mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Mercedes klasa C: Gwiazda z klasą

Mercedes klasa C: Gwiazda z klasą

Niemiecka marka pochodząca ze Stuttgartu, której logo to trójramienna gwiazda umieszczona w okręgu, już od wielu lat zdążyła przyzwyczaić do tego, że produkuje pojazdy solidne, eleganckie i...drogie. Do naszej redakcji trafił niedawno nowy Mercedes Klasy C. Sprawdziliśmy czy samochód godnie kontynuuje tradycję i nie musi niczego udowadniać.

Mercedes klasa C: Gwiazda z klasą
Nowa generacja Mercedesa Klasy C pojawiła się na naszym rynku w tym roku. Jego prezentacja odbyła się podczas targów motoryzacyjnych w Genewie i niedługo potem zawitała do salonów. Samochód jest bronią niemieckiego koncernu w walce o udziały segmentu aut klasy średniej premium. Pomimo młodego, a zarazem modnego i dynamicznego wyglądu po ten samochód sięgać będą osoby stateczne w jeszcze bardziej statecznym w wieku.

Dlatego też w jakiś sposób można sobie wytłumaczyć fakt, iż nie jest on częstym bywalcem naszych połatanych i podziurawionych dróg, czego nie można powiedzieć o innych krajach naszego kontynentu. W kilka tygodni po wprowadzeniu go do sprzedaży dilerzy zebrali zamówienia na ponad 80 tys. egzemplarzy. Niemcy włożyli dużo prac przy projektowaniu nowej Klasy C. Podczas wirtualnych badań, które odbywały się w centrach badawczo-rozwojowych koncernu auto przejechało ponad 24 miliony kilometrów. Przy okazji zostało tam rozbite ponad... 5.500 razy. Te dane mówią same za siebie. Sprawdźmy zatem jak samochód poradził sobie w czasie naszego testu.

Stylistyka: Nie musi niczego udowadniać
Najświeższa odsłona Mercedesa Klasy C trochę nam urosła. Mała limuzyna mierzy 4.581mm długości. Jest zatem dłuższa od poprzednika o 55 mm. Szerokość nadwozia oraz rozstaw osi również zostały zwiększone, kolejno o 42 i 45mm. Pomimo tego, że nie są to ogromne wielkości to jednak nowa Klasa C jest bardziej przestronna. Nowa generacja Mercedesa jest dostępna w trzech dość wyraźnie różniących się wersjach stylizacyjnych: Avantgarde, Elegance oraz Classic.

Pierwsza z nich wyróżnia się trójramienną gwiazdą umieszczoną na grillu. Jest to dobre rozwiązanie dla osób, które obawiają się przypadkowych kolekcjonerów wszelkich "odstających" znaczków Mercedesa. W pozostałych dwóch wersjach logo znajduje się na masce. W zależności od wybranej wersji auto różni się chromowanymi elementami oraz detalami. W stylizacji nadwozia nowej Klasy C nie brak elegancji. Oglądając ją z daleka można pokusić się o stwierdzenie, iż przypomina ona "zminiaturyzowaną S-kę". Ciekawym elementem są tylne reflektory. Jeśli przyjrzymy im się z bliska, to zauważymy że posiadają one specjalne otwory. Według producenta wspomagają one aerodynamikę, gdyż część powietrza z podwozia jest kierowana na zewnątrz właśnie przez nie.

Osadzone na siedemnastocalowych felgach nadwozie nie sprawia wrażenia ociężałego. Wszystko zostało skomponowane w dynamiczną całość. Z poprzedniej generacji samochodu pozostała tylko wspólna nazwa. Styliści ze Stuttgartu stworzyli całkowicie nowy samochód, który pomimo awangardowego wyglądu z pewnością nie zrazi do siebie konserwatywnych nabywców aut "z gwiazdą", czyli osób w średnim wieku. Pomimo takiej grupy docelowej nie jest to w żadnym wypadku nudny samochód. Po prostu samochody marki Mercedes nie muszą być dostępne dla każdego, żeby udowadniać że są warte uwagi.

 

Wnętrze: Wygodnie (dla dwóch osób)

Po otwarciu drzwi okazuje się, że miejsca w przednim rzędzie foteli jest dość dużo. Bez problemów zmieszczą się tutaj osoby, których wzrost przekracza grubo ponad 190 cm. Żeby ustawić fotele nie musimy szukać po omacku przełączników w dolnej części fotela. Tak jak w innych Mercedesach, również tutaj wszystkie manipulatory zostały umieszczone na drzwiach. W razie potrzeby do dyspozycji mamy 3 profile pamięci. W tunelu środkowym pomiędzy fotelami umieszczono podłokietnik, który mógłby być trochę większy. Zanim zdołamy go otworzyć trzeba trochę pokombinować. Zaraz przy nim umieszczono zasuwany uchwyt na butelki oraz pokrętło z dwoma przyciskami, które ułatwia sterowanie radiem oraz innymi funkcjami komputera pokładowego. Przypomina trochę owiany złą sławą i-Drive z BMW. Ten na szczęście obsługuje się bardzo prosto. Jeśli chodzi o tylną kanapę to nie jest to raczej wymarzone miejsce dla dorosłych i wysokich osób . Mercedes Klasy C nie jest samochodem w którym podróżuje się na tylnej kanapie. Awaryjnie zmieścimy tam dwie osoby, ale nie polecamy podróży na dłuższych dystansach. Miejsca na kolana jest tam bardzo mało. W gorące dni przyda się z pewnością panel do ustawiania osobnej temperatury klimatyzacji dla tylnej strefy samochodu.

Kokpit został wykończony bardzo dobrymi materiałami. Wprawdzie nie można ich porównywać z tymi, które znajdziemy w topowych modelach, ale w stosunku do konkurencji trzymają wysoki poziom. Na pewno nic nie będzie skrzypieć, trzaskać czy nadmiernie się ścierać. Po włożeniu kluczyka do "stacyjki", na środku konsoli coś co na pierwszy rzut oka przypominało schowek na klucze otwiera się. Oczom pasażerów okazuje się kolorowy ekran LCD na którym może być wyświetlana mapa nawigacji, ustawienia radioodtwarzacza lub inne funkcje. Na desce rozdzielczej ciemne zegary z białymi obwódkami są wystarczająco czytelne nawet w słoneczne dni. Umieszczony po środku prędkościomierza wyświetlacz pozwala wyświetlać różne dane pochodzące z komputera pokładowego. Jedyne co może się średnio podobać w nowym samochodzie to jego kierownica. Czteroramienne koło zostało nienaturalnie odchudzone i napakowane masą przycisków. Wielu osobom może nie przypaść do gustu. Przynajmniej na początku, gdyż po jakimś czasie można się do niego przyzwyczaić.

Mercedes od lat znany jest ze swojej innowacyjności. Przełącznika wycieraczek na próżno przyjdzie nam szukać po prawej stronie. Został on zintegrowany w wajchę od sterowania kierunkowskazem. Powyżej niego znajduje się kolejna, tym razem od tempomatu. W efekcie tego natłoku nietrudno jest się pomylić i ustawić w mieście podtrzymywanie prędkości zamiast kierunkowskazu do skrętu w lewo. Poniżej jest tam jeszcze mały "kikut" pozwalający dostroić w dwóch wymiarach kierownicę. Na szczęście jest on na tyle krótki, że omyłkowo nie pomylimy go z innym.

W przeciwieństwie do wnętrza samochodu, jego bagażnik nie rozpieszcza. 475 litrów pozwoli nam przewieźć ograniczoną ilość niezbyt ciężkich i niewielkich elementów. Dla osób poszukujących większej przestrzeni bagażowej polecamy poczekać na wersje kombi, która niebawem powinna wejść do salonów.

 

Jazda: Z gracją
Wbrew obiegowym opiniom, tankowanie Mercedesa wcale nie musi być ciężko strawne dla naszego portfela. Wystarczy tylko poważnie przemyśleć (dopłacić około 20 tysięcy złotych) i kupić Klasę C wyposażoną w wysokoprężny silnik CDI. Do naszej redakcji trafiła wersja oznaczona numerem 220, co oznacza że pod maską znajdowała się turbodoładowana jednostka o pojemności 2,2 litra i mocy 170 koni mechanicznych.

Nie jest to najsłabszy silnik z całej stawki, ani najsilniejszy. Daje jednak najlepszy kompromis pomiędzy ceną, a osiągami. Ważące półtorej tony auto dysponuje momentem obrotowym rzędu 400 Nm, które są dostępne już od 2.000 obr./min. Dzięki temu Mercedes rozpędzał się bardzo żwawo, nie można było przyczepić się do jego dynamiki podczas podróżowania z większymi prędkościami. Charakterystyczny "klekot" diesla dawał się we znaki, w momencie kiedy silnik był zimny. Po rozgrzaniu zjawisko ustępowało. Co do wytłumienia wnętrza nie było zastrzeżeń. Wibracje, typowe dla wysokoprężnych jednostek, były tutaj praktycznie nieodczuwalne.

Pięciostopniowy automat bardzo subtelnie dokonywał zmiany przełożenia, przekazując przy tym napęd na tylną oś. Czasami jednak zdarzało mu się zmieniać biegi w mało oczekiwanych momentach, np. w połowie pokonywanego zakrętu. Dla wymagających przekładnia oferowała sekwencyjną zmianę przełożeń. Jednak tutaj wyszła po raz kolejny wyjątkowość niemieckiego auta. Biegi zmieniało się lewarkiem poruszanym w lewo i w prawo. Poprawne działanie w pełnym trybie auto pozwalało jednak obejść się bez tego udogodnienia. Dla fanów skrzyni manualnych Mercedes oferuje jeszcze wersję z sześciostopniową skrzynią biegów, która jest tańsza o 10 tysięcy złotych. Nie daje jednak tego samego komfortu w czasie przemieszczania się w korku.

Najbardziej pozytywnym elementem tego silnika po jego dynamice był apetyt na paliwo. Podczas dynamicznej jazdy poza miastem na komputerze pokładowym średnie spalanie wskazywało wartości nieprzekraczające 6l/100km. Podróżowanie w mieście zwiększało zapotrzebowanie nawet do 9l/100km. W wypadku wersji z manualem podane wartości powinny być mniejsze o około 1l/100km.

Inżynierowie ze Stuttgartu zestroili zawieszenie nowej Klasy C dosyć komfortowo, pozostawiając mu pole do popisu w czasie dynamicznej jazdy. Auto bardzo ładnie trzymało się drogi i bez większych problemów pokonywało różne przypadłości typu koleina czy kałuża ukrywająca dziurę. To wszystko za sprawą systemu o nazwie Agility Control, który odpowiadał za siłę tłumienia w amortyzatorach w zależności od prędkości. Tuż przy skrzyni biegów znajdował się przełącznik trybów: C (Comfort) oraz S (Sport). W związku ze sposobem przekazywania napędu auto miało delikatne predyspozycje do pokazywania nadsterowności, która bardzo szybko była tłumiona przez elektroniczne systemy kontroli trakcji. Układ kierowniczy samochodu był neutralny, pozwalając jednak na sprawne i szybkie omijanie nagłych przeszkód na drodze.

Podsumowanie: Prestiż kosztuje
Mercedes Klasy C udowadnia na każdym kroku, że jest "premium". Bogate wyposażenie standardowe, jakość wykonania wnętrza oraz... cena. Decydując się na zakup takiego samochodu musimy dysponować sześciocyfrowym budżetem, na szczęście w dolnym zakresie tego przedziału. Za podstawową wersję tego modelu z benzynowym silnikiem 1,8 o mocy 156 KM trzeba zapłacić 123.500. Wersja wysokoprężna to już poważna inwestycja. Aby kupić najtańszą Klasę C z silnikiem diesla trzeba dołożyć około 20 tysięcy złotych.

Dla osób, u których taka suma nie wywołuje większych emocji, polecamy zastanowić się nad którąś z jednostek CDI. Poza bardzo dobrymi osiągami, charakteryzują się umiarkowanym zużyciem paliwa i długą żywotnością. Za tą cenę możemy już bardzo poważnie doposażyć wejściową wersję benzynową. Cena testowanej przez nas wersji wraz ze wszystkimi dodatkami wynosiła około 160 tysięcy złotych. Dla pocieszenia można dodać, że nie jest to górna granica jaką można zapłacić za ten model. Topowa wersja z najmocniejszym silnikiem to wydatek grubo ponad 200 tysięcy złotych. Za tą cenę można już kupić auto z segmentu premium półkę wyżej. Nie od dziś jednak wiadomo, że prestiż kosztuje.

+ awangardowy design
+ bardzo oszczędny silnik
+ wysoka jakość wykonania

- cena wersji wysokoprężnej
- kłopoty z ergonomią
- mały bagażnik

 

Sprawdź dostępne konfiguracje:

Mercedes Klasa C
Mercedes Klasa C
Cena podstawowa już od: 119 900 PLN brutto
Dostępne nadwozia: cabrio-2dr. coupe-2dr. kombi-5dr. sedan-4dr.

Podobne wiadomości:

Mercedes Digital Light HD - rewolucyjne światła ze Stuttgartu

Mercedes Digital Light HD - rewolucyjne...

Technika 2016-12-02

Mercedes AMG GT R – znamy polskie ceny

Mercedes AMG GT R – znamy polskie ceny

Aktualności 2016-11-23

Komentuj:

~teo 2010-08-13

C klasa jest fajna...,mam C-180 Kompressor,jak jadę płynnie spokojnie,poza miastem to spala 6,5...6,7 na setkę- benzyny...tak wskazuje komputer.Elektronikę jednak mógłby mieć dużo lepszą, to już mój trzeci i daleko mu pod tym zględem do poprzednich...

~merol 2009-04-16

Bullshit! wrrsja 180 ma pojemność 1,6...

~BO... 2008-02-29

bez gwiazdy nie ma jazdy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

~dealer 2007-12-20

ZENIT, a może po prostu kupiłeś okazyjnie C klaskę zdjętą ze słupa, naprawiłeś tanio i teraz za to płacisz? hę? a może oszczędzasz na serwisie? i naprawiasz dopiero jak Ci autko stanie? CZY ABY TO napewno BEZWYPADECZEK? A może IGIEŁKA od STARSZEGO PANA ADWOKATA i jego ŻONY LEKARKI hehehehe :P

~do hej.. 2007-11-21

w dodatku, dodam tez ze pewnie ciagle siedzisz z tym autem w serwisie bo nie potrafisz go do porzadku eksploatowac. tak samo z wiekszoscia "narzekaczy". przykre jest to niestety, ale szczypta prawdy w tym jest. i powiem ci tylko, ze jeden taki frustracik ktory wylewa swoje zale na forum nie zmieni prestizu tej marki. jezeli ci nei pasi to kup sobie francuza czy jakiegos wlocha. a jeszcze powrcajac do sprawy taty ---> jezeli siedziales w jakims serwisie na zadupiu to nie dziwie sie ze tyle robili. z takimi autami jezdzi sie do ASO (DO PROFESJONALISTOW) kto nie przyzna mi racji?

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport