mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Nissan Juke: Ekstrawagancki odmieniec

Nissan Juke: Ekstrawagancki odmieniec

Pierwsze spotkanie z tym modelem rodziło różne pytania, w tym to najistotniejsze. Czy ekstrawagancki wygląd opłaci się, czy też Nissan będzie żałował aż tak radykalnego kroku. Dziś, z ponad dwuletniej perspektywy, można pokusić się już o odpowiedź, która dla Nissana brzmi nadzwyczaj pozytywnie. Postanowiliśmy zatem przyjrzeć się raz jeszcze, w czym tkwi fenomen Nissana Juke.

Nissan Juke: Ekstrawagancki odmieniec
Choć Nissan odpuścił sobie jakiś czas temu europejski segment C oraz D (ostatnie generacje Almery oraz Primery nie miały swoich następców), to jednak mało kto się spodziewał, że najlepiej sprzedającymi się modelami tej japońskiej marki będą crossovery. Takie jednak czasy nastały, i tu się należą olbrzymie brawa dla Nissana za doskonałe wyczucie tego momentu, że crossovery sprzedają się jak ciepłe bułeczki. Najpierw doskonale przyjął się na rynku Qashqai (i cały czas dobrze się sprzedaje - w minionym roku był piąty w rankingu najchętniej nabywanych modeli na polskim rynku), a po nim równie popularny stał się mniejszy z crossoverów, czyli Juke.

Bez wątpienia, w momencie swojego debiutu rynkowego, Nissan Juke zdobył wiele serc swoim niekonwencjonalnym wyglądem, choć nie mniej ważny wydaje się być segment, w jakim jest oferowany. Małe, miejskie crossovery dopiero zaczynają się rozprzestrzeniać i Juke korzysta z faktu, że jako jeden z pierwszych znalazł się w blokach startowych.

Wracając jednak do stylistyki naszego Nissana, trzeba przyznać, że nawet po ponad dwóch latach obecności w sprzedaży, Juke wciąż szokuje swoim designem i wygląda świeżo. Zarazem jednak mocno kontrowersyjne, a charakterystycznymi detalami zewnętrznymi mógłby obdarować co najmniej kilka modeli. Dziwić mogą przede wszystkim przednie światła - a właściwie aż trzy pary tychże świateł. Mocno napompowane zderzaki, nadkola mogą nasuwać skojarzenia z kreskówkami, w których ktoś napoił jakiegoś zwierzaka hektolitrami wody. Zgrabną całość uzupełniają krótka i opadająca linia dachu i tylne światła. Skojarzenia z Nissanem 370Z w tym ostatnim elemencie jak najbardziej na miejscu.

Testowana wersja otrzymała jeszcze jeden atut pomocny do przekonania do siebie motoryzacyjnych indywidualistów. To wersja Ministry of Sound, która na ulicy wyróżnia się czarnym lakierem nadwozia i kontrastującymi białymi felgami, klamkami, obudowami lusterek. Nawet gdyby Juke sam w sobie nie przyciągał wzroku innych uczestników ruchu drogowego, taka mieszanka kolorystyczna również by swoje zrobiła.

Wnętrze Juke'a również ma swój specyficzny i unikalny charakter, choć bardziej są już tu widoczne oszczędności wprowadzone przez japońskich księgowych. Uwagę przykuwa przede wszystkim owalna konsola środkowa, inspirowana bakiem motocykla. Prezentuje się ciekawie, ale trzeba przyznać, że trochę ogranicza miejsca kierowcy i przedniego pasażera. A przypomnijmy, iż Nissan Juke powstał na tej samej płycie podłogowej co Micra, więc siłą rzeczy miejsca tam za dużo nie ma. Ciasno będą mieć głównie pasażerowie na tylnej kanapie i jeśli trafi tam dorosły, a do tego jeszcze wyrośnięty, to może już zawadzać głową o podsufitkę, a kolanami o oparcie któregoś z przednich foteli. Za kierownicą siedzi się stosunkowo wysoko, zapewnia to niezłą widoczność, jedynie poza tym, co się dzieje za autem. Dość wąska i mocno opadająca tylna szyba są wystarczającymi chyba argumentami za tym, aby zdecydować się na dokupienie czujników parkowania.

Poza ciasnotą wnętrza kabina małego crossovera Nissana ma także kilka braków w funkcjonalności. Kierownica na przykład jest regulowana tylko w jednej płaszczyźnie, a przycisk do zmiany ustawień komputera pokładowego nie wiedzieć czemu znajduje się obok zegarów. Słabo dostępny jest także panel klimatyzacji, który moim zdaniem jest nieco za nisko. Twarde plastiki nie rażą aż tak bardzo, a to względu na ciekawą ich fakturę oraz niezłe spasowanie. Tak jak i na zewnątrz, tak i w kabinie Juke w wersji Ministry of Sound został udekorowany białymi elementami wykończeniowymi.

Niewielkie rozmiary zewnętrzne odbiły się również na pojemności bagażnika. Zaledwie 251 litrów to wielkość, którą pogardziłaby większość modeli z segmentu B.

W czasie naszego drugiego spotkania z Nissanem Juke także mieliśmy do czynienia z tym samym 1,6-litrowym silnikiem benzynowym. 117 koni mechanicznych, choćby sprężyły się maksymalnie, to i tak dadzą co najwyżej średni wynik w postaci 11-sekundowego rezultatu sprintu na dystansie 0-100 km/h. Na miejskie przemieszczanie się, jeśli nie posiadamy zbyt wygórowanych ambicji, wystarczy w zupełności. Nieco większą frajdę z jazdy otrzymamy, jeśli będziemy korzystać głównie z trybu Sport systemu Nissan Dynamic Control. Wówczas układ kierowniczy się usztywnia, a reakcje na naciśnięcie pedału gazu są dużo szybsze. Zauważymy to wyraźnie, niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, bezpośrednio po przejściu z trybów Eco oraz Normal, przy których Juke sprawia wrażenie mocno uśpionego.

Czarów jednak nie oczekujmy. Maksymalny moment obrotowy wynoszący 158 Nm zapewni nam elastyczność co najwyżej na średnio zadowalającym poziomie. Tym bardziej, że wartość ta osiągana jest, gdy wskazówka obrotomierza dotrze do granicy 4000 obr/min. W efekcie dynamiczniejsza jazda, zwłaszcza na drogach z dużą liczbą wolno poruszających się pojazdów i tylko jednym pasem ruchu w naszą stronę, będzie wymagać niemal ciągłego trzymania naszej prawej dłoni na lewarku zmiany biegów. A że jazda na wysokich obrotach potrzebuje większej dawki paliwa, musimy się liczyć ze zwiększonym spalaniem - w tej części testu, podczas której korzystaliśmy z trybu Sport, komputer wyliczył nam zużycie paliwa na poziomie 8,3 l/100 km. Jeśli oczekujemy nieco niższych wartości, wówczas pozostaje nam aktywacja opcji Eco. I rzeczywiście, wymuszona bardziej ślamazarna jazda ma swoje plusy w postaci rezultatu poniżej 6,5 l/100 km.

Masywny dół auta przy stosunkowo niewielkiej wysokości powodują, że środek ciężkości Juke'a znajduje się dość nisko, a to pozytywnie przekłada się na właściwości jezdne, gdy przyjdzie nam nieco szybciej pokonywać drogi wijące się jak serpentyny. Nissan Juke może nie rozprawia się z nimi z wprawą gokarta, nie "połyka" zakrętów jak rasowy hot-hatch, ale trzeba przyznać, że pozytywnie zaskakuje pod tym względem. Duża zasługa w tym precyzyjnego układu kierowniczego, dzięki któremu mamy dokładną informację, co się dzieje pod przednimi kołami, choć wspomaganie jest tu nieco zbyt miejskie (czyt. zbyt silne). Zawieszenie nie zapomniało całkowicie, że ma zapewnić podróżującym odpowiedni komfort, choć wspomniane wcześniej niezłe właściwości jezdne wymusiły dość sztywne nastawy tego układu. W efekcie - tragedii nie ma, ale dość wyraźnie będziemy odczuwać większość nierówności, których nie zdołamy wyminąć na drodze. Ujemnie na komfort podróży wpływa także dość duża dawka decybeli, które się aktywują przy mocniejszym wciskaniu pedału przyspieszenia.

Ekstrawagancki i mimo upływu trzech lat wciąż świeży design wydaje się być najmocniejszym atutem Nissana Juke. Mimo że obok potężnej grupy zwolenników, stoi równie liczna grupa krytyków stylizacji nadwozia tego auta. Krzywdzące byłoby jednak stwierdzenie, że tylko tym ten mały crossover podbił rynek. Choć wygląd może mylić, Juke może pochwalić się niezłymi właściwościami jezdnymi. Nie kosztuje przy tym fortuny - 67,2 tys. zł jest uczciwą ceną, choć trzeba przyznać, że bardzo trudno byłoby korzystać z niego jako z rodzinnego samochodu.

Sprawdź dostępne konfiguracje:

Nissan Juke
Nissan Juke
Cena podstawowa już od: 55 900 PLN brutto
Dostępne nadwozia: hatchback-5dr.
Zobacz koniecznie: Wszystko o Nissan Juke Wszystko o Nissan
Tematy w artykule: Nissan Nissan Juke

Podobne wiadomości:

Tanie auto elektryczne od Renault-Nissan

Tanie auto elektryczne od Renault-Nissan

Aktualności 2016-11-08

Nissan Navara - EnGuard Concept do ratowania życia

Nissan Navara - EnGuard Concept do ratowania...

Premiery 2016-09-23

Komentuj:

~jukethebest 2013-07-11

a ja mam Juka, z tyłu 2 foteliki w których jeżdżą 5 i 1 latek jest super :) czasami jeszcze psa upchnę :)

~Auto dla 2 osób 2013-04-11

Juke to auto dla 2 osób + ewentualnie 2 dzieci w wieku 6- 12 lat, starsze sie nie zmieszczą z tyłu. Fotelika nie ma szans wsadzic do tyłu, chyba że za kierownicą siedzi pani o wzroście 1,6m, wózek tez nie każdy wejdzie do bagażnika. Auto dla Singli, młodziezy lub gejów. Za 62tys. zł lepiej kupić 3 dr hatchbacka z segmentu C, funkcjonalnosc podobna ale większy bagażnik.

~napalony 2013-04-09

jurna "baba" to musi być

~spoko 2013-04-09

hahaha marko1 ująłeś to natrafniej jak można tylko było

marko1 2013-04-09

Kiedyś już pisałem, że Nissan Juke wygląda jak baba ze średniowiecza z podniesioną i trzymającą w garści kieckę, ale podoba się mi to autko.

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport