mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Lexus IS 250C: Relanium

Lexus IS 250C: Relanium

Lexus IS 250C to przede wszystkim czteroosobowy kabriolet na słoneczne dni. Fakt, w Polsce, w porównaniu na przykład z francuskim Lazurowym Wybrzeżem, takich dni w roku jest mało. Ale to wcale nie znaczy, że zakup tego modelu w naszym kraju jest bezsensowny.

Lexus IS 250C: Relanium
Lexus wyposażył wersję IS 250C w twardy, składany dach. To rozwiązanie ma oczywiście swoje plusy i minusy. Z jednej strony kabriolet z prestiżowego segmentu wygląda z tak nakładaną "czapką" bardziej elegancko i... drożej. Szczelniejsza konstrukcja twardego dachu pozwala też użytkować w Polsce taki samochód praktycznie przez cały rok i właśnie dlatego jego zakup jest całkiem racjonalny. Wadą, jak można się domyśleć, jest zwiększenie masy auta poprzez dodatkowe usztywnienia w podwoziu i targane w bagażniku 15 małych, elektrycznych silniczków do automatycznego otwierania i zamykania trzyczęściowego, aluminiowego dachu. Żeby mieć świadomość ile to wszystko waży, wystarczy porównać dane z metryczką sedana, który na sucho ma 1530 kilogramów. Żeby osiągnąć wagę kabrioleta, trzeba byłoby dorzucić jeszcze 200 jednokilogramowych toreb z cukrem. A że cukier ostatnio sporo podrożał, to cena IS 250C w porównaniu ze standardowym, czterodrzwiowym wariantem, jest również znacznie wyższa. Rozpoczyna się od około 232 200 zł, czyli po dopłacie około 66 tys. zł. Ktoś zapyta, gdzie sens, a gdzie logika? W portfelach tych, których na takie auto stać.

Niezaprzeczalną zaletą Lexusa IS 250C jest jego zbalansowana stylistyka. Owszem, kiedy patrzysz się na niego, to nie powiększają ci się z zachwytu źrenice jak w przypadku Alfa Romeo Spider, ale Lexus prezentuje się bardzo dobrze, zarówno z rozłożonym dachem jak i w wersji Coupe. To bardzo rzadka cecha w przypadku japońskich kabrioletów.

Zaglądając przez boczne szyby, obiecująco zapowiada się również wnętrze Lexusa. Fotele i drzwi wyścielone zostały kremową skórą, która w dotyku sprawia wrażenie dobrej jakości. Widać, że w tym elemencie japońska marka poszła do przodu. Reszta jest już dobrze znana z wcześniejszych wersji nadwoziowych IS - środkowy tunel poskładany z cienkich warstw egzotycznego drewna "Birdseye Maple", aluminiowe pedały, centralna konsola obudowana matowym plastikiem z monitorem zintegrowanym ze staromodną i niedokładną nawigacją Toyoty oraz przyjemnie grającym audio marki Mark Levinson. Pozostała też grubo obszyta kierownica, która doskonale układa się w dłoniach w trakcie prowadzenia i to co najbardziej cenię w Lexusie, czyli ogromna wygoda, kiedy zasiadasz na przednich fotelach regulowanych aż w 8 zakresach.
Wygoda i komfort to także dwa synonimy określające osobowość Lexusa na drodze. Nie jest to auto, od którego możesz oczekiwać zadziorności i pożerania zakrętów. Wspomniana wcześniej spora masa odczuwalnie wpływa na charakter prowadzenia tego modelu. Nie jestem zagorzałym fanem niemieckiej motoryzacji, ale pod względem precyzyjności działania układu kierowniczego i mięsistości zawieszenia, kabriolet Lexusa wypada gorzej od rywali naszych zachodnich sąsiadów. Gorzej, to może niewłaściwe słowo. IS 250C prowadzi się po prostu inaczej. Auto mimo napędu ulokowanego na tylnej osi zachęca do spokojnej, płynnej... wakacyjnej jazdy. Osobiście nie traktuję tego jako wady, ponieważ jeśli w takich kategoriach rozpatruje się sensowność zakupu Lexusa, to suma summarum jazda nim okazuje się bardzo przyjemna.

Po części na taki odbiór Lexusa IS 250C wpływa też jednostka napędowa. Jest to benzynowe V6 o pojemności 2.5 litra, które wytwarza 208 koni mechanicznych. Z pozoru mogłoby się wydawać, że taki silnik powinien robić pod maską kabrioleta prawdziwe spustoszenie. Tymczasem pierwszą setkę na liczniku auto pokonuje dopiero po 9 sekundach i rozpędza się zaledwie do 210 km/h. Nie są to imponujące dane. W tym miejscu trzeba jednak znowu przypomnieć, że silnik musi uciągnąć 1730 kilogramów, choć muszę przyznać, że to i tak kiepska wymówka. Motor pracuje przy tym aksamitnie i cicho. Moim zdaniem nawet odrobinę za cicho. Ale ma to swoje zalety kiedy zamkniemy dach. W środku panuje wówczas relaksująca cisza. Spalanie oscyluje w granicach 9 l. w jeździe mieszanej, 12,5 l. w mieście. V6 połączone jest z sześciostopniowym automatem, o którym można powiedzieć tylko tyle, że działa po prostu poprawnie.

Żeby zdecydować się na zakup Lexusa IS 250C, trzeba tego bardzo chcieć. Jest kilka innych aut, które prowadzą się lepiej, które przy takim potencjale silnika, gwarantują wciskanie w fotel. Siłą Lexusa jest to, że jest inny. Bardziej stonowany, nastawiony na odprężającą jazdę. Takie motoryzacyjne relanium, niezależnie od tego jaka pogoda jest akurat za szybą.
Zobacz koniecznie: Wszystko o Lexus
Tematy w artykule: Lexus IS 250 test

Podobne wiadomości:

Wodorowy Lexus już za cztery lata

Wodorowy Lexus już za cztery lata

Technika 2016-11-25

Lexus UX Concept - nietuzinkowe wnętrze

Lexus UX Concept - nietuzinkowe wnętrze

Aktualności 2016-09-23

Komentuj:

olan 2016-04-29

Przede wszystkim lexus od razu za samą markę gwarantuje nam pewien luksu :) Ostatnio przeczytałem, że otrzymał nagrodę za najwygodniejsze i najlepsze wnętrze http://www.mototarget.pl/news,lexus_rx_nagrodzony_za_najlepsze_wnetrze,21331.html :)

~O... 2012-01-10

Zgadzam się z kkk, ale Lexus ma trochę za drogie auta, ceny niedostosowane do konkurencji (szczególnie Jaguara czy Volvo).

~kkk 2011-10-21

Lexus jest drogą marką premium (w porównaniu do Volvo czy Jaguara), ale ma kilka ciekawych aut. Jednym z nich jest właśnie to coupe-cabrio. Genialny samochód!!!!!!!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport