mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > MINI Cooper: Diabelskie pudełko

MINI Cooper: Diabelskie pudełko

Nie jest łatwo zaprojektować kolejną generację samochodu, tak by nie zepsuć tego wszystkiego, za co był on do tej pory ceniony. Najnowsza, czyli druga generacja MINI Coopera stworzonego pod niemieckim skrzydłem BMW na pierwszy rzut oka niewiele różni się od poprzednika. Pod warstwą blachy ukrywa się jednak jeszcze więcej charyzmy.

MINI Cooper: Diabelskie pudełko

Pierwsza generacja reaktywowanego przez Niemców MINI Coopera pojawiła się wraz z początkiem XXI wieku. Pięć i pół roku później niemiecki koncern zaprezentował kontynuację samochodu, który bardzo mocno wpłynął na oblicza światowej motoryzacji i stał się jedną z jej pop-kulturowych ikon. Zatem przed konstruktorami stało nie lada zadanie, aby nie tylko utrzymać dotychczasową popularność samochodu, lecz także systematycznie ją zwiększać.

Zobacz więcej zdjęć z testu MINI Coopera

Nowa odsłona tego auta została zaprojektowana praktycznie od podstaw, czego na pierwszy rzut oka nie zauważymy. Droga nowego MINI podąża jednak jak najbardziej drogą ewolucji, dziedzicząc najlepsze cechy poprzednika. MINI nie jest tylko zwykłym trendem, tymczasową modą. Jest on raczej synonimem niezależności. Nie jest to bowiem samochód dla mas, tylko auto dla osób nietuzinkowych, chcących wyróżniać się spośród szarego tłumu osobowością.
 
Stylistyka: Retro-art
Wygląd zewnętrzny nowego MINI to niewątpliwie jeden z najważniejszych atrybutów, który przyciąga oko osobników obu płci. Gdziekolwiek się nie pojawia wzbudza uśmiech, zaciekawienie oraz komentarze. Podczas przygotowywania sesji zdjęciowej, pozostawiony w samotności na kilka sekund stał się ofiarą grupy turystów, którzy zaczęli bez jakichkolwiek zahamowań robić sobie z nim zdjęcia, jak z lokalną atrakcją turystyczną. Do tego auta chyba już na dobre przylgnęła łatka "samochodu Jasia Fasoli", bowiem tak właśnie był określany przez wiele oglądających go osób.

W stosunku do poprzedniej wersji ciężko jest na pierwszy rzut oka stwierdzić, co tak naprawdę się zmieniło. Po pierwsze auto przybrało na wymiarach. Nadwozie zostało przedłużone o 74 milimetry ze względu na bezpieczeństwo pieszych, szerokość lekko się zmniejszył (7 mm), za to wysokość minimalnie urosła (3 mm). Znakiem rozpoznawczym drugiej generacji będą natomiast przednie reflektory, w klosze których powędrowały kierunkowskazy, oraz przedni grill, który jest teraz jednoczęściowy i wyposażony w większą ilość chromu. Środkowe słupki zostały subtelnie zamaskowane pod pokrywą bocznej szyby. Na szerokich, ale nie utrudniających widoczności słupkach C zostały umieszczone aerodynamiczne wypustki.

Z tyłu zmieniono jedynie lekko wygląd świateł, listewkę klapy bagażnika, a na zderzaku pojawiło się większe światło przeciwmgielne. Ciekawym zabiegiem stylistycznym, który wyróżnia samochód, jest możliwość zamówienia dachu w kontrastującym z nadwoziem, białym kolorze. Nadkola oraz dolne progi, identycznie jak u poprzednika, zostały wykończone listwami z dość twardego plastiku.

Wnętrze: Konserwatywny futurysta
Otwierając masywne drzwi poczujemy powiew świeżości, jaki zawitał do wnętrza. To właśnie tutaj doszło do najbardziej widocznych zmian. Widać tam mocne wpływy niemieckiego koncernu, przede wszystkim w kwestii jakości materiałów wykończeniowych. Troszkę gorzej może być jednak z ergonomią, ale o tym za chwilę.

Do Coopera wsiada się dość nisko, podobnie jak w samochodach typu coupe, ale odbywa się to w sposób komfortowy i nie wymaga ponadprzeciętnych zdolności gimnastycznych. Wnętrze wygląda bardzo przestronnie. Obite stylową, jasną skórą (za dopłatą) fotele mają dość dużą powierzchnię i podróżuje się w nich bardzo wygodnie, bez obaw o jakikolwiek dyskomfort. Powody do narzekania mogą mieć jedynie osoby o wysokim wzroście, gdyż dla nich podparcia nóg w fotelach mogą okazać się zbyt krótkie. Irytuje tylko zbyt delikatna konstrukcja podłokietnika, która sprawia, że skrzypi on, gdy mocniej go naciśniemy. Tylny rząd siedzeń zaskakuje ilością miejsca (jak na auto tej klasy), o ile pasażerowie w przednim rzędzie nie mają foteli odsuniętych maksymalnie do tyłu.

Kolejnym punktem, który wywołuje skrajnie komentarze jest wygląd deski rozdzielczej. W nowym MINI, podobnie jak w poprzedniku, pojawił się typowy, stylistyczny "misz-masz", ale trzeba przyznać że w dużo lepszym wydaniu. Pierwszym elementem rzucającym się w oczy jest oczywiście centralnie montowany zegar prędkościomierza. Wielkością i kształtem przypomina on według wielu osób... pizzę (średnica - 20 cm). Poza wskaźnikiem prędkości umieszczono tam wyświetlacz radia i komputera pokładowego, a także sygnalizację stanu paliwa. Sam pomysł, w istocie bardzo ciekawy, może sprawiać trudności z koncentracją, niepotrzebnie odciągając wzrok kierowcy. Inżynierowie BMW znaleźli na to sposób, umieszczając drugi, mniejszy zegar obrotomierza przy kolumnie kierowniczej. Na nim umieszczono kwadratowy wyświetlacz, który może pokazywać różne funkcje z zegara głównego. W centralnej części ponad i pod wielkim zegarem umieszczono prawie wszystkie elementy sterujące różnych urządzeń. Natłok manipulatorów w jednym miejscu robi swoje, dlatego też początkowo na odnalezienie właściwego pokrętła lub przełącznika potrzeba trochę czasu.

Największe wrażenie robią przełączniki, rodem z samolotu, umieszczone na suficie. Wśród nich, jako ciekawostka znalazł się manipulator pozwalający zmieniać kolor podświetlenia (np. róż, granat, bursztyn, fiolet) kokpitu, uchwytów klamek i słupków środkowych. Dokładne przeznaczenie tego elementu nie jest znane, raczej trzeba traktować to w formie gadżetu. Za dopłatą można się pozbyć niezbyt ciekawej kierownicy dwuramiennej, na rzecz trójramiennej z przyciskami funkcyjnymi, która dużo lepiej trzyma się w dłoni.

Bagażnik w tym aucie, jak nie od dziś wiadomo, ma wymiar symboliczny. Objętość rzędu 160 litrów pozwoli nam przewieźć co najwyżej buty na zmianę plus niewielki plecak. Istnieje jeszcze możliwość złożenia tylnych foteli. Niestety nie składają się one na płasko wobec czego pozostanie nam 20 centymetrowy schodek.

Jazda: Czysta przyjemność
Może to auto nie jest w stanie zaoferować nam wielkiej przestrzeni i pojemnego bagażnika, ale na pewno te "niedoskonałości" są rekompensowane świetnymi warunkami jezdnymi. Można śmiało powiedzieć, że nowy MINI Cooper zachowuje się na drodze jak rasowy gokart i potrafi dostarczyć niezłych emocji. Silnik w MINI Cooperze nie jest już odpalany za pomocą przekręcanego kluczyka. Zamiast tego dostajemy specjalną „pastylkę”, którą umieszczamy w specjalnym czytniku, a dopiero po wciśnięciu sprzęgła możemy uruchomić auto poprzez przycisk "Start".

W naszym egzemplarzu testowym został zamontowany nowy silnik francusko-niemieckiej konstrukcji o pojemności 1,6 litra. Dysponuje on mocą 120 koni mechanicznych, przy 6.000 obr/min. Jednostka została bardzo dobrze wyciszona, bowiem na biegu jałowym siedząc w środku musimy się wysilić, żeby usłyszeć silnik. Sytuacja zmieni się w momencie, kiedy wciśniemy dość twarde sprzęgło, załączymy na sześciostopniowej skrzyni jedynkę i zaczniemy go kręcić do 3-4,5 tys. obrotów. Jest to ten zakres, który Cooper lubi najbardziej. Maksymalny moment o wartości 160 Nm osiągany przy 3.4250 obr/min pozwala na bardzo elastyczną jazdę, autem ważącym nieco ponad tonę.

W przeciwieństwie do aut spod znaku niebieskiego śmigiełka, MINI posiada napęd na przednią oś. I nie jest to w żadnym bądź razie wada. Dzięki optymalnemu rozłożeniu masy i środka ciężkości auto dostarcza niezłej frajdy. Układ kierowniczy, wspomagany po raz pierwszy elektrycznie, reaguje w nim bardzo żwawo już podczas lekkich skrętów. Auto nie wpada w podsterowność nawet, gdy pozwolimy sobie na trochę więcej. Niskoprofilowe, siedemnastocalowe opony trzymają się nawierzchni, jakby samochód jechał po szynach. Producent zastosował w nim niezależne zawieszenie - kolumny MacPhersona z przodu oraz układ wielowahaczowy z tyłu. Całość zestrojona dość twardo, zachęca do sportowej jazdy. Jednak zapał skutecznie studzą nam dziury w jezdni, które odczujemy w MINI dość mocno na naszej skórze.

Podczas naszych jazd testowych najmniejsze spalanie, jakie udało się osiągnąć wynosiło troszkę ponad 6,1 l/100km w trybie pozamiejskim. Auto jest jednak bardzo podatne na styl jazdy i już agresywniejsze sterowanie przepustnicą w czasie jazdy po mieście dało nam wynik 9,5l/100km. W trybie mieszanym samochód spalał średnio 7,5l/100km. Nie trzeba mieć zatem rafinerii paliwowej, żeby pojeździć sobie MINI Cooperem.

Podsumowanie: Niezły gadżet
Patrząc na MINI Coopera okiem sceptyka, ciężko jest znaleźć jakąś dominującą cechę, która mogłaby przekonać do zakupu tego samochodu. Nie dość, że w środku nie ma zbyt dużo miejsca to jeszcze bagażnik jest mikroskopijny, a na dodatek cena jest dość wysoka. Kiedy jednak weźmiemy pod uwagę, że jest to auto dla "wybranych" jego ocena diametralnie się zmienia.

Dla osób, którym wydatek rzędu 76.300 złotych (wersja podstawowa) nie sprawi żadnego kłopotu, a szukają auta, dzięki któremu będą mogli się wyróżniać z tłumu z czystym sercem można polecić MINI Coopera. Po podliczeniu wszystkich opcji cena testowanego przez nas samochodu wyniosła o ponad 40 tysięcy złotych więcej. Żeby zapłacić 120 tysięcy złotych, za auto tej klasy, trzeba być już naprawdę wielkim fanem tej marki.

+ bardzo przyciągający design
+ stylowe wnętrze
+ dynamiczny i oszczędny silnik
- cena
- przeciętna ilość miejsca
- mikroskopijny bagażnik

Zobacz szczegółowe wyposażenie oraz dane techniczne MINI Coopera

Zobacz więcej o modelu MINI Cooper

Czytaj także:

Test mojeauto.pl - MINI Cooper S JCW

Sprawdź dostępne konfiguracje:

MINI Mini
MINI Mini
Cena podstawowa już od: 77 200 PLN brutto
Dostępne nadwozia: hatchback-3dr.
Zobacz koniecznie: Wszystko o MINI Mini Wszystko o MINI
Tematy w artykule: MINI Cooper MINI Mini

Podobne wiadomości:

Hybrydowe MINI Countryman potwierdzone

Hybrydowe MINI Countryman potwierdzone

Aktualności 2016-10-21

MINI Clubman JCW - 228 KM i napęd AWD

MINI Clubman JCW - 228 KM i napęd AWD

Premiery 2016-09-21

Komentuj:

~garza 2011-11-23

hahah ludzie ale wy jesteście ograniczeni.. płacze ze śmiechu jak czytam wasze komentarze. To jest właśnie Polskość, obrażacie a tak naprawde chu*a sie znacie. To auto to jest gokart z 211KM który potrafi połknąć niejedno auto droższe od siebie

~Krzysztof K. 2007-08-29

Mini Cooper zwłaszcza S lub D jest kultowym i jakże niewiarygodnym samochodem z koncernu BMW wprost zadziwiająca ergonomia pojazdu jest nie zawodna w tym przypadku.

~kot 2007-07-24

na zakupy w sam raz :D

~Ostry 2007-07-23

Popieram starte! Zdjecia są wypas!!! Szczególnie pierwsze, gdyby nie warszawska rejestracja, to pomyślałbym, że to reklamówka pstrykana w jakiejś Arizonie!!! Brawo Panowie:D

~starte 2007-07-16

super zdjecia, jestem pod wrazeniem

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport