mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Renault Grand Scenic: Rodzina na swoim... miejscu

Renault Grand Scenic: Rodzina na swoim... miejscu

Większy, zwinniejszy i lepszy jakościowo. Tak w skrócie przedstawia się recepta inżynierów Renault na idealnego vana, jakim bez wątpienia ma być nowy Grand Scenic. Sprawdzamy czy tak jest w rzeczywistości.

Renault Grand Scenic: Rodzina na swoim... miejscu
Do tej pory budowa ładnych vanów z Francji była domeną Citroena. Ale to już banał, co udowadnia właśnie nowe Renault Grand Scenic. W porównaniu z poprzednikiem widać, że drugi po Espace największy "dzieciakowóz" paradoksalnie wydoroślał. Nabrał bardziej estetycznych linii tak, że cała jego sylwetka może pozytywnie przykuwać oko. A na pewno jego tylna część, z elegancko poprowadzoną linią szyby i reflektorami LED w kształcie bumerangów. Nowe Renault Grand Scenic jest o 7 cm dłuższy od poprzedniej generacji i mierzy teraz 4,56 m. długości. Tak więc oznacza to, że jest większy nie tylko na zewnątrz, ale też w środku.

Żeby się o tym przekonać trzeba naturalnie otworzyć drzwi. W przypadku Grand Scenica Francuzi postawili tu na klasyczne rozwiązanie. Nie ma więc przesuwanych drzwi, co utrudnia życie przy próbie zajęcia miejsca w trzecim rzędzie siedzeń. Jeśli jednak uda się już do nich dostać, to czeka na nas pozytywne wrażenie. Miejsca na dwóch siedziskach, które na potrzeby transportu większego bagażu można schować w podłodze, jest naprawdę sporo. Wystarczy dla dwóch rozwydrzonych nastolatków... lub jednego jeśli lubi stołować się w restauracji "Pod złotymi łukami". Jeszcze więcej luzu panuje w drugim rzędzie. Tutaj każdy z trzech foteli ma osobną regulację oparcia, można je przesuwać i niezależnie składać. Fotele dla taty i mamy to z kolei przykład na doskonałe zrozumienie ich roli w domowym ognisku. Co prawda tronów nie przypominają ale śmiem twierdzić, że są tak samo wygodne. A poza tym posiadają rozbudowaną regulację.

Jednak o przestronności wnętrza Grand Scenica na pierwszy rzut oka nie przesądza ilość miejsca na fotelach, a pochylona przednia szyba i szklany oraz częściowo otwierany dach panoramiczny. Niestety nie znajdziemy go w standardowym wyposażeniu, a dopiero po wpłaceniu na konto bankowe Renault dodatkowych 3180 zł. Przy okazji warto wygrzebać z kieszeni jeszcze 540 zł na bardziej komfortowe zagłówki typu RELAX, które - zapewniam! - jeszcze bardziej umilają podróż vanem Renault. Kolorystyka we wnętrzu utrzymana jest w jasnych odcieniach. A czy myślicie, że Francuzi wyrzucili cyfrowy wyświetlacz deski rozdzielczej? Jasne, że nie. To tak jakby prezydent Nicolas Sarkozy w stroju Supermana zaserwował piwo do stolika. Niewyobrażalne. Tak więc na górze centralnej części kokpitu znajdziemy ulokowany w stronę kierowcy podłużny monitor TFT, na którym wyświetlane są cyfrowy prędkościomierz, obrotomierz, kolorowa nawigacja i wszystkie inne najistotniejsze informacje. Pozostałe przyrządy do obsługi radia i klimatyzacji są już tradycyjnie utrzymane w dość ascetycznej formie. Można narzekać na ich minimalizm, ale żeby tak naprawdę przyczepić się o coś poważnego we wnętrzu Grand Scenica, to trzeba byłoby być prawdziwym ignorantem. Chociaż nie, jest jedna rzecz. Nie wróżę tapicerce z eko-skóry zbyt długiej żywotności. Ma tendencje do szybkiego przecierania się.

Jeszcze kwestia wyjazdu na wakacje. Po wyjęciu siedzeń z trzeciego rzędu, które na marginesie ważą około 16 kilogramów, możemy włożyć aż 2050 l. bagażu o maksymalnej długości do 2,76 m. Drobiazgi można dodatkowo umieścić pod podłogą w bagażniku i okolicach foteli.
No dobrze. Chyba zgodzicie się ze mną, że stylistycznie nowy Grand Scenic nie przypomina już autobusu. A co z prowadzeniem? Kiedy jeździłem poprzednią generacją tego modelu miałem wrażenie, że samochód zaliczy rolowanie zanim jeszcze znajdzie się na szczycie zakrętu. Muszę przyznać, że w nowym vanie Renault te odczucia zostały znacznie zminimalizowane. Jasne, że ma się poczucie prowadzenia dużego samochodu, ale sama praca zawieszenia daje większe poczucie bezpieczeństwa. Multiwahacze z tyłu poprawiły stabilność i zwrotność Grand Scenica na łukach. Reaguje teraz dokładniej na to po czym akurat w danej chwili się porusza. Kierowca dostaje precyzyjniejsze komunikaty od układu kierowniczego jak ma reagować. Tak więc bujaniu się karoserii we wszystkie możliwe kierunki świata nowe Renault mówi zdecydowane: passé. Vana należy jednak nadal zaliczać do tych bardziej miękko zestrojonych i po prostu sobie uświadomić, że to auto nie jest najlepsze do harcowania.

Podróżując we francuskich autach z tego segmentu zawsze brakuje mi na wyposażeniu kapci. Atmosfera ciszy i komfortu panujących podczas jazdy pozwala się zrelaksować za ich kierownicą. Tak samo jest w nowym Grand Scenicu, choć silnik w testowanym egzemplarzu nieśmiało chciałby temu zaprzeczyć. Dwulitrowy motor wysokoprężny serii dCi ma tutaj 160 koni mechanicznych i 380 Nm momentu obrotowego. Ani jedna ani druga wartość nie jest przesadnie imponująca. I nie musi być, skoro największą robotę robi w tym przypadku doskonała elastyczność. Samochód do pierwszej setki rozpędza się w 9,5 s. ale praktycznie nieodczuwalny brak turbodziury i właściwa komasacja z poszczególnymi biegami, pozwalają sprawnie wyprzedzać na drodze wolniejszych. Szkoda, że dobrego poziomu nie trzyma sama przekładnia. Nadal - jak to w Renault - każda zmiana biegów przypomina mieszanie plastikową łyżką w jogurcie. Średnie spalanie na poziomie 7,5 l. ON na 100 km.

Renault każe sobie płacić za podstawową wersję modelu Grand Scenic 77 100 zł. Jednak to kwota za wersję z silnikiem benzynowym. Dwulitrowy Diesel, w wyposażeniu Privilage jak ma to miejsce w testowanym egzemplarzy to wydatek 101 550 zł. Znośnie, tym bardziej, że z wejścia auto jest dość solidnie wyposażone. Ma ABS z ESP, 6 poduszek powietrznych, czujniki parkowania i deszczu, klimatyzację, radio MP3 z Bluetooth, tempomat. Warto jednak wydać o około 9 tys. więcej i mieć na pokładzie wszystko to co egzemplarz prasowy - dach panoramiczny, nawigację i światła biksenonowe.

Na tle rywali Renault Grand Scenic wypada korzystnie. Czy korzystniej? Kwestia gustu, tożsamości z marką i... aktualnych promocji w salonach. Szkoda, że tak samo jak budowa domów, także zakup aut nie łapie się na rządowy program "Rodzina na swoim". Wówczas Scenic mógłby podwoić swoje szanse.
Zobacz koniecznie: Wszystko o Renault
Tematy w artykule: Renault Grand Scenic test

Podobne wiadomości:

Renault wzywa auta do serwisu

Renault wzywa auta do serwisu

Aktualności 2016-11-15

Tanie auto elektryczne od Renault-Nissan

Tanie auto elektryczne od Renault-Nissan

Aktualności 2016-11-08

Komentuj:

~KRIS 2011-06-11

Jak ktoś jest za szczupły to i sie przechyla.To miał na myśli autor.

~sc 2010-12-11

gosc bredzi o przechylaniu -to bzdura nawet we wczesniejszch wersjach ,czym on jezdzil

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport