mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Mitsubishi Lancer Sportback: Dla Europejczyka

Mitsubishi Lancer Sportback: Dla Europejczyka

Taki krok mógł zaszokować, ale jednocześnie był koniecznością. Mitsubishi, wprowadzając wersję hatchback do swojego najważniejszego w gamie modelu, liczyło się z pewnością z licznymi słowami krytyki, ale liczyło zarazem na zwiększenie sprzedaży. A o to przecież w tym wszystkim chodzi. Pozostaje jednak pytanie, czy Mitsubishi Lancer Sportback zasłużył sobie faktycznie na słowa krytyki.

Mitsubishi Lancer Sportback: Dla Europejczyka
Po co Mitsubishi jest wersja hatchback modelu Lancer? Odpowiedź jest bardzo prosta. Bo tak chce rynek, a przynajmniej jego europejska część. O ile w Stanach Zjednoczonych, Japonii czy nawet Rosji, Lancer sedan wciąż sprzedaje się na wysokim poziomie, to w Niemczech, Francji czy Wlk. Brytanii trudno było mu konkurować z rywalami tej samej klasy. Było, gdyż od mniej więcej roku klienci mogą wybierać także spośród wersji pięciodrzwiowej, co dość szybko wywindowało wyniki całej rodziny Lancera. I nie ma co ukrywać, że to właśnie wersja Sportback stanowi główny motor napędowy tych tendencji wzrostowych. No i pozostaje jeszcze kwestia odwiecznego rywala, czyli Subaru Imprezy. Konkurent zza miedzy, wiedziony tymi samymi potrzebami, również zdecydował się na hatchbacka, co dodatkowo zmotywowało władze Mitsubishi do podjęcia takiego samego kroku.

Stylistyka - gdyby nie ten tył...
Jeśli zobaczysz w lusterku doganiającego Cię Lancera Sportback i pomyślisz, iż to najmocniejsza odmiana tego modelu, czyli wersja Evo, nie oznacza to, że się nie znasz. Przód Lancera Sportback, a także wersji Evolution oraz Ralliart został bowiem mocno zunifikowany (nieco bardziej wyróżnia się tu wersja sedan), dzięki czemu każdy wygląda równie dynamicznie, jeśli nie powiedzieć iż wręcz agresywnie. Ogromnych rozmiarów grill, wąskie reflektory, zderzak czynią Lancera autem o "twarzy" wyróżniającej go z tłumu setek, a nawet tysięcy innych modeli, jakie można już spotkać na naszych drogach.

O ile nad designem przedniej części nadwozia można się wręcz zachwycać, to już pozostała część auta nie wzbudza równie dużych ochów i achów. Na słupku B kończy się podobieństwo do wersji sedan. Od tego miejsca linia dachu zaczyna już powoli opadać, przechodząc następnie w klapę bagażnika. Przejście to zostało dodatkowo zaakcentowane przez sporych rozmiarów spojler dachowy. Nasza testowana wersja ładnie prezentowała się na 18-calowych felgach, niestety w standardzie dostaniemy tylko szesnastki, które z całością tworzą mniej udane połączenie. Tym samym dotarliśmy do tylnej części auta, która, delikatnie mówiąc, jest najmniej atrakcyjna, a na którą chyba projektantom japońskiej firmy zabrakło już całkowicie weny twórczej. A szkoda, bo z efektownym tyłem, już niekoniecznie takim jak z przodu, Lancer Sportback byłby bardzo atrakcyjnym wizualnie modelem.

Wnętrze - szaro-buro i przestronnie
Wnętrze Lancera Sportback jest identyczne do tego, co znaliśmy już z sedana (zegary, układ przełączników, wygląd konsoli centralnej). Niestety, oznacza to również mało ciekawe wykończenie, w środku panują ciemnoszare i czarne kolory, użyte plastiki należą raczej do tych dość twardych. Na całe szczęście całość sprawia wrażenie dobrze spasowanego, tak iż nawet po kilkunastu czy kilkudziesięciu tysiącach kilometrów trzeszczenie, skrzypienie i inne odgłosy nie powinny nam zbytnio dokuczać.

Ponieważ Mitsubishi Lancer Sportback tak naprawdę rozmiarami przewyższa nieco segment C (4.585 mm długości, tj. więcej nawet niż w wersji sedan), o ilość miejsca w kabinie nie powinniśmy się martwić. Nawet jak na przednich fotelach zasiądą dużego wzrostu osoby, z tyłu nie będzie tragicznie, jeśli chodzi o miejsce na nogi, nawet dla dorosłych pasażerów. Nieco gorzej z tyłu za to z ilością miejsca nad głową. Opadająca linia dachu może być nieco uciążliwa dla wysokich osób, które miały tego pecha i musiały zająć miejsce na tylnej kanapie. Wyprofilowanie kanapy powoduje, że lepiej, by podczas jazdy siedziały tam maksymalnie dwie osoby, a ze środkowego oparcia lepiej stworzyć funkcjonalny podłokietnik z uchwytami na napoje.

Funkcjonalność to zresztą dość mocna strona Lancera Sportback. W końcu po to została stworzona ta wersja nadwoziowa, by tym elementem przekonać do siebie klientów. Zegary, przełączniki, pokrętła, wszystko sporych rozmiarów, dzięki czemu są łatwe w obsłudze i intuicyjne. Do tego dochodzą takie praktyczne elementy jak spora ilość przydatnych schowków. Czepiać się można w zasadzie do jednej rzeczy, która może okazać się jednak dość dokuczliwa. Kierownica jest regulowana tylko na wysokość, przez co zajęcie optymalnej pozycji przez kierowcę może niekiedy być utrudnione.

Dość skromne możliwości natomiast Mitsubishi przewidziało w części bagażowej. Mimo iż rozmiarami, przede wszystkim długością, Lancer Sportback bije swoich rywali, to pod względem pojemności bagażnika wypada blado. W zależności od położenia podłogi, pojemność przestrzeni bagażowej wynosi 288 lub 344 litry. Od biedy wystarczy, ale na dłuższy wyjazd przy komplecie pasażerów może być ciężko ze zmieszczeniem wszystkich bagaży.

Jazda - nazwa zobowiązuje
Choć skojarzenia z najbardziej sportową odmianą modelu, czyli Lancerem Evolution, siłą rzeczy się nasuwają, to zapomnijmy siedząc w Lancerze Sportback o osiągach choćby w niewielkim stopniu porównywalnych z Evo. Nie ten rząd mocy, momentu obrotowego i jeszcze wielu innych parametrów. 143-konny silnik benzynowy (1,8 MIVEC), jaki pracował pod maską testowanej przez nas wersji, oferuje przyzwoite osiągi, ale nic ponadto. Przy niskich obrotach (do 3.000) trudno zmusić go do jakiejś dynamiczniejszej jazdy. Mniej więcej od tego zakresu się przebudza, a maksimum jego możliwości doświadczymy, gdy wskazówka obrotomierza przekroczy granicę 4.000 obr/min. To efekt maksymalnego momentu (178 Nm), który osiągany jest przy 4.250 obr/min.

Generalnie osiągami Lancera Sportback z testowanym silnikiem nie ma co się chwalić, ale wstydu podczas ruszania również się nie najemy. 10,4 sekundy do setki to wynik jak najbardziej przyzwoity, podobnie jak maksymalna prędkość 196 km/h.

Jeśli dla kogoś jednym z najważniejszych kryteriów przy wyborze auta jest wyciszenie jednostki napędowej, to Lancera Sportback może sobie darować. Już podczas samego uruchomienia silnika spod maski dochodzi cichy jeszcze pomruk. Wraz z wkręcaniem silnika na wyższe partie obrotów pomruk ten przemienia się w warczenie. Warczenie, które dla wielu może oznaczać tylko zbyt głośną pracę silnika, a dla miłośników sportowych aut może stanowić jakąś tam namiastkę Lancera Evolution.

Prowadzenie Lancera Sportback również może być dwojako postrzegane. Oczekiwanie właściwości na miarę wersji Evo będzie prowadzić do sporego zawodu. Porównanie jednak do większości konkurentów wypada więcej niż pozytywnie. Mitsubishi Lancer Sportback prowadzi się niezwykle pewnie, dość sztywno zestrojone zawieszenie kusi do nieco szybszej jazdy. Jednak pewną barierą może być tu układ kierowniczy. Jest on zbyt czuły, przez co podczas pokonywania zakrętów z większą prędkością można odnieść wrażenie, iż nie mamy pełnej kontroli nad autem.

Pewnym minusem, szczególnie w konfrontacji z większością modeli z tego segmentu, będzie brak szóstego przełożenia. Poza tym do manualnej skrzyni biegów nie można mieć większych zastrzeżeń, no ale podczas jazdy z większą prędkością na autostradach tej szóstki ewidentnie brakuje, choćby do uzyskania nieco niższego poziomu spalania.

A tak, to trzeba się liczyć, iż średnio zużyjemy ok. 9 l/100 km, tj. o litr więcej niż podaje producent. W mieście trzeba się liczyć z wynikiem 11-12 l/100 km, zaś w trasie można zejść poniżej 7,5 l/100 km. Wszystkie te wyniki uzyskamy bez specjalnego wysiłku, ale jeśli będziemy chcieli ze Sportbacka uzyskać nieco więcej dynamiki to do podanych rezultatów trzeba dodać jeszcze ze 2-3 litry.

Podsumowanie - strzał w dziesiątkę
Już dziś można powiedzieć, że Lancer Sportback okazał się sporym, a wręcz bardzo dużym sukcesem. Wzrosty sprzedaży na większości europejskich rynków, w tym i w Polsce, to zasługa w dużej mierze właśnie tej wersji nadwoziowej Lancera. Jak się okazuje przeciętny europejski kierowca, jeśli myśli o aucie z segmentu C, to jednak w pierwszej kolejności stawia na wersję hatchback. I nawet, gdy chodzi tu o takie auto jak Mitsubishi Lancer, które zawsze kojarzyło się jednak z nadwoziem typu sedan.

A jeśli dodamy do tego niezwykle korzystną ofertę - bogate wyposażenie za niezwykle atrakcyjną cenę (wersja 1,8 kosztuje już od 55.490 zł) - to nawet braki w osiągach i właściwościach jezdnych zostaną w zupełności wybaczone.

+ agresywny wygląd przodu
+ sporo miejsca w kabinie
+ niezłe właściwości jezdne

- mało ciekawe wnętrze
- brak szóstego biegu
- zbyt czuły układ kierowniczy


Podobne wiadomości:

Mitsubishi L200 pickupem roku 2017

Mitsubishi L200 pickupem roku 2017

Aktualności 2016-12-01

Mały, elektryczny SUV Mitsubishi w drodze

Mały, elektryczny SUV Mitsubishi w drodze

Aktualności 2016-08-24

Komentuj:

stokrotka 2011-12-16

6 bieg, zadna nowosc ;) moje autko 2.0 diesel Instyle Navi ma ten bieg; kupilam nowke w salonie w lutym 2009 r. ale z tego co zauwazylam w Polskich salonach- sa okrojone wersje tego modelu- chodzi mi przede wszystkim o wyposazenie mam w nim wszystkiee dostepne bajery i jestem bardzo z mojego ,,diamencika" zadowolona :) pozdrawiam

stokrotka 2011-12-16

co do tego, ze jest glosny, niestety to prawda; ale w koncu to samochod sportowy, nie limuzyna ;) ale nie narzekam, podglasniam muzyke i jest super a prowadzi sie go zajefajnie

~Lancer 1.8 2009 2011-09-01

Jeżdżę tym autem już dwa lata i wiele osób ma rację. To auto jest warte swojej ceny i teraz wiem że wole używane auto 2 letnie niż taki nowy badziew. Blachy po puszkach (grubość ta sama) , plastiki te same co w polonezie jeśli chodzi o jakość, silnik 2.0 TSI pali tyle samo a ma 200 km dostępnych od średnich obrotów (lancer do 3000 obr/min ma 50 km przy wyższych biegach... TEN SAMOCHÓD JEST PIĘKNY ALE NIC WIĘCEJ!!!!

~wienio 2011-05-08

Najechałemna tył pojazdu z hakiem,finał jest taki ,że pęł plastik na belce w okolicy tablicy rejstracyjnej. Może ktoś wie czy można uniknąć wymiany całego zderzaka o może ta część gdzie tablica jest oddzielna. Mowa o nowym modelu lancera z 2010.

~Excalibur 2010-12-28

Bardzo dobry wielofunkcyjny wóz w przyzwoitej cenie! Po złożeniu tylnych siedzeń bardzo pakowny. Silnik 1.8 fajny, wiadomo swoje musi spalić zwłaszcza w mieście ale po wkręceniu na obroty auto naprawdę ma kopa. Skrzynia fajna bo krótka, biegi szybko wchodzą, co prawda rzeczywiście w trasie trochę brakuje 6- stki. Co do stylistyki nadwozia to tutaj nigdy się wszystkim nie dogodzi, tył rzeczywiście dosyć masywny ale jak dla mnie i tak lepszy niż ten z cordoby i aveo, który jest w wersji sedan. Warto polować na promocję, które są raz na jakiś czas albo pod koniec roku. Ogólnie póki co polecam i pozdrawiam

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport