mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Nissan Murano: Japońska alternatywa

Nissan Murano: Japońska alternatywa

Pomimo tego, że w dzisiejszych czasach jest lansowana moda na samochody ekologiczne  wielkie SUVy wyposażone w potężne jednostki nader często wpisują się w krajobraz naszych dziurawych dróg. Moda na te samochody nie przemija, a ze statystyk wynika, że częściej jeżdżą nimi kobiety. W tym prężnie rozwijającym się segmencie jest jeden "niszowiec". Samochód który powstał w USA, ale przypłynął z Japonii. To nie kto inny jak Nissan Murano.

Nissan Murano: Japońska alternatywa

Nie od dziś wiadomo, że marka Nissan nie próżnuje i próbuje mieć swoich mocnych przedstawicieli w każdym segmencie, który rokuje nadzieje na dynamiczny rozwój. W coraz bardziej ciasnej półce samochodów sportowo-rekreacyjnych japoński model ostro konkuruje ze swoim kolegą z Kraju Kwitnącej Wiśni - Lexusem RX. Nie pozostaje on obojętny również dla europejskiej konkurencji jak BMW X5 czy Mercedes ML. Z tymi drugimi walczy jednak oryginalnym wyglądem, który nie zdążył się jeszcze znudzić.

Jeśli dobrze się przyjrzymy, Nissan Murano jest w pewnym stopniu podobny do modelu Infiniti FX, sprzedawanego za oceanem. Wynika to z tego, że Infiniti jest marką należącą do Nissana, ale ukierunkowaną na rynek amerykański, który jak wiadomo posiada specyficzne gusta. To właśnie FX był protoplastą Murano, który pojawił się w Europie w trzy lata po jego premierze. Co prawda trwało to dosyć długo, lecz jest usprawiedliwione wieloma zmianami. O tym jednak w dalszej części tekstu.

 

Stylistyka: Sportowy SUV
Każdy dobrze wie, że europejski rynek samochodowy rządzi się całkiem innymi prawami niż ten za oceanem. Dlatego Nissan Murano musiał przejść wiele zmian, zanim ostatecznie trafił na rynki Europy. Według producenta zmian było aż 300. Główne modyfikacje dotyczyły wzmocnienia konstrukcji karoserii.

Murano, pomimo że jest wielkim SUVem, stylistyką przywołuje skojarzenia do sportowego modelu 350 Z. Objawia się to poprzez trapezowy kształt przednich reflektorów, rozciągnięte tylne lampy, zamontowane prawie na nadkolach oraz lekko obłą bryłę nadwozia. O tym, że mamy do czynienia z SUVem o amerykańskich naleciałościach świadczy poza rozmiarami duży i oblany chromem plastikowy grill. Ciekawostką jest jedna rzecz. W przednim zderzaku wygospodarowano miejsce na okrągłe lampy przeciwmgłowe. Zostało ono jednak zaślepione plastikiem. Po sprawdzeniu listy wyposażenia opcjonalnego okazuje się, że tych lamp nie można zamówić nawet za dopłatą.

Z profilu bryła Nissana wygląda lekko. Nie jest przytłaczająca, proporcje całości wydają się być niezachwiane. Osiemnastocalowe opony pasują tutaj jak ulał. Okrągłe i dynamiczne kształty podpowiadają, że nie jest to samochód którym można się udać na odcinki off-roadowe. Duże opony oraz prześwit wystarczający na pokonanie wyższego krawężnika lub głębszej dziury w nawierzchni dają do zrozumienia, że lepiej się poczuje w środowisku miejskim.

Wnętrze: Wygodnie i nietypowo
Wchodząc do wnętrza Nissana Murano będziemy podwójnie zaskoczeni. Po pierwsze rozmiary jego nadwozia mają ewidentne przełożenie na ilość miejsca w środku. Druga sprawa to wygląd deski rozdzielczej i konsoli centralnej, który mówiąc dość delikatnie, jest bardzo kontrowersyjny.

Zacznijmy jednak od tej pierwszej cechy. W pierwszym rzędzie foteli nie ma się do czego przyczepić. Miejsca jest sporo nawet dla osób o większych gabarytach. Fotele są obszerne, miękkie i wygodne, a na dodatek można je ustawiać elektrycznie w każdym kierunku. Za pomocą przycisku z boku fotela kierowca może regulować odległość pedałów hamulca i gazu od stopy. Pozwala to idealnie znaleźć odpowiednią pozycję za kierownicą. Niezbyt mocne wyprofilowania boczne zniechęcają do szybkiej jazdy na zakrętach. Pomiędzy przednimi fotelami umieszczono podłokietnik oraz bardzo pojemny schowek. W panelu środkowym ukryto również kilka przydatnych, zamykanych schowków. Tylna kanapa dla trzech osób może się okazać zbyt ciasna, ale już dwójka dorosłych może podróżować tam bardzo komfortowo.

Powróćmy jednak do wyglądu deski rozdzielczej i kokpitu. Kłóci się on całkowicie z harmonią, którą widzieliśmy na zewnątrz. Wszystko wygląda tak jakby zostało zaprojektowane przez całkiem inną osobę. Trzy duże zegary z pomarańczowymi tarczami są może bardzo czytelne, ale sprawiają wrażenie, że zostały przeszczepione z jakiegoś modelu Nissana z lat osiemdziesiątych. W dodatku zostały wsadzone w dziwną, plastikową obudowę o kanciastych kształtach. Pomimo dość dużej ilości plastików we wnętrzu, zostały one spasowane na tyle dobrze, że nie można było usłyszeć jakichkolwiek trzasków.

Trójramienna kierownica obszyta skórą i wyposażona w przyciski funkcyjne, charakterystyczna dla aut tej marki nie jest zbyt wielka i trzyma się ją pewnie. W konsoli środkowej znajdziemy wyświetlacz LCD do wyświetlania mapy nawigacji (szkoda swoją drogą, że nie dołączono polskiej mapy). Zaraz przy wyświetlaczu umieszczono dość nietypowo przyciski i mini-joystick do sterowania komputerem pokładowym. Rozwiązanie raczej nie spotykane na co dzień w motoryzacji, ale wygodne. Nissan postanowił zadbać o efekty dźwiękowe docierające do uszu kierowcy i pasażerów. System nagłośnienia firmy Bose sprawował się bardzo dobrze, a radioodtwarzacz oprócz standardowych płyt CD obsługiwał jeszcze archaiczne już kasety.

Pojemność bagażnika w testowanym Nissanie wynosi 440 litrów. Nie jest to najlepszy wynik w segmencie, ale jego podwójna podłoga i prosty system składania foteli ratują sytuację. Po złożeniu tylnych siedzisk ta wartość rośnie już do 877 litrów.

Jazda: Sportowy duch
Poza wspomnianymi detalami nadwozia, które łączą go ze sportowym coupe 350 Z jest jeszcze jedna ważna rzecz. Sześciocylindrowe serce ukryte pod maską. 234 konie mechaniczne, które wydzierają się z widlasto ułożonych cylindrów 3,5 litrowego silnika potrafią wydobyć rasowy pomruk. Aluminiowa jednostka benzynowa z serii VQ w przeszłości otrzymała wiele nagród w ważnych konkursach.

Na wiadomość, że auto jest wyposażone w bezstopniową skrzynie, nabrałem początkowo lekkiego dystansu. Z doświadczenia różnie wychodziło z tego typu wynalazkami. Mimo, że z czysto technicznego punktu widzenia działały one na  korzyść, to jednak często taka konstrukcja zabierała "to coś" z pracy silnika. W przypadku Nissana Murano zostałem pozytywnie zaskoczony. Ze względu na swoją budowę skrzynia X-Tronic dysponowała nieskończoną ilością przełożeń, jednak w trybie manualnym można było je "emulować" do sześciu biegów. Do jej pracy nie można było mieć zastrzeżeń. Pracowała płynnie i niewyczuwalnie, a w momencie energicznego dodania gazu zamiast charakterystycznego "wycia" silnika, nadal wydobywały się basowe tony.

Pomimo masy sięgającej prawie dwóch ton (1.860 kg) samochód rozpędzał się do setki w czasie poniżej dziesięciu sekund. Jednak dynamiczna jazda oraz uzależnienie od basów V6-tki słono kosztują. Podczas jazdy miejskiej Nissan Murano potrafi spalić nawet 18l/100km benzyny. W trasie przy delikatnym operowaniu gazem można zredukować apetyt do 12l/100km. Niestety, taka jest cena dynamiki.

Pomimo tego, że Murano nie jest samochodem terenowym, to jednak nie boi się on  podjazdów pod odśnieżone drogi czy też nawierzchni o słabej przyczepności. Wszystko dzięki inteligentnemu systemowi All-Mode 4x4. Na normalnej nawierzchni rozdziela on moment w proporcjach 91% przód, 9% tył. W cięższych przypadkach jego "inteligencję" można zablokować tak, żeby przekazywała stały moment w stosunku 50/50. W momencie utraty przyczepności na jednym z kół do akcji wchodzi aktywny mechanizm różnicowy, zwany w skrócie LSD. Kontroluje on każde koło z osobna, w razie potrzeby wyhamowuje i przenosi moc na pozostałe.

Żywiołem Nissana Murano są drogi. Jednak te bardziej płaskie i bardziej utwardzone. Na potrzeby europejskiego rynku konstruktorzy poprawili zawieszenie, dzięki czemu jest ono twardsze niż w amerykańskiej wersji. Podczas dynamicznej jazdy auto nie ma tendencji do nurkowania ani do zbytnich przechyłów. Pomimo sporych gabarytów i wagi, autem steruje się precyzyjnie i lekko. Jedynie manewrowanie w wąskich uliczkach może być uciążliwe. W razie cofania będzie nas wspomagać kamera, która wyświetla na ekranie LCD sytuację w okolicach tylnego zderzaka.

Podsumowanie: Niszowy SUV
Nissan Murano to z pewnością auto ciekawe i przede wszystkim nietypowe. Jeśli chodzi o drugą cechę, to bardzo często łączy się ona z indywidualizmem. Niestety, zawód spotka osoby, które spodziewają się długiej listy wyposażenia. Co prawda w standardzie dostajemy bardzo przyzwoicie wyposażony samochód, ale to wszystko. Jeżeli ktoś kupi Murano, może być pewny że niebawem spotka na drodze samochód o takich samych parametrach, tym samym wyposażeniu, ale innym kolorze.

Japoński SUV jest dostępny na naszym rynku z jedną jednostką silnikową, w wersji ze skrzynią bezstopniową. Cena takiego samochodu to 215.500 złotych. Nie jest to wiele jak na dynamicznego SUVa, który poza niezłymi właściwościami jezdnymi może zaoferować komfort na wysokim poziomie.

Zobacz koniecznie: Wszystko o Nissan Murano Wszystko o Nissan
Tematy w artykule: Nissan Nissan Murano Nissan

Podobne wiadomości:

Tanie auto elektryczne od Renault-Nissan

Tanie auto elektryczne od Renault-Nissan

Aktualności 2016-11-08

Nissan Navara - EnGuard Concept do ratowania życia

Nissan Navara - EnGuard Concept do ratowania...

Premiery 2016-09-23

Komentuj:

~David 2010-01-21

W Nissanie Murano da się przestawić wskazania na europejskie, poszukaj w instrukcji, mam wóz z USA i przestawiłem wszystko, w tej chwili nie pamiętam tego, ale w instrukcji jest to przedstawione krok po kroku, zarówno w wyświetlaczu pod zegarami jak i panelu LCD na głównej konsoli. Jak nie masz instrukcji to można ją ściągnąć ze strony Nissana USA, są instrukcje dla modeli od 2007 roku. Swoja drogą super wóz.

~Amator 2009-04-22

Witam, mam pytanie do użytkowników Nissana Murano. Czy udało Wam sie przestawić wskaźniki na system metryczny i wskazania temperatury na stopnie Celcjusza? Udalo mi się prawie wszystko z wyjątkiem wskazań temperatury. Zuzycie paliwa niestety też nadal wskazuje w Galonach na mile :(

~pomidor 2008-04-28

a ja kupiłem i będę się woził

~automobilista 2008-01-01

powozilbym sie takim mobilem ;]

~ja tam wole 2007-12-30

ja tam wole infiniti FX, duzo lepszy wyglad, wnetrze mniej tandetne i te same silniki. pozdor

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport