mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Suzuki Jimny: Lepsze bezdroża niż asfalt

Suzuki Jimny: Lepsze bezdroża niż asfalt

Na tle swoich potencjalnych rywali wypada blado. Pod wieloma względami. Przestronności kabiny, wykończenia wnętrza, komfortu jazdy, właściwości jezdnych na asfalcie czy atrakcyjności designu. Jednak ma jedną zaletę, którą bije niemal całą konkurencję na głowę. Suzuki Jimny po zjechaniu z utwardzonej drogi czuje się jak ryba w... terenie.

Suzuki Jimny: Lepsze bezdroża niż asfalt
Na początku małe sprostowanie. Owi "potencjalnie rywale", o których była mowa na początku, tak naprawdę nie są w żadnej mierze konkurencją dla Suzuki Jimny, a na pewno nie bezpośrednią. Jednak konieczność klasyfikowania poszczególnych modeli do konkretnych segmentów rynkowych sprawia, że czasami obok siebie stawiane są modele całkowicie się różniące. I tak jest też z Suzuki Jimny. Bo gdybyśmy mieli szukać bezpośrednich konkurentów małego japończyka, to wzrok powinniśmy skierować za naszą wschodnią granicę, na takie modele jak Łada Niva czy kolejne generacje UAZ-ów. Gdyby zaś nie patrzeć na cenę modelu, to idealnym rywalem wydaje się być Jeep Wrangler.

Jest jeszcze Suzuki Samurai, poprzednik Jimny, który, co ciekawe, wcale nie różni się jakoś diametralnie od naszego bohatera testu. I to zarówno, jeśli mówimy o kwestiach stylistyki, jak i o użytej w obu tych autach technologii. Suzuki Jimny, które na rynku obecne jest już od 14 lat, pozostaje praktycznie niezmienione. Drobne faceliftingi, były naprawdę drobne.

Proste linie, kanciaste kształty i niewielkie gabaryty zewnętrzne nadają autu charakternego wyglądu, choć wśród nastawionych na estetyczne doznania "rywali" wygląda mało apetycznie. Co jednak może dziwić w tym kontekście, Suzuki Jimny dość często jest wybierany przez panie. I raczej chodzi tu o typową jazdę miejską, bo nie podejrzewamy pań o częste wypady w teren. Jednak w mieście także dość szybko wychodzą na jaw pewne walory Jimny. Przede wszystkim krótkie i wąskie nadwozie pozwala wcisnąć się tam, gdzie niejeden kompakt będzie miał już problemy. I to bez wspomagaczy w postaci czujników czy kamery cofania. Wysoka pozycja za kierownicą, sporych rozmiarów boczne lusterka pozwalają dobrze obserwować drogę, a niewielki promień skrętu (4,9 m) zapewnia świetną manewrowalność na zatłoczonych parkingach i ciasnych uliczkach. Z kolei całkiem pokaźny prześwit (190 mm) plus odpowiedni układ zawieszenia pozwalają nie przejmować się wysokimi krawężnikami, progami zwalniającymi czy wreszcie ulicami, na których dziur więcej niż równej nawierzchni. Koła może nie urwiemy, pamiętajmy jednak o komforcie naszych pasażerów.


Charakterystyka zawieszenia sprawia bowiem, że tylko naprawdę równe nawierzchnie pozwolą na dość komfortową podróż. Im bardziej droga jest pofałdowana, tym jest gorzej pod tym względem. Większe nierówności odczuwamy momentalnie na kole kierownicy, szybsza jazda wprowadza już pewną nerwowość, a kręte drogi oznaczają możliwe przechyły nadwozia. Stabilna jazda wymaga pewnej ręki kierowcy, trzeba też cały czas pamiętać o tylnym napędzie w Suzuki Jimny i związanymi z tym możliwymi utrudnieniami. Na szczęście zimową aurą, a taką właśnie mieliśmy podczas naszego testu, możemy się wspomóc załączanym stałym napędem na wszystkie koła (także podczas jazdy z prędkością do 100 km/h). Pamiętajmy jednak, że nie posiada on centralnego mechanizmu różnicowego, korzystanie więc z niego na przyczepnej nawierzchni może przynieść więcej strat niż korzyści.

Dla posiadaczy Suzuki Jimny decyzja o zwiększeniu dopuszczalnej prędkości na polskich autostradach ze 130 do 140 km/h nie wywołała żadnych emocji. Dlaczego? Bo i tak jazda z prędkościami rzędu 120-130 km/h to szczyt tego, co można osiągnąć tym autem, a przy tym Jimny sprawia wówczas wrażenie, jakby jechał już resztką sił. Zaledwie 85 koni mechanicznych i krótko zestopniowana, pięciobiegowa skrzynia manualna wprowadzają takie ograniczenia. Również mocniejsze hamowanie przy takiej prędkości wprowadza pewnego rodzaju niepewność. Najprzyjemniej jest zatem przy szybkości, jaką możemy się poruszać po zwykłych drogach pozamiejskich, i nawet konieczność wyprzedzania wolniej poruszających się pojazdów nie jest zadaniem ponad siły Suzuki. 1,3-litrowy silnik benzynowy (jedyny obecnie dostępny na rynku) "jako-taką" dynamikę zachowuje, jeśli będziemy utrzymywać obroty powyżej 4.000 obr/min. Wówczas do naszej dyspozycji mamy pełną dawkę momentu obrotowego, wynoszącego jednak zaledwie 110 Nm. Na szczęście do udźwignięcia jest stosunku niewielka masa - Suzuki Jimny waży tylko 1.075 kg. Podczas dynamicznego przyspieszania i zwalniania częściej będziemy sięgać do lewarka zmiany biegów - a ten chodzi wprawdzie dość lekko, jednak czasami ma problem z precyzyjnym wyborem danego przełożenia.

Konstrukcja ramowa na utwardzonej nawierzchni ma pewne ograniczenia, jednak po zjechaniu z asfaltu pokazuje swoje prawdziwe zalety. Szczególnie, jeśli ma do pomocy taki układ napędowy jak nasz testowy Jimny, krótką "jedynkę", niezły prześwit oraz kąty natarcia (34 st.), zejścia (46 st.) oraz rampowy (31 st.). Dla porównania 3-drzwiowa Grand Vitara ma wprawdzie większy prześwit (200mm), ale już kąty ważne dla jazdy terenowej gorsze od Jimny (odpowiednio: 29 st., 36 st. i 20 st.). Do tego dochodzą "terenowe" detale stylistyczne auta - plastikowe nadkola, nakładki na drzwi, odpowiednio zabezpieczone podwozie, relingi dachowe czy wreszcie koło zapasowe na otwieranych na bok drzwiach bagażnika.

Jimny w średnio trudnym terenie (nie zdecydowaliśmy się na trudniejszy ze względu na szosowe opony oraz brak "pomocy drogowej" w razie ugrzęźnięcia) radził sobie imponująco. Strome podjazdy pokonuje bez zająknięcia, sztywne mosty napędowe i sprężyny śrubowe zapewniają mu dobrą przyczepność i w razie potrzeby niezłe wykrzyżowanie osi, zaś niewielkie gabaryty ułatwiają pokonywanie bardziej grząskich terenów. Tam, gdzie jest najtrudniej, z pomocą przychodzi reduktor. Trzeba jednak przyznać, że w naszym średnio trudnym terenie ani razu taka konieczność nie miała miejsca.

Doskonałe właściwości off-roadowe powodują, że aż żal wracać tym autem do miasta, a tym bardziej wyjeżdżać na autostrady. Potęgują też nasze zdziwienie, że Suzuki Jimny wybierają osoby, które nie mają nawet w planach terenowych eskapad. A przecież Jimny ma jeszcze szereg innych ograniczeń użytkowania go w miejsko-asfaltowym środowisku. Tylko trzydrzwiowe nadwozie, utrudniony dostęp do tylnej kanapy, przeznaczenie jej co najwyżej dla małych dzieci i bardzo ograniczony bagażnik. W konfiguracji czteromiejscowej (Suzuki nie próbuje nawet zmieścić na tyle trójki pasażerów - i słusznie) do naszej dyspozycji mamy zaledwie 113 litrów - ulokowanie tam dwóch większych toreb czy nawet tygodniowych zakupów już będzie pewnym problemem, dlatego w miarę możliwości będziemy się często posiłkować składaniem oparć tylnej kanapy.

Cała kabina jest zresztą ciasnawa i z niezbyt wyszukaną stylistyką, i niestety z dość przeciętnym (choć nie wiem, czy i to określenie nie jest nieco na wyrost) wyposażeniem. Kierowca nie ma możliwości regulacji koła kierownicy, siedzi dość wysoko i ma pod sobą twardawe siedzisko. Osoba o wzroście ponad 190 cm pomieści się wprawdzie, ale swój fotel będzie już musiała odsunąć maksymalnie do tyłu, a kierownicę będzie miała zdecydowanie za nisko. Marcin Gortat w takim aucie wyglądałby nieco komicznie. Użyte plastiki są z tych twardych, choć nie można się doczepić do ich spasowania.

Na wyposażeniu podstawowej wersji Club znajdziemy dwie poduszki powietrzne, manualną klimatyzację oraz systemy ABS z EBD oraz BAS. I to właściwie wszystko, o czym warto tu wspomnieć. Takie elementy jak elektrycznie regulowane szyby czy centralny zamek, radio CD, skórzana tapicerka, podgrzewane fotele przednie, a nawet kieszenie w drzwiach są zarezerwowane dla bogatszych wersji.

Może zabrzmi to mocno absurdalnie, ale pomimo tych wszelkich niedogodności, Suzuki Jimny pozostawiło po sobie niesamowite wrażenia. Może dlatego, że swoim klimatem przenosi nas kilkanaście lat wstecz. Może też dlatego, że dziś już takich aut się nie produkuje, a wszędobylskie SUV-y może i ładnie wyglądają i więcej oferują, ale w terenie małemu Suzuki nie dorastają choćby do pięt. W tym kontekście wydatek rzędu 60-paru tysięcy złotych za Suzuki Jimny wydaje się być świetnym interesem. Jeśli jednak poszukujemy auta tylko do jazdy miejskiej, to może jednak warto porozglądać się za czymś innym. Ot, choćby za Suzuki SX4.

Sprawdź dostępne konfiguracje:

Suzuki Jimny
Suzuki Jimny
Cena podstawowa już od: 59 900 PLN brutto
Dostępne nadwozia: suv-3dr.
Zobacz koniecznie: Wszystko o Suzuki Jimny Wszystko o Suzuki
Tematy w artykule: Suzuki Suzuki Jimny

Podobne wiadomości:

Suzuki i Toyota pracują razem

Suzuki i Toyota pracują razem

Aktualności 2016-10-13

Suzuki pojedzie na Księżyc

Suzuki pojedzie na Księżyc

Aktualności 2016-08-10

Komentuj:

~marek 2013-10-29

jazda po bezdrożach to jest to! Jeździłem Isuzu i zrobiło na mnie niesamowite wrażenie :), czuje się tą moc

~bob budowniczy 2013-03-20

autko, przepraszam - auto, jakich dziś już się właściwie nie robi, poza wyjątkami, wszyscy wolą duże SUVy, crossovery, kombi czy inne kompakty, ale gdyby tylko część z nich miała możliowość pojeżdżenia Suzuki Jimny mocno by się zdziwiło, co to auto potrafi, na asfalcie może i nie jest gigantem, ale wcale aż takiej tragedii nie ma

~wozidło terenowe 2013-03-17

Do 2005 roku było podobne w produkcji i klasie auto a 5 drzwiowe Daihatsu Terios nawet taka sama moc silnika i pojemność oraz masa własna .Teraz tylko ten model tej generacji dostępny jest w Japonii .Nowszy model jest większy .

~bzyku 2013-03-12

jedna z niewielu obencych na rynku prawdziwych terenówek, mam nadzieję, że suzuki nie bedzie nic w tym aucie zmieniać przez kolejne lata

~lazik 2013-03-12

130 na autobahnie daje radę, jeździłem ponad 2 lata takim suzuki i nie było z tym problemu, fakt, że dużo więcej już by pewno nie pociągnął

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport