mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Lexus RX 400h: Eko-SUV

Lexus RX 400h: Eko-SUV

Wydawało się, że zrobienie SUV`a, który nie będzie paliwożerny jest porównywalne do przekonania mięsożercy aby przeszedł na wegetarianizm. Podobnego zadania podjęli się Japończycy, którzy do największego Lexusa RX dołożyli dwa silniki elektryczne oraz widlastą "szóstkę" o pojemności 3,3 litra. W efekcie do dyspozycji mamy prawie 300 koni mechanicznych mocy, 2 tony wagi i spalanie poniżej 10 litrów na 100km.

Lexus RX 400h: Eko-SUV

Marka Lexus, czyli skrzydło Toyoty zajmujące się produkowaniem luksusowych samochodów, zaprezentowała drugą generację modelu RX w 2003 roku. Jednakże była to premiera przygotowana na klientów za oceanem, gdyż to właśnie oni byli rynkiem docelowym dla dużego modelu. W Stanach Zjednoczonych na dobre rozkwitnął wtedy kult na wielkie auta z segmentu sportowo-rekreacyjnych. Chwilę później samochód pojawił się w Europie, gdzie moda na SUVy nabierała rozpędu. I o dziwo znalazł dość szybko uznanie wśród tych, którzy poszukiwali obszernego samochodu w którym będzie można bardzo wygodnie i dynamicznie podróżować.

Wiadomo jednak, że w autach konstruowanych z przeznaczeniem na rynek amerykański mniejszą uwagę przykłada się do spalania, chociażby ze względu na inne ceny paliwa. Jednak ekologiczna filozofia japońskiej marki doprowadziła do opracowania kompromisu w postaci modelu wyposażonego w hybrydowy układ napędowy. I w ten sposób powstał Lexus RX400h.

Stylistyka: Poprzednia epoka
Z zewnątrz największy z Lexusów nie epatuje przesadnym bogactwem, jak to w przypadku konkurencyjnych, luksusowych SUVów zza Oceanu ociekających chromem. Stylizacja przedniej części nadwozia kojarzy się raczej z większymi modelami Toyoty produkowanymi w zamierzchłych już latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Zresztą debiut pierwszej generacji tego modelu sięga właśnie do owego okresu. Druga generacja RX`a w stosunku do poprzednika nabrała bardziej okrągłych i opływowych kształtów.

Duże, rozciągnięte reflektory o kształcie zbliżonym do Land Cruisera wyposażono w skrętne, ksenonowe oświetlenie, które pozwala na zachowanie bardzo dobrej widoczności podczas podróżowania w nocy linia nadwozia została poprowadzona dość delikatnie, bez nagłych cięć lub prostych. Z tyłu znajdziemy charakterystyczne przezroczyste klosze lamp, które w tym aucie wyglądają ciekawie, a na których wzoruje się wielu domorosłych tuningowców.

Wersja z hybrydowym napędem różni się pod względem wymiarów od RX`a napędzanego w sposób klasyczny. Auto jest dłuższe o 15mm (4.755mm) oraz niższe o 5mm (1.670mm). Szerokość nadwozia pozostała taka sama. Jest to najprawdopodobniej wynik zastosowania innego zderzaka połączonego ze światłami przeciwmgłowymi oraz atrapy chłodnicy. Ekologiczna wersja Lexusa jest osadzona na specjalnych felgach o przekątnej wynoszącej osiemnaście cali.

Wnętrze: Wygodnie i kolorowo
Do otwarcia Lexusa RX służy konwencjonalny kluczyk, wyposażony w przycisk PWR pozwalający otwierać i podnosić i domykać automatycznie klapę bagażnika. A więc fani bezprzewodowych kluczyków lub kart będą czuli się zawiedzeni. W wersji Prestige wnętrze testowanego przez nas auta było wykończone beżową skórą oraz pozostałe elementy są utrzymane w podobnej tonacji. Nie wypada zatem wsiadać do niego w brudnych adidasach. Szkoda gustownego, jasnego wykończenia. W naszej strefie klimatycznej nie sprawdzi się ono zbyt dobrze. Lepiej wybrać bardziej konwencjonalna wersję w ciemniejszym odcieniu.

Pomimo wyższego niż w typowej osobówce prześwitu do Lexusa wsiada się wygodnie. Sprawę ułatwia kierownica odsuwająca się w stronę deski rozdzielczej. Po przekręceniu kluczyka w stacyjce grzecznie powraca do zapamiętanego miejsca. Obszyte ekologiczną skórą przednie fotele są obszerne i miękkie, a do tego ich sterowanie jest w pełni elektrycznie. Narzekać można tylko na zbyt wąskie podłokietniki. W letnie dni przydałaby się wentylacja foteli, ale w razie zimowych chłodów do dyspozycji mamy podgrzewanie. Jeśli chodzi o tylną kanapę, to jest tam jeszcze więcej miejsca i wygody niż z przodu. Oczywiście najwygodniej będzie tam dla dwóch osób, ale w sytuacji awaryjnej nawet trzeci pasażer zmieści się bez większych kłopotów. Ze środka kanapy jest wyciągany wielki podłokietnik z uchwytami na napoje i schowkiem. Gdyby jeszcze umieścić na tyłach zagłówków wyświetlacze LCD połączone z jakimś systemem multimedialnym, to założę się że ciężko byłoby skłonić któregoś z pasażerów żeby usiadł z przodu.

Jeżeli mowa o multimediach to japoński producent zdążył przyzwyczaić nas, że każde uruchomienie samochodu sygnowanego znaczkiem "L" to swego rodzaju spektakl. Począwszy od punktowego podświetlenia wnętrza, listew progowych przy otwieraniu samochodu, a skończywszy na zegarach na desce rozdzielczej, które podświetlają się stopniowo dając niezły efekt (najpierw widoczne są podziałki, potem wskazówki, a na końcu cyfry). Podobnie jak w przypadku hybrydowej wersji modelu GS, także tutaj obrotomierz został zastąpiony wskaźnikiem mocy podawanej w kilowatach. Centralna konsola wygląda tak jakby projektanci testowali rożne wizje stylizacyjne. Na samej górze umieszczono wielki, wielofunkcyjny i dotykowy wyświetlacz ciekłokrystaliczny, na którym można obserwować wszystkie informacje dotyczące samochodu. Poniżej pomiędzy dwoma przyciskami znalazł się ni stąd, ni zowąd zegar podświetlany na zielono, rodem z Chevroleta. Na najniższej pozycji umieszczono radioodtwarzacz Mark Levinson z wyświetlaczem podświetlanym na biało. Co ciekawe pozwalał on na odtwarzanie, prócz tradycyjnych płyt CD, także starsze analogowe kasety. Zatem do łask będą mogły wrócić kasety z "oldschool-owymi" kawałkami. Po obu stronach konsoli środkowej znajduje się dużo przycisków, ale na szczęście zostały one dość czytelnie oznaczone. Większe trudności może sprawić wspomniany wyżej dotykowy ekran.

Z całego przestrzennego wnętrza największy zawód spotka nas kiedy otworzymy bagażnik. Z konieczności ulokowania urządzeń potrzebnych do działania napędu hybrydowego do naszej dyspozycji pozostaje bardzo niewielka przestrzeń, jak na samochód o takich gabarytach. 439 litrów możemy wykorzystać na nieco większe zakupy lub bagaż dla dwóch osób na krótkie wakacje. Podłoga bagażnika jest płaska, lecz sam próg załadunkowy został ulokowany dość wysoko, co odbiera komfort przy pakowaniu cięższych przedmiotów. Po rozłożeniu tylnej kanapy dzielonej w stosunku 40/20/40 do dyspozycji mamy 1.180 litrów.

Jazda: Szybki i oszczędny kolos
Największe zaskoczenie w Lexusie RX400h spotyka nas, kiedy postanowimy uruchomić silnik. Po przekręceniu kluczyka w stacyjce kierownica dosuwa się do kierowcy, zapalają się zegary i następuje...cisza. Nie słychać kręcenia rozrusznikiem, warkotu widlastej szóstki. Zupełnie nic. Na wyświetlaczu umieszczonym przy zegarze pojawił się jedynie napis "Ready". Dla świadomego użytkownika auta z napędem hybrydowym oznacza to już wystarczająco wiele. Chwytamy zatem drążek automatycznej skrzyni biegów i przestawiamy lewarek do pozycji "D".

Dotykamy delikatnie pedału gazu, auto bezszelestnie sunie przed siebie. Na kolorowym wyświetlaczu system informuje nas o tym, że właśnie wykorzystywana jest energia skumulowana w akumulatorze, a napęd jest przekazywany na koła za pomocą silnika elektrycznego, a w zasadzie dwóch silników elektrycznych umiejscowionych na przedniej (167KM) i tylnej osi (68KM). Ten pierwszy może współpracować z silnikiem V6 o pojemności 3,3 litrów (211KM), który budzi się po mocniejszym naciśnięciu gazu. Drugi jest dołączany w razie potrzeby przy przyspieszaniu lub hamowaniu, gdzie odzyskiwana jest energia. Tak więc RX400h posiada napęd na cztery koła, choć pomiędzy osiami nie ma żadnego mechanicznego połączenia. Wszystkim zarządza elektroniczny system E-Four. Jednak nie łudźmy się, że pozwoli on bez przeszkód przemieszczać się w terenie. Nic bardziej mylnego. Warto o tym pamiętać, bowiem może nas spotkać nieprzyjemna niespodzianka w nieznanym terenie. W modelu zastosowano bezstopniową skrzynię biegów E-CVT. Pracuje ona miękko i nie można mieć zastrzeżeń do jej pracy. Początkowo trzeba się jednak przełożyć do odmiennego hałasu generowanego przez silnik i nieprzerwanego wchodzenia na wyższe obroty bez przerw charakterystycznych dla zmiany biegu.

Mocy silnika spalinowego oraz elektrycznych nie można w prosty sposób sumować, tak więc w przeliczeniu wychodzi, że razem do dyspozycji mamy 271KM. Jak na dwutonowego kolosa przystało, okazuje się że nie jest to wcale mało. Samochód przyspiesza bardziej dynamicznie niż sobie to na początku wyobrażaliśmy. Pierwsza "setka" na liczniku pojawia się w czasie ośmiu sekund, co jest bardzo dobrym wynikiem. Prędkość maksymalna do jakiej można się rozpędzić to 200 km/h. Bez większych problemów auto jest w stanie ją osiągnąć. Pomimo, że jest to model z segmentu SUV, charakterystyka jego zawieszenia prezentuje niezły kompromis pomiędzy zachowaniem komfortu, a „pozwoleństwem” na większe szaleństwa. Lexusem można dynamicznie wchodzić w zakręty, a na nadwoziu nie będzie to robić wrażenia. Będzie ono trzymać równy poziom. Podłużne uszkodzenia jezdni pokonuje gładko pozostawiając tylko głuchy stuk dochodzący z nadwozia. Natomiast na głębszych koleinach auto potrafi zachować się nieprzewidywanie i lubi trochę "pomyszkować". Winne są szerokie opony, ale wystarczy mocniej trzymać kierownicę lub obrać nieco inny tor jazdy i problem znika.

Prawdziwy sprawdzian dla tego samochodu to jego spalanie. Podczas wizyty na stacji benzynowej możemy być spokojni o nasz portfel. Przy umiejętnym wykorzystaniu technologii hybrydowej zamontowanej w tym aucie, można sukcesywnie ograniczyć spalanie. Podczas jazd testowych poza miastem udało się utrzymać spalanie na poziomie 8,5l/100km. Jest to bardzo dobry wynik, biorąc pod uwagę gabaryty samochodu oraz moc jaką dysponuje. Jazda w mieście podwyższa wskaźnik średniego spalania powyżej 10l/100km. W zależności od stylu jazdy jaki preferujemy auto spala mniej więcej około 11,5-13l/100km. Umówmy się jednak, że przy tej cenie jest to jeszcze do przełknięcia.

Podusmowanie: Mało "ekologiczna" cena
Lexus RX400h z napędem hybrydowym to bardzo nietypowa, jak na nasz rynek, konstrukcja. Zainteresuje z pewnością osoby poszukujące nietuzinkowego auta, które w dodatku lubią dbać o środowisko i ucinać dochody koncernom paliwowym. Pośród konkurencji takiej jak BMW X5, Mercedes ML czy chociażby Porsche Cayenne, jest to model z innej epoki, chociażby ze względu na rozwiązania jakie w nim zastosowano.

Chętni na Lexusa RX 400h muszą szykować do wydania poważniejszą kwotę. Auto w tej konfiguracji napędowej kosztuje w podstawowej wersji 241.100 złotych. Wersja Prestige, która trafiła do naszej redakcji to już wydatek rzędu 285 tysięcy złotych. O dziwo lista wyposażenia dodatkowego jest w tym przypadku wyjątkowo krótka i zawiera jedną pozycję - skórzano-drewnianą kierownicę w cenie 2.600 złotych. Przy kwocie finalnej, za którą można by było kupić dwupokojowe mieszkanie w dobrej dzielnicy Wrocławia, taki wydatek może się wydawać jedynie drobnostką.

+ oszczędna i ekologiczna jednostka
+ komfortowe wnętrze
+ wyposażenie
- bagażnik
- cena
- brak permanentnego napędu 4x4

Zobacz galerię zdjęć testowanego modelu Lexus RX400h

Zobacz cennik oraz listę wyposażenia modelu Lexus RX400h

Sprawdź dostępne konfiguracje:

Lexus RX
Lexus RX
Cena podstawowa już od: 249 600 PLN brutto
Dostępne nadwozia: suv-5dr.
Zobacz koniecznie: Wszystko o Lexus RX Wszystko o Lexus
Tematy w artykule: Lexus RX 400h Lexus RX

Podobne wiadomości:

Lexusy z zawieszeniem AVS

Lexusy z zawieszeniem AVS

Technika 2016-12-06

Dwa nowe modele Lexusa będą wyposażone standardowo w nowoczesne zawieszenie AVS. Elektroniczny układ monitoruje i dostosowuje siłę tłumienia amortyzatorów w każdym z kół dostosowując je do stanu nawierzchni i preferencji kierowcy.

Wodorowy Lexus już za cztery lata

Wodorowy Lexus już za cztery lata

Technika 2016-11-25

Komentuj:

~rav 2008-11-01

cena jako minus ? przeciez to nie test konkurenta Fiata Pandy tylko BMW x5, merca ML itp. Przy ocenach trzymajcie sie klasy auta

~keo 2008-02-02

"W zależności od stylu jazdy jaki preferujemy auto spala mniej więcej około 11,5-13l/100km. Umówmy się jednak, że przy tej cenie jest to jeszcze do przełknięcia." do przełknięcia ? To bardzo dobry wynik jak na tą klasę samochodu.

~Smok 2007-11-21

Choć uwielbiam Toyotę za innowacyjność i niezawodność to jednak nazywanie tych konkretnie aut ekologicznymi jest nieco naciągane. Po pierwsze, niestety, jeśli ktoś chce naprawdę dbać o środowisko kupi sobie samochód mniejszy. Jaki jest sens wozić się samemu czymś, co nie jest nawet poważną terenówką? A jeśli ma rodzinę to i tak lepsza byłaby Previa czy coś podobnego. A po drugie, nikt nie uwzględnia całościowych kosztów dla środowiska by wyprodukować pojazd hybrydowy. Obawiam się że nie są one niskie, nie tylko ze względu na sławetne akumulatory ale też na całą związaną z ich produkcją logistyką.

~stefan 2007-11-11

W sumie dobrze, że pojawia sie coraz więcej hybryd - ciekawe jak to się dalej rozwinie...

~kiki 2007-11-06

Fajne auto ale wole jednak GSa. Ten model wydaje mi sie mniej luksusowy.

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport