mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Skoda Yeti: Wycieczka na frankfurterki

Skoda Yeti: Wycieczka na frankfurterki

Po targach we Frankfurcie pozostało już tylko ledwo ulotne wspomnienie. Wszystkie debiutujące tam nowości przedstawiliśmy również i na naszych stronach, jednak pozostało nam jeszcze do zaprezentowania jedno auto. Mowa tu o Skodzie Yeti 2,0 TDI 4x4 DSG, którym to modelem ekipa naszej redakcji miała przyjemność pokonać w okresie targowym sporo ponad 2 tysiące kilometrów.

Skoda Yeti: Wycieczka na frankfurterki

Lubię targi we Frankfurcie. Z kilku względów, a jednym z nich jest droga z Wrocławia do niemieckiej metropolii. Poza kilkoma kilometrami, które trzeba pokonać, by wyjechać na autostradę A4 z centrum Wrocławia, a następnie, by dostać się do miejsca docelowego we Frankfurcie, pozostała część trasy biegnie wyłącznie przez autostrady. A w dodatku, w większości przez niemieckie, co ma swoje niebagatelne znaczenie dla czasu takiej podróży. Dystans dzielący oba miasta wynosi niecałe 750 km, co, dla zobrazowania, jest porównywalne do odległości z Jeleniej Góry do Suwałk. Być może podróż po przekątnej naszego kraju obfitowałaby w ładniejsze widoki, ale czas tej podróży mógłby być nawet i dwa razy dłuższy. A tymczasem ze stolicy Śląska do stolicy niemieckiej motoryzacji dotarliśmy w osiem godzin, a gdyby nie wszelkiego rodzaju postoje, u celu naszej podróży byśmy byli nawet półtorej godziny szybciej.

Jaka w tym zasługa naszego środka transportu? Skoda Yeti, jaką mieliśmy przetestować przy okazji wyjazdu do Niemiec, miała pod maską jeden z najbardziej popularnych obecnie silników wysokoprężnych, czyli dwulitrowego diesla TDI o mocy 140 KM. Z silnikiem współpracowała dwusprzęgłowa przekładnia DSG, niestety tylko sześciobiegowa, i do tego jeszcze napęd 4x4 typu Haldex czwartej generacji. Kombinacja dość ograna i często występująca na rynku. Jak zatem sprawiła się na dłuższym dystansie, gdzie niebagatelne znaczenie odgrywały wysokie prędkości.

Moc kompaktowego SUV-a Skody zapewnia mu całkiem przyzwoite osiągi - 10,2 sekundy do setki oraz 187 km/h maksymalnej prędkości. Nie mówię, że nie są one możliwe do uzyskania, ale z pewnością nie z czwórką dorosłych i sporo ważących mężczyzn na pokładzie, pomiędzy którymi upakowane zostały jeszcze co mniejsze bagaże, bowiem te nie zmieściły się już do kompletnie wypełnionego bagażnika. Myślę, że masa naszego Yeti, z początkowych 1,5 tony spokojnie przekroczyła barierę dwóch ton. Niestety miało to swoje przełożenie na dynamikę auta, zwłaszcza przy ruszaniu, ale autostrady mają przecież na szczęście to do siebie, że nieczęsto trzeba się zatrzymywać i ruszać. A nawet maksymalnie dociążone Yeti bez większych problemów rozpędzało się do całkiem dobrej prędkości 160 km/h. Przy takich prędkościach niestety powietrze uderzające o nadwozie powoduje spory hałas w kabinie, tak że konswersację trzeba prowadzić w nieco podniesionym tonie.

Cichutka za to jest praca zawieszenia. Na równych nawierzchniach nie dochodzą do wnętrza żadne odgłosy, a jedynie przy pokonywaniu większych nierówności słychać "pracę" opon. Zawieszenie to w ogóle mocna strona Yeti. I nie mówimy tego wyłącznie z punktu widzenia (siedzenia) osoby jadącej równą jak stół autostradą. Również i redaktor przywożący nasz testowy egzemplarz z Warszawy, a następnie odwożący go, potwierdza te słowa. Nastawy układu zawieszenia wydają się być idealne na polskie warunki. Nie jest przesadnie miękko, ale wszelkie nierówności pokonywane są płynnie bez utraty komfortu podróżujących.

Skoda Yeti zaskakuje także precyzją prowadzenia. Ruch kierownicą momentalnie znajduje przełożenie w zmianie kierunku jazdy. Auto podąża pewnie po asfalcie, nawet bardziej ostre łuki nie powodują większej niepewności, zaskakują także bardzo nieznaczne przechyły nadwozia.

5,8 l/100 km. Takie spalanie w ruchu pozamiejskim podaje w swoich informacjach o tym modelu Skoda. Wynik być może możliwy do uzyskania, ale z całą pewnością nie na autostradzie i nie przy maksymalnym obciążeniu. Przy mocnym obchodzeniu się z pedałem przyspieszenia, kiedy to nawet na niemieckich autostradach mało jakie auto zdołało dotrzymać nam kroku, spalanie szybko zbliżało się do granicy 10 litrów. Jeśli jednak już tylko nieco odpuściliśmy i poruszaliśmy się z podobnymi prędkościami co nasi zachodni sąsiedzi, wówczas wyniki zużycia paliwa były już na bardziej akceptowalnych poziomach (7,5-8,0 l/100 km).

Wnętrze Yeti wydaje się być całkiem przestronne jak na segment kompaktowych SUV-ów i 4.223 mm długości. Na tylnej kanapie można się wygodnie usadowić, nawet mając powyżej 1,80 wzrostu, jeśli jednak znajdzie się tam trójka dorosłych, wówczas już dość prędko zaczniemy odczuwać niedobór miejsca wszerz auta. W przypadku naszej podróży jechały wprawdzie tylko cztery osoby, ale dodatkowy bagaż na tylnej kanapie robił za kolejnego pasażera. A i koniecznie tylne siedzenia powinny być wówczas maksymalnie odsunięte do tyłu. Przesunięcie ich do przodu jest możliwe tylko, gdy nikt nie zasiądzie na tylnej kanapie, bądź będą to najwyżej kilkuletnie dzieci.

Niestety, w naszym przypadku było to niemożliwe, dlatego też musieliśmy maksymalnie ograniczyć pojemność bagażnika. 405 litrów to wynik wprawdzie powyżej przeciętnej dla segmentu kompaktowych SUV-ów, jednak w praktyce okazało się to wielkością za małą na nasze potrzeby. Dodatkowe 105 litrów, które można byłoby uzyskać po przesunięciu tylnej kanapy do przodu, byłoby dla nas zbawienne. O całkowitym złożeniu tylnych siedzeń, a nawet ich demontażu, co by dało łącznie 1.580/1.760 litrów, mogliśmy tylko pomarzyć...

Powyższe problemy z ilością miejsca dotknęły wyłącznie pechowców, którzy wyciągnęli krótkie zapałki i byli zmuszeni zasiąść na tylnych miejscach. Z przodu jest pod tym względem niemal idealnie. Nawet pięć godzin bez przerwy za kółkiem nie jest dla naszych pleców męczarnią. Fotele są odpowiedniej wielkości (i na szerokości, i na długości siedziska), a brak lepszego trzymania bocznego jest w tym przypadku nawet zrozumiały.

Choć Skoda Yeti nie jest może idealnym środkiem transportu na duże odległości dla piątki czy czwórki podróżnych, dodatkowo ze sporą ilością bagażu, (lepszych kandydatów możemy znaleźć także w gronie czeskiej marki), to jednak nie można powiedzieć, że całkowicie nie nadaje się do tej roli. Wygodne fotele, spora kabina, niezły silnik i bardzo dobre prowadzenie auta sprawiają, że kilkusetkilometrowa trasa upłynie nam szybko i miło. Co najwyżej narzekać nieco będą pasażerowie tylnej kanapy, którym dla towarzystwa dostanie się nieco nadmiaru bagażu.

Sprawdź dostępne konfiguracje:

Skoda Yeti
Skoda Yeti
Cena podstawowa już od: 72 180 PLN brutto
Dostępne nadwozia: suv-5dr.
Zobacz koniecznie: Wszystko o Skoda Yeti Wszystko o Skoda
Tematy w artykule: Skoda Skoda Yeti

Podobne wiadomości:

Skoda Fabia - do wyboru, do koloru

Skoda Fabia - do wyboru, do koloru

Aktualności 2016-12-02

Skoda wyprodukowała milionowy silnik EA211

Skoda wyprodukowała milionowy silnik EA211

Technika 2016-12-01

Komentuj:

~pawian 2011-10-09

Dacia też jest w dechę ale wolałbym test wiecznie żywej Łady Nivy obojętnie czy 3-d, 5-d, pikup

~miszczu 2011-10-09

dacia duster też lepsza, a przynajmniej dużo tańsza, Panowie z mojeauto weźcie na długi dystans dustera, jestem bardzo ciekaw Waszych opiini o tym aucie, ale po dłuższym zapoznaniu się z nim. ja miałem okazję pojeździć ze dwa tygodnie i mocno się zastanawiam nad kupnem. Ze względu na moje miejsce zamieszkania etc kompaktowy SUV to dla mnie odpowiednia opcja. Pozdrawiam w dniu wyborów.

~Hornettt 2011-10-08

Kia Sportage lepsza!!!

~pawian 2011-10-07

jak da radę najpierw po dziurach, potem po kałużach (na 15 cm) a potem przez błoto, to też napiszę, że super

~mam go 2011-10-07

skoda yeti super auto

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport