mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Nissan Micra: Mały diabeł

Nissan Micra: Mały diabeł

Duża masa dostępnych na naszym rynku samochodów jest wykonana w stylu unisex i równie dobrze za ich kierownicą wygląda kobieta jak i mężczyzna. Jest jednak pewna grupa modeli, w których przedstawiciel płci brzydkiej może wyglądać, delikatnie mówiąc, niezbyt reprezentacyjnie. Właśnie takie zdanie miałem o Nissanie Micra. Zmieniłem je po tym jak do redakcyjnych testów trafiła wersja 160SR.

Nissan Micra: Mały diabeł

Nissan Micra od swoich pierwszych generacji był mało wyróżniającym się miejskim samochodzikiem, którym można było przemykać w zakorkowanych aglomeracjach i wciskać się w miejsca, o których mogą tylko pomarzyć prezesi wielkich korporacji jadący razem z nadwagą w swoich "eskach" czy "siódemkach".

Sprawa zmieniła się w 2002 roku, kiedy pojawiła się nowa generacja modelu Micra. Wprawdzie samochodu ani nie pomniejszono, ani nie powiększono, ale w zamian za to otrzymał nowe nadwozie, które zostało potraktowane przez stylistów bardzo radykalnie. Przez to z mało wyróżniającego się samochodu powstał model, którzy dzięki stylistyce rzuca się w oko nawet na parkingu przed supermarketem.

Kolejnym krokiem do zdobycia udziałów było przypodobanie się męskiej części (i nie tylko) europejskiej klienteli poprzez wprowadzenie mocniejszej wersji małego przedstawiciela segmentu B, oznaczonego enigmatycznie 160SR. Taka wersja trafiła do redakcyjnych testów i trzeba przyznać, że wywoływała skrajne emocje.

Stylistyka: Żabopodobny
Wygląd obecnego wcielenia Micry wywoływał zawsze sporo komentarzy. O ile poprzednia generacja wyglądała tak bardzo neutralnie, że praktycznie nie rzucała się w oczy, to nowa wersja nie może pozostać niezauważona. Wysiłki projektantów sprawiły, że Micra przez swój wygląd stała się samochodem awangardowym. Za jej "żabopodobny" czy też kosmiczny kształt można ją albo kochać, albo nienawidzić. Nie ma tutaj miejsca na żadne półśrodki. Zamysłem designerów było stworzenie "lifestylowego" samochodu dla kobiet i to zadanie zostało spełnione na piątkę. W środowisku męskim od razu uznano, że facet i Nissan Micra wyglądają najlepiej jak stoją daleko od siebie. Powróćmy jednak do stylistyki.

Nadwozie ma bardzo jajowaty kształt, pozbawiono je prostych i ostrych krawędzi. Przednie lampy o obłym kształcie z charakterystycznymi wypustkami jak w modelu Note zamontowano dość wysoko. Pomiędzy maską, a zderzakiem zaprojektowano coś co wygląda jak grill, a po którego końcach zostały zamontowane kierunkowskazy. W usportowionej wersji są one białe. Na wysokości pomiędzy bocznymi szybami, a klamkami drzwi przez długość samochodu rozciąga się charakterystyczne przetłoczenie, które jest uwydatnione zarówno z przodu jak i z tyłu Micry.

 

Tył samochodu przypomina coś w rodzaju pojazdu kosmicznego. Można zauważyć, że górna przestrzeń kabiny jest nieco węższa niż dolna połowa pojazdu. Wersja usportowiona charakteryzuje się małym spojlerem umieszczanym w górnej części klapy bagażnika oraz znaczkiem 160SR, z którego bez żadnej dopłaty można zrezygnować. Jedną z cech różniących tą wersję od "cywila" są szesnastocalowe felgi , wspomniane kierunkowskazy i spojler. Nie ma wulgarnych poszerzeń zderzaków, progów, podwójnych wydechów czy innych równie agresywnych zmian w wyglądzie. Wszystko jest subtelne, pozorne i stonowane.

Wnętrze: Micro-kosmos
Wnętrze dobitnie potwierdza regułę, że Micra jest samochodem dla kobiety. Po pierwsze można tak stwierdzić po ilości miejsca w środku, gdy otworzymy drzwi. Na pewno nie jest to samochód dla postawnego mężczyzny o wzroście powyżej 180 centymetrów. Choć fotele wykończone bardzo przyjemnym materiałem są dość wygodne to jednak wokół nie ma zbyt dużo miejsca, a bardziej wrażliwym może się aktywować klaustrofobia. Pomimo, ze jest to samochód pięciodrzwiowy dostęp do tylnej części samochodu może być wygodny jedynie dla dzieci. Ta sama sprawa jeśli chodzi o wygospodarowanie tam miejsca. Zatem pod względem przestrzeni Nissan Micra najlepiej nadaję się dla drobnej przedstawicielki płci pięknej.

Deska rozdzielcza w Micrze została jak na samochód japoński bardzo ładnie wykończona. Dwutonowa kolorystyka sprawia, że środek auta nie przytłacza jak u niektórych japońskich konkurentów. Białe zegary w chromowych obwódkach podświetlane w kolorze bursztynowym są bardzo czytelne zarówno w dzień jak i w nocy. Gdy silnik jest wyłączony wskazówki obrotomierza i prędkościomierza spoczywają na godzinie szóstej jak w prawdziwych, sportowych autach. Okrągłe manipulatory klimatyzacji nie sprawiają kłopotów w obsłudze nawet niewprawionym użytkownikom. Materiały, którymi wykończono deskę rozdzielczą są bardzo dobrze spasowane, nic nie skrzypi nawet podczas pokonywania nierówności.

Za to w bardzo niewygodnym miejscu zamontowano zapalniczkę, a wraz z nią wejście do podłączania urządzeń 12V. To samo tyczy się przycisków podgrzewania foteli umieszczonych za hamulcem ręcznym. Gdy wsiądziemy do samochodu w kurtce będziemy mieli do nich bardzo trudny dostęp.

Patrząc przez pryzmat gabarytów auta przestrzeń bagażowa wydaje się być równie niewielka. Nie jest jeszcze do końca źle. Standardowo do dyspozycji mamy 251 litrów, a po przesunięciu tylnej kanapy przestrzeń może wzrosnąć nawet do 371 litrów. Zatem starczy na coś więcej niż para zapasowych szpilek i torebka ze skóry krokodyla.

Jazda: Z ikrą
Prawdziwa jazda zaczyna się w momencie kiedy chcemy sobie pojeździć. Za dopłatą Nissan oferuje system bezkluczowego otwierania samochodu oraz zapłonu silnika. Jak to zwykle bywa przy takich wynalazkach, nie zawsze wszystko chce działać tak jak trzeba. Gdy zbliżymy się na odległość jednego metra samochód automatycznie się rozbroi po chwyceniu za klamkę. Przynajmniej z reguły tak bywa. W miejscu stacyjki nie znajdziemy też robiącego ostatnio furorę przycisku Start/Stop, tylko coś na wzór plastikowego kluczyka włożonego na stałe do stacyjki.

Jeśli czujniki w samochodzie wykryją, że poza kierowcą znajduje się wraz z nim "inteligentny" kluczyk, to można przekręcić stacyjkę. Jednak tutaj zaczynają się problemy. W testowanym egzemplarzu nie zawsze chciało to działać jak trzeba i czasami stacyjka była zablokowana. Nie dawała się przekręcić nawet kiedy zgodnie z procedurami trzymaliśmy wciśnięty pedał hamulca. Zaznaczam iż nie był to samochód z automatyczną skrzynią biegów. Po zwrocie samochodu okazało się, że powód był prozaiczny - bateria w inteligentnym kluczyku była słaba. Warto się zatem zastanowić czy warto dopłacać za gadżet, który może w najmniej oczekiwanej chwili utrudnić nam życie?

Po niuansach związanych z uruchomieniem samochodu czas spojrzeć na to, czy Micra w wersji 160SR sprawuje się na drodze równie dobrze. Tajemnicze oznaczenie na tylnej klapie informuje nas, że pod maską znajduje się benzynowa jednostka o pojemności 1,6 litra i mocy 110 koni mechanicznych. Po nazwie spodziewaliśmy się co prawda 50 stalowych kucyków więcej, ale jak się okazuje, przy tych gabarytach i tym można zaszaleć. Przekonałem się o tym zaraz po wyjeździe z salonowego parkingu. Pierwszy start z czerwonego światła z lekkim przegazowaniem i z Micry wyszedł diabeł, a z opon poszedł lekki dym. Silnik bardzo przyjemnie wkręcał się na obroty i prowokował żeby jeszcze mocniej wciskać gaz po załączeniu wyższego biegu. I właśnie dzięki żwawemu silnikowi można na chwilę zapomnieć o niedostatkach i ukraść żonie choć na chwilę kluczyki od samochodu.

Wprawdzie powyżej 4 tysięcy obrotów wydawał z siebie niemały hałas to wysoki moment obrotowy występujący w tych rejonach obrotomierza zachęcał do szybszej jazdy. Pięciobiegowa skrzynia miała dość krótkie przełożenia, zatem bardzo często trzeba było sięgać po lewarek. Warto wspomnieć o bardzo charakterystycznym dźwięku wydobywającym się z silnika podczas jazdy na pierwszym biegu. Przypomina on odgłos jazdy na wstecznym. Nadwyżka mocy i błędy kierowcy są skrupulatnie korygowane przez układ ESP. Zawieszenie w stosunku do standardowej wersji Micry zostało w tej specyfikacji nieco obniżone i utwardzone. Podczas jazdy miejskiej po gładkim asfalcie daje to niezły komfort prowadzenia, auto w miarę szybko reaguje na intencje kierowcy. Przy pokonywaniu nierówności oraz dzięki zastosowaniu niskoprofilowych opon odczujemy lekko sportowe ambicje samochodu.

Pomimo tego, że jest to mały samochód, to jednak silnik i jego wysokoobrotowa charakterystyka powodują, że apetyt na paliwo nie jest mały. Podczas dynamicznej jazdy w mieście średnie spalanie może dochodzić nawet do 9l/100 km. W trasie przy zachowaniu spokojnego tempa i stałej prędkości można ten wynik sprowadzić do 6l/100km.

Podsumowanie: Mały diabeł
Nissan Micra w specyfikacji 160SR to propozycja ciekawa propozycja wśród dynamicznych przedstawicieli segmentu B. Za 57.900 złotych otrzymujemy samochód bardzo dobrze wyposażony (ESP, radio CD, elektryczne szyby, sześć poduszek, czujniki deszczu i światła) z dynamicznym, zachęcającym do jazdy silnikiem. Wprawdzie nie jest to rasowy "hot-hatch", ale daje dużo frajdy z jazdy, pozwalając zapomnieć (przynajmniej dla męskiego grona) że poruszamy się samochodem dla kobiet. Co do ceny nie jest ona może niska, szczególnie jak za samochód z tej półki, ale miejmy na uwadze, że konkurencja bywa dużo droższa. Szkoda tylko, że ten nietuzinkowy samochód znalazł jak dotąd tak mało fanów.

Sprawdź dostępne konfiguracje:

Nissan Micra
Nissan Micra
Cena podstawowa już od: 37 600 PLN brutto
Dostępne nadwozia: hatchback-5dr.

Podobne wiadomości:

Tanie auto elektryczne od Renault-Nissan

Tanie auto elektryczne od Renault-Nissan

Aktualności 2016-11-08

Nissan Navara - EnGuard Concept do ratowania życia

Nissan Navara - EnGuard Concept do ratowania...

Premiery 2016-09-23

Komentuj:

~Piotr 2008-04-15

Oczywiście że to jest wersja Active Luxury!! 160SR ma aluminiowe nakładki na pedały i nie występuje ze skórzaną tapicerką. Radzę gruntownie prześledzić specyfikację wyposażenia obu tych wersji.

~marian 2008-03-14

skad ty to mozesz wiedziec kolego.. moze zdjecia pochodza z innego egzemplarza? hm? powiem ci ze moj kumpel ma taki sam samochod wprwadzie bez znaczka na tylnej klapie 160SR i to jest 160SR. Pozdro

~Ekspert 2008-03-12

To nie jest wersja 160SR tylko 1.6 Active Luxury. Nie oklamujce ludzi.

~raiders 2008-03-04

powiem krótko ten Pan co napisał ten artykuł na pewno nigdy nie jechał tym autem powyżej setki na pewno :)

~krolik 2008-02-29

Stonka na kolkach:) ale do miasta w sam raz

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport