mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Opel Insignia: Rewolucja po niemiecku

Opel Insignia: Rewolucja po niemiecku

Zmiany, zmiany, zmiany. Tak w skrócie można by opisać przemianę, jaka zaszła u przedstawiciela Opla w klasie średniej. Nowa płyta podłogowa, nowa stylistyka nadwozia, nowe wnętrze. To sprawia, że mamy teraz do czynienia z całkowicie innym autem. Stąd też i zmiana nazwy - już nie Vectra, a Insignia rywalizuje w jednym z najbardziej wymagających segmentów rynkowych.

Opel Insignia: Rewolucja po niemiecku
Opel Vectra przetrwał na rynku przez okrągłe 20 lat. W tym czasie pojawiły się trzy generacje tego modelu, który... no właśnie, który był trochę taki nijaki. Niby porządne auto, do którego nie można mieć większych zastrzeżeń, ale jednocześnie nie mające żadnych niemal atutów, które mogłyby sprawić, żeby Vectra zaczęła się liczyć na poważnie w rywalizacji w segmencie D. Dlatego nie ma co się dziwić, że wraz ze zmianą generacyjną, która ma przynieść całkowicie inną jakość, Opel postanowił zmienić także nazwę samego modelu. Lepiej mimo wszystko jednak dmuchać na zimne, żeby nie było bezpośrednich skojarzeń i nawiązań do Vectry...

Stylistyka - przełom
Podobieństw stylistycznych pomiędzy Insignią a Vectrą nie ma praktycznie żadnych. Co więcej, patrząc w momencie debiutu rynkowego na Insignię, trudno było wręcz uwierzyć, że mamy do czynienia z modelem z Russelsheim. Dziś już jest łatwiej, Insignia zapoczątkowała bowiem nowy styl, który Opel wdraża sukcesywnie w kolejnych swoich modelach. Dzięki temu w końcu i Ople zaczęły przyciągać uwagę innych uczestników ruchu drogowego swoim atrakcyjnym i niebanalnym wyglądem.

Co takiego może się podobać w designie Insigni? Bez wątpienia linia boczna tego modelu. Spadzisty dach, nawiązujący do aut typu coupe, który wraz z płynnymi liniami wzdłuż całego auta zapewniają Insigni jeden z najlepszych w tej klasie współczynnik aerodynamiczny (zaledwie 0,27). Do tego dochodzą przetłoczenia ciągnące się niemal przez całą długość auta oraz w końcu ciekawie zaprojektowane reflektory oraz tylne światła. Można odnieść wrażenie, iż niemieccy projektanci odrobili solidne korepetycje w tym temacie. Co ciekawe, testowana przez nas wersja liftback jest niemal identyczna do odmiany czterodrzwiowej. Na pierwszy rzut oka (a i na drugi również) różnice są niezauważalne.

Wnętrze - ciąg dalszy przełomu
Często bywa tak, że bardzo dobre pierwsze wrażenie szybko mija po otwarciu drzwi i zajrzeniu do wnętrza auta. Jednak nie w tym przypadku. Niemcy postanowili chyba dodatkowo zaskoczyć zainteresowanych Insignią i stworzyli wnętrze jeszcze bardziej nie pasujące do typowego stereotypu niemieckich modeli. Jeśli będziecie mieć okazję porównać bezpośrednio wnętrza Vectry i Insigni, to różnica będzie aż razić po oczach.

Co takiego zaskakuje najbardziej? Niewątpliwie estetyka wykończenia oraz użyte materiały. W środku jest niezwykle elegancko, aż chce się siedzieć i dotykać wszystkiego, czego absolutnie nie można było powiedzieć o poprzedniku. Szczególnie w górnych i środkowych partiach deski rozdzielczej i konsoli centralnej użyto niewykle miłych w dotyku tworzyw. Jedynie w dolnej części kokpitu pojawiły się nieco twardsze plastiki, jeśli jednak nie będziemy na siłę niczego tam szukać, ani wierzgać nogami możemy tego nawet nie zauważyć. Wnętrze naszego Opla będziemy podziwiać nie tylko dotykiem, ale i wzrokiem. Deska rozdzielcza ma ciekawą fakturę, ładne kolory a do tego jej płynne linie dobrze komponuje się z całością wnętrza. I nawet całości pozytywnego wrażenia nie psuje środkowa konsola z mnóstwem przycisków.

Oczywiście niemiecki samochód nie byłby niemiecki, gdyby nie wysoki poziom funkcjonalności i ergonomii. Pod tym względem Opel pozostał Oplem. Choć w pierwszej chwili może się wydawać, że obsługa zestawu audio w testowym modelu połączona z nawigacją może nastręczać nieco trudności, to już po chwili okazuje się, że wszystko jest rozmieszczone niezwykle intuicyjnie. Pod dostatkiem jest tu schowków i różnych półeczek, na uwagę zasługuje także przesuwana przegródka obok dźwigni zmiany biegów, dzięki której można w tym miejscu umieścić przedmioty (np. butelki) o różnych rozmiarach. Niemcy posłuchali też głosu swoich użytkowników i zrezygnowali ze stosowanych we wcześniejszych modelach impulsowych kierunkowskazów, których nie sposób było wyłączyć. Niestety należy ponarzekać na brak podłokietnika. Pełniąca w wielu modelach tę funkcję pokrywa środkowego schowka, w Insigni została dziwnie "wycięta", tak by pomieścić się z dźwignią hamulca, jednak jednocześnie pozbawiła kierowcę możliwości ułożenia na niej swojego łokcia.

Jak przystało na auto z klasy średniej Opel Insignia oferuje naprawdę sporo miejsca pasażerom. Jednak tylko tym zasiadającym na jednym z dwóch przednich foteli. Są one nie tylko wygodne ale także pozwalają na regulację (elektryczną) w bardzo szerokim zakresie. Gorzej z tą kwestią jest na tylnej kanapie. Wysokie osoby (mniej więcej powyżej 180 cm) będą narzekać na dość szybko opadającą linię dachu. Ponadto profil tylnej kanapy zdecydowanie przemawia za tym, by zasiadły na niej co najwyżej dwie osoby.

W bagażniku kryje się jedyna różnica i zarazem przewaga wersji pięciodrzwiowej nad sedanem. Przy normalnie rozłożonych tylnych siedzeniach mamy o 20 litrów większą pojemność (520), jednak po złożeniu tylnych siedzeń ta przewaga wynosi już ponad 450 litrów (1470). Dodatkowo wysoko unosząca się klapa zapewnia nam lepszy dostęp do bagażnika i możliwość załadunku dużo większych przedmiotów.

Jazda - optimum
Dwulitrowy diesel oferowany w Oplu Insigni jest dostępny w trzech wariantach mocy. Do naszego testu wybraliśmy wersję "środkową", czyli 130-konną (są jeszcze 110 i 160-konna). Po tygodniu jazdy i pokonaniu ponad półtora tysiąca kilometrów możemy stwierdzić, że ta jednostka jest idealna dla tego auta. I zapewnia zadowalające osiągi przy, i nie rujnuje kieszeni kierowców podczas wizyt na stacjach benzynowych.

Wprawdzie nieco ponad 11 sekund, jakie muszą upłynąć, by na liczniku przekroczona została granica 100 km/h to żaden rewelacyjny wynik, ale pamiętajmy, że mamy do czynienia z autem ważącym około 1,5 tony. Do normalnej jazdy to w zupełności wystarczające przyspieszenie. Podobnie jest i z maksymalną prędkością. 205 km/h do rekordowych rezultatów nie należy, ale mało kto i niezwykle rzadko ma możliwość rozwinąć taką prędkość. Do tego należy dodać całkiem przyzwoitą wartość maksymalnego momentu obrotowego wynoszącą równe 300 Nm, które zapewniają sprawne przyspieszanie przy różnych prędkościach. W razie konieczności sięgnięcia do skrzyni biegów (6-biegowa manualna) również się nie zawiedziemy. Biegi wchodzą precyzyjnie i płynie, a skoki nie są zbyt długie. Docenimy także z całą pewnością wyniki spalania. W czasie naszego testu średnie zużycie oleju napędowego w trasie (a większość kilometrów pokonaliśmy właśnie w ruchu pozamiejskim) wyniosło 5,5 l/100 km. W mieście wahało się ono pomiędzy 8 a 8,5 l/100 km. Do pełni szczęścia brakowało jednego - lepszego wyciszenia. Współczesne diesle często są niemal równie ciche jak jednostki benzynowe, jednak w tym przypadku nie dało się skutecznie ukryć rodzaju jednostki napędowej.

Różnie można oceniać pracę zawieszenia w Insigni. Zostało ono dość sztywno zestrojone, jednak nie wpływa aż tak ujemnie na komfort jazdy. Niestety, pokonywanie wszelkich nierówności wiąże się z dość dużym hałasem dobiegającym z okolic kół. Taka charakterystyka pozwala za to na odrobinę więcej szaleństwa, szczególnie, że doskonale współgra z nim precyjny układ kierowniczy.

Podsumowanie - udana zamiana
Już teraz można bez większych obaw o możliwość pomyłki stwierdzić, że zastąpienie Vectry Insignią to najbardziej udany krok Opla w co najmniej ostatnich kilkunastu latach. Pierwsze potwierdzenie przyszło niedługo po debiucie rynkowym w postaci tytułu Car of the Year. Drugim, może nie tak prestiżowym, ale z pewnością ważniejszym są wyniki sprzedaży Insigni na wszystkich rynkach. Jeszcze nie tak dawno temu General Motors rozważał możliwość pozbycia się Opla. Dziś już nawet o tym nie myśli, a Insignię coraz częściej można dostrzec także i na naszych drogach. Bo cena (wersja ze 130-konnym silnikiem kosztuje od 95,5 tys. zł) jest porównywalna do bezpośrednich rywali, a w zamian dostajemy całkowicie nową niemiecką jakość.

+ ładna stylistyka nadwozia
+ atrakcyjne wnętrze
+ dynamiczny i oszczędny silnik

- głośna praca zawieszenia
- tylna kanapa dla niskich osób

Sprawdź dostępne konfiguracje:

Opel Insignia
Opel Insignia
Cena podstawowa już od: 90 850 PLN brutto
Dostępne nadwozia: hatchback-5dr. kombi-5dr. sedan-4dr.
Zobacz koniecznie: Wszystko o Opel Insignia Wszystko o Opel
Tematy w artykule: Opel Opel Insignia

Podobne wiadomości:

Nadchodzi Opel Grandland X - zapowiedź kompaktowego crossovera

Nadchodzi Opel Grandland X - zapowiedź...

Aktualności 2016-11-18

Opel Meriva - znamy następce

Opel Meriva - znamy następce

Aktualności 2016-11-07

Komentuj:

~bolo 2010-04-23

no tak... świetna linia dachu, opadająca... ale niech ktoś o wzrosci 180 cm sprobuje tam wejść, poza tym... ta konsola srodkowa w koncu sie podoba czy nie, bo co 2 zdania to inna opinia... Auto jest super, dla szpanera, albo kogoś kto wsiada i jedzie 1000 km, bo wsiadanie i wysiadanie to mały koszmarek. Klasa D to nie limuzyna, tylko auto także dla rodziny... vectra pomimo swojej prostoty, była chyba do tego celu lepsza. .... pozdrawiam (do niedawna uzytkownik opla)

~melior 2010-04-20

jeżdże insignią od dwóch miesięcy i co do pracy zawieszenia to muszę się zgodzić, jest bardzo sztywne i niezwykle głośne, dlatego na większych nierównościach tzeba bezwzględnie ściągać nogę gazu. Trochę szkoda, bo poza tym auto bez żadnych minusów

~sdf 2010-04-19

Jeździłem trochę insignią 220km 4x4 i daję ocenę 'dobry'. Po pierwsze w tej wersji silnikowej biegi wchodzą dramatycznie opornie. Szybka zmiana przełożenia w zasadzie nie jest możliwa, chyba że będziemy bardzo mocno szarpać dźwignię - obawiam się, że coś by się mogło zepsuć. Głośna praca zawieszenia daje się poważnie we znaki, takie niedociągnięcia w segmencie D nie powinny występować. Ponadto spalanie jest z innej epoki, 14-16 litrów na setkę w mieście. Sporo było drobnych usterek w nowym aucie. Niby detale, ale lista rzeczy do naprawy przy pierwszym przeglądzie była dłuuuuga. Słaba widoczność do tyłu. Natomiast generalnie auto jest wygodne, funkcjonalne, dość ładne i dobrze jeździ po równych drogach. W wersji 220km auto mogłoby jeździć bardziej 'sportowo', bo generalne wrażenia są trochę jak z ociężałej limuzyny. Dla mnie Passat i Mondeo były bardziej 'rozrywkowe'.

~mareczek 2010-04-16

tak jest, zgodzę się w pełni, nie każdy model w tej klasie może się pochwalić napędem 4x4, mocą grubo ponad 200 koni, w tym przypadku Insignia większości konkurentom odjechała i to bardzo daleko

~DENIS 2010-04-15

Z tego co wiem, Passat nie wniesie nic nowego... To będzie poprostu większy lifting, tak jak w przypadku Golfa VI. Co nie umniejsza mu w ocenie ogólnej. Insignia jest świetna, troszkę za głośne diesle (konkirencja poza Fordem i VW lepiej wyciszyło silnik), ale za to benzyny :) cudowna 2.0 T 220 KM (najlepiej w automacie z flex ride i 4x4, o 2.8 260 KM lub 330 z OPC nie wspomnę. OPC ma najpiękniejszy gang silnika w tej klasie (coś niesamowitego. No i Insignia może się pochwalić świentym światłami ( w testowym aucie były zwykłe), a AFL 2 generacji robi świetne wrażenie. No i 4x4 :) w końcu....

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport