mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Suzuki Grand Vitara: Twardziel wśród mięczaków

Suzuki Grand Vitara: Twardziel wśród mięczaków

Świat motoryzacyjny opanowała moda na SUV-y. Co do tego nie ma już chyba żadnych wątpliwości. I choć niekoniecznie tego typu modele sprawdzają się na bezdrożach, to jednak i tak ich właściciele rzadko opuszczają nimi utwardzone nawierzchnie. Jednym z wyjątków w tym gronie jest z pewnością Suzuki Grand Vitara, której bliżej nawet do terenówek niż miejskich bulwarówek.

Suzuki Grand Vitara: Twardziel wśród mięczaków
Suzuki od dłuższego już czasu podąża dwiema, równie ważnymi dla marki, ścieżkami. Z jednej strony to małe, miejskie auta, z drugiej auta dysponujące napędem na 4 koła. I nawet gdy Japończycy zdecydowali się w końcu na wejście do segmentu D, to w ofercie modelu Kizashi nie zabrakło wersji z napędem 4x4. Wszystko jednak co najlepsze, a związane z napędem na wszystkie koła, znajdziemy w Grand Vitarze.

Suzuki Grand Vitara to, mimo wszystko, przedstawiciel segmentu SUV-ów, jednak oferuje kilka rozwiązań, których na próżno szukać u większości potencjalnych konkurentów. Od debiutu obecnej generacji modelu (2005 r.) miejsce konstrukcji ramowej zajęło wprawdzie samonośne nadwozie, wzmocnione jednak jest zintegrowaną ramą. Takie rozwiązanie zwiększa sztywność konstrukcji, nie ma za to jakiegoś znaczącego wpływu na wzrost masy auta. Ucywilizowane zostało także zawieszenie, gdzie miejsce sztywnego tylnego mostu zajęło wielowahaczowe (z przodu kolumny McPhersona). Oznaki "terenowości" odnajdziemy jeszcze we wzdłużnie umieszczonym silniku...

Napęd 4x4 zapewnia naszemu Suzuki już na starcie sporą przewagę nad konkurencją. Przede wszystkim nie ma dostępnych wersji "lajtowych", czyli tylko z napędem na jedną oś. Po drugie mamy do czynienia ze stałym, nie dołączanym, napędem na cztery koła, gdzie w normalnych warunkach drogowych 47 proc. momentu obrotowego trafia na przód, a 53 proc. na tył. Podział ten odbywa się za pośrednictwem centralnego mechanizmu różnicowego, który dodatkowo można zblokować, a do tego do naszej dyspozycji pozostaje jeszcze przełożenie redukcyjne. A wszystkie zmiany dokonuje się za pomocą niewielkiego pokrętła na desce rozdzielczej, na którym znalazł się dodatkowo tryb N, odłączający napęd.

Jak to wszystko się sprawuje? Właściwości offroadowe pięciodrzwiowej Grand Vitary są na zaskakująco wysokim poziomie. Nie ma co porównywać tego modelu do typowych terenówek, ale nasz bohater testu wjedzie w wiele miejsc, gdzie typowe bulwarówki mogą mieć kłopoty. Stały napęd 4x4 daje nam poczucie pewności w różnych warunkach pogodowo-drogowych, jest stabilnie i auto prowadzi się w sposób przewidywalny. Pewne drobne problemy pojawiły się przy drogach upstrzonych koleinami, gdzie trzeba było mocniej trzymać kierownicę. Po zjechaniu z asfaltu w dalszym ciągu można pozostać przy pierwotnym trybie, dopiero bardziej grząski teren, większe podjazdy będą wymagać sięgnięcia do przełącznika napędu. Pomocne przy pokonywaniu bardziej wymagającego terenu będą 20-centymetrowy prześwit i krótkie zwisy, które zapewniają niezłe wartości kątów natarcia (29 st.), zejścia (27 st.) i rampowego (19 st.).

Siłą rzeczy komfort jazdy Grand Vitarą na asfaltowych drogach będzie niższy niż u konkurencyjnych SUV-ów, jednak i tak jest o niebo lepiej niż w tradycyjnych terenówkach. Dyskomfort będziemy odczuwać głównie przy pokonywaniu większych nierówności, podczas których na pewnych częściach naszego ciała będziemy je dość dokładnie odczuwać. Za to dość sztywne nastawy zawieszenia oddźwięczą nam się wspomnianą już stabilnością, nawet jeśli przyjdzie nam poruszać się po bardziej krętych odcinkach dróg. Niestety wówczas przyjdzie nam trochę ponarzekać na zbyt czuły układ kierowniczy.

2,4-litrowa jednostka benzynowa, jaka pracowała pod maską naszego testowego egzemplarza Grand Vitary, raczej nie została zestrojona do szybkiej jazdy, choć sprint do setki w czasie 11,7 sekundy wydaje się być dobrym wynikiem jak na tak duże auto. Bardzo krótkie przełożenia pierwszego i drugiego biegu powodują, że dość szybko dochodzimy do "piątki". Brak szóstego przełożenia zaczyna być odczuwalny, zwłaszcza gdy rozpędzimy się na autostradzie. Hałas dochodzący do kabiny oraz wzrastające momentalnie spalanie skutecznie odstraszają od wyższych prędkości. 169-konny silnik bez turbiny okazuje się być jednak dość elastyczny, a najlepiej się czuje w zakresie od niecałych 2000 do 3000 obr/min. Nie ma jednak większych kłopotów, by w razie potrzeby sprawnie wkręcił się na czerwone pole obrotomierza.

Duża masa, spora moc muszą "zemścić się" sporymi rezultatami spalania. W dużym mieście, jak Wrocław, musimy się liczyć nawet z 14 l/100 km, choć przy wyjątkowo ostrożnej jeździe może nam się udać zmniejszyć ten wynik o 2 litry. W trasie wynik poniżej 9 l/100 km będzie już niezły, choć musimy się liczyć nawet z 10 litrami. Tu bez dwóch zdań wyraźnie brakuje szóstego biegu.

Komfortową jazdę wspomagają wygodna pozycja za kierownicą, bardzo dobra widocznoć, także za sprawą dużych bocznych lusterek, choć przy manewrowaniu przydałyby się czujniki parkowania. Ani kierowca czy przedni pasażer, ani zasiadający na tylnej kanapie nie powinni narzekać na niedobór miejsca, a ustawieniu optymalnej pozycji nie utrudni nawet regulowana tylko w jednej płaszczyźnie kierownica. Fotele mają szeroki zakres regulacji, jedynym mankamentem jest słabe podparcie boczne.

Wykończenie wnętrza jest dość proste i surowe, ale za to niemal nienaganne pod względem ergonomii. Niemal, ponieważ można mieć zastrzeżenia do układu multimedialnego firmy Kenwood. Niby fajnie, bo posiada poza klasycznym radioodtwarzaczem CD, także możliwość odtwarzania plików MP3, jest także Bluetooth oraz nawigacja, jednak małe przyciski z pewnością nie ułatwiają jego obsługi.

Spore rozmiary zewnętrzne sugerowałyby niezłe właściwości transportowe, jednak Grand Vitara oferuje raczej średni bagażnik o pojemności niecałych 400 litrów. Po złożeniu tylnej kanapy (z regulowanym oparciem) dostajemy do naszego użytku niemal tysiąc dodatkowych litrów pojemności. Nietypowe, choć w segmencie SUV-ów spotykane, są otwierane na bok drzwi.

Pięciodrzwiowa Grand Vitara kosztuje ok. 100 tys. zł i z pewnością jest to w tej cenie jedna z nielicznych propozycji, którą możemy poznać uroki jazdy terenowej. Suzuki Grand Vitara nie jest oczywiście typową terenówką. Ale z całą pewnością wyprzedza całe grono SUV-ów, dla których inny teren niż miejska dżungla brzmi jak wyrok. A jeśli by jeszcze Grand Vitarę wyposażyć w opony do jazdy terenowej i przejść choć podstawowy kurs jazdy offroadowej, wówczas można tym modelem zapuścić się nawet poza leśne czy polne dukty.

Podobne wiadomości:

Suzuki i Toyota pracują razem

Suzuki i Toyota pracują razem

Aktualności 2016-10-13

Suzuki pojedzie na Księżyc

Suzuki pojedzie na Księżyc

Aktualności 2016-08-10

Komentuj:

robus123 2012-02-26

Mam G.V. z 2008 w automacie i z napędem tylko na jedną oś ?tylną . Jeździ mi się Nim bardzo dobrze ,bardziej traktuję Go jak szosówkę . W zimę na śliskiej nawierzchni przy uślizgach na zakrętach wyrównuje sobie trajektorię jazdy On sam mimo że wcisnę gaz do dechy to i tak obroty nie wzrosną , a przy pojemności 2700 ma niezłego kopa. W terenie zachowuje się przyzwoicie i na szosie też , w zimę też jest Ok pod warunkiem że ma założone ?zimówki?. Na autostradzie rozpędziłem Go do 190 km/h ale spalanie sekundowe pokazywało wtedy 24,5 l .

~zadowolony 2012-02-02

@mygod: "Zjadłem słowo KTOŚ: Zamiast: "A jeżeli z dołączeniem napędu drugiej osi by sobie nie mógł dać rady..." powinno oczywiście być: "A jeżeli z dołączeniem napędu drugiej osi ktoś by sobie nie mógł dać rady..."

~zadowolony 2012-02-02

@mygod: Po pierwsze pisałem już, że wolę tylny napęd od przedniego, przez całe życie w większości miałem auta z tylnym napędem. Lubię się czasami "pobawić". Wiem, że dla mniej doświadczonych kierowców przedni napęd jest bezpieczniejszy. Ale co to ma wspólnego z napędem 4x4? Stały napęd 4x4 z centralnym mechanizmem różnicowym podraża koszta (centralny dyfer), poza tym zwiększa spalanie. Na suchym nic nie daje, jest kompletnie niepotrzebny, to po co wtedy ma być używany? Jeżeli warunki jazdy się pogarszają, zaczyna być ślisko, padać deszcz, czy śnieg lub wjeżdża się w prawdziwy teren, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby napęd na przód dołączyć. Są zresztą terenówki, czy suvy z napędem na przód i dołączanym tyłem, ale ja osobiście wolę odwrotnie. A jeżeli z dolączeniem napędu drugiej osi by sobie nie mógł dać rady, to niech w ogóle nie kupuje terenówki. Nawet, moim zdaniem najlepsza klasyczna terenówka na świecie, Jeep Wrangler ma napęd na tył i przód dołączany. Niestety takich aut, jak chociażby poprzednia wersja Grand Vitary, jest coraz mniej na rynku.

~mygod 2012-02-02

@ zadowolony - a w czym ci przeszkadza tak naprawdę 4x4 z centralnym mechanizmem różnicowym? stały napęd powoduje, że na drodze możesz czuć się bezpieczniejszy przez cały czas, a przy napędzie na tył wielu kierowców mogło by sobie nie dawać rady

~zadowolony 2012-01-31

Zgadzam się, że nowa Grand Vitara nie jest typowym, pospolitym SUV-em. Uważam tylko, że stały napęd 4x4 z centarlnym mechanizmem różnicowym jest niepotrzebny, wolę tak, jak w poprzednich modelach Grand Vitary: napęd na tył i przód dołączany na sztywno.

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport