mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Ssangyong Korando: Reinkarnacja

Ssangyong Korando: Reinkarnacja

Jeszcze kilka lat temu z dużymi ambicjami, ale słabymi produktami marka Ssangyong próbowała zawojować Europę. Auta reklamowane były z akcentowaniem na niemiecką (sprzed dwóch dekad) technologię i atrakcyjne ceny. Atrakcyjny nie był na pewno ich wygląd. Po chwili nieobecności wskrzeszono koreańską marką za pomocą sił indyjskich. Jaki jest efekt reanimacji?

Ssangyong Korando: Reinkarnacja

Z trupami bywa różnie. Czasami akcja reanimacji przebiega pomyślnie i organizm (a w tym wypadku wielka korporacja) odradza się na nowo. Często jednak zdarza się, że wysiłek poszedł na marne, a po wielkiej akcji pozostał tylko nieprzyjemny zapach. W przypadku "nowego" Ssangyonga na diagnozę jest jeszcze zbyt wcześnie. Póki co cenić możemy jedynie pierwsze podrygi po agonii.

Koreańczycy pod wodzą specjalistów z Indii (Mahindra&Mahindra) zaczęli swój nowy żywot z całkiem nową twarzą. Poprzednie wersje sławne były z tego, że prezentowały bardzo awangardowe podejście do kwestii stylistyki. Tym razem jednak na pomoc zawołano stylistów ze studia Giugiaro. I trzeba przynać obiektywnie, że efekt jest piorunujący. Złośliwi będą się doszukiwać podobieństw do Jaguarów, Opli czy Hyundaia, ale efekt został osiągnięty. Na ulicy wszyscy oglądają się za tym samochodem, ale (póki co) nikt nie wie, co to za marka. Podczas naszego testu, pojawiając się w różnych miejscach Polski, byliśmy co najmniej kilkakrotnie zaczepiani z zapytaniem "cóż to za samochód?". Po otrzymaniu odpowiedzi, że to nowy Ssangyong Korando każdy z adwersarzy był mocno zaskoczony.

Nasz egzemplarz został pomalowany na szaro, co odbiera mu co najmniej połowę uroku. Najbardziej elektryzujący kolor to Vitamin Red, czyli po prostu kolor miedzi. Liczymy, że Ssangyong chociaż w małym stopniu przyczyni się do tego, że Polacy zaczną kupować samochody w kolorach innych niż srebrny czy czarny.

Nie będziemy rozpisywać się na temat przetłoczeń, kształtu grilla czy reflektorów. Jaki Ssangong jest każdy widzi, a zobaczy jeszcze więcej zaglądając na galerię z testu. Jeżeli sam design miałby być wyznacznikiem sukcesu, Ssangyong byłby z pewnością wysoko w rankingach sprzedaży.

Jednak nie samym opakowaniem człowiek się zachwyca. Więcej czasu spędzamy we wnętrzu samochodu, niż stojąc i podziwiając go na zewnątrz. Czas zatem sprawdzić na ile zmieniło się wnętrze. Nawiązać tutaj musimy także ze względów historycznych do poprzednich modeli, gdzie mało atrakcyjne wykończenie próbowano zatuszować skórzanymi obiciami foteli lub systemami multimedialnymi marki Kenwood montowanymi przez importera. Ten ostatni dodatek dobrze odgrywał swoją rolę. Tuner telewizyjny działający nawet podczas jazdy skutecznie odwracał uwagę od paskudnego wnętrza. W nowym Ssangyongu Korando systemu multimedialnego 2DIN z tunerem TV nie uświadczymy. Nowy importer nie musi bowiem odwracać uwagi od wnętrza, które trzeba przyznać prezentuje powoli poziom europejski. Wszystko znajduje się na swoim miejscu. Pomyślano także o szeregu schowków, uchwytów i zaczepów, które mają ułatwiać nam codzienne korzystanie z samochodu, a z których tak naprawdę rzadko korzystamy. Kolejny plus za europejskie podejście do tematu.

Na przednich fotelach podróżuje się wygodnie. Ich jedyną wadą jest jednak brak porządnego trzymania bocznego. Z tyłu całkiem sporo miejsca na nogi dla dwóch osób. Za plecami drugiego rzędu standardowo 486 litrów przestrzeni do wykorzystania, którą możemy maksymalnie powiększyć do 1.300 litrów. Całkiem nieźle jak na niedużego przedstawiciela segmentu SUV.

Najbardziej niemieckie w poprzednim Sssangyongu było jego serce, które pamiętało jeszcze czasy Mercedesów W124, także nie było ono ani zbyt żwawe ani zbyt oszczędne. W swoim nowym żywocie Korando ma już wszczepione serce konstrukcji własnej (tak przynajmniej twierdzi polskie przedstawicielstwo). Na nasz rynek trafił model z dwulitrowym silnikiem wysokoprężnym wyposażonym w technologię Common Rail. Z takiej pojemności udało się wydobyć 175 koni mechanicznych i 360 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Są to wartości, których nie powstydziłby się żaden nawet niemiecki model. Spalanie w zakresie od 7,5 do 10 litrów na 100 kilometrów możemy uznać za umiarkowane.

Na tym jednak porównania do Niemców kończą się. Słabe wyciszenie wnętrza przy akompaniamencie klekotu diesla nie są miłe dla uszu. Na obronę trzeba przyznać, że silnik całkiem sprawnie radzi sobie z gabarytami samochodu. Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, że napęd jest przekazywany na cztery koła, w momencie kiedy dochodzi do uślizgu przedniej osi. Odradzamy jednak zapuszczanie się tym modelem w teren. To nie są już Ssangyongi zamontowane na sztywnej ramie. Co z pewnością docenimy przemieszczając się dynamicznie na zakrętach. Auto dość dobrze trzyma się drogi. Układ kierowniczy nie jest mistrzem precyzji, ale pozwala na świadomą kontrolę tego, co dzieje się między kołami a asfaltem. Komfortowo zestrojone zawieszenie żwawo połyka dziury i nierówności. Uwaga przy ostrym bądź awaryjnym hamowaniu. Auto ma tendencje do mocnego nurkowania.

Nowy Ssangyong Korando pokazuje nareszcie, że koreańska marka nie funkcjonuje na europejskim rynku w oderwaniu od rzeczywistości panującej na nim. Najmocniejszą zaletą przy dość ostrej konkurencji w segmencie będzie jego cena. Samochód w bardzo przyzwoitym wyposażeniu kosztuje niewiele ponad 90 tysięcy złotych. Jeżeli tylko centrala marki nie zrobi psikusa i nie zniknie niespodziewanie z rynku za kilka miesięcy, już niebawem uda nam się zapomnieć o niedawnej reinkarnacji modelu, a operację będzie można uznać za udaną.

Sprawdź dostępne konfiguracje:

SsangYong Korando
SsangYong Korando
Cena podstawowa już od: 74 000 PLN brutto
Dostępne nadwozia: suv-5dr.

Podobne wiadomości:

Ssangyong Korando Sport zmienia nazwę

Ssangyong Korando Sport zmienia nazwę

Aktualności 2016-10-14

SsangYong LIV-2 SUV - zapowiedź nowego luksusowego SUV-a

SsangYong LIV-2 SUV - zapowiedź nowego...

Premiery 2016-09-29

Komentuj:

~tttt83 2013-06-26

niewiele brakuje żebym zdecydował się na to auto. świetny wygląd i naprawdę, naprawdę jakość wykończenia spasowania blach plastików jest dużo lepsza niż np w chewrolecie trax, cruz. Powiedzmy że bez rewelacji ale mieści się w dobrym standardzie, taki poziom forda, KIA czy hundaya, po ostatniej wizycie w Toyocie również nie zauważyłem znaczącej przepaści (porównuje oczywiście ten sam przedział cenowy... sportage, auris, focus, Rav4 czy kuga to już inna bajka). To auto wygląda dużo lepiej na żywo niż na zdjęciach czy filmikach. Z ciekawości wybrałem się do salonu bez najmniejszego zamiaru kupna tego auta po czym niestety obecnie mam problem i wielki dylemat. Czy postawić na to auto??? Zaskakujący wygląd zewnętrzny i funkcionalność wnętrza (bagażnik i regulowana tylna kanapa to naprawdę rewelacja). Trochę reklamuję to auto, ale po godzinach spędzonych w salonach innych marek, uważam że na to zasługuje. Być może go nie kupię (kiepski wizerunek marki w Polsce, byćmoże problem z serwisem czy drogimi częściami, byćmoże...) ale jeśli szukacie auta w deaslu (150KM) w wersji podstawowej(przyzwoite wyposażenie)+metalik za około 70tys (tak właśnie, tak wyglądają ceny) to polecam oglądnięcie tego auta na żywo.

KoreanskaPerfekcja 2012-06-06

Pinky, Korando dostępne jest w cenie od 76000zl. Wersja z napędem 4x4 dostępna jest w modelu z większym wyposażeniem w cenie 86200zl. Dla Diesla napęd 4x4 dostępny jest w wersji dostępnej za 92000zl. Cena opcji, jaką jest napęd 4x4, wynosi 7tys. Jeśli porównasz sobie ofertę konkurencji z tym samym silnikiem, o tej samej mocy, z takim samym poziomem wyposażenia standardowego, to przekonasz się, że oferta Korando jest korzystniejsza. Jeśli chodzi o masę - podałeś błędne dane. Masa pojazdu to nie 2,4tony, a średnio (w zależności od wersji) 1650kg. Nie jest tez prawda, ze to ?czołg? ;) Przy realnej wadze, mocy 175KM i momentowi obrotowemu równemu 360Nm, jest dokładnie odwrotnie.

~masa 2.4t? 2012-05-18

chyba chodziło ci o całkowita mase pojazdu...bo masa samegpo pojazdu to 1600kilo z hakiem.,..czytaj ze zrozumieniem a nie siejesz ferment...

~Tomek 2012-05-18

jaki sceptycyzm? w klasie SUV designem i komfortem oraz układem napędowym miażdżymy konkurencję w naszym przedziale cenowym!!! osobówki na dużych kołach?...MY robimy SUVy a nie zabawki dla dzieci:)

~Pinky 2012-05-17

Ja umiem czytać i widzę że za 84tzł jkest korando z napedem na przód.4x4 jest dostepne w droższych wersjach i dla diesla osiaga cene 100000zł.Chybaście poszaleli.Za te pieniadze są naprawde super SUVy.I skad w danych masa 2,4tony.Toz to czołg prawie istad kiepskie osiagi a 2 strefową klime to ma mieć merc i bmw a nie SUV. Pozdrawiam

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport