mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Skoda Yeti 4x4 L&K: Czy ma sens?

Skoda Yeti 4x4 L&K: Czy ma sens?

Skoda, miejski SUV z napędem na 4 koła, luksusowa odmiana Laurin & Klement - takie połączenie już od początku wzbudziło moje podejrzenie. Bo czyż stawiane zawsze w pierwszym szeregu funkcjonalność i praktyczność, pomieszane z jako takimi zdolnościami terenowymi można w ogóle łączyć jeszcze z bardziej luksusowym charakterem? Naszą testową Skodę Yeti za, bagatela, 150 tys. zł postawiono przed takim właśnie zadaniem.

Skoda Yeti 4x4 L&K: Czy ma sens?
Od kilku miesięcy po naszych drogach jeździ odnowiona wersja kompaktowego SUV-a Skody. Facelifting modelu Yeti nie był rewolucyjny, bo nie mógł być taki. Rzadko zdarza się bowiem, by przy okazji kuracji odmładzającej, jaką większość modeli przechodzi po trzech, czterech latach od swojej premiery rynkowej, dochodziło do diametralnych zmian. A przecież mówimy o Skodzie, gdzie większych zmian stylistycznych czasami trudno upatrywać wręcz w nowych generacjach modeli.

Największą stylistyczną zmianą, która rzuca się pierwsza w oczy, jest kształt przednich świateł przeciwgielnych. Wcześniej były one okrągłe, teraz są prostokątne i zostały niżej umiejscowione. Do naszego testu trafiła odmiana Outdoor (w ofercie jest także wariant City), która wyróżnia się osłonami podwozia z przodu i tyłu (niestety plastikowymi) oraz czarnymi wstawkami na przednim zderzaku. Poza tym zmiany są już bardziej kosmetyczne - tu pojawiło się nowe przetłoczenie, a to pozbyto się zaokrągleń w przednich, nieco szerszych reflektorach - generalnie jednak sylwetka Yeti jest taka sama. Pionowe i mocno przeszklone powierzchnie (nasz egzemplarz posiadał panoramiczny dach) zapowiadają dużą ilość miejsca w kabinie.

I rzeczywiście, jest zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Fotel kierowcy, nawet w najniższym położeniu, pozwala łatwo zasiąść za kierownicą, a wysoko poprowadzona linia dachu nie będzie doskwierać ponadprzeciętnie wysokim osobom, które docenią również szeroki zakres regulacji foteli oraz kierownicy w dwóch płaszczyznach. Same fotele, elektrycznie regulowane, mają dość długie siedziska i wystarczające w codziennej jeździe podparcie boczne.

Wygodnie powinno być również w tylnej części Yeti, gdzie trzy niezależne fotele można oddzielnie regulować (przesuwać, pochylać oparcie, a także składać), co pozwala na szeroką konfigurację osobowo-bagażową. Generalnie nawet wysokie osoby nie powinny z tyłu narzekać na małą ilość miejsca, jedynie środkowe, węższe siedzenie, na dłuższą metę okaże się mało wygodne. System VarioFlex pozwala jednak je złożyć i wyjąć (jeśli samo przekształcenie w podłokietnik z uchwytami na napoje okaże się dla nas niewystarczające), a zewnętrzne przesunąć do środka, przeistaczając Yeti w auto czteromiejscowe.


Jak przystało na Skodę, również i Yeti dysponuje wewnątrz licznymi przydatnymi rozwiązaniami. Wysuwana półeczka spod fotela kierowcy została pomyślana jako miejsce na kamizelkę odblaskową. Większa półeczka (również wysuwana) pod fotelem pasażera pozwoli przechować już większe przedmioty. Podłokietnik Jumbo Box skrywa w sobie z kolei klimatyzowany schowek, a w kieszeniach drzwi znajdziemy specjalny pojemnik na odpadki.

Skoda Yeti może być również wykorzystana jako mała bagażówka. 405 litrów standardowej pojemności można szybko powiększyć poprzez wspomniane wyżej przesunięcie tylnych siedzeń. Maksymalnie do naszej dyspozycji pozostanie aż 1.760 litrów. Sporo, zwłaszcza gdy dodamy do tego np. możliwość złożenia na płasko oparcia fotela przedniego pasażera i ustawny przedział bagażowy. Niski próg załadunkowy i wysoko unoszona klapa bagażnika pozwolą łatwo zapakować bagaże, a system siatek i haczyków sprawi, że nie będą one latać po całej powierzchni. Warto tu jeszcze wspomnieć o dwustronnej macie bagażnika i podwójnej podłodze.

Nasz testowy Yeti napędzany był najmocniejszą dostępną w ofercie jednostką napędową - dwulitrowym silnikiem wysokoprężnym o mocy 170 koni mechanicznych, który współpracuje z sześciostopniową przekładnią DSG. Takie połączenie ma swoje zalety - w postaci możliwości komfortowego i ekonomicznego przemieszczania się, ale i wady. Choć dwusprzęgłowe skrzynie, a zwłaszcza DSG, przyzwyczaiły nas do szybkiej zmiany przełożeń, to w przypadku naszej Skody coś było nie tak. Tzw. kick down skutkował chwilowym zamyśleniem się układu napędowego i w efekcie zamiast energicznego przyspieszenia auto potrzebowało chwili na reakcję. Sam silnik nie grzeszył również specjalnie dobrym wyciszeniem, przez co porannej jeździe (dopóki silnik nie osiągnął odpowiedniej temperatury) za każdym razem towarzyszył typowy warkot. Niestety, zbyt głośny.

Taka konfiguracja preferuje nieco spokojniejszą jazdę, która odwdzięczy nam się niskimi wynikami spalania. Przy częstych próbach sprintu rachunek za paliwo nie należał do niskich - pokonanie w ruchu miejskim 100 kilometrów kosztowało nas nieco ponad 10 litrów oleju napędowego. Ale wspomniana już spokojniejsza jazda pozwoliła zejść nawet poniżej 8 l/100 km, niewiele powyżej tego, co deklaruje producent.

W ruchu miejskim Skodzie Yeti niewiele można zarzucić. Nie jest może sprinterem, ale o wyniku 8,6 sekundy do setki wielu kierowców może tylko pomarzyć. Zwiększony prześwit pozwala z mniejszą trwogą patrzeć na pokonywane nierówności, które przy dosyć komfortowo zestrojonym zawieszeniu stają się mniej dokuczliwe. Nie radzimy jednak uprawiać miejskich szaleństw drogowych, przy zbyt szybko pokonywanych zakrętach odczuwalne stają się przechyły nadwozia. Troszeczkę bardziej precyzyjny mógłby być również układ kierowniczy.

I w zasadzie można by przejść do podsumowania do części pierwszej naszego testu Skody Yeti (o tym poniżej), gdyby nie jeden dość istotny szczegół. Wersja Laurin & Klement (od nazwisk założycieli Skody) po prostu nie przystaje do tego auta. Do Superba i owszem, również można taki pomysł zaakceptować w przypadku Octavii. Jednak Yeti jest bardziej "zwykłym" modelem i tworzenie bardziej luksusowej odmiany chyba mija się z celem. Patrząc na cennik, okazuje się bowiem, że trzeba wyłożyć za taki wariant (przy 170-konnym dieslu i napędzie 4x4) ponad 120 tys. zł, czyli dwukrotnie więcej niż za bazową odmianę. Jeśli zamarzy nam się również przekładnia DSG trzeba dodać do tej kwoty kolejne 8 tys. zł.

A co dostajemy w zamian? Ciemnobrązową skórę, która może i sama prezentuje się ciekawie, jednak na tle ciemnego wnętrza nie wygląda już specjalnie atrakcyjnie. Ponadto znajdziemy tu i ówdzie logo L&K i... to by było wszystko. Oczywiście samo wyposażenie jest nieco bogatsze (w naszym testowym egzemplarzu dopłaty wymagały m.in. asysten parkowania i kamera cofania, panoramiczny dach, elektrycznie sterowane fotele, alarm z funkcją monitoringu wnętrza oraz nawigacja satelitarna Columbus), jednak można spokojnie zamówić je również w nieco uboższych odmianach.

Jeśli mielibyśmy doradzać, to Skoda Yeti tak, również i w tej wersji silnikowej i nawet z przekładnią DSG, ale już niekoniecznie w topowym wariancie Laurin & Klement. No chyba, że jesteście bezkrytycznymi fanami czeskiej marki, w dodatku z nadmiarem wolnej gotówki.

Skoda Yeti w wersji Laurin & Klement trafiła do nas na trochę nietypowy okres, bo na kilka tygodni. Niestety, ciężko tu mówić o teście długodystansowym, jednak więcej czasu na testowanie tego samochodu pozwoli nam dokładniej mu się przyjrzeć i sprawdzić go niebawem w różnych okolicznościach przyrody.



Skoda Yeti Outdoor 170KM 4x4 DSG Laurin & Klement

dług./szer./wys. (mm)
4222/1793/1691
rozstaw osi (mm)
2578
masa własna (kg)
1490
poj. silnika (ccm)
1968
moc (KM)
170 (4200 obr./min.)
moment obrotowy (Nm)
350 (1750-2500 obr./min.)
0-100 km/h (sek.)8,6
Vmax. (km/h)
197
spalanie: trasa/miasto (l/100km)
5,4/7,7
średnie spalanie - test (l/100km)7,9
poj. zbiornika paliwa (l)
55
poj. bagażnika (l)
405/1760
cena bazowa (zł)
130 800
cena testowanego egz. (zł)
149 300

 

Sprawdź dostępne konfiguracje:

Skoda Yeti
Skoda Yeti
Cena podstawowa już od: 72 180 PLN brutto
Dostępne nadwozia: suv-5dr.
Zobacz koniecznie: Wszystko o Skoda Yeti Wszystko o Skoda
Tematy w artykule: Skoda Skoda Yeti

Podobne wiadomości:

Skoda Fabia - do wyboru, do koloru

Skoda Fabia - do wyboru, do koloru

Aktualności 2016-12-02

Skoda wyprodukowała milionowy silnik EA211

Skoda wyprodukowała milionowy silnik EA211

Technika 2016-12-01

Komentuj:

~Marsha 2014-06-23

Duże "NIE" ode mnie :( za takie pieniądze taką nudę chcą wcisnąć! U mnie od dawna w tym segmencie nr 1 jest rav4. O ile lepsza linia, trwałość i osiągi.

~oregon3 2014-06-22

Nie zrobił na mnie ten samochód wrażenia, tym bardziej w takiej cenie. Bo za niecałe 100tys. zł można kupić Toyote Rav4. Samochód który ma długa tradycję, dużo lepiej wygląda i przyzwoite jak na suv-a własciwości terenowe.

~Janek 2014-05-23

Moim zdaniem auto jest po prostu brzydkie i zbyt drogie w stosunku do tego co prezentuje. Wygląda jak pudło kartonowe, brakuje mu stałego napędu na 4 koła, zbyt mały prześwit, zupełny brak jakiegokolwiek prestiżu. Za naprawdę niewiele więcej można mieć Subaru Forester, japońskie auto ze świetnym stałym napędem na 4 koła, większym o 4 cm prześwitem, dużo ładniejsze i z odrobiną prestiżu a przede wszystkim o lepszych właściwościach jezdnych. Pozdrawiam

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport