mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Nissan Pulsar: Powrót do świata kompaktów

Nissan Pulsar: Powrót do świata kompaktów

Choć to segment crossoverów rozwija się dziś na europejskim rynku najszybciej, to jednak wciąż najpopularniejsze są kompakty. Dlatego też Nissan, mimo bezapelacyjnego sukcesu Qashqaia, postanowił raz jeszcze zagłębić się w segment kompaktów. Postanowiliśmy sprawdzić, czy Nissan Pulsar ma szansę w rywalizacji z takimi tuzami jak Golf, Focus, Auris czy 308?

Nissan Pulsar: Powrót do świata kompaktów
Kiedy Nissan w 2006 roku zakończył produkcję Almery, skupiając się na Qashqaiu, wielu pukało się w czoło. Krok ten szybko okazał się jednak ogromnym sukcesem Nissana, który dodatkowo zapoczątkował prawdziwy boom na różnej maści crossovery. Sukces Qashqaia spowodował, że praktycznie bez większego echa w Europie o uznanie przez kilka lat zabiegał kompakt o nazwie Tiida. Auto bez większego polotu, nie zachwycające ani stylistyką, ani właściwościami jezdnymi, krótko mówiąc, mocno nijakie. I kiedy pierwsza generacja tego modelu zakończyła już swój żywot rynkowy, wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że tak oto zakończy się przygoda Nissana z segmentem kompaktów. Nic bardziej mylnego. Władze japońskiego koncernu zdecydowały, by na bazie Tiidy II stworzyć auto przeznaczone dla europejskiego kierowcy. I tak oto powstał Nissan Pulsar, któremu zmieniono nazwę, stylistykę i część podzespołów, by nikomu nie kojarzył się z oferowaną m.in. w Azji czy Australii Tiidą.

Brak wspólnego mianownika z azjatycką Tiidą nie oznacza jednak, że Pulsar to całkowicie oryginalny model. Chęć jeszcze większej "monetyzacji" sukcesu Qashqaia spowodowała, że w Pulsarze znajdziemy wiele cech wspólnych właśnie z większym crossoverem. W końcu wiele osób, "kupujących oczami", nie potrzebuje gabarytów Qashqaia i mniejszy Pulsar jest właśnie skierowany do nich. Nawiązania do pierwszego crossovera Nissana widać w różnych częściach nadwozia, jednak nie można powiedzieć, że Pulsar to jego miniatura. Nadwozie ma zgrabną sylwetkę, choć całość jest zachowawcza. Na brak atrakcyjnych detali narzekać będą tylko niektórzy (w tym wieczni malkontenci), patrząc po naszych ulicach, jakie to modele cieszą się największą popularnością.

Mocną, jeśli nie najmocniejszą stroną, Pulsara jest jego przestronne wnętrze, za co odpowiada przede wszystkim aż 2,7-metrowy rozstaw osi. Efekt jest taki, że za wysokim, ponad 1,9-metrowym kierowcą, całkiem wygodnie zasiądzie ponad 1,9-metrowy pasażer. A to w kompaktach do standardów nie należy. W razie konieczności na kanapie Pulsara zmieści się nawet trójka dorosłych - inżynierowie Nissana zadbali o to, zmniejszając do minimum środkowy tunel pod stopami oraz schowek w tylnej części podłokietnika. Siedzenie są dość miękkie przez co bardzo komfortowe, boczne podparcia nieco twardsze, ale i tak nie zapewniają odpowiedniego trzymania naszego ciała podczas dynamiczniejszej zmiany kierunku jazdy. Wadą, zwłaszcza dokuczliwą w upalne dni, jest brak nawiewów na tył.


Design i wykończenie deski rozdzielczej to raczej średnia rynkowa. Miłym dla oka detalem jest listwa biegnąca przez całą szerokość wnętrza o przyjemnej fakturze, ale generalnie wewnątrz dominują raczej dość twarde plastiki. Gorzej, że w takich miejscach, w które łatwo uderzyć np. kolanem podczas wsiadania. Z kolei w centralnej konsoli wyświetlacz multimediów oraz panel klimatyzacji otoczone zostały przez tzw. fortepianową czerń. Niby ładne to dla oka, ale dla utrzymania takiego efektu niezbędne będzie częste korzystanie ze ściereczki. W przeciwnym razie do szału będą nas doprowadzać odciski palców czy przyciągane niczym jakimś magnesem drobinki kurzu. Duże schowki przed pasażerem i w podłokietniku pozwolą zmieścić w nich sporych wielkości drobiazgi, ale już w drzwiach zmieści się co najwyżej mała butelka.

385-litrowy bagażnik Nissana Pulsara jednoznacznie pokazuje, jaki model został wzięty na celownik przez japońskich projektantów. To bowiem dokładnie o pięć litrów więcej niż w Golfie. Różnica niby niewielka, ale wizerunkowo zawsze to fajnie wygląda, gdy w jakimś elemencie jest się lepszym do lidera. Pulsar ma jednak spory próg załadunkowy, a po złożeniu oparć tylnej kanapy i uzyskaniu prawie 1400 litrów pojemności (znów więcej niż w Golfie) otrzymujemy spory schodek, który może nam utrudnić przewóz większych bagaży. Przydałaby się też np. regulowana w dwóch płaszczyznach podłoga bądź system haczyków bądź siatek, które pomogą bezpiecznie ulokować nasz bagaż.

Gama silnikowa Pulsara ma dwie jednostki o zbliżonym poziomie maksymalnej mocy - 115-konną benzynę i 110-konnego diesla - oraz zdecydowanie wyróżniający się w tej stawce silnik benzynowy o mocy 190 KM. Do naszego testu trafił wariant wysokoprężny i trzeba przyznać, że jest to całkiem niezły wybór. O ile naturalnie, ktoś nie jest alergicznie uprzedzony do silników Diesla. 1,5-konny silnik dCi pracuje całkiem kulturalnie, nie emitując ani specjalnie natarczywego hałasu, ani denerwujących drgań. 260 Nm maksymalnego momentu, który dostępny jest w zakresie od 1750 do 2500 obr/min, zapewnia wystarczające wartości przyspieszenia, by sprawnie wyprzedzić wolniej jadące pojazdy. W większości przypadków nie obejdzie się bez redukcji, ale i tak sam manewr wyprzedzania trwa tym autem dość krótko. Wysokoprężny Nissan Pulsar nie ma też żadnych kłopotów, by poruszać się z legalnymi prędkościami na naszych autostradach.

Do przeciętnej (mimo wszystko) dynamiki należy dodać bardzo dobre wyniki spalania. W ruchu pozamiejskim trójka naszych kierowców zeszła bez większych problemów poniżej poziomu czterech litrów na 100 kilometrów, przy czym rekordowy wynik wyniósł 3,5l/100 km. W mieście dużo zależy od płynności jazdy - podczas testu spalanie wahało się od nieco ponad 5 litrów do ok. 7,5 l/100 km.

Nissan Pulsar nie dostarczy nam również zbyt wielu emocji z samej jazdy. Japoński kompakt jeździ pewnie, stabilnie pokonując ostrzejsze zakręty, ale pod warunkiem, że będziemy zachowywać rozsądne prędkości. Miękko zestrojone zawieszenie pozwala komfortowo pokonywać większe nierówności, a do kabiny nie przedostają się większe hałasy. Dokładnie tak, jak w autach rodzinnych, czyli cisza i spokój na pokładzie i brak dodatkowych pokus, by mocniej wciskać pedał gazu.

Cennik Pulsara startuje od 64 tys. zł, jednak za wersję z silnikiem Diesla trzeba zapłacić 10 tys. więcej. Wersja Visia ma jednak trochę braków wyposażeniowych i dlatego zdecydowanie bardziej polecamy wariant Acenta (80,5 tys. zł) bądź Tekna (93 tys. zł). Bezpośrednia konkurencja w podobnych wersjach silnikowych jest nieznacznie droższa, choć nie są to jakieś drastyczne różnice. Warto też dodać, że 190-konny Pulsar kosztuje 87,5 tys. zł (Acenta), więc decydując się na bogato wyposażonego diesla możemy mieć niezły dylemat.

Nissan Pulsar nie zachwyca wyglądem, mocą silnika wysokoprężnego, ani też właściwościami jezdnymi. Do jego atutów należą przestronne wnętrze oraz niskie spalanie. Dla rodzin, które nie potrzebują dużych gabarytów minivana, crossovera czy choćby średnich rozmiarów kombi może być to bardzo ciekawa opcja. I właśnie taki jest najnowszy kompakt Nissana.

Sprawdź dostępne konfiguracje:

Nissan Pulsar
Nissan Pulsar
Cena podstawowa już od: 66 500 PLN brutto
Dostępne nadwozia: hatchback-5dr.
Zobacz koniecznie: Wszystko o Nissan Pulsar Wszystko o Nissan
Tematy w artykule: Nissan Nissan Pulsar

Podobne wiadomości:

Tanie auto elektryczne od Renault-Nissan

Tanie auto elektryczne od Renault-Nissan

Aktualności 2016-11-08

Nissan Navara - EnGuard Concept do ratowania życia

Nissan Navara - EnGuard Concept do ratowania...

Premiery 2016-09-23

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport