mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Renault Clio Grandtour: Mały piękniś

Renault Clio Grandtour: Mały piękniś

Czwarta generacja małego Renault w momencie pojawienia się na rynku zaskoczyła chyba wszystkich swoim atrakcyjnym designem. Testowana przez nas odmiana kombi niczym nie ustępuje swojemu krótszemu bratu. Ale czy tylko stylistykę można wpisać po stronie zalet tego modelu, czy też ma on inne równie mocne atuty?

Renault Clio Grandtour: Mały piękniś
Pojawienie się na rynku przed rokiem najnowszej generacji Renault Clio wywołało niezłą burzę w segmencie maluchów. Na tyle niezłą, że pozwoliło francuskiemu modelowi nie tylko załapać się do pierwszej trójki w swojej klasie, ale również uplasować się na piątym miejscu w rankingu łącznym bez podziału na kategorie wagowe. Jaki w tym udział miała wersja Grandtour (jak u Renault określane są odmiany kombi)? Z pewnością niemały. Pamiętajmy bowiem, że obecnie w tym podsegmencie rynkowym jest tylko trójka graczy i choć mogą pojawiać się pewne wątpliwości co do sensu istnienia takich modeli, niewielka konkurencja pozytywnie wpływa na zainteresowanie bohaterem naszego testu.

Wprawdzie za mistrzów w tworzeniu ładnych modeli uchodzą projektanci z Półwyspu Apenińskiego, również francuskim designerom nie raz udało się stworzyć stylistyczne arcydzieło. Czy za takie będzie uważane za parę lat także najnowsze Clio? Kwestia dyskusyjna, ale z pewnością dziś, posiadając małe Renault czwartej generacji, będziemy się wyróżniać na drodze. Oczywiście w pozytywnym znaczeniu.
 
Ładna buźka z paskiem diod poza obrębem głównych reflektorów przyciąga wzrok, jednak najatrakcyjniej Clio Grandtour prezentuje się z profilu. Zwężająca się linia okien jest już typowym znakiem rozpoznawczym wielu kombi, w Clio jednak czarne boczne słupki (poza A) "giną" w przyciemnianych szybach, co dodaje ciekawego efektu. Clio będzie się również wyróżniać charakterystyczną listwą w dolnej partii drzwi. Całość ciekawa, a przede wszystkim spójna, co w małych kombi nie zawsze jest (było) regułą.

Wnętrze Clio to połączenie nowoczesności z lekką nutką ekskluzywności, przynajmniej w testowanym przez nas wariancie. Ta ostatnia cecha to przede wszystkim "lakier fortepianowy" na środkowej konsoli, który w autach z segmentu B nie zdarza się za często. Nowocześnie wyglądają za to zegary, ze środkowym, cyfrowym prędkościomierzem, wyglądającym niczym spłaszczone jajko, który wrzyna się w znajdujące się obok obrotomierz oraz wskaźnik poziomu paliwa. Całość czytelna.

Miłośnikom gadżetów spodoba się uruchamianie silnika za pomocą specjalnej karty oraz, dostępny już w standardzie, układ audio z Bluetoothem i wejściami USB/i-Pod, choć i tak większość pewno wybierze stację multimedialną z dotykowym ekranem oraz nawigacją MediaNav. Jednak prawdziwą furorę zrobi dopiero system R-link, z dużym, kolorowym i czułym ekranem dotykowym, którego jedną z mocniejszych stron jest nawigacja ostrzegająca nas o korku i jego długości i podająca na życzenie altenatywne trasy objazdu. Po raz kolejny małe Renault zaskakuje nas niezwykle pozytywnie.

Choć stylistyka na plus, to jednak można mieć pretensje, że nie udało się do końca wyeliminować słabych jakościowo materiałów. Z ilością miejsca jest średnio, w końcu rozmiarowo to pełnoprawny przedstawiciel segmentu B. Co dziwne, narzekać będzie także wysoka osoba, siedząca na przednim fotelu pasażera. Za to wszystkie siedzenia są dobrze wyprofilowane, dzięki czemu nie męczymy się zbytnio podczas dłuższej podróży.

Choć to klasa maluchów, to jednak problemów z przewiezieniem bagaży mieć nie powinniśmy. 443 litry, o ponad 140 więcej niż w hatchbacku, pozwolą na sporo. W zapasie jest jeszcze możliwość złożenia tylnej kanapy, jednak nie ma co liczyć na płaską podłogę. Dość niski próg załadunkowy pozwala natomiast dość łatwo zapakować do wnętrza cięższe przedmioty.

Poniżej jednego litra pojemności (898 cm3), tylko trzy cylindry i turbosprężarka powoli stają się normą w segmencie małych, miejskich aut napędzanych silnikiem benzynowym. 90-konna jednostka TCe ma dokładnie te same bolączki, z którymi muszą się mierzyć konkurenci. Kultura jej pracy jest, delikatnie mówiąc, średnia. Niewielkie stado koni mechanicznych przekłada się na średnią dynamikę, czego efektem jest ponad 12-sekundowy rezultat sprintu do setki. Auto, według francuskiego koncernu, jest w stanie rozpędzić się do ponad 180 km/h, jednak w rzeczywistości dalsze przyspieszanie po uzyskaniu prędkości autostradowej wymaga już większych pokładów cierpliwości.

Nie jest źle pod względem elastyczności, oczywiście jeśli nie będziemy oczekiwać, że przy każdej prędkości i na każdym przełożeniu Clio nam "odjedzie". 135 Nm maksymalnego momentu obrotowego sprawdzi się w mieście, ale już w trasie nie obejdzie się bez częstszego sięgania do lewarka zmiany biegów. A te wchodzą z odczuwalnym, ale przyjemnym oporem i, co najważniejsze, niezwykle precyzyjnie. I nawet nie brak jakoś szóstego przełożenia.

Generalnie dynamiczniejsza jazda wymagać będzie mocniejszego obchodzenia się z pedałem przyspieszenia. A z tym silnikiem jest tak, że albo niskie spalanie, albo szybsza jazda. Jedno z drugim bardzo trudno pogodzić. Tak więc w ruchu miejskim już prawie udało nam się dobić do 7/100 km, by chwilę później uważać, żeby nie przekroczyć bariery 10-litrowej. Spokojna jazda poza miastem może skończyć się wynikiem poniżej 5 l/100 km, ale jeśli nie będziemy chcieli być wyprzedzani przez pojazdy ciężarowe, to doliczmy do tego jeszcze minimum jeden litr. Warto dodać jeszcze o trybie Eco, bez którego nie da się chyba zejść poniżej 4 l/100 km. Jednak trzeba się wówczas pogodzić z tym, że nasze Clio straci całkowicie ochotę na jakiekolwiek harce.

Inżynierom Renault udało się lepiej skalibrować zawieszenie Clio Grandtoura, dzięki czemu auto lepiej sprawuje się podczas dynamiczniejszej jazdy. Nie ma przechyłów i dość pewnie trzyma się obranego toru jazdy. Jest sztywniej niż u poprzednika, jednak komfort pozostaje na akceptowalnym poziomie. Unikajmy jednak lepiej dróg z ewidentnie gorszą nawierzchnią, wówczas bowiem mogą czekać nas mało komfortowe doznania. Szkoda również, że układ kierowniczy nie jest bardziej precyzyjny. Przy szybszych manewrach "gubi się" i może wprowadzić nas w błąd. Inna sprawa, że podczas parkowania docenimy łatwość, z jaką porusza się koło kierownicy i zwrotność małego Renault.

Za Clio Grandtour z litrowym silnikiem benzynowym musimy zapłacić minimum 49 tys. zł. Co ważne, w tej cenie dostaniemy już niezłe wyposażenie, a chęć dokupienia kilku godnych polecenia elementów wcale nie wywinduje ceny do niebotycznych poziomów.

Gdyby segment kombi klasy B należał do bardziej popularnych, to Clio Grandtour z całą pewnością byłby autem częściej pojawiającym się na drogach. Bo ładnie wygląda, zapewnia niezły komfort, jest nieźle wyposażone, a przy tym nie kosztuje krocie. A że ma pewne niedostatki? Pamiętajmy, że mamy jednak do czynienia z autem klasy B...

Sprawdź dostępne konfiguracje:

Renault Clio
Renault Clio
Cena podstawowa już od: 41 900 PLN brutto
Rodzaj samochodu: dostawczy osobowy

Podobne wiadomości:

Renault wzywa auta do serwisu

Renault wzywa auta do serwisu

Aktualności 2016-11-15

Tanie auto elektryczne od Renault-Nissan

Tanie auto elektryczne od Renault-Nissan

Aktualności 2016-11-08

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport