mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Mercedes A250 Sport: Czy naprawdę potrzebujesz AMG?

Mercedes A250 Sport: Czy naprawdę potrzebujesz AMG?

Affalterbach. Miejscowość, w której rodzą się wyjątkowe modele Mercedesa, te wyposażone w duszę AMG. Magia tych aut uderza w każdego. Problem jednak w tym, że A250 Sport podważa sens istnienia topowej wersji stworzonej przez inżynierów z regionu Badenii-Wirtembergii.

Mercedes A250 Sport: Czy naprawdę potrzebujesz AMG?

Najnowsza Klasa A pod względem wyglądu bije konkurencję na głowę. Audi A3 jest nudne, a Seria 1 BMW jest lepiej wystylizowana, ale przód tego auta idealnie pasuje do wyższych modeli w gamie bawarskiego koncernu. W „jedynce” wygląda tak, jakby stylistom brakło weny i poszli na łatwiznę doklejając lekko zmieniony przód z Serii 7. BMW na pewno dobrze przyjrzało się nowej Klasie A i oby projektanci tej marki dobrze odrobili lekcje przy tworzeniu szkiców nowej Serii 1. W przypadku następcy obecnego A3 nie spodziewalibyśmy rewolucji.

A 250 Sport wygląda świetnie, ale to rzecz jasna zasługa pakietu stylistycznego od AMG. Dostajemy zmieniony przedni zderzak, grill AMG oraz 18-calowe felgi, przez które wielu pomyli nasz egzemplarz z A 45 AMG. To działa na plus dla „sportowca” i wpływa niekorzystnie na wizerunek wersji od AMG. Testowany egzemplarz to nie napakowany i sztucznie wyglądający samochód, tu dostajemy stonowany wygląd i  silnik, który polubisz bardzo szybko. Psa oddasz do schroniska, gdyż motor pracujący w A 250 Sport będzie Twoim nowym przyjacielem.

A 250 to nie oznaczenie mocy silnika ani pojemności. Pod maską pracuje czterocylindrowa jednostka o pojemności dwóch litrów, która dostaje wsparcie od turbosprężarki. Efekt? 211 KM mocy oraz 350 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Silnik wraz z automatyczną przekładnią 7G-DCT tworzy wręcz parę idealną.

Kierowca przyciskiem na konsoli centralnej może wybrać spośród trzech drzemiących w aucie duchów. Standardowy dumnie nazywa siebie ekologicznym. Nie oczekujcie jednak, że ten byt, chowający się w aucie, będzie przyjaźnił się z Greenpeacem i Waszym portfelem. W trasie owszem, uda nam sie zejść poniżej 8 litrów, ale ciężka prawa stopa sprawi, że w mieście dostaniemy informację zwrotna o spalaniu nawet ponad 10 litrów na 100 przejechanych kilometrów.

Manual, jak każe do siebie mówić drugi, to taki dobry przyjaciel, który sam pozwala Ci na dowodzenie autem i operowanie siedmiostopniową przekładnią. To Ty tu rządzisz, a w razie czego on jak anioł stróż  sam zmieni bieg. Jednak dopiero ten trzeci ukryty duch budzi w A 250 Sport cały potencjał, jest niczym chochlik, który szepta Ci do ucha, abyś nie odpuszczał i cały czas przyspieszał. Gdy przesadzisz, za plecami słyszysz jedynie cichy rechot. Dzięki niemu dostajesz jednak funkcję overboost, która przez mniej więcej 30 sekund dostarcza 224 KM. Samochód przyjemnie mruczy i strzela z dwóch końcówek wydechu gotowy do ostrzejszej jazdy. Sportowy duch igra sobie z nami, gdy na starcie mocno naciśniemy pedał gazu i będziemy rozkojarzeni. Wyrwanie z rąk kierownic w takiej sytuacji nie powinno nas zdziwić.

Sport to również dodatkowe zawieszenie zestrojone przez ludzi z AMG. Auto trzyma się drogi bardzo pewnie, a w zakręty wchodzi przyklejone do asfaltu. Kubełkowe fotele bardzo dobrze utrzymują nasz korpus, który wyśle do nas kilka niemiłych epitetów po przebyciu długiej trasy. Problem pojawia się, gdy stan asfaltu daje wiele do życzenia. Nierówności, dziury odczujemy i to bardzo. Sztywne, twarde zawieszenie nie zdaje egzaminu na polskich drogach.

Wykończenie wnętrza ma i Tobie, i Twoim pasażerom przypominać, że mają ogromny zaszczyt siedzieć w wersji sport. Deska rozdzielcza została wykończona materiałem przypominającym strukturę włókna węglowego, ale nie wygląda to tandetnie, tak jak imitacje, które możemy często spotkać w innych samochodach. O ile tu nie ma się do czego przyczepić, tak emblemat sport widniejący na dywanikach wygląda jakbyśmy zakupili owe wykładziny w warzywniaku. Podobnie zresztą jest z napisem sport umieszonym z boku samochodu. Pozostała część kabiny została wykończona elegancko z podkreśleniem hasła sport w nazwie modelu, o czym świadczą czerwone pasy bezpieczeństwa.  

Sport wymaga uwagi, a tę odciągać od nas będzie system multimedialny, zastosowany w A 250 Sport. Sterujemy nim za pomocą joysticka znajdującego się na tunelu środkowym. Co jest już trochę archaiczne, gdy inni producenci mają ekrany dotykowe. Musimy poświęcać sporo uwagi na to, by pokrętłem wybrać pożądaną przez nas funkcję. Sam ekran prowokuje sobą, żeby wprowadzić w nim dotykową obsługę. Przyzwyczajenia wymaga również fakt, że lewarek, a raczej przełączniki trybów skrzyni biegów umieszczono przy kolumnie kierownicy. Początkowo będzie nam się on mylić ze sterowaniem wycieraczkami, ale dzięki temu nasze prawe kolano ma w środku auta więcej miejsca.

Tu dochodzimy do rażących wad tego auta. To co uderzyło we mnie najbardziej, to blaknące ramki okien. Takie coś w aucie tej klasy i to z przebiegiem około 17 tys. km? Lekka kpina i to jest do poprawienia. Podobnie zresztą jak dolna część konsoli centralnej, która skrzypi i masz wrażenie, że ktoś wpasował w to miejsce wiadro mające udawać schowek. Mankamentem tego auta jest też bagażnik. To zaledwie 335 litrów, które możemy powiększyć do 1157 l. Wada to także nieregularne kształty luku bagażowego, co może nam sprawiać problemy podczas pakowania dużej ilości zakupów.

A 250 Sport to auto, które bardzo podważa sens istnienia wersji AMG nowej A Klasy. Wersja przygotowana w Affalterbach ma prędkość ograniczoną elektronicznie do 250 km/h, A 250 Sport osiąga 240 km/h. Testowana wersja już sama w sobie dostarcza sporo emocji i jest dowodem na to, że w naszych realiach nie potrzeba nam samochodu, który będzie wypluwał na asfalt moc większą niż 250 KM. Zwłaszcza, gdy osiągi auta są blokowane przez komputer już w fabryce. Owszem, wersja AMG pierwszą setkę osiąga o dwie sekundy szybciej (6.6 s - A 250 Sport), ale czy to aż tak wielki wyznacznik? A 250 Sport w pewnym sensie wymazuje potrzebę posiadania A 45 AMG. Pojawia się tylko jeden problem.

Cena to najgorsze, co spotkamy w A 250 Sport. Ta wersja startuje od 142 300 złotych, ale nie ma lekko, bo dobór wyposażenia dodatkowego podwyższa cenę i to znacznie, tak, że spokojnie w podsumowaniu dojdziemy do 200 tys. złotych! Wtedy dochodzi człowiek do wniosku, że mając wydać taką kwotę, czas rozważyć kupno A 45 AMG. Wtedy to A 250 Sport okazuje się idealnym wabikiem na wersje AMG. Dasz się skusić? Jeśli nie, to jest jeszcze opcja druga w postaci Mercedesa CLA. Nie dostaniesz tak do końca tego samego, co w przypadku obu wariantów Klasy A, ale sąsiadów rozłościsz jeszcze bardziej nieziemsko wyglądającym samochodem.

Sprawdź dostępne konfiguracje:

Mercedes Klasa A
Mercedes Klasa A
Cena podstawowa już od: 88 900 PLN brutto
Dostępne nadwozia: hatchback-5dr.

Podobne wiadomości:

Mercedes Digital Light HD - rewolucyjne światła ze Stuttgartu

Mercedes Digital Light HD - rewolucyjne...

Technika 2016-12-02

Mercedes AMG GT R – znamy polskie ceny

Mercedes AMG GT R – znamy polskie ceny

Aktualności 2016-11-23

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport