mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Suzuki Swift Sport: Sport przez małe "s"

Suzuki Swift Sport: Sport przez małe "s"

Choć w nazwie ma słówko "Sport", zaliczanie go do grona hot-hatchów byłoby sporym nadużyciem. Grzechem byłoby jednak nazwanie 136-konnego Swifta typowym, cywilnym autkiem, którego głównym i najważniejszym zadaniem jest jedynie bezproblemowe dotarcie do celu podróży. Jakie jest więc tak naprawdę Suzuki Swift Sport?

Suzuki Swift Sport: Sport przez małe
Do prawdziwego świata hot-hatchów, czyli małych, umięśnionych i przede wszystkim wyposażonych w mocną jednostkę napędową modeli, Swiftowi brakuje tego ostatniego elementu. Pod maską małego Suzuki pracuje bowiem 1,6-litrowy motor, który dysponuje mocą 136 koni mechanicznych. To o 11 KM więcej niż u poprzednika, a i jak na malucha to całkiem niezły wynik, ale do liderów w tej stawce sporo mu brakuje. Wystarczy tylko spojrzeć na kilku z nich - Opla Corsę OPC (192KM), Volkswagena Polo GTi (180KM), czy Renault Clio Gordini RS (200KM) - by momentalnie zostać obdartym z wszelkich złudzeń. A brak turbodoładowania jest tu tylko częściowym wytłumaczeniem (Clio RS również nie posiada doładowania).

1,6-litrowy silnik, jaki pracuje pod maską małego Suzuki, to trochę, coraz bardziej zapominana, klasyka gatunku. Wolnossący, lubiący wysokie obroty i chętnie się na nie wkręcający. Szybkie sprinty są możliwe, ale będą wymagać mocnego dociskania pedału przyspieszenia do podłogi i nie schodzenia poniżej progu 4 tys. obr/min. Swift nie traci animuszu aż do osiągnięcia czerwonego pola na obrotomierzu (7 tys. obr/min). W efekcie sprint na dystansie do 100 km/h zajmuje mu 8,7 sekundy - to o ponad 1,5 sekundy gorszy rezultat od wspomnianych wyżej mocarzy, ale dla zdecydowanej większości posiadaczy wiekowych aut, jakie poruszają się po naszych drogach, wynik godny pozazdroszczenia.

Także i w trasie, kiedy mamy zaledwie sekundy na wyprzedzenie wlekącego się przed nami pojazdu, za kierownicą Swifta nie musimy się lękać, że nagle zabraknie nam "ciągu". W razie potrzeby zawsze możemy wspomóc się także redukcją przełożenia. I tu dostrzeżemy kolejny atut Swifta. Skrzynia biegów jest bardzo dobrze zestopniowana, ciasno, z krótkimi przełożeniami, ponadto kolejne biegi załączają się precyzyjnie, z nieznacznym tylko oporem. A pojawienie się szóstego przełożenia pozwoliło na zmniejszenie poziomu hałasu oraz spalania podczas jazdy z wyższymi prędkościami.

Również i pozostałymi właściwościami jezdnymi Swift Sport wyraźnie się odcina od większości cywilnych modeli. Widać tu długoletnie doświadczenie japońskich konstruktorów, spod ręki których wyszły nie tylko wcześniejsze wersje Swiftów GTi, ale również, święcące triumfy na rajdowych trasach, Swifty S1600. W naszym testowym Swifcie Sport znacząco usztywniono zawieszenie, jednak nie aż w takim stopniu, jaki zapewne pamiętają użytkownicy poprzedniej wersji Sport. W połączeniu z bezpośrednim układem kierowniczym auto świetnie radzi sobie na drogach, gdzie próżno szukać prostej dłuższej niż 100 metrów. Mimo stosunkowo wysokiego nadwozia stabilność podczas takiej jazdy pozostaje na wysokim poziomie. Wspomniane mniejsze usztywnienie układu zawieszenia spowodowało, że gorsze jakościowo odcinki asfaltu nie są już poważną udręką. Jednak należy mieć na uwadze, że auto staje się wówczas nieco bardziej nerwowe.

Niższa moc motoru napędzającego Swifta Sport ma swoje zalety w postaci mniejszego apetytu na paliwo. A ponieważ jest on mocno uzależniony od tego, jak mocno będziemy wyciskać poty z auta, nie ma się co dziwić, że uzyskane wyniki wykazują sporą rozbieżność. Podczas naszego testu w ruchu miejskim na przykład spalanie wahało się od nieco ponad 7 l/100 km do 10,5 l/100 km, podczas gdy w trasie jazda z równą prędkością może się zakończyć nawet i rezultatem poniżej 6 litrów. Osoby wrażliwe na punkcie środowiska oraz zawartości własnego portfela powinny być zadowolone.

Wygląd zewnętrzny Swifta Sport komponuje się z tym, co było nam dane doświadczyć w czasie jazd. Auto nie kipi testosteronem, nie mówi wszem i wobec, że jest stworzone tylko do szybkiej jazdy. Owszem, nie brak mu elementów podkreślających jego nieco bardziej sportowy charakter, ale są one stonowane i nie rzucają się w oczy już od pierwszego wejrzenia. Uwagę naszą może przykuć większa atrapa chłodnicy, nieco inne zderzaki, 17-calowe felgi, a w tylnej części podwójna końcówka układu wydechowego z pseudodyfuzorem oraz spojlerem dachowym. Atrakcyjnie wyglądającą całość zapewniają biała kolorystyka, która świetnie komponuje się z czarnym kolorem przednich i bocznych słupków oraz przyciemnianymi szybami. No i biksenony umieszczone w kloszach o grafitowym wypełnieniu.

Dyskretnego sportowego uroku wnętrzu Swifta dodaje także kilka elementów - czerwone przeszycia na dźwigni zmiany biegów, kierownicy, czy fotelach, aluminiowe nakładki na pedały oraz, a może przede wszystkim, sportowe fotele. A te zapewniają porządne trzymanie boczne, tak ciasne, że bardziej korpulentne osoby mogą mieć problemy ze zmieszczeniem. Mimo regulacji wysokości, siedzi się na nich dość wysoko, co jak na sportowe auto nie jest zbyt szczęśliwym rozwiązaniem, ale do codziennego ruchu miejskiego pasuje idealnie. Tym bardziej, że widoczność tego, co się dzieje zwłaszcza z tyłu auta nie jest najlepsza. Dostęp do tylnej kanapy dla dorosłego pasażera będzie już kłopotem, ale chyba większym będzie wytrzymanie kilkugodzinnej podróży. Miejsca jest niewiele i na nogi, i nad głową. Ilością miejsca nie rozpieszcza także 211-litrowy bagażnik, z możliwością powiększenia do 892 litrów, w którym denerwujący i utrudniający życie jest dość wysoki próg załadunkowy.

Wykończenie wnętrza jest, poza wspomnianymi detalami oraz zestopniowanym nietypowo, bo co 30 km/h prędkościomierzem, identyczne jak w tańszych wariantach Swifta. Oznacza to, niestety, szarą i ponurą kolorystykę, a mroczne wnętrze powodują także niewielkie powierzchnie szyb, z tyłu dodatkowo przyciemnianych. Jeśli już zdołamy przyzwyczaić wzrok do mroku, to naszym oczom ukaże się całkiem ciekawie zaprojektowany przedni kokpit. Najważniejsze jednak, że został on podporządkowany ergonomii, dzięki czemu obsługa podstawowych funkcji jest intuicyjna. Co do użytych materiałów, są one twarde, ale za to przyjemne w dotyku i wydają się porządnie spasowane.

W cenie 67.900 zł, a więc o kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych mniej niż trzeba wydać na wspomnianych we wstępie konkurentów, dostaniemy całkiem ciekawe wyposażenie. O ile 6 poduszek powietrznych, ESP, klimatyzacja automatyczna, gniazdo USB powoli stają się standardem, to już podgrzewane fotele, tempomat, kluczyk elektroniczny, system bluetooth są wiąż jeszcze rzadkością w tej klasie aut.

Suzuki Swift Sport to auto, które chciałoby znaleźć się w świecie hot-hatchów, jest zrywne, świetnie się prowadzi, nieźle wygląda, ale brakuje mu przede wszystkim porządnej dawki mocy. Paradoksalnie to jednak nie musi być zarzut, bowiem dzięki temu pali niewiele, a wciąż spora grupa kierowców będzie musiała uznać na drodze naszą wyższość.


Sprawdź dostępne konfiguracje:

Suzuki Swift
Suzuki Swift
Cena podstawowa już od: 50 890 PLN brutto
Dostępne nadwozia: hatchback-5dr.

Podobne wiadomości:

Suzuki i Toyota pracują razem

Suzuki i Toyota pracują razem

Aktualności 2016-10-13

Suzuki pojedzie na Księżyc

Suzuki pojedzie na Księżyc

Aktualności 2016-08-10

Komentuj:

~swift 4x4 2012-11-28

Jak to nie było dostępnego Swifta 4x4 w Polsce? Oczywiście, że był. Teraz nie wiem czy jest i sprawdzać nie będę, ale jeszcze parę lat temu był w polskich salonach

~sa 2012-08-02

@zzxx napęd 4x4 potrafi bardzo wiele i bardzo wiele wybacza spróbuj, przekonasz się - zwłaszcza na zaśnieżonych drogach...

~chychak 2012-08-02

to żeby zakończyć tą dyskusje, zeby nie doszło do rękoczynów proponuej idealny kompromis - Swift Sport 4x4, wilk będzie syty i owca pozostanie cała

~zzxx 2012-07-31

Koledzy piszący o 4x4, czy wy jeździliście normalnym, małym, miejskim autem? Spędziłem parę lat w Punto I i II generacji, ma ono przedni napęd i przeciętną trakcję, a trzeba naprawdę mocno deptać gaz, aby zerwać przyczepność. W zakrętach czy szybciej jadąc jest to praktycznie niemożliwe, szczególnie w warunkach, jakie zostały opisane (miasto, w miarę spokojna jazda). Jedyne warunki, gdzie miewałem problemy to totalnie zasypane wiejskie drogi, ale tam śmiem twierdzić że i 4x4 nie pomoże. Małe auta są lekkie i nie potrzebują napędu na 4 koła. Szczególnie, że hamowanie i przyczepność boczna pozostaną takie same, czyli poprawa bezpieczeństwa będzie złudna. Bo nie napędu i przyśpieszenia brakuje w takich autach w zimie. Swift sport to auto niszowe, równie niszowe jest 4x4, szkoda że nie ma obu na naszym rynku, ale najwyraźniej nie było na takie auto nabywców. Firmy przy konstruowaniu oferty nie kierują się zdrowym rozsądkiem i oceną własnej palety modeli, a statystyką.

~zaborski 2012-07-31

Zgadzam się z jachem. Właśnie 4x4 w małym aucie do miasta i pod miasto jest bardziej pożądane niż napis sport na karoserii z tyłu auta. Ze względu na zalety trakcyjne 4x4. Dużo ludzi mieszka też w miastach podgórskich, czy w północno-wschodniej PL. Ulice miejskie i podmiejskie w zimie w PL są zawsze źle odśnieżone. Tak samo parkingi, czy pobocza do parkowania. Koszmar. Jednymi z podstawowych pytań dla kandydata na Dyrektora Zarządzającego Głównego Importera na PL każdego producenta aut, powinny być pytania z geografii oraz klimatologii o to :w jakiej strefie klimatologicznej leży Pana/Pani kraj, proszę niech Pan/Pani poda statystyki wieloletnie, ile miesięcy w roku panują w nim warunki typowo zimowe i jesienne, najtrudniejsze do jazdy miejskiej i pozamiejskiej, czy w Pana/Pani kraju służby oczyszczania ulic mają dobrą opinię. Nieznacznie większe spalanie auta 4x4 nie ma znaczenia dla osób ceniących sobie bezpieczeństwo i dzielność auta w mieście. Maksymalna dozwolona prędkość w mieście to 50 km / h, na niektórych odcinkach nieznacznie więcej. Rzeczywista prędkość aut ruszających się po mieście jest właśnie w tych granicach. Patrzeć na wskazania komputerów swoich aut. Dla większości pokolenia , jak pisze jach, znacznie powyżej 30-tki i ono ma kasę na nowe auto, dodatkowe koniki są gadżetem, który w mieście jest zbędny. Do jazdy na międzymiastowej trzeba sobie kupić 2-gie auto.

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport