mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Mitsubishi ASX: Outlander w wersji light

Mitsubishi ASX: Outlander w wersji light

Zadanie przed jakim stanął nowy crossover Mitsubishi było jasne. ASX ma spenetrować niszę, w której od kilku lat świetnie radzi sobie Nissan Qashqai. Przy okazji licząc na to, że uda mu się delikatnie utrzeć nosa rodzimemu rywalowi.

Mitsubishi ASX: Outlander w wersji light
Misja z pozoru wygląda na łatwą. Ale tylko z pozoru, bo choć w grupie kompaktowych crossoverów do pokonania jest w zasadzie jeden liczący się konkurent - wspomniany Nissan Qashqai, to jest on modelem na tyle kompletnym, że przy zbyt nonszalanckim podejściu Mitsubishi do tego tematu, ASX mógłby zostać z wejścia pożarty. Bez popijania. Tak się jednak nie stało z dwóch powodów. Te dwa powody, a w zasadzie można powiedzieć - dwie największe zalety - czynią propozycję spod znaku trzech diamentów, godną uwagi.

Żeby nie trzymać Was bezsensownie w niepewności, przejdę od razu do pierwszego z nich. To czterocylindrowy silnik wysokoprężny o pojemności 1800 ccm. Wspierany przez turbinę, podsuwa pod pedał gazu 150 koni mechanicznych. Trzeba sobie otwarcie powiedzieć, że jeszcze kilka lat temu klienci w Europie nie mieli co liczyć na to, że jakakolwiek japońska marka, będzie produkować takie agregaty. Dla "skośnookich" była to strata czasu, ponieważ ani na ich rodzimym rynku, ani w Stanach Zjednoczonych nikt nie zawracał sobie głowy małymi Dieslami. Przygotowywanie specjalnej serii z myślą o Europejczykach wymagałoby zbyt dużego nakładu finansowego, więc dano sobie z tym spokój. Z punktu widzenia rentowności byłoby to tak racjonalne, jak otworzenie knajpy z golonką w centrum Tokio.

Sytuacja ekonomiczna i ekologiczna na świecie znacznie zweryfikowała jednak te dogmaty. Japończycy odrabiają lekcje i już widać, że przykładają się do tego bardzo sumiennie. Przykładem jest właśnie wspomniany silnik znajdujący się pod maską Mitsubishi ASX. Został zaprojektowany całkowicie od podstaw, a jego nietuzinkowść polega na tym, że jest to pierwszy na świecie turbo-diesel o zmiennych fazach rozrządu i zmiennej geometrii (czyli momentu i czasu) otwierania się i zamykania zaworów ssących. Wcześniej podobnego triku próbował Saab, ale po serii testów, inżynierowie tej marki do dzisiejszego dnia siedzą zamknięci w swoich garażach bez konkretnego efektu. Mitsubishi się to udało.

No dobrze, ale co to daje zapytacie. Spieszę z odpowiedzią. Zastosowanie takiego układu daje bardzo niski - jak na diesla - stopień sprężenia w komorze spalania, który wynosi 14,9:1. W normalnej, płynnej jeździe kiedy silnik nie jest obciążany stopień sprężenia jest wysoki, ale w momencie gdy tylko mocniej przyciskany jest pedał gazu, poziom sprężenia automatycznie maleje. W konsekwencji zmienność faz rozrządu zmniejsza emisję szkodliwych związków i redukuje spalanie. ASX w ten sposób spełnia już normę emisji spalin Euro 5 i konsumuje średnio 5-6,5 l. na 100 kilometrów. Nie zwiększy się nawet chociaż mielibyście w nosie przepisy ruchu drogowego.
Tyle o technikaliach. Czas podzielić się odczuciami z jazdy. A te są bardzo przyjemne. ASX po niewielkiej zadyszce poniżej 1500 obr./min. szybko przechodzi do konkretów w dalszej fazie rozpędu. Zaraz po tej wartości, gdy dociera do 2000 obr./min. na koła trafia 300 Nm momentu obrotowego i kompaktowe Mitsubishi przy pomocy turbiny wystrzeliwuje na wyższe poziomy skali obrotów. Dobija do 4000 obr./min. i Diesel 1.8 DI-D wcale nie ma zamiaru odpuszczać. Do setki przyspiesza w niecałe 10 sekund i osiąga równe 200 km/h. Jednostka ma dużą kulturę pracy - nie mylić z głośnością, bo ta przy ostrym dodawaniu gazu jest wysoka. Generalnie motor jest bardzo żwawy, w połączeniu z turbiną trochę uciążliwy dla uszu, ale w ostatecznym rozrachunku zasługuje na spore uznanie.

Drugą, ogromną zaletą Mitsubishi ASX jest jego rodowód. Patrząc na sylwetkę tego auta, podobieństwa do większego i bardzo popularnego w naszym kraju Outlandera, są niezaprzeczalne. Ale wygląd wyglądem. ASX dostępny jest w sprzedaży ze sprawdzonym napędem 4x4. Jednak uwaga(!) - dotyczy to tylko egzemplarzy z silnikami wysokoprężnymi. Mechanizm rozdziału momentu obrotowego na koła jest identyczny jak w Outlanderze - kierowca poprzez pokrętło ma do wyboru 3 tryby: podstawowy napęd na przód, 4x4 załączone automatycznie w sytuacji utraty przyczepności przez przednią oś i permanentna blokada mostów w trudnym terenie, która działa tylko do określonej prędkości, aby nie obciążać mechanizmów w trakcie szybszej jazdy.

W trasie ASX daje zdecydowanie więcej frajdy w trakcie prowadzenia po gładkich i prostych odcinkach. W zakrętach spisuje się umiarkowanie. Przy mocniejszym hamowaniu nurkuje przodem i jest podsterowny, a to nadwyręża poczucie bezpieczeństwa. Do rodzinnego tempa jazdy jednak jak znalazł. Do układu kierowniczego trzeba się trochę przyzwyczaić - odrobinę się spóźnia i trzeba trochę zgadywać co dzieje się w danym momencie pod kołami. Zawieszenie to tryb komfort. I słusznie.
 
ASX wnętrze odziedziczył po większym bracie. A szkoda, ponieważ kabina jest nadal nudna jak imieniny cioci. Fakt, że wnętrze jest przestronne, wszystkie instrumenty czytelne nie oznacza, że nie trzeba już dbać o estetykę. W Outlanderze tą nostalgię jeszcze można zrozumieć, ponieważ to duży SUV i dobrze komponuje się z surowym stylem terenówki. Ale ASX, podobnie jak Qashqai to rasowy mieszczuch, którego podwyższony prześwit nacierał będzie na krawężniki przed salonem fryzjerskim. Tak więc więcej radości we wnętrzu będzie w przyszłości mile widziane. Podobnie jak poprawa jakości niektórych, tandetnych plastików. Mitsubishi ASX poza pasażerami weźmie ze sobą jeszcze 419 litrów bagażu (1219 po złożeniu tylnej kanapy).

Mocniejsza wersja Diesla z napędem 4x4 w ofercie Mitsubishi ASX wyceniona została na około 93 tys. zł. To jednak wersja podstawowa, więc we wnętrzu poza 6 poduszkami powietrznymi, systemami ESP i HSA (asystent ruszania pod górę), manualną klimatyzacją i radiem CD/MP3 i podrasowaną tapicerką M-Line, nie należy spodziewać się dodatkowych fajerwerków. Czy jest warty tych pieniędzy? Jeśli nie miałby pod maską tak ekonomicznego i zarazem dynamicznego silnika, to zdecydowanie nie.  Ale go ma, więc jeśli szukamy niewielkiego auta z podwyższonym prześwitem do jazdy w mieście, Mitsubishi ASX nadaje się świetnie.

Sprawdź dostępne konfiguracje:

Mitsubishi ASX
Mitsubishi ASX
Cena podstawowa już od: 80 990 PLN brutto
Dostępne nadwozia: suv-5dr.

Podobne wiadomości:

Mitsubishi L200 pickupem roku 2017

Mitsubishi L200 pickupem roku 2017

Aktualności 2016-12-01

Mały, elektryczny SUV Mitsubishi w drodze

Mały, elektryczny SUV Mitsubishi w drodze

Aktualności 2016-08-24

Komentuj:

~Zbyszek 2011-06-04

o jakim szmelcu z Korei mowisz chyba nie o ix 35. Bo Hyundai jest o niebo ładniejszy od ASX-a,a porównywanie ASX do Juke to nieporozumienie

~fajny! 2011-02-23

fajny a kosztuje podobne pieniaðze co szmelc z Korei :) W mojej opinii dużo ciekawszy niż Nissan Juke. ASX - to będzie hit!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport