mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Peugeot 1007: Mały kosmita

Peugeot 1007: Mały kosmita

Peugeot 1007 nie jest samochodem dla Kowalskiego. Nietuzinkowy kształt nadwozia, ciekawy projekt wnętrza, krzykliwe kolory, a nade wszystko odsuwane na pilota boczne drzwi sprawiają, że budzi on zaciekawienie nie tylko wśród płci pięknej.

Peugeot 1007: Mały kosmita

Nadwozie
Stylistyka nadwozia jest na wskroś nowoczesna. Jednobryłowy kształt vana o długości niewiele ponad 3,7 metra z pionowo opadającą klapą bagażnika sprawia, że autko jest zwarte i opływowe. Mały Peugeot jest dość wysoki (162cm), z pewnością łatwo będzie go odnaleźć na zatłoczonym parkingu przy hipermarkecie. Podobnie jak u starszych braci spod znaku lwa i 1007 ma w przednim zderzaku „wielką paszczę”, jednak bardzo krótki przód i ukształtowanie reflektorów sprawia, że samochód jest raczej sympatyczny i uśmiechnięty niż groźny. Tył auta jest jeszcze krótszy niż przód. Nadaje to linii bocznej odpowiednie proporcje i nie burzy całości koncepcji mikrovana. Tylna szyba jest seryjnie przyciemniona. Pod nią rozciąga się aluminiowa listwa z rozstrzelonym napisem Peugeot i ładnie ukształtowane światła. Dzięki tym zabiegom, mimo braku jakichś designerskich akrobacji, tył auta nie jest nudny.

Boczne szyby, dzięki zastosowaniu ciemnych słupków, tworzą jednorodny kształt pochylonego prostokąta, co nadaje dynamikę całej linii bocznej. Bardzo ciekawie poprowadzono tylny słupek, który przywodzi na myśl wielką płetwę. Za nim jeszcze niewielka trójkątna szyba, jak się później okaże bardzo przydatna podczas parkowania tyłem.

Kliknij, by zobaczyć pełną galerię 1007

Naszą ciekawość budzi lśniąca listwa, która nie jest wyłącznie smaczkiem stylistycznym – to szyna prowadząca drzwi boczne, które odsuwają się wzdłuż linii auta jak prawdziwym vanie. Ciekawy efekt wzmacniany jest, gdy skorzystamy ze zdalnego sterowania „skrzydeł”. Pokaz odbywa się za naciśnięciem przycisku w kluczyku-pilocie. Nie trzeba przy tym wypowiadać zaklęcia: „Sezamie, otwórz się!” ... Ale można – wtedy wszystkie dzieci w przedszkolu naszej pociechy będą miały nas za prawdziwych czarnoksiężników. Jednak z zafascynowanymi maluchami trzeba uważać, bo od pewnego momentu zamykające się drzwi nie reagują na przedmioty, które znajdują się na ich drodze. Także dorośli bawią się tym mechanizmem jak dzieci, szczególnie, że sposobów jego uruchamiania jest kilka. Po skończeniu tej zabawy czas wreszcie z owych drzwi skorzystać w sposób konwencjonalny. Wsiadamy!

Wnętrze
Miejsce na solidnie zbudowanych fotelach zajmuje się bardzo wygodnie. Siedzimy wysoko, jak w prawdziwym vanie, jednak, kto nie lubi takiej pozycji, może skorzystać z regulacji wysokości fotela. Polecamy jednak ustawienie odpowiedniej wysokości na parkingu, gdyż przy pociągnięciu za rączkę fotel opada dość gwałtownie i głęboko. Zakres regulacji jest duży i każdemu kierowcy pozwoli znaleźć wygodną pozycję. Jedynym mankamentem jest brak możliwości kolumnowej regulacji trójramiennej kierownicy, która skądinąd nieźle wygląda i dobrze leży w dłoniach.

Gdy już usiądziemy wygodnie zauważymy wielką przestrzeń przed sobą. Za linią zegarów znajduje się duża półka podzielona na pół linią konsoli środkowej. Również nad głową miejsca jest aż nadto. Kto nigdy nie siedział w vanie będzie zaskoczony, że produkuje się samochody, które wożą tyle powietrza. Można się jednak do tego przyzwyczaić i szybko poczucie przestrzeni zaczyna być przyjemne. W dużej przedniej półce znajdują się równie duże maskownice głośników. Szkoda, że w wersji Happy są to tylko maskownice, bowiem możemy się tylko domyślać, że fabryczny zestaw audio (dopłata 1390 złotych) mógłby brzmieć miło.

Całość deski wykonana jest z dobrej jakości plastiku, jednak na nadmiar polotu w ukształtowaniu elementów wnętrza nie ma co liczyć. Stylistyka nadwozia chyba za bardzo rozbudza fantazje. Konsola środkowa i zestaw zegarów są po prostu...normalne. Praktyczne i czytelne, ale nie nadążają za „gadżeciarskim” charakterem tego stworzenia. Sytuację ratuje możliwość zmiany kolorystyki wnętrza. W ciągu kilku minut pierścienie wokół wlotów powietrza i elementy tapicerki (m.in. boczki drzwi, wewnętrzne elementy foteli) mogą odmienić (najbliższe) otoczenie. Ten pomysł jest jak najbardziej trafiony. Cena trafia za to do kieszeni: 1000 złotych. Takie bajery są trendy, a bycie trendy kosztuje.

Dostęp do tylnych foteli, jak na auto dwudrzwiowe, jest bardzo dobry. Po prostu „skrzydła” małego Peugeota są wielkie. Co prawda po pasy bezpieczeństwa z przodu będziemy musieli sięgać bardzo daleko, ale coś za coś. Celowo napisałem o fotelach, bowiem z tyłu nie znajdziemy klasycznej kanapy. Producent umieścił tu dwa osobne fotele. I bardzo dobrze, 1007 nie udaje, że trzem pasażerom będzie tu wygodnie. Za to dzięki możliwości przesuwania i pochylania oparć (każdy z foteli regulowany i przesuwany autonomicznie) nawet dwójka dorosłych nie powinna mieć problemu z przestrzenią. Przy maksymalnym odsunięciu do tyłu swobodnie czuć się mogą osoby do 180 cm wzrostu. I wyższym nie zabraknie miejsca na nogi. Jednak ich głowy zaczną odczuwać bliskość podsufitki. Drobny dyskomfort na długich dystansach mogą przynieść nieco za krótkie siedziska.

Jeśli chcemy skorzystać z maksymalnej pojemności bagażnika nie rezygnując z tylnego rzędu, niestety miejsca na nogi nie ma. Tę opcja daje jednak możliwość podróży małych dzieci w fotelikach.

Bagażnik
Tutaj 1007 zachowuję się jak prawdziwy van. Przy oddaniu maksimum miejsca pasażerom tylnego rzędu przestrzeń bagażowa jest niewielka, wynosi tylko 178 litrów, co wystarcza na niewielkie zakupy. Jednak możliwość kombinacji ustawień od złożenia, przesunięcia do zupełnego wyjęcia każdego z tylnych foteli daje możliwość skorzystania nawet z 1048 litrów pojemności. To już wartość pozwalająca myśleć o długim wakacyjnym wyjeździe we dwoje. W przypadku Peugeota kombinatoryka nie powinna nastręczać kłopotów. Dźwigienki są jasno opisane i łatwe w użyciu. Modularność bagażnika i duża ilość również potwierdza, że samochodzik nadąża za modą. Korzystanie z kufra utrudnia tylko dość wysoki próg załadunkowy.

Jazda
Jednostki zastosowanej w testowanym modelu raczej nie można określić mianem cool. Ośmiozaworowy silnik 1.4 o mocy niespełna 75 KM pozwala na rozpędzenie małego, ale nie lekkiego (ponad 1,1 tony) auta do setki w 14.4 sekundy. Wystarcza to do spokojnego poruszania się po mieście. Przyspieszanie odbywa się niemal jednostajnie. Nie ma mowy o jakimś zdecydowanym wpieraniu w fotel po przekroczeniu pewnych obrotów. Niewiele daje wkręcanie silnika po czerwone pole obrotomierza. Ale można to uznać za zaletę. Praktycznie od 2,5 tysiąca obrotów wskazówka prędkościomierza unosi się w tym samym tempie. Autko jest elastyczne i jeśli nie przyjdzie nam wyprzedać długiego sznura samochodów, zapewnia spokojne podróżowanie z prędkością ok. 130km/h. Wtedy spalanie wyniesie ok. 7 litrów. Przy spokojnej jeździe producent obiecuje zużycie paliwa na poziomie 5,3, a w mieście ponad 8,5 litra.

Ci, którzy szukają mniejszego spalania wybiorą wersję 1.4 HDI, zainteresowani lepszymi osiągami powinni zdecydować się na 1.6 16V ze skrzynią sekwencyjną, która spala praktycznie tyle samo, co mniejszy benzynowiec. Te dwa silniki są zdecydowanie bardziej trendy niż testowany. Trzeba jednak pamiętać, że gapie na ulicy nie wiedzą, co pracuje pod maską, więc może nie ma sensu wydawać więcej pieniędzy.

Zawieszenie jest sprężyste i nie pozwala wysokiej sylwetce zanadto wychylać się w zakrętach. Nieco cierpi na tym komfort, bowiem auto nie płynie po nierównościach. Jednak tłumienie odbywa się cicho i sprawnie. Jak na samochód mały, nastawy zawieszenia można uznać za udany kompromis między komfortem a bezpieczeństwem. Fotele przednie są wygodne i mają dobre trzymanie boczne.

Widoczność dzięki dużej powierzchni szyb jest bardzo dobra. Brakuje trochę poczucia jak długi jest przód auta, za to parkowanie tyłem to czysta przyjemność i niejedna kobieta sprawnością manewrów z pewnością zaskoczy tu swojego mężczyznę. Przy parkowaniu pamiętajmy jednak, że kierowcy, by wsiąść do innych aut potrzebują więcej przestrzeni niż my, posiadając 1007. Także w dbałości o lakier na naszych „skrzydłach” nie polecamy parkowania w bardzo wąskich szczelinach między innymi samochodami.

Koszty
Po akcjach rabatowych testowaną przez nas wersję Happy wyposażoną w cztery airbagi, ABS, elektryczne szyby i drzwi oczywiście, wspomaganie kierownicy i parę innych dodatków przyjdzie nam zapłacić ok. 45 tysięcy złotych. Za nieco ponad 51 tysięcy  wybrać można pakiet Trendy (dodatkowo klimatyzacja, radio z CD i komputer pokładowy). Czy to dużo? Oczywiście da się wybrać tańszy i większy samochód nawet w ramach tej samej marki (np. całkiem duże 307). Konkurencja również oferuje samochody za mniejsze pieniądze. Jednak w żadnym z rywali rynkowych nie dostaniemy tak wielkich skrzydeł otwieranych na pilota. Dzięki temu rozwiązaniu Peugeot 1007 jeszcze długo pozostanie jazzy. Nie bez znaczenia pozostaje także fakt, że kupujemy jedno z najbezpieczniejszych samochodów w klasie (5 gwiazdek w Euro-NCAP).

Zobacz wyniki crash-testu Peugeot 1007

Podsumowanie
Wszystko co odróżnia to auto od innych jest jego zaletą. Sympatyczna buzia z uśmiechniętym pyszczkiem, gama kolorystyczna jak najbardziej dostosowana do charakteru auta. Kilka bajerów, których nie znajdziemy w innych samochodach. Do tego obszerne i poza drobnymi szczegółami nowoczesne wnętrze. Wśród silników każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Benzynowy silnik 1.4 jest przeciętny. A cena? No cóż... Wysoka cena może wręcz okazać się zaletą – tych aut na pewno nie będzie dużo na naszych ulicach.  A co znaczy mieć oryginalną sukienkę każda z Pań wie doskonale. Za zwrócenie na siebie uwagi niektórzy płacą i większe pieniądze. Jeśli ktoś poszukuje małego i taniego samochodu, będącego podstawą rodzinnej lokomocji niech lepiej wybierze Pandę albo Sparka. Nasz mały kosmita ma zupełnie inne zadania. Peugeot 1007 ma być trendy, jazzy, cool i po prostu fajny. Taki zdecydowanie jest i pewnie długo jeszcze pozostanie.

Dziękujemy dealerowi marki Peugeot, wrocławskiej firmie D&D za udostępnienie auta do testów.

Zobacz także:

Więcej o modelu Peugeot 1007

Galerię wersji specjalnej Peugeot 1007 D-day

Zobacz koniecznie: Wszystko o Peugeot 1007 Wszystko o Peugeot
Tematy w artykule: Peugeot Peugeot 1007

Podobne wiadomości:

Peugeot 3008 - znamy ceny w Polsce

Peugeot 3008 - znamy ceny w Polsce

Aktualności 2016-10-11

Peugeot 5008 - z minivana w crossovera

Peugeot 5008 - z minivana w crossovera

Premiery 2016-09-07

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport