mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Suzuki Swift: Zmiana bez zmiany

Suzuki Swift: Zmiana bez zmiany

Nowa generacja modelu niesie ze sobą zmiany. Często bardzo rewolucyjne zmiany. Przykłady można by mnożyć, jednak nie miejsce i pora teraz na tego typu wyliczanki. Są jednak i takie przypadki, że zmiana generacji nie pociąga za sobą żadnych poważnych zmian, bądź są one niemal niezauważalne dla oka. Przykładem tej drugiej tendencji jest Suzuki Swift, który od ubiegłego roku dostępny jest już w czwartej generacji... No właśnie, czy może też był to tylko zwykły facelifting modelu...?

Suzuki Swift: Zmiana bez zmiany
Kiedy Suzuki Swift trzeciej generacji zadebiutował na rynku w 2005 roku bardzo szybko podbił serca europejskich kierowców. Tej piękniejszej części chyba za swoją atrakcyjną i niepowtarzalną stylistykę, którą bardzo często stawiano nawet obok kultowego Mini. Z kolei męska część kierowców jeżdżących małym Suzuki z segmentu B chwaliła to auto za bardzo dobre właściwości jezdne i świetny, choć przecież nie najmocniejszy, 1,4-litrowy silnik. Damsko-męska klientela (czyt. rodziny) z kolei doceniała Swifta głównie za przestronną kabinę, dzięki czemu to małe na pozór auto z powodzeniem pełniło funkcję auta rodzinnego.

Nie powinniśmy się więc zanadto dziwić, kiedy w 2010 roku światło dzienne ujrzała czwarta generacja Swifta, jej podobieństwo do poprzednika rzucało się w oczy już od pierwszego spojrzenia. Różnic jak na lekarstwo, jak w przypadku liftingów, jakim po trzech, czterech latach od debiutu rynkowego poddawana jest większość modeli. Nieco bardziej rozciągnięte reflektory, inny kształt przedniej części, zderzaków, inny tył... standard, można by rzec.

W rzeczywistości jednak Swift został całkowicie przeprojektowany. Zwiększyła się długość auta (o 9 cm) i rozstaw osi (5 cm), nowa jest płyta podłogowa, konstrukcja bardziej sztywna. A że całość wygląda bardzo podobnie? Widać Japończycy uznali, że skoro Swift aż tak się podobał, to nie ma co na siłę proponować klientom czegoś nowego. I tu jak najbardziej zgadzam się z tym poglądem.

Projektanci pracujący nad najnowszą odmianą Swifta nie dostali wolnej ręki także przy tworzeniu wnętrza auta. Tu również dostrzeżemy wiele podobieństw, choć trzeba podkreślić lepsze dopracowanie. Użyte materiały są podobnej jakości - wciąż niestety kierowcę i pasażerów otaczają twarde i ciemne plastiki, miejscami tylko uatrakcyjnione posrebrzanymi wstawkami. Całość wygląda na lepiej wykończoną, choć może to też być efekt niewielkiej liczby przejechanych kilometrów, jakie do tej pory pokonał nasz testowy egzemplarz. Skromnie, ale to niekoniecznie musi być postrzegane jako wada, jest na środkowej konsoli. Niewielka liczba umieszczonych tam przycisków ułatwia obsługę wszystkich urządzeń pokładowych, a żeby mimo to nie odwracać zbyt uwagi od drogi, na kierownicy umieszczone zostały przyciski do obsługi systemu audio. Niestety, przycisk do przełączania wskazań komputera pokładowego wciąż tkwi w dość trudno dostępnym miejscu tuż przy zegarach, przez co lepiej nie ruszać go podczas jazdy.

Wspomniane już zwiększenie wymiarów przełożyło się na wzrost komfortu podróżowania. Nawet bardzo wysokie osoby na przednich fotelach będą mogły wygodnie spędzić kilka godzin w podróży. Fotele zapewniają wysoki komfort, a przy tym minimum niezbędnego podparcia bocznego, jeśli znudzi nam się spokojna jazda i zechcemy bardziej energicznie pokonywać zakręty. Z tyłu również jest poprawnie, nawet dorosłe osoby nie będą narzekać na brak miejsca nad głowami i wokół ramion, a kłopoty mogą pojawić się tylko z nogami, ale to wówczas, gdy zarówno z przodu, jak i z tyłu zasiądą osoby o ponadprzeciętnym wzroście. Przestronna kabina to wciąż mocna strona Swifta, przez co czteroosobowa rodzina spokojnie może udać się tym autem nawet w wakacyjną podróż.

Jedynym ogranicznikiem przy takiej wyprawie może okazać się skromna pojemność bagażnika. 211 litrów to wielkość wystarczająca przy codziennych sprawunkach, ale spakowanie się w cztery osoby na dwutygodniowy urlop może okazać się już nie lada wyczynem. Nieco poprawi się sytuacja po wyproszeniu z auta pasażerów tylnej kanapy i jej złożeniu, jednak korzyść z 892 litrów będzie znów nieco ograniczona, tym razem przez powstały po takiej operacji stopień między częścią bagażową a złożonym oparciem kanapy. Wnętrze Swifta dysponuje odpowiednią liczbą schowków. Większość drobiazgów, jakie podczas jazdy warto mieć pod ręką, znajdzie dla siebie miejsce.

Nowa płyta podłogowa w Swifcie charakteryzuje się mocno zmienionymi nastawami zawieszenia, niż miało to miejsce w poprzedniej wersji małego Suzuki. Po tej zmianie Swift zyskał więcej możliwości do szybkiego pokonywania kilometrów, niekoniecznie na prostej drodze. Z pewną przesadą można nawet rzec, że Suzuki Swift jest taką namiastką małego, rajdowego autka. Świetnie trzyma się nawierzchni, nawet szybko pokonywane ciasne łuki nie wyprowadzają go z równowagi, a przechyły nadwozia są nieznaczne. Auto posłusznie wykonuje polecenia kierowcy, każdy ruch kierownicą szybko znajduje przełożenie w zmianie toru jazdy, pięciobiegowa skrzynia biegów działa niezwykle precyzyjnie, a zbyt szybką jazdę zabezpieczają niezwykle skutecznie działające hamulce. Dla kierowcy, która na co dzień wykorzystuje swój samochód jako zwykły środek transportu, ale od czasu do czasu lubi "poszaleć" Swift wydaje się odpowiednią propozycją.

Niewątpliwie spory udział w takiej nominacji ma również jednostka napędowa. Choć mamy do czynienia z nowym silnikiem, to jednak parametrami niewiele różni się on od tego znanego z poprzednika. Czterocylindrowa jednostka benzynowa ma pojemność 1,2 litra (poprzednio było to 1,4), a jej moc wynosi 94 KM (o dwa więcej). Wprawdzie brak tu turbodoładowania, jednak w rzeczywistości okazuje się ona wystarczająca jak na ważące niecałą tonę auto. 12,3 sekundy do setki czy 165 km/h maksymalnej prędkości nikomu wprawdzie nie zaimponują, ale naprawdę pozwalają jeździć całkiem dynamicznie. Aby jednak to osiągnąć, niezbędne będzie wkręcanie silnika na wyższe partie obrotów. Silnik budzi się do bardziej żwawej pracy mniej więcej w przedziale 3,5-4 tys. obr/min. O nowym silniku trzeba też dodać, że jest cichszy i nie wpada w wibracje, co zdarzało się stosunkowo często jego poprzednikowi.

Jazda Swiftem z 1,2-litrowym silnikiem, w którym zastosowano zmienne fazy rozrządu, mimo popędzania wskazówki obrotomierza na coraz wyższe pułapy, wcale nie musi być bardzo kosztowna. Bez nie wiadomo jak dużych wyrzeczeń, spokojnie w ruchu miejskim powinno dać się zejść poniżej poziomu 7 l/100 km, zaś w trasie wskazania spalania będą oscylować wokół pięciu litrów.

Nie wdając się w dysputy nad tym, czy testowany przez nas Swift był czwartą generacją tego modelu, czy też po prostu wersją po faceliftingu, trzeba przyznać, że Japończykom udało się stworzyć auto, które wciąż przyciąga do siebie ludzi. I tych, którzy poszukują dla siebie auta z tego segmentu, i takich którzy tylko obserwują otaczające nas drogi czy ulice.

Sprawdź dostępne konfiguracje:

Suzuki Swift
Suzuki Swift
Cena podstawowa już od: 50 890 PLN brutto
Dostępne nadwozia: hatchback-5dr.
Zobacz koniecznie: Wszystko o Suzuki Swift Wszystko o Suzuki
Tematy w artykule: Suzuki Suzuki Swift

Podobne wiadomości:

Suzuki i Toyota pracują razem

Suzuki i Toyota pracują razem

Aktualności 2016-10-13

Suzuki pojedzie na Księżyc

Suzuki pojedzie na Księżyc

Aktualności 2016-08-10

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport