mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > MINI Cooper S JCW: MINImalizm pełen mocy

MINI Cooper S JCW: MINImalizm pełen mocy

Gdyby serialowy Jaś Fasola w czasach swojej świetności zamiast w zwykłym Mini Morrisie podróżował po Anglii w nowym modelu MINI Cooper S uzupełnionym o fabryczny pakiet tuningowy John Cooper Works z pewnością u wielu mężczyzn budziłby poszanowanie i zazdrość zaś dla kobiet stałby się być może ciekawym obiektem zainteresowań. W naszym raporcie z jazd testowych, przedstawiamy samochód, który swoim wdziękiem, mocą i nietuzinkowym charakterem przyciągnie oko nawet najbardziej zatwardziałego ortodoksa uznającego na drogach tylko duże samochody.

MINI Cooper S JCW: MINImalizm pełen mocy

MINI Cooper S John Cooper Works (JCW) – szczególnie te trzy ostatnie wyrazy wywołują u kierowcy zwiększony poziom adrenaliny. Skrót od imienia i nazwiska, popularnego nie tylko w Wielkiej Brytanii, tunera samochodowego z Oksfordu, który konstruował sportowe samochody i silniki już w latach 40-tych ubiegłego wieku sugeruje, że mamy do czynienia z prawdziwym rarytasem na czterech kołach. Niebanalna sylwetka do złudzenia przypominająca auto wyciągnięte prostu z torów wyścigowych, 210 koni mechanicznych – bardzo żwawych – pod maską i dźwięk strzelającego „pop-cornu” z rur wydechowych to tylko namiastka tego, co może zaoferować ten samochód. Aż dziw bierze, że odwiecznie rywalizujący ze sobą w każdej dziedzinie gospodarki Niemcy i Brytyjczycy (marka MINI należy do BMW) potrafili się dogadać i stworzyć auto, które bez wątpienia jest ikoną pop-kultury w dzisiejszych czasach. Jednak po kolei.

Stylistyka: Recydywa od normalności
Bazą do modyfikacji nadwozia tego sportowego cacka była seryjna wersja modelu Cooper S. Poza tradycyjnymi białymi lampasami na masce, auto uzyskało kilka stylistycznych wstawek. Modyfikacjom uległy zderzaki, na dachu został dodany karbonowy spojler, zamontowane zostały również 17-calowe srebrne alu-felgi (dostępne w opcji), dodatkowa „elektrownia” na grillu w postaci dwóch halogenów, inne końcówki układu wydechowego oraz osłony na lusterka. Dodajmy jeszcze do tego pakiet aerodynamiczny i zaiplementowane w różnych miejscach logo tunera, a otrzymamy kipiące sportem, agresją i pożądaniem małe autko, którego cały pakiet optyczny w przybliżeniu kosztuje blisko 11 000 zł. Czy warto? Jasne, że tak!

Wnętrze: Retro-Disco
Przy okazji zmian na zewnątrz konstruktorzy z garażu JCW nie zapomnieli użyć czarodziejskiej różdżki także w kokpicie brytyjskiej rakiety. To co można ujrzeć po otwarciu dość sporych i ciężkich jak na takie auto drzwi, można określić bardzo precyzyjnie: dyskoteka w stylu retro. Ton wnętrzu nadają podświetlane progi oraz przestrzeń pod pedałami. Kolory oświetlające ciasną lecz bardzo sportową przestrzeń mienią się w okrągłych chromowanych zegarach. Jak na rasowego sportowca przystało MINI posiada kubełkowe fotele (mają możliwość regulacji przestrzeni podudzia) obite czarno-czerwoną skórą. Na oparciach wyszyto emblematy przypominające przed każdym wsiadaniem o tym, w czym za chwilę przyjdzie pokonać nam najbliższe kilometry. Odpowiedniego klimatu dodają welurowe dywaniki w szachownice za bagatela 550 zł.

Centralna konsola to przede wszystkim wskaźniki od ciśnienia oleju, poziomu paliwa, temperatury silnika. Poniżej radio CD z możliwością podłączenia I-poda oraz gustownie urządzone w rajdowym stylu przełączniki od szyb, aktywacji systemu DSC i blokady od centralnego zamka. Na samym dole panowie z JCW umieścili dwa małe wskaźniki, na których odczytać można poziom ładowania akumulatora oraz temperatury oleju – cena ich montażu to 1236 zł. Czegoś jednak nam zabrakło - wskaźnika pokazującego załączanie się sprężarki mechanicznej, która w tak sportowym wozie to niezaprzeczalny mus. Domniemamy jednak, że montaż takiego urządzenia to kwestia kilkuset dodatkowych złotówek, bowiem zgodnie z koncepcją marki wnętrze pod względem kolorystyki, zastosowania materiałów oraz rozmieszczenia poszczególnych wskaźników to indywidualna sprawa każdego klienta.

Kilka słów o komforcie. Odczuć go możemy jedynie na równych jak stół drogach. Sztywne zawieszenie MINI, szeroko profilowane opony i wspomniane wcześniej kubełkowe fotele podczas wpadnięcia nawet w najmniejszą dziurę spowodują, że odczujemy ją zaraz na plecach i innej części ciała. O miejscu na tylnej kanapie – również urządzonej bardzo gustownie – nie ma nawet co mówić. MINI to auto na dwie osoby i niech takie pozostanie.

Bagażnik: Szafka na buty
Powyższy podtytuł zdradza wszystko. 150 l., jakie oferuje „bagażnik” MINI, to pole do popisu dla minimalistów. Nam udało się zmieścić dwa plecaki, kurtkę i parę butów zamiennych. Jednak, czy decydując się na zakup takiego auto, ktoś w ogóle myśli o bagażniku?

Jazda: ... ostra
A teraz to, co tygryski lubią najbardziej. Brawa dla inżynierów JCW należą się już na samym wstępie. Głównie za to, że z silnika o pojemności 1600 ccm podtrzymanego na sprężarce mechanicznej (kompresor) udało się im wycisnąć 210 koni mechanicznych. Oczywiście dla znawców tematu może być to wynik średni, bowiem aktualne specyfikacje rajdowych aut klasy S1600 wyposażanych w silniki 1.6 l. osiągają moc dochodzącą do 260 KM, jednak nie zapominajmy, że mówimy tutaj o aucie cywilnym.

Co zatem uległo gruntownym zmianom, jeśli chodzi o charakterystykę silnika. Przede wszystkim wspomniany wcześniej kompresor. Co prawda, nie udało się do końca wyeliminować turbo-dziury, pojawiającej się przy niskich obrotach, szczególnie podczas ruszania z miejsca, jednak w porównaniu ze zwykłym Cooperem S różnica jest odczuwalna. Warto tutaj dodać, że nowa generacja MINI, którą opisywaliśmy nie tak dawno na łamach mojeauto.pl wyposażona została już w inny system doładowania, a mianowicie w turbosprężarkę Twin-Scroll, która odpowiednio zasysa powietrze już przy dolnych partiach obrotów.

Czytaj więcej o polskiej premierze nowego modelu MINI Cooper S

Wróćmy jednak do dzieła JCW. Kolejne elementy motoru, jakie uległy modyfikacjom, to wtryskiwacze, głowica, świece zapłonowe i dyferencjał. Całość została uzupełniona o sportowy układ wydechowy i nowy „mapping” silnika, dzięki którym MINI ma bardzo rasowy dźwięk, lepsze osiągi głównie przy przyspieszeniu (według naszych analiz od 0 do 100 km/h w 6,7 s.) no i apetyt na paliwo utrzymujący się w cyklu mieszanym na poziomie około 11-12 l. benzyny.

Jazda tak podrasowanym małym Brytyjczykiem to czysta przyjemność. Auto wspomagane świszczącym od około 4500 obr./min. kompresorem znakomicie przyspiesza, dzięki większym tarczom hamulcowym równie świetnie hamuje, no i ta stabilność. Mimo sporej mocy MINI prowadzi się bardzo przewidywalnie, układ kierowniczy nie jest agresywny, co pozwala na bardzo dokładne wykrycie granicy przyczepności. Zawieszenie pozbawione jakichkolwiek ulepszeń w porównaniu z modelem seryjnym radzi sobie celująco tak, że czuć niemal pod kołami nawet liście leżące na drodze. Niestety, auto nadaje się do jazdy tylko po dobrych drogach. Dziurawa nawierzchnia to popełnianie zbrodni na MINI. Przechyły na zakrętach? Żadnych, poza tym, że jedynym „ciałem” jakie może ulegać siłom odśrodkowym jest kierowca, odczuwający skręt przy dużej prędkości w postaci wbijającej się w żebra bocznej osłony kubełkowych foteli – tylko pasów szelkowych brak.

Jeżeli można mieć jakiekolwiek zastrzeżenia do MINI, to tylko w kwestii przełożeń skrzyni biegów. Co prawda, została ona wyposażona w zmieniony mechanizm różnicowy z tzw. szperą, jednak wbijanie sześciu biegów powinno odbywać się bardziej „surowo”.

Podsumowanie: Oryginalność kosztuje
Za podstawową wersję modelu Cooper S prostu z salonu przyjdzie nam zapłacić nieco ponad 90 000 tys. zł. Żeby być oryginalnym i doposażyć nasze małe MINI w coś niepowtarzalnego, jak właśnie pakiet John Cooper Works oraz kilka elementów znajdujących się w opcji: tempomat, światła ksenonowe, klimatyzację, system DSC i inne gadżety, jakie posiadał testowany przez nas model trzeba liczyć się z wyciągnięciem na stół u dealera dodatkowych 70-80 tys. zł.

Czy warto? Z pewnością na to pytanie znają odpowiedź Ci, których budżet jest w stanie przewidzieć takie wydatki. Dla reprezentanta gatunku homo sapiens z klasy średniej jest to raczej auto nieosiągalne. Z MINI Cooperem S JCW jest tak jak w życiu – niezależność i chęć wybicia się z tłumu kosztuje. Tylko dlaczego aż tyle?

Zobacz galerię zdjęć testowanego modelu MINI Cooper S JCW

Dowiedz się więcej o nowym modelu MINI Cooper S

Zobacz cennik modelu MINI Cooper S

Czytaj także:

Gokart pop-kultury powraca... 2006-11-16

Wysokoprężne MINI 2006-11-13

MINI z kit-em 2006-10-27

Nowa MINI-generacja 2006-07-27

Piąte urodziny MINI 2006-07-03

Sprawdź dostępne konfiguracje:

MINI Mini
MINI Mini
Cena podstawowa już od: 77 200 PLN brutto
Dostępne nadwozia: hatchback-3dr.

Podobne wiadomości:

Hybrydowe MINI Countryman potwierdzone

Hybrydowe MINI Countryman potwierdzone

Aktualności 2016-10-21

MINI Clubman JCW - 228 KM i napęd AWD

MINI Clubman JCW - 228 KM i napęd AWD

Premiery 2016-09-21

Komentuj:

~Greece 2010-09-09

W Polsce zobaczyć taki samochód to musi być cud w Grecji tych aut jest tyle że jak wyjdziesz tam na miasto to możesz co 5 min zobaczyć takie autko mimo że jest tam kryzys wo gule to tam chyba jeżdżą najlepsze auta w europie

~Do benka 2008-03-21

Sam jestes g*wno!! Po prostu sie znasz j*łopie

~AGATA 2006-12-21

WŁAŚNIE TAKIE KUPUJE ODLOOOOOOOT

~CWF 2006-11-28

Poczekajcie na Travellera JCW (bagażnik+osiągi=funkcjonalność (300 l bagażnika) i piardnięcie spod świateł (234 kmh 7,0 100 kmh więc spokojnie wygra dajmy na to M-B GL 500 (6,5) lub Porsche Cayman S (6,9).Z tego co przeczówam T JCW (Traveller JCW) kosztował będzie jakieś 200 tys.

~artur 2006-11-27

rozumiem ze cie na nie nie stac, ale czemu zaraz obrazac wlascicieli, widac ze masz niezle kompleksy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport