mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Suzuki Alto: Dodatek do torebki

Suzuki Alto: Dodatek do torebki

Małe, miejskie, do tego w różowym kolorze i jeszcze dość atrakcyjne stylistycznie. Auto typowo kobiece, można by rzec. Jednak dzisiejsza słaba płeć za kierownicą mocno wyemancypowała i często oczekuje od samochodu różnych innych cech. Ma być szybkie, dobrze się prowadzić, pozwolić komfortowo przewieźć dzieci do/ze szkoły i wreszcie pomieścić tygodniowe zakupy. Jak na tle tych nowych wymagań prezentuje się Suzuki Alto?

Suzuki Alto: Dodatek do torebki
Suzuki Alto produkowane jest już od ponad 30 lat. Oczywiście nie to, czym mieliśmy okazję jeździć. Najnowsza piąta generacja malutkiego Suzuki jest bowiem dostępna w sprzedaży od ubiegłego roku (w Polsce od tego). I choć wcześniejsze generacje również sporadycznie pojawiały się w niektórych europejskich krajach, to dopiero teraz szefowie Suzuki doszli do wniosku, że jest odpowiednia pora, by ze swoim "maluchem" dokonać podboju Starego Kontynentu. Czy japoński model, wytwarzany w Indiach (w zakładach w Delhi), przy którego projektowaniu sporo do powiedzenia mieli także europejscy konstruktorzy, zdoła przebić się przez dość gęsto już obsadzony segment A, w którym swoje miejsce ma już nieco większy Suzuki Splash?

3,5-metrowe Alto ma dość zwartą sylwetkę, w której widać pewne analogie do Splasha. Charakterystycznymi elementami są przede wszystkim wyłupiaste wręcz reflektory oraz prawie pionowe opadająca tylna klapa. No i oczywiście nie można nie wspomnieć o kolorze nadwozia. Różowa barwa jednoznacznie wskazuje, do kogo kierowane jest to auto. Przy 2,36 m rozstawie osi (identycznym jak w większym Splashu) Alto zostało niemal pozbawione obu zwisów, w szczególności tego za tylnymi kołami. Nie ma co kryć, że takie właśnie rozwiązanie, po pierwsze, sprawia, że to auto pozwoli na sprawne manewrowanie tam, gdzie brak właściwie miejsca, a po drugie, zapewni wystarczającą ilość przestrzeni, by zasiąść w czwórkę we wnętrzu (na tyle osób jest zarejestrowany).

I rzeczywiście, choć wydaje się to trochę mało możliwe patrząc z zewnątrz na nasze Suzuki, to po zajęciu miejsca w środku, czy to z przodu, czy na tylnej kanapie, jest go relatywnie dużo. Dzięki temu, mimo tylko jednopoziomowej regulacji kierownicy, bez większych problemów znajdziemy dla siebie optymalną pozycję. Jeśli na żadnym z miejsc nie zasiądzie osoba o wzroście "koszykarskim", to nie powinno braknąć miejsca na nogi. Fotele ze zintegrowanymi zagłowkami, jak i tylna kanapa nie gwarantują super komfortowej jazdy, ale odpowiedni poziom zapewniają.

Gorzej, bo tylko poprawnie, jest z wystrojem wnętrza. Szare, w dwóch odcieniach wykończenie kabiny, do tego średniej jakości materiałami trochę rażą w oczy. Prosto urządzona konsola środkowa może być oczywiście postrzegana jako pozytyw, podobnie jak skromny dość wysoko umieszczony panel radia i klimatyzacji, który teoretycznie ułatwia ich obsługę, nie zmuszając do dłuższego oderwania wzroku od drogi, a ręki od kierownicy. Przed naszymi oczami, tuż za kierownicą znajduje się tylko prędkościomierz z malutkim wyświetlaczem komputera pokładowego. Jeśli ktoś szuka jakichkolwiek atrakcyjnych elementów, to w kabinie Alto ich nie znajdzie.

Jest za to kilka rzeczy, do których można się z czystym sumieniem przyczepić, nawet wiedząc, że mamy do czynienia z autem z segmentu A. Tylne szyby są tylko uchylane, co raczej zdarza się częściej w autach trzydrzwiowych. Przedni schowek przed pasażerem nie jest zamykany. Natomiast przycisk do elektrycznego otwierania szyby pasażera znajduje się tylko na drzwiach po jego stronie. Kierowca, jeśli by sam chciał opuścić prawą szybę, będzie musiał się mocno wyciągnąć. Podobnie z regulacją zewnętrznych lusterek.

Wspomniany wyżej praktycznie brak tylnego zwisu skutkuje tym, że o jakimś poważnym bagażniku musimy zapomnieć. No, ale w końcu coś za coś. 129 litrów pojemności pozwala na umiarkowanej wielkości zakupy. Z wyjazdem weekendowym już mogą pojawić się kłopoty. Nieznacznie, do 367 litrów, powiększymy nasze możliwości transportowe po złożeniu tylnej kanapy. Jednak tu się pojawia kolejny feler. Tylna kanapa składana jest w całości - czyli albo jedziemy we czwórkę bądź trójkę ale z mizernej wielkości bagażnikiem, albo we dwójkę i z możliwością przewozu nieco większych toreb.

Pierwsze wrażenia po uruchomieniu silnika są mało ciekawe. Głośny warkot i wibracje nie są miłe dla siedzących w środku. No, ale jednak do takiej przypadłości trzycylindrowego silnika benzynowego, jaki pracuje pod maską Alto, trzeba się przyzwyczaić. 68-konny silnik, dostępny także w Splashu, jest jedynym oferowanym z naszym "maluszkiem" i jak się okazuje dość szybko jest zupełnie wystarczający do sprawnego napędzania ważącego niecałe 900 kg auta. Po wciśnięciu pedału przyspieszenia wibracje ustają, a auto ochoczo wyrywa się do przodu. I aż trudno uwierzyć, że prędkość 100 km/h osiągamy dopiero po 14 sekundach. Po naszych subiektywnych odczuciach stawialibyśmy w ciemno wynik o dwie, a nawet trzy sekundy lepszy. 90 niutonometrów maksymalnego momentu nie daje natomiast żadnych złudzeń, jeśli chodzi o elastyczność silnika i zdolności auta do sprawnego wyprzedzania na trasie. Zdecydowanie zalecamy, żeby przed rozpoczęciem takiego manewru upewnić się, czy mamy aby na pewno sporo wolnego miejsca na lewym pasie.

Jednolitrowy motor nie powinien za to mieć za dużego apetytu na paliwo. I rzeczywiście, bez większego starania o rekordowe wyniki spalania, średnie zużycie benzyny wahało się pomiędzy 4 a 5 l/100 km.

Układ jezdny w Alto także zasługuje na mocną czwórkę. Zawieszenie zostało tak zestrojone, że wszelkie nierówności, jakich w mieście sporo na większości ulic, pokonywane są komfortowo (czasami zbyt szybko pokonana poprzeczna nierówność może zakończyć się lekkim podskokiem), ale jednocześnie na tyle sztywno, że jak wejdziemy zbyt szybko w zakręt nadwozie odchyli się tylko nieznacznie. Do tego kierowca cały czas "czuje" samochód, który posłusznie reaguje na ruchy kierownicą. 5-biegowa skrzynia biegów działa precyzyjnie, a poszczególne biegi wchodzą tylko z leciutkim oporem. Oczywiście ogromną zaletą auta jest wspomniana już wcześniej zwrotność, z 4,5-metrowym promieniem skrętu.

Podsumowując, trzeba stwierdzić, iż sam różowy kolor nadwozia to za mało w dzisiejszych czasach, by przyciągnąć żeńską część populacji kierowców. Kobiety chcą znacznie więcej i testowane przez nas Alto tylko w niewielkiej części zaspokaja te potrzeby. Nie oznacza to jednak, że dla osób poszukujących małego, solidnego, taniego i ekonomicznego środka transportu Suzuki Alto jest złą alternatywą. Wady oczywiście znajdziemy, jednak chyba są one skutecznie przykryte przez plusy naszego bohatera testu.

29,9 tys. złotych za podstawową wersję Club, ale już nieźle wyposażoną, to opcja warta zastanowienia, choć cenowo bardziej atrakcyjna wydaje się o pięć tysięcy droższa wersja Comfort.
Zobacz koniecznie: Wszystko o Suzuki Alto Wszystko o Suzuki
Tematy w artykule: Suzuki Suzuki Alto

Podobne wiadomości:

Suzuki i Toyota pracują razem

Suzuki i Toyota pracują razem

Aktualności 2016-10-13

Suzuki pojedzie na Księżyc

Suzuki pojedzie na Księżyc

Aktualności 2016-08-10

Komentuj:

~djk 2010-10-26

jeśli chodzi o małe autka, to suzuki jest super, swift i splash są świetne, zakładam że Alto poza mniejszymi rozmiarami niewiele im pod tym względem ustępuje. Dlatego dla osób poszukujących małego samochodu do miasta propozycja warta rozważenia

~piter 2010-10-26

czy kobiecy? ja wiem? ale raczej nie wybrałbym bym go dla siebie ;)

~luiza 2010-10-25

ohydny jest ten kolorek

~alek 2010-10-25

z atrakcyjna stylistyką to trochę przesadziliście, jak dla mnie jest, o ile nie brzydki, to najwyżej taki sobie

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport