mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > MINI Cooper S Bayswater: Coś więcej niż lifestyle

MINI Cooper S Bayswater: Coś więcej niż lifestyle

Nigdy nie zwracam uwagi na to, co modne i za czym biegną tłumy. Nie rozumiem fenomenu telefonu z logiem nadgryzionego jabłka oraz dzisiejszych trendów w ubiorze, w których to mężczyzna nosi torebkę i korzysta ze spodni, które mają węższe nogawki niż średnica kranu w toalecie. Znalazłem jednak coś, co bardzo chcę posiadać, a przez to stać się częścią społeczeństwa konsumpcyjnego. Oddam wszystko za MINI Cooper S!

MINI Cooper S Bayswater: Coś więcej niż lifestyle

John Cooper, gdyby żył, to zapewne skakałby z radości, patrząc na to, jak stworzona przez niego marka rozwija się i jak bardzo stała się popularna. Mimo ciekawej konkurencji w segmencie miejskich aut premium w postaci np. Audi A1, to jednak MINI Cooper jest liderem. Po prawie tygodniowym obcowaniu z Cooperem S, śmiało mogę stwierdzić, że długo żadne auto nie zepchnie go z tronu.

Testowany Cooper S posiadał świetnie wyglądający kolor nadwozia Kite Blue, który kontrastował z czarnymi felgami oraz czarnym dachem. To powoduje, że samochód doskonale prezentuje się w miejskiej arterii. Mimo kilkuletniej obecności brytyjskiej marki na polskim rynku auto nadal przyciąga wzrok przechodniów zwłaszcza w owym niebieskim kolorze.

Niestety kolor Kite Blue nie jest dostępny w palecie barw, a dedykowany jedynie dla specjalnej wersji Bayswater, za którą musimy dopłacić równowartość 15 102 zł. Oprócz niebieskiego koloru dostaniemy również wspomniane czarne felgi, dach, oznaczenia wersji Bayswater z boku auta i szaro-niebieskie pasy biegnące przez maskę i tylna klapę auta. W środku samochód wyróżnia się czarnym wnętrzem, które podkreślone zostało szarymi i niebieskimi szwami, a na listwach progowych wewnątrz znajdziemy emblemat Bayswater.

Jeśli projektanci postarali się o to, by z zewnątrz auto prezentowało się ponadczasowo, to ludzie pracujący nad wnętrzem nie mogli zawieść, a ich praca musiała pasować do całej reszty. Drugiego takie wnętrza, jak to w "miniaku", nie znajdziemy w żadnym innym aucie. Kierowca przed oczami ma obrotomierz z dwoma wyświetlaczami. To w zupełności wystarczyłoby do zachowania stylistki retro i gwarancji pełnej funkcjonalności. Projektanci jednak odważyli się na coś, czego do tej pory nie widziałem w żadnym innym aucie. Na środku, w konsolę centralną wkomponowali wielki niczym talerz prędkościomierz, we wnętrzu którego umieścili wyświetlacz ciekłokrystaliczny. Na nim wyświetlane są wszystkie multimedia, niektóre parametry auta oraz nawigacja, która jest bardzo dokładna i nie znalazłem żadnych wad w pracy satelitarnej mapy.

Gdy po raz pierwszy wsiadłem do Coopera S, odniosłem wrażenie, że brakuje w środku kilku ważnych przełączników. Po dłuższych oględzinach jednak okazuje się, że wszystko jest na miejscu. Przysłowiową „kropką nad i” w tym aucie są przełączniki, które mogą nasuwać skojarzenia z lotnictwem. Zarówno kierowca, jak i pasażer po prawej stronie mają dużą ilość miejsca i podróż z przodu nie stwarza problemów na dłuższych trasach. Z tyłu nie jest już tak różowo. Dwie dorosłe osoby mogą po dłuższym czasie planować zamach na nas, za to, że kazaliśmy im podróżować z tyłu. Ktoś kto liczy, na dużą przestrzeń bagażową rozczaruje się, gdyż ta wynosi jedynie 160 litrów. Więcej rzeczy zabierzemy jedynie jeśli złożymy tylne fotele, powiększy nam to przestrzeń do 680 litrów. W tym aucie nie chodzi jednak o przestrzeń ładunkową czy miejsce na tylnej kanapie. 

MINI Cooper S dostarcza takich emocji, że sadzę iż sam Mickiewicz miałby problem z doborem odpowiednich słów, aby w pełni oddać to, czego dostarcza Cooper S. Od razu zaznaczę, że to auto nie zostało stworzone na polskie drogi (tak jakby którekolwiek zostało opracowane pod kątem naszych dróg). Najgorsze co może być, to podróżowanie po trasach z koleinami. Podczas takiej jazdy musimy być maksymalnie skupieni, gdyż gabaryty auta oraz rozstaw kół sprawiają, że auto po prostu się w nich nie mieści i sprawia, że jazda w koleinach bywa bardzo nerwowa. Sztywne zawieszenie powoduje również, że każde wpadnięcie w dziurę sprawia, że czujemy się tak jakby to nam ktoś zadawał ból.

Na szczęście pozytywnych emocji za kółkiem MINI Coopera S jest więcej niż tych negatywnych. Auto na prostych i w zakrętach trzyma się drogi jak przyssane do podłoża za pomocą pracującego pod podłożem wentylatora. Gdy jednak nie zadowala nas to, możemy skorzystać z przycisku Sport, znajdującego się między fotelami. Wtedy wyraźnie możemy odczuć, jak układ kierowniczy bardziej się usztywnia, a to z kolei zachęca nas do szybszego pokonywania zakrętów. Tryb sportowy ma jednak jedną wadę. Otóż, gdy go odłączymy to standardowe ustawienie staje się dla nas mało precyzyjne i drażniące. Po wyłączeniu trybu Sport tęsknimy również za odgłosami, jakie zapewnia silnik i układ wydechowy w tym trybie. Samochód warczy, mruczy i strzela z rur niczym auto rywalizujące w serii DTM.


Zarówno jazda w zakrętach jak i na prostych Cooperem S powodowała, że czułem się tak jakbym prowadził torowy bolid, a nie cywilne auto. 184-konne serce ukryte pod maską tego auta sprawia, że każde naciśnięcie pedału gazu katapultuje nas do przodu. Przyspieszanie tym autem gwarantuje pojawienie się na twarzy uśmiechu większy od tego jaki charakteryzuje Jokera z serii przygód o Batmanie. Silnik 1.6 wspomagany turbosprężarką TwinScroll, legitymujący się maksymalnym momentem obrotowym 240 Nm sprawia, że wyprzedzanie tym autem jest przyjemne i nie dostarcza złych emocji.

Pora przejść do rzeczy, która może na pierwszy rzut oka być mało przyjemna – spalanie. Można sądzić, że przy takich dawkach emocji za kółkiem auto spala hektolitry benzyny, a tankując paliwo na stacji płaczemy przy dystrybutorze. Owszem w mieście Cooper S potrafi spalić nawet ponad 10 litrów paliwa na 100 km, ale gdy poza miastem obchodzimy się gazem delikatnie i w miarę możliwości korzystamy z tempomatu to auto odwdzięczy się nam apetytem na poziomie 7.5 litrów.

Emocje. MINI Cooper S dostarcza ich tyle, że człowiekowi ciężko jest wysiąść z niego i zostawić go samego na  parkingu.  Gdybym miał taką możliwość, to chciałbym po skończonej podróży zmniejszyć go i postawić na biurku, tak by przypominał mi o emocjach i radości jakie dostarcza podróżowanie nim. Wrażenia te jednak kosztują, a Mini Cooper S w podstawowej wersji dostępny jest od kwoty 100 800 zł. Testowana wersja wyceniona została na kwotę 128 843 zł. Konkurencja nie jest wcale tańsza, gdyż za porównywalne Audi A1 w podstawowej wersji wyposażonej w silnik 185-konny musimy zapłacić 103 870.

Cena ponad 100 tys. złotych jest wysoka, ale współmierna do emocji jakie dostarcza MINI Cooper S. Tydzień spędzony w towarzystwie tego auta powoduje, że pragnę go mieć. Ten samochód to więcej niż tylko sposób na wyrażenie siebie, to pewnego rodzaju definicja pozytywnych emocji oraz gwarancja dobrze spędzonego czasu za kierownicą.

Sprawdź dostępne konfiguracje:

MINI Mini
MINI Mini
Cena podstawowa już od: 77 200 PLN brutto
Dostępne nadwozia: hatchback-3dr.
Zobacz koniecznie: Wszystko o MINI Mini Wszystko o MINI
Tematy w artykule: MINI Cooper Cooper S MINI Mini test

Podobne wiadomości:

Hybrydowe MINI Countryman potwierdzone

Hybrydowe MINI Countryman potwierdzone

Aktualności 2016-10-21

MINI Clubman JCW - 228 KM i napęd AWD

MINI Clubman JCW - 228 KM i napęd AWD

Premiery 2016-09-21

Komentuj:

marko1 2012-10-03

Może i masz rację, wiadomo że ekonomia kształtuje nasze wybory, jeżeli byśmy spojrzeli porównawczo na A1Sportback 1.4 TFSI 185KM Ambition S tronic i ful wypas, to ten egzemplarz by kosztował ponad 200 tys. PLN a Mini Cooper S ALL4 Countryman 1.6 184KM 4x4 Automat również ful wypas, koszt ponad 300tys. PLN, jeżeli chodzi o wyposażenie to Mini ma tego więcej do wyboru przy zakupie. No nic, zawsze można pomarzyć a potem żyć tymi marzeniami. Miłego dnia

~chychak 2012-10-03

ok Marko1 nie przepychajmy się o kwoty rzędu 3-4 tys., ale zauważ bierzesz do swych rozważań cenę dobrze wyposażonego MIni i podstawowe Audi A1, oczwyiście nie jest to zapewne golas, no ale od tego MIni zapewne odstaje, co do DS3 to mimo że lubię Citroeny, nie stawiałbym tego do porównania z Mini

~luzak 2012-10-03

tarde, Civic wciąż odróżnia się od reszty konkurencji i wygląda jak statek kosmiczny. Ale o ile poprzedni model był wehikułem z ?Gwiezdnych wojen?, ten nadaje się do pierwszych odcinków ?Star Treka?. Czyli krok w tył. Subtelny i ze smakiem, ale jednak w tył.

~tarde 2012-10-02

@marko1<br /> no rzeczywiście szrot Civic V gen<br /> xD

marko1 2012-10-02

@chychak^ nie ma tak dużej rozbieżności nie będziemy się przepychać o te 3czy 4 tys. PLN, wersji podstawowej A1 3 drzwiowa to 68 tys PLN z małym haczykiem, ale to nie musi być A1, może być Citroen DS3 1.6 VTi 120KM So Chic RP12 wersji podstawowej 69 950 PLN itd. @mariuszm^ tu troszeczkę cię poniosło ze szrotu tak.

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport