mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Lexus GS 450h: Ekologiczny luksus

Lexus GS 450h: Ekologiczny luksus

Producenci luksusowych samochodów przeznaczonych dla małej garstki społeczeństwa podczas konstruowania nowych modeli nigdy nie przejmowali się zbytnio ekonomiką ich jazdy. W pierwszym rzędzie nacisk był kładziony przede wszystkim na komfort podróżowania, a potem na osiągi. Czasy się jednak zmieniły, nowe trendy nastały. Lexus GS450h, który trafił do naszej redakcji jest przykładem łamania konwenansów. I to w wielu dziedzinach.

Lexus GS 450h: Ekologiczny luksus

Na pierwszy rzut oka marka z charakterystycznym "L" na grillu kojarzy się ze Stanami Zjednoczonymi. To właśnie na potrzeby tego rynku Toyota stworzyła w latach osiemdziesiątych całkowicie nowy brand, który miał spełnić specyficzne oczekiwania tamtego rynku. W kilka lat auta tej marki osiągnęły tam niemały sukces. W latach dziewięćdziesiątych Lexusy zawędrowały na Stary Kontynent. Konserwatywna Europa niezbyt chętnie do nich podeszła, traktując je raczej jako egzotyczne wynalazki dla odważnych. Tak naprawdę dopiero teraz, wraz z generacją najnowszych modeli ludzie coraz przychylniej zaczynają traktować Lexusa jako synonim luksusu.

Samochody marki Lexus były zawsze nietuzinkowe i nieco awangardowe. Konstruktorzy pracujący dla japońskiej marki postawili przed sobą parę dobrych lat temu nie lada wyzwanie. W ich zamysłach zrodził się pomysł na stworzenie samochodu, który będzie się charakteryzować nie tylko wybitnymi osiągami, ale przede wszystkim ekonomiką i ekologią jazdy godnymi auta z kilku segmentów niżej. Aby utrudnić zadanie to wszystko miało być opakowane w nadwozie limuzyny z domieszką coupe serwującej wysoki komfort podróżowania. Na pomoc przyszedł flagowy wynalazek ostatnich lat - napęd hybrydowy.

Stylistyka: Pociągający
W psychologii znane jest zjawisko tzw. pierwszych 20-30 sekund. Wrażenie, które jest wtedy serwowane rzutuje na dalszy bieg zdarzeń. Hybrydowy Lexus zdaje ten pierwszy egzamin na piątkę z plusem. Jednak najlepiej zapoznawać się z nim w jakimś ciemnym pomieszczeniu. I to na pewno nie dlatego, że mógłby przestraszyć swoim wyglądem. Wręcz przeciwnie. Swoją stylistyką potrafi złamać serce nawet najbardziej zagorzałym ortodoksom. W mroku będziemy wtedy mogli ocenić w pełni z jaką pieczołowitością pracowali japońscy specjaliści, aby ze zwykłego wsiadania do auta zrobić niezły spektakl.

Do hybrydowego GS`a pochodzimy trzymając cały czas kluczyk (a raczej dyskretny pilocik) w kieszeni. W miarę tego jak będziemy się zbliżać do auta, natężenie podświetlenia punktowego pod lusterkami, klamkami, progami oraz we wnętrzu zaczyna wzrastać. Po otwarciu drzwi diody dające białe światło podświetlają tylko ważne detale, takie jak kierownica, lewarek skrzyni oraz pedał hamulca i gazu. Ktoś, kto po raz pierwszy spotka się z tego typu efektami od razu zakocha się w tym aucie.

Nadwozia Lexusa GS450h nie można jednoznacznie zaszufladkować. Łączy ono w sobie cechy dwóch odmiennych typów. Jeden z nich prezentuje stateczność, spokojną opływową linię przypominającą limuzynę, która została osadzona na niskoprofilowych, osiemnastocalowych oponach. Druga twarz auta ukrywa się za mocnymi przetłoczeniami bocznymi, agresywnymi detalami i nisko osadzonym nadwoziem. Linia dachu w połowie bardzo dynamicznie opada w dół, a krótki tył został skomponowany z szerokimi słupkami C, które może nie ułatwiają manewrów na parkingu, ale za to całkiem nieźle się prezentują.

Auto jest dość długie, jego wymiary sięgają prawie pięciu metrów (4.825mm). Jego szerokość może nie jest nadzwyczajna, gdyż wynosi 1.820 mm, ale wysokość 1.430mm kojarzy się już z samochodami o sportowym profilu. Przód samochodu jest trochę podobny do poprzedniej generacji serii GS. Szczególnie dzięki reflektorom zachodzącym mocno na boki, które zostały osadzone w podwójnych kloszach. Oczy przykuwa chromowana litera "L" znajdująca się w centrum atrapy chłodnicy. Tył auta jest bardzo krótki. Zamontowano tam bardzo ładne lampy w systemie diodowym LED. Na szczęście nie są to lampy z serii "Lexus Style", montowane przez domorosłych tuningowców w większości mniej dostojnych marek.

Wnętrze: Hi-tech
Po otwarciu dość masywnych drzwi i wejściu do środka też można poczuć się zauroczonym przez japońskiego mistrza kamuflażu. Jedno jest pewne, we wnętrzu panuje tzw. "high tech". Wszystkie nowoczesne wynalazki zostały skumulowane w konsoli środkowej, natomiast całe wnętrze pierwszy rzut oka zostało wykończone materiałami najwyższej jakości. No właśnie, słuszne stwierdzenie, na pierwszy rzut oka. Zarówno firma Lexus oraz jego macierzysta Toyota znane są ze swoich ekologicznych założeń, które są konsekwentnie wdrażane do wszystkich modeli.

Tunel środkowy, podłokietnik drzwi oraz kierownica są obite materiałem, który wyglądem do złudzenia przypomina jakieś tropikalne drewno. Po dotknięciu i "opukaniu" tych elementów czar powoli tryska. Prawdziwe drewno jest tylko na kierownicy. Reszta to polakierowany plastik, który w dodatku jest mało odporny na zarysowanie. Ekologiczną skórę można jeszcze przeboleć, aczkolwiek różni się jakościowo od tej, którą np. możemy spotkać w samochodach marki Jaguar. Jeśli chodzi o deskę rozdzielczą to trochę dużo (jak na auto aspirujące do miana luksusowego) jest w niej przestrzeni wykończonej ciemnym plastikiem. Jakoś za mało snobistycznie.

Jednak jeśli popatrzeć od strony technicznej na wnętrze auta i to ile ciekawych rozwiązań można tam znaleźć, materiałowe niedoskonałości odchodzą bardzo szybko na boczny plan i przestają razić. Dla technicznego laika wnętrze Lexusa GS450h może być niezłym koszmarem. Zanim ruszyłby z miejsca, spędziłby przynajmniej pół dnia na studiowaniu instrukcji obsługi. Począwszy na obsłudze radia, poprzez sterowanie nawigacją, komputerem pokładowym ora klimatyzacją odbywa się za pomocą dużego, dotykowego wyświetlacza ciekłokrystalicznego. co prawda skutecznie odwraca on uwagę od tego, co dzieje się na jezdni więc zapobiegliwi Japończycy zablokowali sterowanie niektórymi funkcjami, gdy auto jest w ruchu. Jeśli chodzi o multimedia, to w aucie zamontowano prawdziwy kombajn odtwarzający poza płytami CD i DVD, także zapomniane już kasety magnetofonowe. Jakość dźwięku generowana z trzynastogłośnikowego zestawu Mark&Levinson stoi na bardzo wysokim poziomie.

Wielki plus należy się dla projektantów za stylowe zegary, których tło zostało wykonane z polerowanego metalu przypominającego platynę. Ich wskazania są bardzo dobrze widoczne nawet przy mocnym świetle słonecznym, gdyż umieszczono je za foto-chromatyczną szybką. W lewym zegarze zamiast tradycyjnego obrotomierza zamontowano kilowatomierz. Aby zmniejszyć liczbę przycisków na panelu głównym, po lewej stronie tuż za kierownicą zamontowano wyciąganą szufladkę, na której umieszczono przyciski odpowiedzialne za funkcje, których używamy najrzadziej.

Fotele w testowanym Lexusie były bardzo komfortowe. W upalne dni można było doświadczyć jak przydatna jest funkcja wentylowania siedzisk. Przypadłość skórzanych obić, które namiętnie lubią się przyklejać do ciała, nie dała się we znaki. Dodatkowo po obu stronach na drzwiach znajdowały się przyciski pozwalające programować po trzy profile ustawień dla każdego z foteli. W czasie dłuższych wojaży zbawienny okazał się duży podłokietnik wystarczający w zupełności dla dwóch osób. Pod jego obiciem ukrywał się bardzo duży schowek, w którym ukryto dodatkowe wejście zasilania przez zapalniczkę. Po wyłączeniu silnika, kierownica odsuwa się maksymalnie od kierowcy ułatwiając tym samym wyjście z samochodu. Na tylnej kanapie do dyspozycji dwóch pasażerów jest już trochę mniej miejsca, w szczególności jeśli chodzi o wysokość sufitu. Wysokie osoby będą czuć mały dyskomfort. Miejsca dla kolan jest jednak dużo, a sama kanapa pozwala na wygodne podróżowanie nawet na długich dystansach. W razie potrzeby można skorzystać z wyciąganego podłokietnika z uchwytem na napoje.

Największego szoku doznamy po otwarciu klapy bagażnika. Nie będzie to jednak szok o pozytywnym wydźwięku. Niestety nie ma nic za darmo. Kosztem baterii napędzających silnik elektryczny w tym samochodzie, ucierpiał na tym bagażnik. Może wystarczy on na dwa zestawy kijów golfowych, ale na pewno nie spakujemy się w nim na wakacyjny wyjazd. 280 litrów to konkurencyjny wynik np. dla Forda Fiesty. Nie ma też możliwości złożenia oparć tylnych foteli.

Jazda: Dyskretny pocisk
Lexus GS450h nie chwali się na kilometr, że pod blaszaną pokrywą nadwozia zamontowano w nim układ hybrydowy. Gdy stoi spokojnie na parkingu rozszyfrujemy go po detalach. Na bocznych listwach umieszczono napis "Hybrid". Druga opcja widnieje na klapie bagażnika, gdzie przy liczbie 450 umieszczono pokolorowane na niebiesko "h". Inaczej wygląda sprawa, gdy zabierzemy się za uruchomienie tej nowoczesnej maszyny.

Nie przekręcimy tutaj kluczykiem, bowiem miniaturowy pilot może spokojnie leżeć w kieszeni naszej kurtki. Gdy znajdzie się we wnętrzu, auto będziemy mogli odpalić za pomocą przycisku "Power" umieszczonego po prawej stronie za kierownicą. Wciskamy pedał hamulca, ustawiamy lewarek w pozycji P i klikamy. No i cisza. Operację można uznać za zwieńczoną sukcesem, kiedy na jednym z zegarów pojawi się napis "Ready". Auto nadal milczy. Zatem przełączamy skrzynię na pozycję D i próbujemy sprawdzić co nam fabryka dała. Przy stonowanym rozpędzaniu tej prawie dwutonowej maszyny jest tak cicho, że przejeżdżając przez zatłoczone przechodniami nadmorskie uliczki trzeba było używać klaksonu żeby oznajmiać ludziom, że coś za nimi się porusza. To efekt działania silnika elektrycznego. Spalinowy benzyniak włączą się dopiero wtedy, kiedy naprawdę tego potrzeba. Jego start jest odczuwalny przez lekką wibrację i dochodzący do wnętrza dźwięk.

Gdy potrzebujemy więcej mocy żeby gwałtownie przyspieszyć bądź też nabrać większej szybkości ze snu budzi się widlasta szóstka o pojemności 3,5 litra. Jej moc to 286 KM. W połączeniu z silnikiem elektrycznym, którego parametry to 200 KM oraz maksymalny moment obrotowy 275 Nm osiągany od momentu uruchomienia, dają iście wybuchową mieszankę. Mocy obu silników nie sumuje się w prosty sposób. Ich wspólna moc po przeliczeniu wynosi około 340 KM. To wystarczy żeby rozpędzić to auto do "setki" w niecałe 6 sekund! Do tego klasyczny napęd na tylną oś jest gwarantem naprawdę dobrych właściwości jezdnych. Sportowe zapędy są jednak tłumione przez różnej maści elektronikę. Silnik elektryczny działa nie tylko podczas rozpędzania i startu. W razie potrzeby przyspieszenia wspomaga on benzyniaka, a po zdjęciu nogi z gazu lub w momencie hamowania regenerowana jest energia, która trafia do akumulatorów. Przy zwalnianiu wyłącza się też jednostka spalinowa, żeby zaoszczędzić paliwo, którego najwięcej traci się przy hamowaniu.

Układ kierowniczy o zmiennym stopniu przełożenia jest bardzo przewidywalny. Zawieszenie potrafi bardzo dobrze tłumić niedoskonałości polskich dróg. Dzięki niemu samochód praktycznie płynie, a przy tym nie sprawia żadnych niespodzianek. W razie potrzeby na panelu środkowym mamy do dyspozycji przełącznik, który w kilka sekund utwardzi skok amortyzatorów oraz obniży prześwit. Podczas pokonywania zakrętów Lexus trzyma się drogi jak przyklejony, a jego nadwozie wychyla się dużo mniej na boki. Obok niego umieszczono drugi przełącznik odpowiedzialny za charakterystykę silnika. Trybem "Snow" można ją trochę przytłumić, co jest przydatne zimą, natomiast "PWR" pozwala zmusić układ napędowy do nieco żwawszej pracy. Bez względu na to czy jedziemy 80km/h, 100km/h czy 160km/h we wnętrzu jest bardzo cicho.

W duecie z hybrydowym układem napędowym występuje bezstopniowa skrzynia automatyczna E-CVT. Ze względu na swoją konstrukcję eliminuje ona mało komfortowe uczucie przełączania biegów, jak to ma miejsce w niektórych automatach. Charakterystyczne dla niej jest również to, że silnik od razu "wskakuje" na optymalny zakres obrotów i sunie do przodu coraz szybciej pomimo tego, że mamy wrażenie iż obrotomierz stoi w miejscu. Skrzynia oferuje jeszcze tryb Sport, w którym to możemy przełączać stopień przełożenia. Najwięcej szumu wokół hybryd powstaje zawsze w temacie spalania. Podobnie jest tutaj. Między bajki można włożyć obietnicę producenta o 7l/100km poza miastem. Między rzeczywistością, a danymi fabrycznymi jest różnica 3-4l/100 km na niekorzyść Lexusa. Miejska jazda po zakorkowanej stolicy generowała już średnie spalanie na poziomie 14,5l/100km. Może te wyniki nie są super-niskie, ale miejmy na uwadze że przy tych gabarytach samochodu i tej mocy pod maską jest to stosunkowo niewiele. Bez wspomagającego silnika elektrycznego te wyniki byłyby z pewnością dużo mniej optymistyczne.

Podsumowanie: Dla indywidualisty
Lexus pomimo swoich niewielu niedociągnięć i dużej liczbie plusów jest odpowiednim samochodem dla indywidualisty. Może nie dla snoba, który potrzebuje w swoim samochodzie mahoniowego drewna oraz skóry wykonanej z afrykańskiego zwierza, ale dla osoby która nie chce kupować pospolicie wyglądającego Mercedesa czy BMW. Jego nienaganna stylistyka przyciąga oko, a póki co po naszym kraju jeździ niewiele takich aut, także jego pojawienie się w bardziej zatłoczonych rejonach zwraca uwagę wielu ludzi.

Za 294.900 złotych można już nabyć hybrydowego Lexusa GS450h w wersji wyposażeniowej Prestige. W standardzie otrzymujemy praktycznie wszystko co można dostać w tym modelu. Za dopłatą 4.250 złotych można zamówić szyberdach. Auto dysponuje odpowiednim zapasem mocy, żeby czuć się na drodze bezpiecznie. Podczas przyspieszania potrafi pokazać ostry pazur. Przy okazji przypodoba się osobom, które lubią żyć w sposób mało szkodzący naturalnemu środowisku.

Dowiedz się więcej na temat marki Lexus

Zobacz cennik oraz wyposażenie testowanego modelu Lexus GS450h

Zobacz galerię zdjęć testowanego modelu Lexus GS450h

Sprawdź dostępne konfiguracje:

Lexus GS
Lexus GS
Cena podstawowa już od: 199 600 PLN brutto
Dostępne nadwozia: sedan-4dr.
Zobacz koniecznie: Wszystko o Lexus GS Wszystko o Lexus
Tematy w artykule: Lexus GS 450h Lexus GS

Podobne wiadomości:

Wodorowy Lexus już za cztery lata

Wodorowy Lexus już za cztery lata

Technika 2016-11-25

Lexus UX Concept - nietuzinkowe wnętrze

Lexus UX Concept - nietuzinkowe wnętrze

Aktualności 2016-09-23

Komentuj:

~wlasciciel 2008-03-13

Tak sie sklada, ze jestem szczesliwym wlascicielem tego auta i niestety nie moge sie zgodzic z danymi spalania jakie nam dziennikarz zafundowal. Przypuszczam, ze samochod ktory byl testowany musial byc nowy z przebiegiem nie wiekszym niz 500km. 14l/100km jest prawda, ale tylko przez pierwsze 300km gdy samochod jest we wstepnym etapie docierania (2500km). Spalanie spada z kazda przejechana setka. Mam prawie 800km na zegarze i srednie zuzycie po miescie nie przekracza 9l. Poza miastem wynik jest ok. 8l. Jesli chodzi o jakosc wykonania wnetrza, to nie jest to az tak zauwazalne. Pseudo drewno naprawde mnie drazni, ale tylko dlatego bo jestem tego swiadomy. Jesli chodzi o skore, to nie mam zastrzezen. Mysle, ze moja reakcja tez nie jest efektem zaslepienia. Przesiadlem sie z bmw 645, ktorego jakosc wykonania jest "niby" wieksza. Jakos nie cierpie z tego powodu. Jest za to jedna rzecz, ktora byli wlasciciele bmw moga zauwazyc. Podczas duzego przyspieszania auto nie trzyma sie tak dobrze drogi jak bmw. Moze jest to spowodowane roznica w rozmiarach opon... nie wiem. Ogolnie jestem zadowolony z zakupu. Jezeli ktos szuka duzej mocy z powiazaniem niskiej emisji co2 to lexus jest idealnym wyborem. Dla ciekawskich: emisja co2 tego pojazdu jest porownywalna do samochodu spalajacego 3-4l/100km.

~fotograf 2007-11-27

piekna galeria. chyba najladniejsza ze wszystkich ktore do tej pory sie u was pojawily. az chce sie czytac test!

~edek 2007-09-19

zajebiste auto

~Ostry 2007-09-17

Bardzo smaczny ten Lexus. Robi duże wrażenie i wizualnie i technicznie i wykończeniowo pewnie też. Może nie aż tak kolosalne (dosłownie), jak LS 600h, ale to pełnoprawna alternatywa dla niemieckiej trójki.

~ciułaczy? 2007-09-16

a nie uważasz ,że jesli jest wybór kupić super btykę która pali 30/100 i taką samą (jeśli chodzi o osiągi, komfort,itd) która schodzi ponoiżej 10 to warto kupić te druga? Chociażby po to, zeby nie wypalać ropy, tam gdzie nie trzeba. jej zasoby się kończą, więc to może świadomośc , z nie ciułactwo?

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport