mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Kia Magentis: Zmiana oblicza

Kia Magentis: Zmiana oblicza

Koreańskie auta dziś i jeszcze kilka lat temu to dość spora przepaść. Jednak nie zmienia to faktu, iż Koreańczycy wciąż muszą udowadniać, że potrafią robić niezłe auta, które są w stanie rywalizować z konkurencją. Czy odmieniony Magentis potwierdza tę tezę?

Kia Magentis: Zmiana oblicza
Przebojem niemalże rynek Starego Kontynentu podbiła Kia cee'd, która bez większych kompleksów staje do rywalizacji z dotychczasowymi liderami swojego segmentu. Podobną drogą z pewnością chciałby pójść i o klasę większy Magentis, który już od pół roku dostępny jest na rynku po kuracji odmładzającej. Czy zmienione oblicze, wciąż atrakcyjna cena i bogate wyposażenie to jedyne argumenty przemawiające za kupnem tej limuzyny klasy średniej? Czy może Koreańczycy przygotowali coś ponadto, co ostatecznie przekona do siebie europejską klientelę?

Stylistyka - nowocześniej
Jeśli jest jakiś powód, dla którego warto pamiętać poprzednią odsłonę Magentisa, to z całą pewnością nie będzie to jego stylistyka. Nie, nie oznacza to wcale, że było to brzydkie auto (brzydali pamięta się wyjątkowo dobrze), ale raczej nijakie. Klasyczna linia dla tego typu modeli, raczej obłe kształty i żadnych, ale to żadnych urozmaiceń, które by mogły na dłużej pozostać w pamięci.

Dlatego też, mając przed oczami widok modelu sprzed faceliftingu, wersja po zmianach będzie się podobać. Jest dużo mniej konserwatywna, koreańska, a bardziej dynamiczna czy wręcz agresywna, zachowując jednak elegancką linię. I choć różnie to bywa z faceliftingami, to w tym przypadku o przeprowadzonych zmianach absolutnie nie można powiedzieć, iż są tylko kosmetyczne. Całkowicie zmienione zostały reflektory, tylne światła, lampy przeciwmgielne, maska silnika, klapa bagażnika, atrapa chłodnicy czy wreszcie zderzaki. W przeciwieństwie do obłego poprzednika, tu mamy również dużo więcej kanciastych kształtów.

Magentis urósł również, ale tylko na długość. Większe zwisy nadwozia spowodowały, iż auto jest teraz dłuższe o 65 mm i mierzy 4,8 m. Pozostałe rozmiary zewnętrzne pozostały bez zmian.

Zmiany, choć idą w dobrym kierunku, nie były jednak aż tak rewolucyjne, by Magentis z dnia na dzień stał się jednym z najładniejszych aut w segmencie D. Jest dużo lepiej, ale do bardzo dobrej oceny wciąż jednak chyba trochę brakuje.

Wnętrze - lepiej, ale...
Za zmianami zewnętrznymi poszły i modernizacje wnętrza Magentisa. Nowa deska rozdzielcza, konsola centralna sprawiają już lepsze wrażenie, ale wciąż do satysfakcjonującego poziomu trochę brakuje. Wciąż dominującym materiałem jest plastik i to nie ten najwyższej jakości, na szczęście jednak wydaje się być dobrze spasowany i kilka dni obcowania z Kią nie upłynęły pod znakiem skrzypień czy innych hałasów. Najładniejszą wizualnie częścią wnętrza są chyba zegary, umieszczone w trzech oddzielnych tubach są także przejrzyste i czytelne. Pewnego rodzaju prostota, jaką można dostrzec na desce rozdzielczej sprawia, że obsługa wszystkich urządzeń pokładowych nie nastręcza żadnych trudności.

Tak jak poprzednio, tak i teraz Kia Magentis może służyć za dobry przykład pod względem ilości oferowanego miejsca. Zarówno na przednich fotelach, jak i z tyłu miejsca jest pod dostatkiem we wszystkich kierunkach. Trójka dorosłych na tylnej kanapie? Nie ma problemu. Ponadprzeciętnie wysokie osoby za kierownicą? Również żaden problem. Dodatkowo fotele są bardzo wygodne, z odpowiednio długim i szerokim siedziskiem. Do dynamicznego pokonywania raczej nie będą się nadawać, ale do komfortowej jazdy jak najbardziej.

495 litrów pojemności bagażnika to wielkość wystarczająca do przewozu sporych ilości bagażu. Dodatkowo powiększyć ją można poprzez złożenie dzielonych asymetrycznie oparć tylnej kanapy, jednak nie ma co liczyć na uzyskanie płaskiej podłogi. Przewóz większych gabarytowo przedmiotów utrudnić może jednak stosunkowo mały otwór bagażnika. Co ciekawe, klapę bagażnika można otworzyć za pomocą klucza, przycisku w kabine lub... uchwytu wewnątrz bagażnika, nie ma natomiast takowego uchwytu od strony zewnętrznej, co nieco utrudnia także jej zamykanie. Na szczęście, jeśli nie mamy zbyt dużej ilości bagażu, spokojnie możemy go pomieścić w wielu schowkach, jakie znajdziemy na pokładzie Magentisa.

Jazda - o 10 koni więcej
Modyfikacja Magentisa przyniosła ze sobą również drobną zmianę, jeśli chodzi o dwulitrowego diesla. Obecnie pod maską pracuje 150-konne stadko, tj. o 10 koni więcej niż w poprzedniku. Nie wpłynęło to jednak jakoś znacząco na osiągi czy właściwości jezdne auta, a to za sprawą raczej średniego wyniku jak na auto tej klasy i wielkości w postaci 305 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Kia rozpędza się co najwyżej poprawnie. Jeśli chcemy dynamicznie ruszyć spod świateł, to nie unikniemy niestety "wpadnięcia" w turbodziurę, która skutecznie powstrzymuje nasze zapędy. Znacznie lepiej wygląda za to przyspieszanie przy wyższych prędkościach, oczywiście nie obejdzie się bez redukcji, ale za to auto dość płynnie zwiększa prędkość.

Sprawnemu przyspieszaniu przeszkadza także trochę manualna skrzynia biegów (sześciobiegowa). Szczególnie szybsze manewrowanie dźwignią może sprawiać, że przy niektórych przełożeniach może dojść do charakterystycznego haczenia. Poprawie mógłby zostać poddany także układ kierowniczy. Ma zbyt silne wspomaganie, co przekłada się na to, iż nie jest on asem precyzyjnego prowadzenia.

Do ogólnego charakteru auta doskonale dopasowuje się zawieszenie. Kierowcy lubiący spokojną jazdę docenią niezwykle komfortowo zestrojone zawieszenie, które zapewni wygodną jazdę nawet na nierównościach. Postarano się także, by dostosować je do europejskich warunków, dzięki czemu zostało ono nieco usztywnione. Jednak dynamiczna jazda, zwłaszcza szybsze zakręty nie będą mocną stroną Magentisa. Na szczęście na liście wyposażenia standardowego, poza podstawową wersję, znajdziemy układ ESP.

Do zaakceptowania jest także spalanie, jakie uzyskuje ta wersja silnikowa Magentisa. W mieście musimy się liczyć z wynikiem ponad 8 l/100 km, w trasie natomiast spokojna, ale nie przesadnie ekonomiczna jazda podczas naszego testu zakończyła się rezultatem 6,2 l/100 km.

Podsumowanie - pozostaje jeszcze cena
Choć odświeżenie Kii Magentis wyszło autu na dobre, to jednak wciąż najmocniejszą stroną pozostaje jego niezwykle konkurencyjna cena. Testowana przez nas wersja (Gold), której wyposażenie może robić wrażenie, kosztuje 73,9 tys. zł. Jeśli jesteśmy w stanie zrezygnować z niektórych pozycji na liście, w tym m.in. z systemu ESP, możemy dostać Magentisa już za niecałe 65 tys. zł (wersja Silver). W tej klasie aut podobnej propozycji próżno ze świecą szukać.

Czy to jednak wystarczy, aby skutecznie rywalizować z wymagającymi rywalami? Wydaje się, że to wciąż może być za mało. Być może trzeba będzie poczekać do zmiany generacji i wówczas Magentis wzorem swojego mniejszego kuzyna będzie mógł już z powodzeniem rzucić rękawicę w największych tuzów swojego segmentu. Poczekamy, zobaczymy...

+ bardzo atrakcyjna cena
+ bogate wyposażenie
+ przestronne i wygodne wnętrze

- odczuwalna turbodziura
- zbyt plastikowe wnętrze
- "hacząca" skrzynia biegów

Zobacz koniecznie: Wszystko o Kia Magentis Wszystko o Kia
Tematy w artykule: Kia Kia Magentis

Podobne wiadomości:

Kia Optima Plug-in Hybrid - polskie ceny

Kia Optima Plug-in Hybrid - polskie ceny

Aktualności 2016-11-25

Kia Soul po liftingu

Kia Soul po liftingu

Aktualności 2016-08-24

Komentuj:

~AM 2010-02-20

Nie wiedziałem że jeszcze robią poloneza :)

~Dokładnie - MADE IN CHINA !!! 2010-01-01

Najgorsze auto na rynku ??

canon 2009-12-16

Do wszystkich nawiedzonych niezłe autko za małe pieniądze jak komuś sie nie podoba może wydac ma inne drugie tyle i jeszcze dopłaci za koło zapasowe chromy i mocny silnik. Jeżdzę magentisem w wersji podstawowej ma 164 KM ma wszystko co potrzebne. Wybiera zakręty i koleiny na drogach rewelacyjnie spalanie mniejsze jak w instrukcji obsługi, Rewelacyjne sportowe zegary, komputer pokładowy i alarm był w cenie. Inne samochdy - dopłata ok 4000zł. Jeżeli ktoś musi mieć samochód wyposarzony barek i lodówkę i lubi wożić ze sobą pół tony gażetów niech kupi inny

~polopol 2009-06-28

Mam taki srebrny moim zdaniem wygląda najlepiej w srebrze. Turbodziura wyraźna ale do przyjęcia , skrzynia nie haczy tak jak GVitarze Wszyscy w miescie sie za nim ogladaja i nawet zatrzymuja dlatego ze srebrny ? Za ta cene to ideał

~Nędzota. Nie ma już gorszych aut 2009-06-06

Nędzota. Nie ma już gorszych aut

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport