mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Lexus GS 450h: Hybrydy mają sens!

Lexus GS 450h: Hybrydy mają sens!

Testując już kilkakrotnie różne modele z napędem hybrydowym, za każdym razem w mojej głowie pojawiały się liczne wątpliwości, co do ich sensowności. A to spalanie wcale nie takie małe. A to przeciętne osiągi. A to ograniczona funkcjonalność. Po ostatnim teście znalazłem chyba optymalne, na dziś, rozwiązanie w segmencie pojazdów hybrydowych. Nazywa się Lexus GS 450h.

Lexus GS 450h: Hybrydy mają sens!
Segment rynkowy, do którego należy Lexus GS, jest niezwykle wymagający, klienci domagają się niemalże ideału, a rewolucyjne pomysły raczej nie mają szans na ciepłe przyjęcie. A przynajmniej nie od razu. W Europie na przykład liczą się wartości, które od lat właściwie są niezmienne. Dlatego też GS, który w wersji hybrydowej na rynku pojawił się już w 2006 roku, nie może zaliczyć pierwszych lat obecności w sprzedaży do udanych. Lata jednak mijają i nawet to, co wydawałoby się niezmienne, ulega mniejszym lub większym przeobrażeniom. Świat zmierza zdecydowanie w kierunku ekologicznych samochodów, nie inaczej jest i w przypadku luksusowych limuzyn.

Lexus GS próbuje rozbić panujący układ w klasie wyższej-średniej, gdzie od lat, mówiąc o rynku europejskim, liczą się głównie trzy marki. Wszystkie trzy z kraju nad Renem. Lexus idzie mocno pod prąd także w innej dziedzinie. W segmencie, gdzie największą popularnością cieszą się wersje napędzane jednostkami wysokoprężnymi, GS nie ma w swojej ofercie ani jednego diesla. Samobójstwo? Jeszcze kilka lat temu można było tak sądzić, dziś, wspomniane już ekologiczne trendy powodują, że nowa-stara broń w postaci napędu hybrydowego coraz bardziej nabiera sensu.

Hybrydowe serce japońskiej limuzyny to połączenie 3,5-litrowego, wolnossącego silnika V6 o mocy 292 koni mechanicznych z nie mniej ważnym w tym układzie motorem elektrycznym. Całość generuje imponującą moc 345 KM. Jednak za efekt "wciskania w oparcia fotela" odpowiada w większej mierze drugi z parametrów - maksymalny moment obrotowy, który to stanowi o olbrzymim potencjale tej hybrydy. Już od samego startu mamy do naszej dyspozycji 275 Nm dostarczanych przez jednostkę elektryczną. Wraz z włączaniem się do pracy silnika benzynowego stopniowo dołączają się kolejne niutonometry, by przy 4.500 obr/min osiągnąć maksymalną wartość 352 Nm. Efekt jest taki, że GS przyspiesza niczym najlepsi sprinterzy bez względu na prędkość, przy której mocniej wciśniemy pedał gazu. Około 6 sekund do setki brzmi wybornie, konkurenci uzbrojeni w porównywalne mocą silniki benzynowe lub wysokoprężne wcale nie muszą być szybsi. Jeszcze lepiej GS 450h wygląda pod względem elastyczności, właściwie ciężko znaleźć taki moment, by auto dopadła jakaś, choćby chwilowa zadyszka, a bezstopniowa przekładnia natychmiastowo uruchamia do pracy kolejne pokłady momentu obrotowego.

I to wszystko przy niezwykle umiarkowanym apetycie na paliwo. Jeszcze dziś trudno sobie wyobrazić, by benzynowa jednostka V6, nawet na trasie, mogła spokojnie i wyraźnie zejść poniżej poziomu 10 litrów na 100 kilometrów. O ruchu miejskim nawet nie ma, co wspominać. A tymczasem wystarczyło dołączyć motor elektryczny, by zużycie paliwa przypominało współczesne diesle. W trasie, nawet jadąc stosunkowo szybko jak na polskie warunki, nie jest problemem zejście poniżej 9 l/100 km. Ekonomiczne próby mogą się skończyć nawet wynikiem w granicach 6,5 l/100 km. Prawdziwe uznanie hybrydowy GS zyskuje jednak podczas miejskiej jazdy. Tryb elektroniczny, którym możemy się poruszać do prędkości 40 km/h, pozwala zmieścić się w niecałych 8,5 l/100 km. Porównywalne wersje wysokoprężne rywali mogą często o takich wynikach tylko pomarzyć.

Ruszanie tylko przy wsparciu energii elektrycznej sprawia, że musimy bacznie uważać na przechodniów. Oni nas z pewnością nie usłyszą. Zresztą panująca cisza może zmylić także i nas samych, kiedy po wciśnięciu przycisku "start" zastępującego tradycyjną stacyjkę właściwie nic się nie dzieje w kabinie. Chyba z tego właśnie względu projektanci Lexusa GS 450h postanowili dołożyć do deski rozdzielczej ikonkę "ready", która informuje nas, że auto jest gotowe do akcji. Ciche toczenie się po parkingu zostanie gwałtownie przerwane, gdy mocniej wciśniemy pedał przyspieszenia. Wówczas rasowe brzmienie widlastej szóstki jednoznacznie daje nam znać, że oto nasz Lexus jest gotowy na bardziej dynamiczne harce. Niestety, jeśli tylko na moment przestaniemy ponaglać benzynowy silnik do pracy, wówczas momentalnie przechodzi on do rezerwy i z powrotem wewnątrz panuje błoga cisza. Trochę szkoda tych doznań słuchowych, z drugiej jednak strony mamy wówczas szansę docenić walory muzyczne płynące z najwyższej klasy sprzętu audio firmy Mark Levinson.

Moc i nieprzeciętne osiągi, elastyczność silnika, świetne wyniki spalania, walory dźwiękowe - to oczywiście sporo, ale w tym gronie konkurentów byłoby to z pewnością zdecydowanie za mało. Dlatego Lexus ma kolejne asy, które co chwila mieliśmy okazję odkrywać podczas naszego testu. Równie godna podziwu jest jego... wszechstronność, którą zapewnia nam niewielkie pokrętło obok dźwigni zmiany przełożeń. Cztery tryby przełożeń - Eco, Normal, Sport S oraz Sport S+ pozwalają na dostosowanie do swoich indywidualnych potrzeb szybkości reakcji silnika na gaz, twardości układu zawieszenia czy siły wspomagania układu kierowniczego. Może być wyjątkowo komfortowo, ale i całkiem sportowo, choć trochę szkoda, że w trybie Sport S+, zarezerwowanym tylko dla wersji F Sport, powyższe nastawy nie są jeszcze bardziej ostre. Miłym akcentem przy przejściu już na tryb Sport jest zamiana na tablicy zegarów wskaźnika wykorzystania energii na standardowy obrotomierz oraz zmiana podświetlenia z barwy niebieskiej na czerwoną.

Na utwardzonych drogach, w codziennej jeździe nie przeszkadza to jednak w niczym, a Lexus GS okazuje się niezwykle stabilny i precyzyjny. Dokładnie taki, jaki sobie wyobrażaliśmy przed rozpoczęciem testu. Mocnym punktem wersji F Sport jest system tylnych kół skrętnych, dzięki którym mierząca prawie 5 metrów limuzyna okazuje się także wyjątkowo zwrotna, a przy tym pewna w prowadzeniu na bardziej krętej drodze. GS nie boi się także mniej równych nawierzchni, właściwie do pasażerów nie docierają żadne nieprzyjemne odgłosy, chyba że droga staje się już wyjątkowo poszatkowana dziurami.

Komfortowa podróż to w dużej mierze także zasługa niezwykle wygodnych foteli. Skórzana tapicerka, możliwość podgrzewania oraz wentylacji, a także regulacja aż w 16 kierunkach sprawiają, że nawet wyjątkowo długa podróż nie powinna być nam straszna. Bez problemów znajdziemy także optymalne miejsce dla siebie, choć z przodu nieco nasze ruchy może ograniczać wyjątkowo szeroka konsola środkowa. Na brak wystarczającej ilości miejsca mogą za to narzekać jedynie wysokie osoby, które zostały zesłane na tylną kanapę.

Drewniane i metalizowane wstawki dodają smaku i elegancji wnętrzu Lexusa. Jakość materiałów oraz ich wykończenia na wysokim poziomie i naprawdę ciężko jest się tu do czegoś przyczepić, choć do elegancji europejskich konkurentów trochę mu brakuje. Najważniejszym elementem w punkcie dowodzenia jest sporych rozmiarów wyświetlacz, którym sterujemy za pomocą czegoś na kształt myszki komputerowej. Jeśli trafi tu ktoś, kto z komputerami jest na bakier, będzie musiał przejść przyspieszony kurs obsługi przynajmniej samej myszki. W przeciwnym razie ustawienia większości urządzeń pokładowych staną się mocno utrudnione.

Nieco ponad 250 tysięcy złotych to minimalna kwota, jaką musimy wydać, by stać się posiadaczami hybrydowego GS-a. Sporo, myszkując jednak po cennikach konkurencji, porównywalnych pod względem mocy i osiągów wersji taniej nie kupimy. Nasza testowa odmiana F Sport to jednak dodatkowe 100 tys. zł (352.400). W tej cenie dostaniemy nieco zmieniony wygląd, który luksusową limuzynę zmienia w auto o niezwykle groźnym obliczu. Z pewnością nastawieni na inne doznania kierowcy będą zadowoleni, pytanie, czy równie przypadnie do gustu taki GS bardziej konserwatywnym osobom. F Sport jest ponadto wyposażony w liczne rozwiązania, które mają spory wpływ na nasze bezpieczeństwo, ale i komfort jazdy.

Hybrydowy Lexus GS ma bardzo wiele zalet i łączy w sobie różne cechy istotne dla właścicieli tego typu aut. Potrafi być szybki i wściekły, potrafi być też ekonomiczny, co więcej - potrafi być szybki i ekonomiczny jednocześnie, a to już jest dość nietypowa umiejętność. Poza tym jest niezwykle komfortowy, wręcz luksusowy, co dla tego typu limuzyn ma równie niebagatelne znaczenie.

O ile Lexus chyba wciąż jeszcze jest te przysłowiowe pół kroku (a może ćwierć, a może trzy czwarte?) za wielką, niemiecką trójką segmentu premium, to w dziedzinie hybryd nie powinien czuć absolutnie żadnych kompleksów. I jeśli w niedalekiej przyszłości o sile motoryzacji stanowić będą modele z napędem hybrydowym, kto wie, czy to Lexus nie będzie wyprzedzał o te pół kroku swoich niemieckich rywali. Lexus GS 450h jest tego najlepszym dowodem.

Sprawdź dostępne konfiguracje:

Lexus GS
Lexus GS
Cena podstawowa już od: 199 600 PLN brutto
Dostępne nadwozia: sedan-4dr.
Zobacz koniecznie: Wszystko o Lexus GS Wszystko o Lexus
Tematy w artykule: Lexus GS 450h Lexus GS

Podobne wiadomości:

Lexusy z zawieszeniem AVS

Lexusy z zawieszeniem AVS

Technika 2016-12-06

Dwa nowe modele Lexusa będą wyposażone standardowo w nowoczesne zawieszenie AVS. Elektroniczny układ monitoruje i dostosowuje siłę tłumienia amortyzatorów w każdym z kół dostosowując je do stanu nawierzchni i preferencji kierowcy.

Wodorowy Lexus już za cztery lata

Wodorowy Lexus już za cztery lata

Technika 2016-11-25

Komentuj:

~David 2015-02-23

Słyszeliście już o nowym Lexusie GS F, który ma mieć swoją premierę już w tym roku podczas salonów w Genewie? Na http://mototarget.pl/news,genewskie_nowosci_lexusa,19157.html możecie znaleźć informacje na temat tego super samochodu.

~jojojo 2014-09-08

Jerzy, bo ma bardziej komfortowe zawieszenie i tam tego rozwiązania ze skrętnymi kołami nie implementują. Masz możliwość wyboru F-Sport.

~Jerzy 2013-01-23

Czy ktoś może to wytłumaczyć, dlaczego wersja Prestiż nie ma skrętnych kół tylnych ? Wersja sport ma, a przecież od najbogatszej wersji oczekuje się posiadania wszystkich rozwiązań, jakie są w danej marce możliwe. Nie ma ich nawet za dopłatą.

marko1 2012-10-23

Czy hybrydy mają sens na pewno tak, ale na dzień dzisiejszy nie mają sensu, bo tak naprawdę nie rozwiązują żadnego problemu. I tak potrzebujesz paliwa, i tak. Czy są ekologiczne na pewno nie.

~gruzin 2012-10-23

gdybym tylko miał taką kasę, to zdecydowanie wolałbym takiego lexusa niż BMW, Audi czy Merca, auta być może lepsze, być może perfekcyjne, no ale zarazem nudne jak flaki z olejem

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport