mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Saab 9-3: Turbo-odrzutowiec

Saab 9-3: Turbo-odrzutowiec

Jako że obecny tydzień testów zostanie uwieńczony dniem Świętego Mikołaja, który nieodłącznie kojarzy się z dzieciństwem, warto odbyć małą sentymentalną przejażdżkę. Będąc dzieckiem, chyba jak każdy byłem zafascynowany maszynami latającymi. Gdy nieco podrosłem, zobaczyłem na srebrnym ekranie popisy grupy Saab Performance Team. Od tamtego momentu moje zainteresowanie z Gripena przeniosło się na inny produkt firmy Svenska Aeroplan AtkieBolag. Był to Saab 9-3. Jednak co ma piernik do wiatraka?

Saab 9-3: Turbo-odrzutowiec

Parafrazując znane powiedzenie niewtajemniczeni spytają zapewne "co ma samolot do samochodu?". Otóż w przypadku Saaba okazuje się, że dużo. Szwedzki koncern chyba bardziej niż niemieckie BMW kojarzy się z przemysłem lotniczym. Firma, która początkowo powstała z zamiarem budowania maszyn latających, z czasem obrała nieco inny kurs, otwierając dział Saab Automobile AB, który zrobił dużo dobrego dla historii motoryzacji.

Przesuwając się błyskawicznie po kartach historii natrafiamy na rok 2007, gdzie na rynek trafia model 9-3, który został odświeżony przez projektantów. I co w tym najlepsze - jego wygląd nie stracił ani grama charyzmy jaką prezentował przed odświeżeniem. Auto ma dynamiczną i prowokującą sylwetkę, niczym wspomniany wcześniej myśliwiec JAS-39 Gripen. Wyciągnięty przód, z podkreślonym chromowanymi obwódkami, trzyczęściowym grillem nadaje mu nieco wojowniczą pozę. Jeszcze lepiej auto prezentuje się w półmroku, kiedy włączymy światła, które w pozycji dziennej emitują dwie białe kreski. Dyskretnie, ale skutecznie, niczym pocisk powietrze-ziemia. Tył samochodu jest krótki i zwarty. Zmrożone lampy pociągnięte czarną obwolutą wyglądają ciekawie, jednak obramowanie za bardzo zlewa się przy kolorze, który mieliśmy w testowanym samochodzie. Dużo ciekawiej wygląda to w połączeniu z lakierem srebrnym. Reasumując w kilku słowach, przydomek Sportsedan nie jest w tym przypadku nadużyciem.

 

Dzierżąc w ręku kluczyk i błąkając się po parkingu prasowym w poszukiwaniu "tego" egzemplarza adrenalina pulsowała we krwi niczym wskaźnik turbodoładowania na desce rozdzielczej Saaba. Od momentu kiedy uświadomiłem sobie, że z lotu Gripenem raczej nici, poprzez chwile kiedy w sferze moich zainteresowań znalazł się Saab 9-3, aż wreszcie do momentu pierwszej jazdy testowej, upłynęło trochę wody w Odrze. Przyszedł czas na zweryfikowanie wyobrażeń. Szybkie spojrzenie na tylną klapę. Napis 2.0T rozwiewa wszelkie wątpliwości.

Rozochocony otwieram drzwi no i...właśnie. Zawiało typowym, skandynawskim chłodem. Wnętrze choć wykończone materiałami średniej jakości, jest za bardzo ascetyczne. Przy okazji kokpit wygląda naprawdę jakby został żywcem wyjęty z jakiegoś prywatnego odrzutowca. Niektórzy zarzucają Saabom, że po przejęciu przez General Motors te auta mają zbyt dużo podobieństw z Oplami. Zupełna nieprawda. Jest trochę gorzej. Po paru sekundach zaczynamy znajdywać skojarzenia z... Chevroletami, które de facto też znajdują się pod pieczą GM-u. A już chyba najbardziej rzuca się w oczy beznadziejne radio, z którego wyświetlacza ciężko jest cokolwiek odczytać, szczególnie w dzień. Tymczasem sprawdziło się porzekadło, że atrakcyjny wygląd nie zawsze zapewnia ciekawe wnętrze. Jest to niestety ważny argument, bowiem środek samochodu oglądamy częściej i dłużej niż jego karoserię, a gdy widok ten nie zachwyca to sama radość z jady nie zawsze pomoże. Ciekawym patentem jest przycisk "Night Panel", który wygasza wszystkie elementy deski rozdzielczej i zostawia tylko prędkościomierz.

Czas na szybkie ustawienie idealnej pozycji i można odpalać. Na pierwszy rzut oka w przednim rzędzie miejsca jest wystarczająco nawet dla wysokich pasażerów. Jednak może się okazać, że na tylnej kanapie nie jest już wtedy zbyt wesoło. Dla osób pierwszy raz siedzących za kierownicą tego wozu, zdziwić może koło kierownicy o rozmiarach średniej amerykańskiej pizzy, czyli w formacie XXL. O dziwo trzyma się je wygodnie pod warunkiem, że chwytamy je w ustawieniu "za  dziesięć druga", bądź też "za piętnaście trzecia". Jak kto woli. Przez prawie 30 lat nie zmieniło się miejsce położenia stacyjki. Otóż od 1969 roku w samochodach marki Saab znajduje się ona w tunelu środkowym tuż za skrzynią biegów.

Przekręcamy kluczyk i dwulitrowa jednostka budzi się do życia. Aluminiowa jednostka z turbodoładowaniem, która została zamontowana pod maską osiąga moc maksymalną 175 koni mechanicznych. Dzieki turbosprężarce maksymalny moment obrotowy to 265 Nm przy 2.500 obr./min. To jednak suche dane. Po rozgrzaniu silnika można było sprawdzić jakie jest przełożenie cyferek na papierze na wrażenia. Praktycznie, gdy wskazówka obrotomierza znalazła się w okolicach wartości 2 tys. do uszu zaczął dochodzić bardzo przyjemny, aczkolwiek wyciszony świst turbosprężarki, a wskazówka podpisana jako "Turbo" przeskoczyła w jednym momencie na drugi koniec. Nie sposób przy tym odczuć jakiejkolwiek turbodziury. Auto przyspiesza bardzo płynnie, w początkowych fazach można powiedzieć, że dość gwałtownie. Bardzo przyjemnie współpracuje się ze skrzynią biegów w Saabie. Agresywne wrzucanie biegów nie robi na niej wrażenia. Lewarek prowadzi się szybko i konkretnie, do każdego z sześciu przełożeń. Pierwsza "setka" na liczniku to kwestia 8,5 sekundy. Jak na Sportsedana przystało, zawieszenie zostało zestrojone wyczuwalnie sztywno. Na szczęście w polskich warunkach nie dostarczy nam problemów gastrycznych, bądź ortopedycznych. Saab 9-3 prowadzi się w zakrętach na tyle dobrze, że prowokuje próby przejechania tego samego zakrętu jeszcze raz, tyle że z większą prędkością i ułańską fantazją.

W kwestii zapotrzebowania na paliwo, Saab 9-3 podobnie jak kuzyn latający w przestworzach do mistrzów ekonomii nie należą. Radość z posiadania silnika turbobenzynowego maleje w momencie, kiedy okazuje się, że po kilku tygodniach z pracownikami stacji mówimy sobie per Ty - tak często tam jesteśmy. Jazda po mieście z zachowaniem przepisów kosztuje średnio 12l/100km. Gdy wyjedziemy w tzw. trasę to przy przemyślanym używaniu pedału gazu można osiągnąć spalanie na poziomie 7-8l/100km.

Kiedyś usłyszałem, że samochody marki Saab są przeznaczone dla ludzi wyjątkowych. Fakt, trzeba mieć wyjątkowo zasobny portfel, by móc cieszyć się czarną strzałą na parkingu. Auto w wersji wyposażeniowej Vector z dwulitrowym silnikiem o mocy 175 koni kosztuje 119.900 złotych. W ramach tego poczujemy się bezpiecznie (poduszki, kurtyny, ESP), a także komfortowo (klimatyzacja, skórzane fotele). Czarny Sportsedan to auto wyjątkowe, nietuzinkowe. Zresztą bardzo mało takich samochodów można zobaczyć na drogach. Przyjemnie się nim jeździ, ładnie wygląda, ale w ciągu tych paru testowych dni nie przekonał mnie do siebie. Czasami jest lepiej aby pewne rzeczy pozostały w sferze marzeń, a być może to ja po prostu nie jestem człowiekiem wyjątkowym.

Zobacz koniecznie: Wszystko o Saab 9-3 Wszystko o Saab
Tematy w artykule: Saab Saab 9-3

Podobne wiadomości:

Saab powraca - kolejna odsłona telenoweli

Saab powraca - kolejna odsłona telenoweli

Aktualności 2016-12-02

Właściciele Saab'a nie mogą korzystać z nazwy

Właściciele Saab'a nie mogą korzystać z nazwy

Aktualności 2016-02-02

Komentuj:

stysio 2014-12-18

Czy próbowaliście wymieniać turbinę samodzielnie? Ostatnio kolega mówił, że sam próbował coś tam sztukować. Ja się nie zdecydowałem, oddałem samochód do profesjonalnego serwisu. Regenerację turbosprężarki http://turbo-rentgen.pl/ zrobili mi prawię na miejscu, plus 12 miesięcy gwarancji.. Ile takie coś u Was kosztuje?

~bogdanhol 2010-05-01

Po przeczytaniu artykułu jestem nieco rozczarowany nie Saabem oczywiscie a samym artykułem ! Zgadzam sie w pełni z "Jonatanem" ,ze Saab to marka która wyróżnia sie korzystnie na tle szarosci jakie poruszaja sie po drogach w postaci japonczyków czy wspomnianego Opla . To samochód z charakterem, nietuzinkowy pisanie natomiast,ze materiały i stylistyka wnetrza ustepują np. Oplowi jest sporym nadużyciem . W przeciwieństwie do Saaba Opel jest nudny i bardzo monotematyczny jesli chodzi o stylistyke wnetrza. Porównywanie tych dwóch marek jest nieporozumieniem. Zaś co sie tyczy tego, że niewiele tych aut jez Saab jest traktowany prawie jak marka narodowa. Wezmy pod uwage fakt ,że o pewnych zjawiskach decyduje zamożność społeczeństwa. Polacy nie jeżdżą Saabami dlatego,że lubią Fiata czy Opla tylko dlatego ,że na Saaba wiekszosci nie stac .

~idzi61@o2.pl 2009-12-27

jestem posiadaczem saab 9-3 i wszystko mi się w nim podoba i jest bardzo dobrej jakosci niema w nim wad jak ktoś jest nastawiony negatywnie do marki to ją krytykuje i będzie chwalił zgapiane niemieckie przereklamowane mercy bmw audi

albi 2009-10-28

Mam Saaba 9-3 2,0T z 2003roku, czy ktos wie, jak uruchomic telefon w nim?gdzie sie wklada ew karte SIM??i czy bedzie dzialac,jest to wersja z USA??Pozdrawiam

~Jacek 2009-09-24

Ja osiagnalem swoje marzenie i zakupilem swojego pierwszego saaba w Anglii rocznik 2002 (koncowka roku) 2.2 tdi i smialo moge startowac ze 150 konna benzynka... marzeniem jest jednak aero... kolege nie powalila wesja benzynowa 9-3....ale kolega malo widzial i zdziwil by sie bardzo wsiadajac do fabrycznie tunningowanej przez koeninga wersji bi turbo 320km a to dopiero fabryczny tuning... prawda jest taka albo te auta sie kocha albo szczerze nienawidzi ...dla mnie sa rarytasem wsrod tabunu audi i bmw pedzacych po autostradach anglii... coz poczekam co zrobi Koenigsegg .... pozdrawiam saabfanow...

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport