mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Lexus IS300h F Sport: Impuls

Lexus IS300h F Sport: Impuls

Niemcy powinni się obawiać. Lexus jest coraz bliżej. Gdyby tylko nie stereotypy głęboko zakorzenione w głowach polskiego ludu.

Lexus IS300h F Sport: Impuls
Od jakiegoś czasu w Ingolstadt i Monachium dzieje się nie najlepiej. Wyniki sprzedaży wyglądają całkiem przyzwoicie. Co więc jest nie tak? Otóż, wieje nudą. Każda kolejna generacja to spłaszczenie i wyostrzenie linii nadwozia, kosmetyczne zmiany wewnątrz, a wszystko to pod sztandarem najnowszej technologii i niezawodności. Flaki z olejem. Czekałem więc z utęsknieniem na jakiś impuls, który pobudzi do działania, rozszerzy horyzonty i pokaże zachowawczym Niemcom, że warto ryzykować. Konkurencja pod postacią nowego Lexusa IS nie zawiodła.

Aby sprawdzić progres japońskiej stylizacji, wystarczy spojrzeć na dwie poprzednie generacje IS. Pierwsza zaprezentowana w 1998 roku zapisała się w pamięci głównie ze względu na swoje okrągłe światła, z których wziął się termin „Lexus-Look”. Druga pokazana na targach w Genewie w 2005 roku posiadała ostrzejsze rysy, a wraz z nimi słuszną dawkę szyku. Ostatnia odsłona Lexusa otrzymała proporcjonalnie większą dawkę zmian. I tak oto z grzecznej limuzyny po przepoczwarzeniu wykluł się drapieżny motyl. Potężna atrapa chłodnicy kształtem przypominająca klepsydrę definiuje futurystyczny design auta. Dolna linia reflektorów sprawia wrażenie przypadkowej i zwyczajnie nie mającej racji bytu. Na szczęście podkreślenie odseparowanymi światłami LED o haczykowatym kształcie sprawia, że całość wygląda zniewalająco.
 
W kwestii bocznych przetłoczeń japońscy projektanci byli dość powściągliwi. Na dobrą sprawę jest jedno, które biegnie przez całą długość samochodu, tworząc połączenie linii świateł, co optycznie powiększa zarówno drzwi, jak i cały samochód. Drugie, niewielkie, wychodzi ze skierowanej w dół linii tylnych reflektorów, przechodzi delikatnie przez tylne drzwi i elegancko znika pod progami. Same klosze znacznie urosły i zachodzą na bok auta aż do wysokości, na której zaczyna się tylna szyba. Testowana wersja F Sport w porównaniu do standardowej została wzbogacona o reflektory LED, 18-calowe felgi ze stopów lekkich oraz specjalny rodzaj atrapy chłodnicy, która wygląda jeszcze bardziej drapieżnie (tak, to możliwe). 

Jeszcze większe zmiany zaszły w środku. Po zajęciu miejsca za kierownicą zewsząd atakują nas atrybuty auta premium. A to zegarek analogowy na środku konsoli, a to listwa biegnąca przez drzwi i całą deskę rozdzielczą. Premium pełną gębą. Wyświetlacz LCD powędrował nad nawiew i został wtłoczony w linie deski rozdzielczej. Reszta konsoli otrzymała nowy layout, w którym wisienką na torcie są dotykowe regulatory temperatury. Zastanawiam się, dlaczego producent nie zastosował tej technologii, aby w pełni obsłużyć klimatyzację. Obszerny tunel centralny, oprócz oddzielenia kierowcy, pomieścił lewarek skrzyni biegów, pokrętło do zmiany charakterystyki jazdy oraz joy do obsługi systemu multimedialnego. Ten ostatni, oferując nam trochę inny interfejs niż popularne u niemieckiej konkurencji pokrętła, spowoduje, że na początku będziemy się czuć nieswojo. Na szczęście ten stan szybko mija, a lekkie odczucie dyskomfortu doskonale rekompensuje 15-głośnikowy system audio dostarczony przez firmę Mark Levinson.
 
Kiedy podążam wzrokiem w stronę kierownicy i zegarów, na twarzy rysuje się coraz większy uśmiech. Wszystko to za sprawą pojedynczego ruchomego zegara, który dopasowuje się do wybranego trybu jazdy i za pomocą magicznego przycisku przesuwa się w prawo, udostępniając nam menu zawierające m.in. nawigację oraz informacje o spalaniu. Jeśli Twój IS posiada pakiet F Sport, we wnętrzu znajdziesz sportowe siedzenia z doskonałym trzymaniem bocznym, sportową kierownicę z perforowanej skóry oraz aluminiowe pedały i metalowe wstawki ozdobne. Charakterystyczne w nowej generacji jest także powiększenie rozstawu osi, a zatem zyskanie większej kabiny stanowiącej prawdziwą przestrzeń dla pasażerów. Nie wszystko jednak zasługuje na pochwałę. W IS300h ucierpiał bagażnik, który swoją 450 litrową pojemnością przegrywa porównanie ze standardowym IS250 o 30 litrów. 
 

Na tej płaszczyźnie Lexus w zasadzie przegonił niemieckich konkurentów, u których hybryda jest jeszcze czymś drogim i egzotycznym. Dwukomorowym sercem modelu IS300h jest rzędowa jednostka o pojemności 2,5 litra i mocy 181 KM oraz wspomagający ją silnik elektryczny o mocy 143 KM. Pracując jednocześnie, są w stanie dostarczyć 223 KM, dzięki czemu rozpędzimy się do 100km/h po 8,3 sekundy i osiągniemy maksymalnie 200 km/h. Rewelacyjnie przekłada się to na zużycie paliwa, które, jak podaje producent, w cyklu miejskim wynosi 4,4 a w trasie 4,5 litra. Zaskakująco podczas testu udało mi się osiągnąć spalanie 4,2 w cyklu miejskim oraz 4,1 w trasie, czyli nieco niższe niż podaje Lexus.

Czas uruchomić silnik i bezszelestnie oddalić się w celu przetestowania możliwości zamontowanych jednostek. Nie ukrywam, że od tego połączenia wymagałem wiele i jakże szybko moje oczekiwania zostały boleśnie sprowadzone na Ziemię. Na przycisk gazu skrzynia reagowała z wyraźnym opóźnieniem i charakterystycznym wyciem typowym dla skrzyń Toyoty. Nawet w trybie Sport+ zamyślenie trwało zbyt długo i prowokowało do wzięcia spraw w swoje ręce. A może właśnie o to chodziło inżynierom z kraju kwitnącej wiśni, kiedy umieszczali za kierownicą łopatki. Pokonywanie zakrętów z nowym IS300h to czysta przyjemność. Dodatkowo pakiet F Sport posiada odpowiednio zestrojone zawieszenie oraz system EPS.

Przy pierwszym kontakcie z ceną można się lekko zapowietrzyć, lecz po chwili zastanowienia przyznacie, że nie jest źle. Otóż Lexus IS300h F Sport wyceniany jest na 226 300 PLN. Niby dużo, ale pamiętajmy o bogactwie wyposażenia, za które u konkurencji zapłacimy krocie. Świetnym przykładem jest BMW Serii 3, którego podstawowa cena dla 2 litrowego diesla sparowanego ze skrzynią Steptronic w modelu 325d wynosi 172 377 PLN. Niby różnica jest kolosalna, ale jeśli porównamy to z podstawową dużo lepiej wyposażoną wersją IS300h, za którą zapłacimy 157 900 PLN, wybór wydaje się oczywisty. Jeszcze ciekawiej przedstawia się podstawowa wersja IS250 z silnikiem V6, której cena wynosi 134 900 PLN! Niemiecka konkurencja musi mocno zweryfikować swoją postawę, jeżeli myśli poważnie o przyszłości.

Sprawdź dostępne konfiguracje:

Lexus IS
Lexus IS
Cena podstawowa już od: 162 900 PLN brutto
Dostępne nadwozia: sedan-4dr.
Zobacz koniecznie: Wszystko o Lexus IS Wszystko o Lexus
Tematy w artykule: Lexus Lexus IS Lexus IS IS 300h

Podobne wiadomości:

Lexusy z zawieszeniem AVS

Lexusy z zawieszeniem AVS

Technika 2016-12-06

Dwa nowe modele Lexusa będą wyposażone standardowo w nowoczesne zawieszenie AVS. Elektroniczny układ monitoruje i dostosowuje siłę tłumienia amortyzatorów w każdym z kół dostosowując je do stanu nawierzchni i preferencji kierowcy.

Wodorowy Lexus już za cztery lata

Wodorowy Lexus już za cztery lata

Technika 2016-11-25

Komentuj:

~daburo 2013-11-07

Poprostu cudo !!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Wielkie stolice zakażą Diesli
Wielkie stolice zakażą Diesli
Paryż, Madryt, Ateny i Meksyk będą pierwszymi metropoliami, które zabronią wjazdu samochodom z silnikami Diesla. To efekt szczytu C40, gdzie przedstawiciele największych miast z całego świata dyskutowali na temat zmian klimatycznych i zanieczyszczenia powietrza.