępnych opcji. Do obu wersji wyposażeniowych - luksusowej GT oraz bardziej sportowej S - wprowadzona została jeszcze lepiej wyposażona specyfikacja Premium, a w niej dostaniemy m.in. multimedialną platformę z nawigacją Connectiviti+ i 8-calowym ekranem, system audio firmy Bose z twardym dyskiem, kamerę cofania, a także inteligentny tempomat, który nie tylko utrzymuje zadaną mu odległość od poprzedzającego nas auta, ale nawet może zatrzymać w razie potrzeby nasz samochód.

Niestety wciąż jednak można mieć pewne zastrzeżenia do ergonomii. O ile obsługa systemu multimedialnego nie stwarza już jakiegoś większego problemu, to dziwić może np. umiejscowienie przycisków do obsługi komputera pokładowego po prawej stronie od zegarów, a do kasowania dziennego przebiegu po lewej stronie.

Poza tym, możemy cieszyć się już luksusowym wnętrzem naszego Infiniti. Fotele - skórzane i podgrzewane (do pełni szczęścia mogłyby jeszcze być wentylowane) - są oczywiście elektrycznie regulowane (w 10 kierunkach) z funkcją zapamiętywania ustawień. Kierownica jest również elektrycznie ustawiana, a przy tym, co ciekawe, zmienia położenie razem z zegarami, dzięki czemu będą one zawsze widoczne dla kierowcy. Do tego trzeba dodać, że świetnie leży ona w dłoniach, a umieszczone za nią łopatki do zmiany biegów (nie kręcą się razem z kierownicą) są odpowiedniej wielkości.

Większa niż w innych modelach klasy średniej długość nadwozia jest od razu odczuwalna w ilości miejsca na nogi. Dorosłe i co ważne wysokie osoby nie będą mieć zbyt dużych powodów do narzekań siedząc na tylnej kanapie. Gorzej jednak będzie, jeśli będą zmuszeni zasiąść tam w trójkę. Wyprofilowanie kanapy oraz przede wszystkim sporych rozmiarów tunel środkowy z pewnością nie uprzyjemnią podróży osobie, która będzie musiała siąść pośrodku. Znacznie lepiej skorzystać z możliwości rozłożenia szerokiego podłokietnika.

Pozycjonowanie Infiniti G37 na podstawie zewnętrznych wymiarów nijak ma się już, jak spojrzymy na dane dotyczące bagażnika. 450 litrów pojemności to mniej (niewiele, ale jednak) od całej niemieckiej trójcy klasy średniej premium. W dodatku możliwości załadunkowe są ograniczone wąskim otworem oraz nadkolami wnikającymi do wnętrza. Za to, jeśli przypadkiem zamkniemy się w środku bagażnika, albo ktoś nas tam umieści celowo, będziemy mogli otworzyć sobie klapę od wnętrza.

Jazda - mocy pod dostatkiem
Jeśli jest ktoś jeszcze, kto do tej pory nie rozszyfrował, co oznacza liczba 37 w nazwie modelu, to spieszymy z wyjaśnieniami. Oczywiście chodzi tu o pojemność skokową silnika, która wynosi 3,7 litra. I dodamy jeszcze tylko, iż chodzi tu o tę samą jednostkę, która pracuje pod maską Nissana 370Z. Dla wprawy: Poprzednik miał w nazwie G35 - jaka była więc jego pojemność? Podpowiedź - identyczna jak w Nissanie 350Z.

Benzynowy silnik V6 rozwija moc 320 KM, co jest wprawdzie liczbą o 11 KM niższą niż w sportowym Nissanie, jednak w trakcie jazdy ta różnica jest niewidoczna. Od samego uruchomienia silnika (odbywa się to za pomocą przycisku, nie musimy wyjmować kluczyków z kieszeni) czujemy, że mamy do czynienia z nieprzeciętnym autem. A to za sprawą fantastycznego brzmienia. Nawet przy niezbyt mocnym wciśnięciu pedału gazu G37 ochoczo zrywa się do sprintu, wciskając nas delikatnie w oparcie fotela, a pierwszą setkę na prędkościomierzu osiągając już po sześciu sekundach. Jednak prawdziwy pokaz swoich możliwości ta wolnossąca jednostka daje po przekroczeniu mniej więcej 4-4,5 tys. obr/min, aż do poziomu 7 tys. obrotów. Wówczas auto reaguje niezwykle szybko na każde dodanie gazu i nie musimy się obawiać, że w pewnym momencie nasze Infiniti nie będzie chciało nam "jechać" do przodu.

W naszym testowym egzemplarzu G37 za przeniesienie napędu odpowiedzialna była automatyczna, 7-stopniowa przekładnia z możliwością ręcznej zmiany biegów za pomocą łopatek przy kierownicy. W trybie automatycznym zmiana przełożeń odbywa się w miarę szybko i bez wyraźnych szarpnięć, jedynie reakcja na kickdown wymaga pewnej cierpliwości. Manualna zmiana przełożeń pozwoli nam na nieco dynamiczniejszą jazdę, choć sama skrzynia dba byśmy zbytnio nie przesadzili - pikając, gdy chcemy dokonać redukcji przy zbyt dużych obrotach, a także samemu wrzucając wyższy bieg po przekroczeniu pewnego poziomu obrotów.

Infiniti G37 okazuje się także świetnym kompanem do dynamicznej jazdy krętymi drogami. Choć układ kierowniczy jest tylko niezły, to i tak pozwala panować nad autem przy szybkim pokonywaniu ostrych zakrętów. Co niewątpliwie jest w dużej mierze zasługą sztywno zestrojonego zawieszenia, które zachęca do dodawania gazu także na łukach. Co jednak ważne, jeśli nie będziemy poganiać auta, tylko jechać z rozsądną prędkością, wówczas układ zawieszenia będzie całkiem nieźle tłumić większość nierówności. Dla miłośników ekstremalnych wyzwań Infiniti dało możliwość całkowitego wyłączenia układu ESP. W przypadku standardowej wersji, czyli z napędzaną tylną osią, powinniśmy się wpierw zastanowić, czy aby na pewno damy sobie radę z prowadzeniem wysoce nadsterownego auta. W naszym jednak przypadku takiego dylematu nie mieliśmy. Trafiła nam się bowiem wersja G37x, co oznacza napęd na wszystkie koła.

Silnik V6, 320 koni mechanicznych musi odbić się na wynikach spalania. I rzeczywiście, tylko dzięki 80-litrowemu bakowi nie będziemy zmuszeni bardzo często podjeżdżać pod dystrybutor z paliwem. Jadąc naprawdę spokojnie może nam się udać zejść poniżej 9 l/100 km. Któż jednak mając pod maską 320-konne stadko będzie umiał się skutecznie powstrzymać od mocniejszych ruchów prawą stopą? Wówczas to musimy się liczyć, że średnie spalanie szybko osiągnie kilkunastolitrowe rezultaty.

Podsumowanie - marne szanse na sukces
Infiniti G37 to bardzo udane auto, ze świetnym silnikiem, długą listą wyposażenia standardowego, z możliwym do zaakceptowania wyglądem nadwozia oraz wnętrzem. Jeśli chcesz, może pełnić funkcję rodzinnej limuzyny, która w komfortowych warunkach doprowadzi nas do celu naszej podróży. Jednak, jeśli tylko poczujemy taką potrzebę, G37 może zamienić się w niezłego demona szos.

Taka laurka sprawia, że Infiniti G37 powinien być rozrywany przez klientów szukających dla siebie auta z segmentu premium, tym bardziej, że cena auta w stosunku do konkurencji jest na akceptowalnym poziomie (ceny Infiniti G37 zaczynają się od 183 tys. zł). Jest jednak inaczej. Co o tym decyduje? Być może renoma marki Infiniti wciąż jeszcze nie jest dla przeciętnego Europejczyka na tak wysokim poziomie, jak inne dostępne marki premium. Być może tylko jedna dostępna wersja silnikowa też swoje robi. W tym pierwszym przypadku skutecznym lekarstwem może okazać się tylko czas. W tym drugim zaś widać już światełko w tunelu. Jesienią gama Infiniti powiększy się o silnik diesla - na początku tylko w modelach EX i FX - ale jest nadzieja, że w późniejszym czasie także dołączy do linii G stając się jej zbawieniem.

+ mocny i dynamiczny silnik
+ świetne właściwości jezdne
+ bogate wyposażenie
+ nie najwyższa cena

- wysokie spalanie
- średniej wielkości i mało ustawny bagażnik
- braki w ergonomii

Zobacz koniecznie: Wszystko o Infiniti G Wszystko o Infiniti
Tematy w artykule: Infiniti G37 Infiniti G

Podobne wiadomości:

Infiniti Q60 - znamy cenę japońskiego coupe

Infiniti Q60 - znamy cenę japońskiego coupe

Samochody luksusowe 2016-09-05

Rekordowe półrocze dla Infiniti

Rekordowe półrocze dla Infiniti

Aktualności 2016-07-11

Komentuj:

~robotnik 2010-06-18

FX i EX super fury, G37 nie miałem okazji jeździć, ale jak dla mnie za małe

~Anatol Kurylo 2010-06-11

Autko cudne... Test prawde mówiać średni... Fotograf się nie postarał - pomysł na sesje i zaszumione zdjęcia znacznie obniżają ocene całości...

~kiejstut 2010-06-10

chyba jednak konkurencja dla bmw 3 czy klasy C etc a nie piętro wyżej, ale auto bardzo fajne

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport