mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Lancia Thema 3.0 CRD: Limuzyna rodziny Soprano

Lancia Thema 3.0 CRD: Limuzyna rodziny Soprano

Nowa Lancia Thema. Włosi starali się aby urodzonemu w USA modelowi wpoić kilka europejskich manier. Czy ta sztuka im się udała? Powinien to wyjaśnić nasz test.

Lancia Thema 3.0 CRD: Limuzyna rodziny Soprano
Pomijając niechlubne wyczyny Vito Corleone w Nowym Jorku i podziwianie "opalenizny" prezydenta USA Baracka Obamy przez byłego premiera Italii Silvio "Bunga Bunga" Berlusconiego, stosunki włosko-amerykańskie układały się do tej pory raczej pozytywnie. Talent Ala Pacino czy pizza, z której Jankesi uczynili podstawowy element swojej diety są tego najlepszym przykładem. Od pewnego czasu oba kraje współpracują ściśle jeszcze na jednej płaszczyźnie - motoryzacji. Fiat szukając nowych rynków zbytu postanowił wziąć pod swoje skrzydła będącego w rozpaczy po ostatnim, nieudanym związku z Mercedesem rozwodnika, któremu na imię Chrysler. Jednemu z efektów tej współpracy miałem okazję niedawno przyjrzeć się dokładniej.

Lancia Thema to następczyni dobrze znanego także w naszym kraju Chryslera 300C. Czy można się zatem spodziewać, że Thema to zupełnie nowy temat w historii tego modelu? Nie do końca. Co ciekawe konstrukcja tylnego zawieszenia pochodzi jeszcze z czasów burzliwego romansu koncernów Daimler i Chrysler. Wykorzystywano je w modelach Mercedesa Klasy E. Wielowachaczowy układ otrzymał jednak nowy hardware - amortyzatory, sprężyny i odchudzone kołyski. Dodając do tego zmiany w geometrii przedniego i tylnego zawieszenia oraz na nowo zestrojone elektro-hydrauliczne wspomaganie kierownicy, inżynierowie mieli nadzieję nadać nowej Lancii vel. Chryslerowi 300 (taką nazwą auto legitymuje się w USA) niespotykanej dotąd w tym modelu precyzyjności prowadzenia i wyrafinowanego komfortu jazdy.

W dużym stopniu udało się to osiągnąć. Lancia Thema prowadzi się po prostu ok, a siedząc jako pasażer można poczuć się jak w prawdziwej limuzynie. 20-calowe koła nie tylko sprawiają, że inni uczestnicy ruchu czują przed tobą respekt, ale ponadto na polskich drogach wcale nie zaburzają tej wygody, a to już mówi sporo o pracy zawieszenia. Do tego auto jest bardzo dobrze wygłuszone, przez co do kabiny przedostaje się naprawdę niewiele dźwięków z zewnątrz. Inną sprawą jest ogromna masa. Thema waży 2 tony i kiedy chcesz żwawiej przegonić ją po zakrętach, wówczas możesz nadziać się na podsterowność.

To może też uzmysławiać, że włosko-amerykańska limuzyna najlepiej czuje się na szerokich i ciągnących się po horyzont trasach. Także dlatego, że manewrowanie kamienicą o powierzchni blisko 10 m2 w zatłoczonych miastach nie jest łatwe, a sytuacji nie poprawiają wyciosane w karoserii niewielkie połacie szkła.

Skoro już o stylistyce mowa, poświęćmy jej chwilę uwagi. W porównaniu z poprzednikiem bryła samochodu praktycznie nie uległa żadnym zmianom. Na pierwszy rzut oka bardzo łatwo można pomylić Themę z Chryslerem 300C. Włosi do swojej nowej "potrawy" dodali co prawda nowy grill i reflektory LED. Są to jednak zmiany, które miały przede wszystkim sprawić, że model ten podąża za nowymi trendami, ale jego charakter - dla jednych trochę groteskowy, dla innych będący stylistyczną alternatywą dla wszystkich niemieckich limuzyn - został zachowany.
Znacznie więcej "włoskiej roboty" zostało wykonane w środku. Już sama jakość materiałów użytych w kabinie jest zdecydowanie na wyższym poziomie niż w dawnym 300C. Za wszelką cenę chciano uniknąć skojarzeń z tanimi plastikami. Jest za to sporo skóry, świetnie układający się w dłoniach wolant i fantastycznie prezentujące się niczym wyrzeźbione w krysztale zegary. Dawno nie widziałem tak eleganckich wskazówek. Lewą i prawą stronę samochodu przedziela szeroki tunel środkowy, którego początek stanowi konsola środkowa z umieszczonym na szczycie analogowym czasomierzem. Poniżej wpasowany został ekran, a w zasadzie centrum dowodzenia dotykowej nawigacji, wentylacji siedzeń, schowków oraz radioodtwarzacza. Dzięki temu na konsoli nie ma dużo przycisków, przełączników co akurat osobiście bardzo mi odpowiada. Czuć powiew klasy premium i w Lancii Thema powinieneś miło spędzić czas.

Miejsca na nogi i barki pod dostatkiem na każdym fotelu. Gorzej już z wysokością kabiny, ale to wynik takiej, a nie innej linii dachu. Bagażnik już w stylu amerykańskim - obszerny na tyle, że pomieści i ofiarę mafijnych porachunków i worek z cementem do ostatecznego postawienia nad nią kropki nad 'i'.

Pod maską też bardziej europejsko niżeli amerykańsko, choć i w Stanach Zjednoczonych za sprawą drożejącej ropy zaczynają już rozumieć pojęcie Diesel. Wysokoprężny Multijet drugiej generacji ma 3.0 l. pojemności, z których udało się wykrzesać 239 koni mechanicznych. Po naciśnięciu pedału gazu można z nich wszystkich można skorzystać bardzo szybko, ponieważ maksymalny moment obrotowy 550 Nm dostępny jest już od 1800 obr./min. A to wszystko przy całkiem nieźle brzmiącym akompaniamencie sześciu cylindrów. Jednostka pracuje aksamitnie, choć byłoby jeszcze lepiej gdyby o jej obrotach decydowała bardziej rozgarnięta skrzynia biegów. W tej wersji Themy występuje 5-stopniowy automat, który co prawda pracuje gładko, ale odrobinę za wolno.

Osiągi tego silnika można uznać za akceptowalne. 7,8 s. od zera do pierwszej setki i 230 km/h prędkości maksymalnej to wartości, które nie rozszerzają źrenic, ale z drugiej strony trzeba pamiętać o sporej masie tego auta. Jeśli więc jesteś maniakiem szybkości powinien zainteresować cię benzynowy Pentastar 3.6 l. V6.

Multijet'y słyną z rozsądnego apetytu na paliwo. Potwierdza to także jednostka znajdująca się pod tą długą niczym pas startowy lotniskowca maską Lancii. Średnio 9 l. w trasie, 11 l. w mieście. Nie ma się czego czepiać.

Zbliżając się ku ostatecznemu werdyktowi, jeśli tolerujesz tego typu stylistykę, powinieneś wypróbować Lancię Thema, zanim zdecydujesz się wydać pieniądze u któregoś z ultra-poprawnych producentów niemieckich modeli z tego segmentu. A nuż ta włoska-amerykańska mikstura okaże się dla ciebie ciekawą alternatywą. Ceny tego wariantu Themy zaczynają się od nieco ponad 222 tys. zł. Za tą kwotę otrzymasz bardzo dobrze wyposażoną limuzynę, która co prawda nie jest pozbawiona wad, lecz w ogólnym rozrachunku stwarza całkiem interesujący pakiet.
Zobacz koniecznie: Wszystko o Lancia Thema Wszystko o Lancia
Tematy w artykule: Lancia test Lancia Thema

Podobne wiadomości:

Test opon letnich 2016 w auto motor i sport

Test opon letnich 2016 w auto motor i sport

Aktualności 2016-04-05

Lancia Ypsilon przeszła lifting

Lancia Ypsilon przeszła lifting

Premiery 2015-09-10

Komentuj:

~DawidDawid 2012-05-21

Kiedyś jechałem Lancią w Warszawie razem z delegacją firmy w której pracuję. Powiem Wam że siedzi się tam 100 razy wygodniej niż w Mercu, i jedzie dużo przyjemniej niż w Audi. To auta które wszytko mają regulowane. A dla osób o nieco innych wymiarach niż średnia społeczeństwa jest nieprzeciętnie ważne. :)))

~LechI 2012-05-21

Przeczytałem tylko początek i podsumowanie tego testu. Może i mocno amerykańska, ale przez to silna i niezniszczalna a stylistyka mimo wszystko z Włoch i bardzo dobrze.

~SlawekS 2012-05-21

Sporo tu amerykanizmów, aleeee jednak po włosku. Fajne autko :) No i te 230 km/h robią wrażenie :)

~AdamJAA 2012-05-21

Cóż można powiedzieć o tym samochodzie. Chyba nic złego. Lancia to marka sama w sobie...

~Ozbir 2012-05-21

Dawniej to były samochody tylko dla rządowych szych... Dziś każdy ma szanse i dobrze bo to piękne auta :)

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport