mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Mazda CX-7 2.2 Diesel: Coś za coś

Mazda CX-7 2.2 Diesel: Coś za coś

Niemcy, Wielka Brytania, Francja, Hiszpania czy Polska - od momentu swojego debiutu w październiku 2007 roku Mazda CX-7 nie potrafiła rozjeździć wystarczająco swojego miejsca praktycznie w żadnym kraju Starego Kontynentu. Nie potrafiła, bo Europa zakochana jest w autach z silnikami Diesla, a takiego japoński samochód nie miał na wyposażeniu. Jakiś czas temu sytuacja się jednak zmieniła.

Mazda CX-7 2.2 Diesel: Coś za coś
CX-7 to crossover, a więc w skrócie auto, które jest połączeniem SUV-a, vana oraz kombi, a przy tym całkowicie nie nadaje się do jazdy off-roadowej. Ale akurat tego, że Mazda najlepiej czuje się na asfalcie, nie negował sam producent. Japończycy podkreślali, że CX-7 prowadzi się najlepiej na twardej nawierzchni w swojej klasie. I mieli rację. Wersja benzynowa z 260-konnym silnikiem była sztywna i genialnie spisywała się na zakrętach. Niestety w parze za tą genialnością nie podążała sprzedaż. Klienci żądali Diesla.

Mazda odczekała swoje (dokładnie dwa lata), zanotowała w między czasie czerwone słupki sprzedaży CX-7 i wraz z debiutem zliftingowanej wersji nadrobiła zaległości wprowadzając do portfolio motor wysokoprężny o pojemności 2,2 l. Ma on moc 173 koni mechanicznych, czyli aż 87 mniej niż wspomniany turbo-benzyniak. Taka strata może rodzić wątpliwości, czy to wystarczy, by żwawo popasać po drodze ważące około 2 tony samochód. Rzut oka na dane maksymalnego momentu obrotowego powinny odrobinę ochłodzić niepewność. Diesel rozwija 400 Nm, czyli o 20 jednostek więcej niż silnik benzynowy, dlatego siły przy rozpędzaniu auta nie brakuje. Naciskasz pedał gazu, bieg wskazówki obrotomierza do 2000 obr./min. zakłócany jest przez turbodziurę, po czym po chwili czujesz, jak plecy mocniej dociskają się do oparcia fotela. Typowy Diesel. Niestety jednostka kręci się nisko, przez co kuleje elastyczność i przyjemność z jazdy i co chwilę jesteś zmuszany do mielenia drążkiem zmiany biegów w tunelu środkowym. Szybko można zdać sobie sprawę, że brak tutaj dynamiki znanej z benzyniaka. Nic nie zmieniło się w przypadku samej, sześciostopniowej przekładni - droga do kolejnych przełożeń jest krótka i szorstka, a w zasadzie z lekkim oporem. Tak jak w sportowym MX-5.

Jeżdżąc CX-7 przez okrągły tydzień doszedłem do wniosku, że CX-7 napędzany na ropę został celowo "zmiękczony". Nie wiem na ile wpływ na moje odczucia miały opony zimowe o wyższym i bardziej komfortowym profilu, większa waga silnika wysokoprężnego, a ile dłubanie japońskich inżynierów przy zestrojeniu zawieszenia. Fakt jest faktem, że ta Mazda CX-7 jest bardziej leniwa w prowadzeniu i układ kierowniczy nie jest tak bezpośredni jak 260-konnym wariancie. Czterocylindrowej jednostce nie można odmówić gracji w trakcie pracy - bez wibracji i bez nadmiernego klekotu. Prawda jest też taka, że prędzej usłyszymy szum powietrza z okolic słupków A przy jeździe autostradowej niż sam silnik.

Diesel Mazdy ma bez wątpienia dużą zaletę. Agregat współpracuje z katalizatorem połączonym z systemem redukcji selektywnej SCR. Co to oznacza? Mówiąc konkretnie wyróżniają go doskonałe parametry ekologiczne. Spaliny wydobywające się przez układ wydechowy są tutaj dodatkowo nasączane roztworem wodnego mocznika gromadzonego w zbiorniku przed katalizatorem. Kierowcy nowych ciężarówek znają ten system doskonale - nazywa się AdBlue i jego zadaniem jest zamiana około 40% tlenków azotu w czysty i nieszkodliwy azot. Niestety mimo tej nowatorskiej technologii (po raz pierwszy zastosowanej w aucie osobowym) jednostka Mazdy nie spełnia norm emisji spalin Euro 6. Dziwne.

Europejczycy kochają Diesle z prostego powodu. Są ekonomiczne. W przypadku tego ładnego crossovera na ekonomikę trzeba spojrzeć przez różowe okulary. Średnie spalanie w teście to 9,2 l. ropy na 100 km/h. Gdyby CX-7 było skłonne spalać o 1,5-2 l. mniej byłoby doskonale. To prawda, że benzyniak pali tyle co tuzin Rosomaków, ale to żadna wymówka.

Mazda zatem nadal sprawdza się świetnie podczas długich dystansów. Poza tym poskładana jest po japońsku, a nie po chińsku. Jest bardzo przyzwoicie wyposażona z "wejścia". Jestem skłonny zaryzykować stwierdzenie, że kosztując blisko 150 tys. zł, jest warta swojej ceny. Co więc wybrać - Diesel czy benzyna? Może w ten sposób. Wybierając Diesla przesuniesz ryzyko pierwszego zawału serca (spowodowanego mniej zachłannym apetytem na paliwo) o kilka lat. Decydując się na wariant benzynowy nie będziesz żałował dnia, w którym zdecydowałeś się na zakup tego wariantu CX-7. Coś za coś.

Czytaj test: Mazda CX-7 2.3 (benzyna) >>>
Zobacz koniecznie: Wszystko o Mazda CX-7 Wszystko o Mazda
Tematy w artykule: Mazda diesel Mazda CX-7 test

Podobne wiadomości:

Mazda CX-5 w nowej odsłonie

Mazda CX-5 w nowej odsłonie

Premiery 2016-11-16

Mazda MX-5 - szalona wersja na SEMA

Mazda MX-5 - szalona wersja na SEMA

Aktualności 2016-11-02

Komentuj:

icek_star 2011-01-26

i tak na niewiele ten diesel się w starej unii nie przyda. brak automatu. nissan, toyota, mitsubishi: diesel, automat, 4x4 i mniej niż 120 tys. zeta a mazda ?

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport