mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Opel Antara: Sąsiad z Korei

Opel Antara: Sąsiad z Korei

Większość producentów wie, że receptą na sukces w ostatnich czasach jest wprowadzenie do swojej gamy modelowej samochodu sportowo-rekreacyjnego. Podczas gdy kilka lat temu konkurencja na poważnie wzięła sobie to do serca, wydawało się, że Opel zasypuje gruszki w popiele. Jego przebudzenie nastąpiło dopiero w zeszłym roku, kiedy na rynek wszedł model Antara. Postanowiliśmy sprawdzić, jak sprawuje się niemiecki SUV produkowany...w Korei Południowej.

Opel Antara: Sąsiad z Korei

Czytając wprowadzenie można pomyśleć, że Opel po raz pierwszy zabrał się za tworzenie samochodu, który swoim wyglądem i budową wzbudzał skojarzenie z jazdą terenową. Nie jest to jednak prawda. Wystarczy cofnąć się w czasie o kilkanaście lat i znajdziemy tam model Frontera, budowany w kooperacji z japońskim Isuzu. Miał zrewolucjonizować segment, a skończyło się wielką klapą. Pomimo dużej awaryjności i słabego zainteresowania ze strony klientów auto było produkowane aż do 2003 roku. Potem konstrukcją zachwycili się Chińczycy, którzy pod banderą marki Landwind chcieli wrócić na Stary Kontynent z tym samochodem. Trzeba jednak przyznać, że o marce było głośno. Jednak nie za sprawą solidnej konstrukcji, tylko zatrważających wyników testów zderzeniowych. To już jednak inna historia.

Pomimo lekkiego uspokojenia w kwestii sprzedaży samochodów typu SUV, Opel wyszedł z inicjatywą, będąc święcie przekonanym, że samochód już w dniu premiery stanie się hitem. Nieformalny następca Frontery powstawał na deskach kreślarskich równolegle do Chevroleta Captivy. Niedługo potem okazało się, że oba samochody będą powstawać na jednej linii montażowej. Jednak koreański Chevrolet pozostał tańszą alternatywą dla osób, których nie będzie stać na zakup nieco bardziej drapieżnej Antary.

Stylistyka: Europejski Azjata
Wygląd Antary ma swoje korzenie w studium koncepcyjnym Antara GTC. Został on jednak zracjonalizowany. Przód samochodu jednoznacznie kojarzy się z niemiecką marką. Przednie reflektory wyglądają niemal identycznie jak w koreańskim bliźniaku, jednak dodano do nich specjalnie wcięcie w dolnej części. Grill z chromowanym pasem oraz obwódką ładnie komponuje się z całością. Jeśli pochylimy się trochę to zauważymy, że pod zderzakiem zamontowano plastik przypominający płytę ślizgową. Radzimy jednak nie sprawdzać jego wytrzymałości w trudnym terenie, bowiem możemy być niemile zaskoczeni. Przedni zderzak składa się w połowie z plastiku, który przechodzi przez nadkola oraz bok samochodu tuż przy progach. Po obu stronach przednich nadkoli zamontowano atrapy wlotów powietrza. Dodatek raczej stylizacyjny niż praktyczny, ale za to z charakterem.

Tył samochodu jest również obudowany dużą ilością plastiku przypominając o przynależności do segmentu. Tyle lampy w kształcie łezki są podobne do tych, które możemy znaleźć w nowej generacji Opla Corsa. Z tyłu zamontowano dużą szybę, przez którą widoczność w czasie cofania jest optymalna, natomiast przydałby się jeszcze mechanizm otwierania jej niezależnie od klapy bagażnika. Próg załadunkowy w Antarze jest umieszczony dość wysoko, przez co możemy mieć trudność przy pakowaniu cięższych przedmiotów.

Pod względem rozmiarów samochód mieści się w kanonie segmentu SUV. Ma on jednak dość duży rozstaw osi (2.707mm). Całość prezentuje się dość zgrabnie i elegancko. Dzięki nakładkom na progi, wsiadając do auta możemy łatwo uniknąć wdepnięcia w kałużę. Bardzo dobrą widoczność podczas jazdy zapewniają duże lusterka boczne.

Wnętrze: Twardo i pojemnie
Pomimo dość wysokiego prześwitu (200mm) nawet niższe osoby nie powinny mieć trudności z dostaniem się do wnętrza samochodu. Pierwsze wrażenie po zajęciu miejsca za kierownicą robi przestrzeń. Jest jej tutaj aż nadto. Fotele wykończone brązową skórą ciekawie kontrastują z szarym wnętrzem. Ładny, chromowany akcent pojawia się na kierownicy. Na pochwałę zasługują też przyciski i suwaki pozwalające sterować radiem i komputerem pokładowym.

Deska rozdzielcza oraz konsola centralna podświetlane kolorem bursztynowym to już klasyka w gamie Opla. Wszystko jest jednak rozmieszczone w sposób ergonomiczny, a każdą poszukiwaną funkcję możemy znaleźć lub odgadnąć bez zaglądania w instrukcję. Prędkościomierz, obrotomierz i kontrolkę paliwa zawarto w trzech zegarach obramowanych chromem.

Jedyne zastrzeżenia można mieć co do wyświetlacza montowanego centralnie u góry. Wprawdzie nie była to najbogatsza wersja, zatem trudno poszukiwać tutaj kolorowego, ciekłokrystalicznego wyświetlacza. Jego monochromatyczny odpowiednik jest czytelny do czasu, kiedy nie poruszamy się w słoneczny dzień.

Zajęcie miejsca za kierownicą i ustawienie idealnej pozycji do kierowania nie przysporzy nam trudu. Kierownica daje możliwość ustawienia kąta w dwóch płaszczyznach, co jest wystarczające. Przednie fotele oferują dużo miejsca, lecz są dość twarde. Jednak nawet na dłuższych dystansach nie sprawia to dyskomfortu, wobec czego podróżuje się bardzo wygodnie. Pomiędzy fotelami zamontowano obszyty skórą podłokietnik. Niezastąpiony towarzysz dla łokcia w czasie długich wypraw. Na jego obudowie zamontowano wejście 12V do zapalniczki, a obok niego przyciski aktywujące podgrzewanie foteli. Nie wiem, co kierowało projektantami, żeby akurat tam je umieścić, ale jedno jest pewne - nie jest to najlepsze miejsce. Jeśli chodzi o tylną kanapę to miejsca jest sporo dla osób o średnim wzroście, wyżsi pasażerowie mogą narzekać na brak miejsca na kolana. Podobnie jak z przodu, tylne fotele są twarde i płaskie, przez co nie zapewniają dostatecznego trzymania. Ma to jednak atut. Pasażerowie nauczą się zapinać pasy zaraz po wejściu do auta.

Poza tym, że do Antary możemy upakować spokojnie pięć osób, to przy dalszych wyprawach dobrze spisuje się przestrzeń bagażowa. Standardowo do dyspozycji mamy 550 litrów, natomiast po złożeniu tylnej kanapy ilość miejsca rośnie ponad trzykrotnie. Jedyną niedogodnością jest natomiast wspomniany wcześniej dość wysoki próg załadunkowy.

Jazda: Zaskakujący apetyt
Na naszym rynku są obecnie dostępne tylko dwie jednostki dla tego modelu. Topowa jednostka benzynowa ma pojemność 3,2 litra i widlasty układ cylindrów. Alternatywą dla niego jest wysokoprężna jednostka CDTI o pojemności dwóch litrów, która z założenia miała się cieszyć największą popularnością w naszym kraju. I tak wyposażony samochód w wersji Cosmo otrzymaliśmy do testów.

Wysokoprężna jednostka wykorzystująca technologię Common Rail dysponuje mocą 150 koni mechanicznych. Czterocylindrowy silnik dość przeciętnie radzi sobie z ruszeniem do życia ważącego 1,8 tony Opla Antarę. Auto zostało wyposażone w pięciostopniową, automatyczną skrzynię biegów. Standardowo przekazuje ona napęd na przednią oś, jednak w razie potrzeby poprzez międzyosiowe sprzęgło sterowane elektrohydrauliczne może w ciągu 100 milisekund dołączyć tylną oś i podzielić moment obrotowy w stosunku 50:50.

W połączeniu z 200 mm prześwitem daje to pewne możliwości do zapuszczenia się poza asfalt. Zawieszenie samochodu patrząc przez pryzmat segmentu jest dość sztywne. Skok kół jest niewielki co skutkuje dobrym trzymaniem na idealnej nawierzchni, a sam samochód nie ma tendencji do bujania. W przypadku jazdy po nierównej lub dziurawej drodze, koła potrafią utracić kontakt z podłożem. Ten efekt potęguje zbyt mocne wspomaganie układu kierowniczego, który jest jednak zbawienny podczas manewrów w wąskich miejskich uliczkach.

Powracając jeszcze do skrzyni biegów niepokojącym faktem w jej pracy było "zawieszanie się" na niektórych biegach. Podczas spokojnej jazdy skrzynia nie chciała zmienić przełożenia z trzeciego biegu na czwarty, a samochód momentalnie tracił moc. Problem ustępował po zatrzymaniu się i ponownym uruchomieniu silnika. Prawdopodobnie była to jakaś usterka w układzie sterowania napędem.

Wydawało się, że SUV napędzany silnikiem wysokoprężnym może kandydować do miana oszczędnego samochodu. Dwulitrowy motor CDTI neguje to założenie. Podczas spokojnej jazdy w mieście komputer pokładowy pokazywał spalanie na poziomie 13-14l/100km. W trasie apetyt udało się zredukować do poziomu 9l/100km. Tak więc pod tym względem Antara nie zachwyca.

Podsumowanie: Rzadki okaz
Antara miała być oplowskim hitem, ale ze smutkiem trzeba przyznać, że na razie nim nie jest. Podstawowa wersja "Enjoy" jest już dostępna od kwoty 134.900 złotych. Jest ona wyposażona w ten sam silnik co testowany przez nas egzemplarz. Żeby cieszyć się 3,2 litrowym benzyniakiem trzeba dopłacić prawie 20 tysięcy złotych.

Nieco bogatsza wersja Cosmo z automatyczną skrzynią biegów i kilkoma opcjami jakie się tam znalazły podnosi cenę do 163.650 złotych. Znajdziemy tam udogodnienia jak klimatyzacja, ESP czy elektrycznie sterowane fotele. W tej samej cenie możemy kupić także BMW X3 z podobnym silnikiem oraz Hyundaia Santa Fe w wersji Executive. Reasumując Opel Antara to ciekawy samochód, jednak silnik Diesla pozostawia trochę do życzenia, a wersja benzynowa może wypruć flaki z naszego portfela. Być może dlatego statystycznemu Polakowi częściej zdarza się mieć sąsiada z Korei, niż auto produkowane w Korei z sąsiednim (niemieckim) znaczkiem.

Zobacz koniecznie: Wszystko o Opel Antara Wszystko o Opel
Tematy w artykule: Opel Opel Antara

Podobne wiadomości:

Nadchodzi Opel Grandland X - zapowiedź kompaktowego crossovera

Nadchodzi Opel Grandland X - zapowiedź...

Aktualności 2016-11-18

Opel Meriva - znamy następce

Opel Meriva - znamy następce

Aktualności 2016-11-07

Komentuj:

~spas 2011-07-05

Frontera była produkowana do 2004 r, i była to konstrukcja Isuzu (Isuzu Rodeo) w niektórych wersjach silnikowych awaryjna (2,5 TDS - VM) w innych niezawodna (np 2,8 TDI - Isuzu)

~poznaniak 2009-10-16

dla tych wszystkich co narzekaja na wysokie zuzycie paliwa: jezeli masz zasieg ponad 650km a komputer pokazuje zuzycie 10l/100km to wiadomo,, ze trzeba srobic korekte w serwisie, gdyz bak ma 65l :) dla tych co troche lubia matematyke, mozna samemu policzyc ile pali :)

~wlascieciel Antary 2009-01-05

kupilem w Niemieckim salonie, nową i duuuzo taniej - w wyniku dobrego kursu 1Euro=3,3zł, myśle, że nie gust decyduje o zakupie tego samochodu tylko CENA!!! Ja też nie wydałbym na to auto 150tys zł!!!

~no opel 2008-10-23

każdy opel to śmieć

~morruson 2008-02-01

tak zgodze sie po czesci z atuomaniaciem, placi sie za znaczek, a jak wybierzemy opcje w postaci kaptivy, to juz w ogole bieda, tam w srodku plastiki jak lacetti a auto wyglada jak twor japonskich popaprancow

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport