mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Opel Astra GTC: Zabawka

Opel Astra GTC: Zabawka

Dla małych dziewczynek - lalki, dla ich rówieśników - samochodziki. Z biegiem lat nasze upodobania się jednak zmieniają i inne rzeczy zaczynają nam sprawiać radość. Choć nie, jest grupa mężczyzn (a może i kobiet?), i to wcale niemała, dla których najlepszą zabawką w dalszym ciągu są "cztery kółka". I jeśli dla takiej osoby będziemy poszukiwać idealnego prezentu, to wśród propozycji powinien się znaleźć Opel Astra GTC.

Opel Astra GTC: Zabawka
Już sama nazwa brzmi fajnie. W końcu trzy literki - GTC, choć nie każdy musi umieć rozszyfrować ten skrót jako "Gran Turismo Compact", wyglądają niezwykle zachęcająco i zapowiadają niezwykłe wrażenia z jazdy. Bo przecież Gran Turismo to, w wolnym tłumaczeniu, nic innego jak "wielka jazda". Żeby jednak stonować trochę te nastroje już na samym początku, należy dopowiedzieć, że oznaczenie GTC pojawia się we wszystkich trzydrzwiowych odmianach Opla Astry. Bez względu na to, co ukrywa się pod maską. Gdybyśmy chcieli polegać tylko na literkach, musimy swój wzrok skierować w kierunku Astry z literkami OPC...

Wracając jednak do naszego bohatera testu, czyli wersji GTC, nie jest też tak, że jest to zwykły wariant trzydrzwiowy, który od wersji pięciodrzwiowej odróżnia się tylko brakiem jednej pary drzwi. Projektanci z Russelsheim postawili bowiem na dość znaczną niezależność stylistyczną tej odmiany i, trzeba uczciwie przyznać, wyszło z tego niezwykle atrakcyjne nadwozie.

Astra GTC wygląda bowiem, już na pierwszy rzut oka, dużo bardziej dynamicznie niż wersja pięciodrzwiowa. Mocno przysadzista sylwetka, ze stromo pochyloną przednią szybą, napompowane nadkola zdradzają nieprzeciętny temperament tego modelu. Jeśli dodamy do tego przetłoczenia, którymi poprzecinana jest Astra GTC, ciekawe kształty świateł, w tym oczywiście obowiązkowe dziś LED-y, otrzymujemy w efekcie jeden z najładniejszych kompaktów dostępnych dziś na rynku. Do tego ponętna czerwień nadwozia i już możemy być pewni, że koledzy będą zazdrośnie zerkać w stronę naszej zabawki... znaczy się... naszego samochodu.

Czerwieni nie zabrakło także wewnątrz naszej Astry GTC. Upstrzone w ten sposób boczki drzwi, panel deski rozdzielczej czy fotele ożywiają całe wnętrze, które jednak nie różni się od wersji z jedną parą drzwi więcej. A szkoda, przydałoby się choć kilka dodatkowych elementów nadających bardziej indywidualny charakter autu także i w jego kabinie. Całość jest poprawnie wykończona, materiały są niezłej jakości i nieźle spasowane, pod tym względem Opel trzyma cały czas wysoki, jak na swój segment, poziom.

Co ciekawe, wnętrze trzydrzwiowej Astry wcale nie ustępuje przestronnością standardowej odmianie modelu. Nawet dostęp do tylnej kanapy nie jest mordęgą, a to za sprawą ogromnych drzwi i przesuwanych do przodu foteli po złożeniu ich oparcia. Gorzej, gdy przyjdzie nam się dostać do naszej Astry na ciasnym parkingu, wówczas długie drzwi mogą już stać się pewnym utrudnieniem. Podróż w drugim rzędzie wcale nie musi być odbierana jako jakaś surowa kara, tylko wyjątkowo wysokie osoby mogą być narażone na kontakt z podsufitką. Znacznie lepiej jest jednak na przednich fotelach, które z jednej strony są niezwykle wygodne, z drugiej - świetnie otulają nasze ciało, co okazuje się przydatne podczas szybko pokonywanych zakrętów. Optymalną pozycję bez trudu znajdą dla siebie kierowcy o różnych posturach, a jedynym problemem podczas codziennej jazdy jest konieczność mocnego wyginania się po mocno oddalony pas bezpieczeństwa.

Dobra zabawka powinna być prosta w obsłudze, ale w przypadku Astry GTC sprawne operowanie wszystkimi przyciskami będzie już niemałą sztuką. A to z tego powodu, że konsola środkowa została nimi przeładowana. Trafienie we właściwy przycisk może nie jest tak trudne jak wytypowanie szóstki w lotto, ale bez odrywania na krótką choćby chwilę wzroku od drogi się nie obejdzie. W takich sytuacjach zaczynam doceniać obsługę wszystkich urządzeń pokładowych za pomocą jednego sterownika.

Inżynierom Opla udało się nie tylko stworzyć przestronne wnętrze, ale także zwiększyć o 10 litrów pojemność bagażnika w stosunku do wariantu pięciodrzwiowego. 380-litrowy kufer to już niezła dawka miejsca. Jedna, dwie osoby udające się na urlop zmieszczą się bez większych problemów, a gdyby przyszło im do głowy wziąć ze sobą jeszcze połowę dobytku domowego, to po złożeniu tylnej kanapy będą mieli do swojej dyspozycji 1.165 l. A do tego cała masa przydatnych schowków.

Jeśli ktoś jednak kupuje Astrę GTC z myślą o praktycznym i funkcjonalnym wnętrzu, to chyba, delikatnie mówiąc, coś mu się pomieszało. Auto to, swoim świetnym wyglądem, obiecuje nam nie lada emocje podczas jazdy. W tym to także celu zmodyfikowany został układ zawieszenia, który został nieznacznie obniżony, ale przede wszystkim w miejsce kolumn McPhersona pojawił się układ HiPerStrut. Rozwiązanie znane już z większej Insigni ma zminimalizować siłę drgań, jaka zazwyczaj jest przenoszona z przednich kół bądź jednostki napędowej na kierownicę. Jeśli dodamy do tego delikatnie przekonstruowaną tylną belkę skrętną, to już nie powinniśmy się dziwić, że Astra GTC prowadzi się niemal idealnie.

W dodatku Astrę GTC można wyposażyć w układ FlexRide, który reguluje pracę układu zawieszenia, kierowniczego i pedału gazu. Do pełnej zabawy polecam jedynie tryb Sport, który już samą zmianą barwy podświetlenia zegarów - z niebieskiej na czerwoną (na czerwono podświetla się również konsola środkowa oraz klamki wewnętrzne) - informuje nas, że będzie się działo. W dodatku robi się sztywniej, precyzyjniej i ostrzej. Zakręty połykane są wówczas bez krzty zawahania i wydaje się, iż prędzej to kierowca "wymięknie" niż Astra nie da sobie rady. Tryb Normal, a przede wszystkim Tour takich efektów już nie zapewniają, a wręcz przeciwnie - swoimi leniwymi reakcjami skutecznie zniechęcają do tego typu harców. Astra GTC daje jeszcze osobną możliwość wyboru sportowego układu kierowniczego, sportowej kierownicy czy sportowej reakcji silnika. Ta dodatkowa personalizacja ustawień - każdej opcji z osobna lub wszystkich razem - odbywa się za pośrednictwem komputera pokładowego.

Pod maską naszego testowego Opla Astry GTC pracuje turbodoładowany (żadna wersja GTC nie posiada jednostki wolnossącej) silnik benzynowy o mocy 180 koni mechanicznych. To sporo, więcej oferuje już tylko wersja OPC, więc i oczekiwania są olbrzymie. Już samemu uruchomieniu silnika towarzyszy miły dla ucha pomruk, jednak po krótkiej chwili bez mocniejszego wciskania pedału gazu reflektujemy się, że jest cicho. Miłośnicy doznań słuchowych mogą poczuć się mocno zawiedzeni. 180-konne stado ukryte pod przednią maską rwie się do biegu, jednak nie towarzyszy temu żadne wciskanie w oparcie fotela, ani uczucie, że inne auta zostają wyraźnie z tyłu. Krótkie spojrzenie w dane techniczne mówi wiele. Wynik 7,8 sekundy do setki jest niezły, ale konkurenci są tu nieco szybsi. Przyczyna? Chyba jedna - 1.475 kg masy własnej stawia Astrę GTC jako najcięższego trzydrzwiowego kompakta na rynku. Gdyby taki Usain Bolt przytył 5-10 kg, wątpliwe, by w każdym biegu rywale oglądali jego plecy.

Nieprawdą byłoby jednak zarzucenie naszej Astrze całkowitego braku dynamiki. Odpowiednie popędzanie, czyli utrzymywanie silnika na poziomie powyżej 3.000 obr/min, skutecznie wydobywa z auta cały animusz i uaktywnia się wówczas w pełni 230 Nm maksymalnego momentu obrotowego (dostępnego od 2.200 do 5.400 obr/min). Elastyczność jednostki napędowej jest wówczas więcej niż poprawna.

Taka jazda, z której będziemy czerpać maksimum frajdy, będzie nas jednak sporo więcej kosztować przy dystrybutorze. W mieście za dynamiczne ruszanie i rozpędzanie się zapłacimy rachunek w postaci 12-13 l/100 km. W trasie musimy się liczyć z wynikiem w granicach 8,5 litra, choć autostradowe prędkości szybko zwiększą ten rezultat do poziomu ponad 10 litrów. Oczywiście da się bardziej ekonomicznie, tak by zejść nawet poniżej 7,5 l/100 km, jednak musimy się wówczas liczyć z dość nieprzyjemnymi reakcjami innych kierowców. Co ciekawe, Astra GTC 1,6 Turbo jest jedyną wersją w gamie tego modelu, w której nie zastosowano układu start&stop. Pomogłoby to z pewnością nieco zmniejszyć zużycie benzyny w mieście, jednak czy przystoi to autu aspirującemu do miana sportowego?

Sportowe dążenia Astry GTC objawiają się w jeszcze jednym aspekcie. Dużo mniej praktycznym. Podczas jazdy w ruchu miejskim mocno pochylone szyby, wąskie boczny szyby oraz niewidoczny koniec maski silnika utrudniają wykonywanie wszelkich manewrów. Nawet po tygodniu spędzonym za kierownicą "mojej" Astry nie mogę powiedzieć, że w pełni ją wyczułem. W pewnym stopniu ratują nas czujniki parkowania, choć sposób wizualizacji przeszkody jest mocno nietypowy. Nawet jak będziemy się do niej zbliżać tyłem, na wyświetlaczu przeszkoda zostanie pokazana z przodu...

Ceny powyżej 80 tys. za podstawową wersję trzydrzwiową to, jakby nie patrzeć, jakby nie próbować tego tłumaczyć, dość dużo. A jeśli chcemy do tego dodać odrobinę pikanterii w postaci 180-konnej jednostki, to tylko aktualny 7-tysięczny rabat sprawia, że zmieścimy się poniżej pułapu 90 tys. zł. Brzmi horrendalnie drogo, tym bardziej, że bardziej funkcjonalną wersję pięciodrzwiową w takim samym wariancie silnikowo-wyposażeniowym dostaniemy za co najmniej kilka tysięcy taniej. Jednak dobre, stylowe, jakościowe, a przede wszystkim modne zabawki mają to do siebie, że niestety sporo kosztują. I tylko szkoda, iż nie wszystkie "dorosłe dzieci" stać dziś na tego typu zabawki...

Sprawdź dostępne konfiguracje:

Opel Astra
Opel Astra
Cena podstawowa już od: 59 900 PLN brutto
Dostępne nadwozia: hatchback-3dr. kombi-5dr. sedan-4dr.

Podobne wiadomości:

Nadchodzi Opel Grandland X - zapowiedź kompaktowego crossovera

Nadchodzi Opel Grandland X - zapowiedź...

Aktualności 2016-11-18

Opel Meriva - znamy następce

Opel Meriva - znamy następce

Aktualności 2016-11-07

Komentuj:

~student 2013-02-25

Jak to dla kogo robią? Dla mnie =)

~Leo 2013-01-21

Nie taka zabawka;) Czerwona Strzała

~Astral 2012-12-11

Apropos pasów bezpieczeństwa - nie trzeba się "wyginać", wystarczy sięgnąć po pas dołem zamiast górą ;)

~gustlik 2012-11-16

5-drzwiową Astre można już mieć za 50 tys. z niewielkim ogonkiem, chore kupować taką wersje i jeszcze tyle za nią płacić

~katarzyna 2012-11-15

dla kogo takie auta robią, ja się pytam, bo to ni dla rodzin, ni dla wymiataczy

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport