mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Toyota Auris Hybrid: Lustrzane odbicie

Toyota Auris Hybrid: Lustrzane odbicie

Czy kiedykolwiek stanęliście przed lustrem i spoglądając na gościa znajdującego się po drugiej stronie doszliście do wniosku, że nie poznajecie samego siebie? Dieta, siłownia i wymiana garderoby sprawiły, że odżyliście. To samo odczuwa zapewne nowy kompaktowy Auris. Człowiek ma nad nim przewagę, nie występuje jako hybryda.

Toyota  Auris Hybrid: Lustrzane odbicie
Wymiana garderoby to najlepsze, co mogło spotkać kompaktowego przedstawiciela japońskiego producenta. Poprzednia generacja w swoim przebraniu nie zachwycała. Toyota postanowiła zmienić auto tak, by zerwać z wizerunkiem producenta samochodów nudnych. To sprawiło, że nowy Auris wygląda bardzo dobrze. Niektórzy z Was z pewnością dostrzegą bryłowe podobieństwo do Lexusa CT. Z kolei spoglądając na nowego Aurisa z przodu możemy popaść w konsternację, gdyż auto poprzez światła i przedni grill bardzo podobne jest do ostatniej generacji Subaru Imprezy.

Tył auta nie mógł odstawać od całości, dlatego projektanci wyposażali go w reflektory o nieregularnym kształcie, które nachodzą na tylne błotniki. Równie dobrze mogłyby trafić do GT86, gdzie pasowałyby idealnie. Jedyna rzecz, do której można się tutaj przyczepić, to wystający tylny zderzak, który wygląda jak doczepiona półka na kwiatki. Klapa bagażnika stykającą się na równi z górną krawędzią zderzaka prezentowałaby się o wiele lepiej.

O tym, że zasiadamy za sterami hybrydowej wersji Aurisa przypomni nam brak tradycyjnego obrotomierza. Zamiast tego mamy zegar, który najczęściej będzie znajdował się na zielonym polu ECO, bo przecież zależy nam na ekologicznej jeździe, prawda? Na zegarze odnajdziemy także pola "CHG",  pokazujące moment ładowana akumulatorów oraz "Power", w które wskazówka wchodzi, gdy korzystamy z maksymalnej mocy. Pomiędzy głównymi zegarami, znajduje się wyświetlacz, na którym w zależności od wyboru będziemy, oprócz podstawowych parametrów, mogli również obserwować tryby pracy układu hybrydowego.

Deska rozdzielcza została wykończona miękkim tworzywem, a pozostała część kokpitu materiałami dobrej jakości. Podczas naszego testu bardzo irytowała nas jedna rzecz. Mianowicie jazda po wyboistej drodze powodowała, że z lewej strony deska rozdzielcza wydawała odgłosy podobne do kopulujących chomików. Ktoś w fabryce odpowiedzialny za montaż i spasowanie deski rozdzielczej musiał mieć zły dzień w momencie pracy przy testowanym przez nas egzemplarzu.

Druga rzecz, która irytuje to lewarek skrzyni biegów automatycznej przekładni E-CVT. W Aurisie jest on osadzoy niżej niż w Priusie i przez to wygląda komicznie, tak jak niechciany pryszcz na skórze i do tego niewiadomo z jakich powodów niebieski. Zaraz nad przełącznikiem (lewarkiem tego jednak już nie nazwiemy) zmiany biegów znajdują się przyciski odpowiedzialne za pracę napędu hybrydowego. Testowany Auris Hybrid dotarł do nas w okresie zimowym. To sprawiło, że przycisk EV pozwalał nam na jazdę jedynie w trybie elektrycznym przez kilka kilometrów. W porównaniu do Toyoty Prius praca tego trybu w Aurisie była bardziej płynna. Mocniejsze wciśnięcie pedału gazu nie przełączało nas w tryb hybrydowy.

Całą pracę napędu możemy również obserwować na centralnym wyświetlaczu dotykowym, który prezentuje prostą animację działania napędu. Wyświetlacz ten ma jedną wadę. Animacja, którą możemy obserwować, wygląda tak, jakby była zapożyczona z Priusa w wersji przed liftingiem. Na desce rozdzielczej znajdziemy elektroniczny zegarek, który jest podobny do tego z GT86. Odróżnia je barwa podświetlenia. Ten w Aurisie jest niebieski, w sportowej Toyocie czerwony.

Kierowca na pokładzie nowego Aurisa nie ma prawa narzekać na brak miejsca. Marudzić będą pasażerowie tylnej kanapy, jeśli będzie ich trójka. Z tyłu komfortowo mogą podróżować jedynie dwie dorosłe osoby. Testowany przez nas egzemplarz posiadał pakiet Skyview, który zawiera panoramiczny dach z elektroniczną roletą, przyciemnianymi szybami tylnymi oraz 17-calowymi felgami aluminiowymi. Koszt tego pakietu to 4000 zł, które warto wydać, zwłaszcza dla przeszklonego dachu. Nasza Toyota posiadała również pakiet Comfort, który zapewni m.in. system automatycznego parkowania. Ten element jest zbędny, ale musimy się na niego zdecydować, gdyż jest on zespolony z czujnikami parkowania. Dobra wiadomość jest taka, że kamerę cofania dostajemy już w standardzie. Toyota mogłaby pomyśleć o opcji zawierającej tylko czujniki parkowania, co również obniżyłoby cenę pakietu Comfort. Pakiet Comfort wyceniany był na 3700zł. Był, gdyż polski importer przygotował promocję, która oferuje ten pakiet w cenie 990 zł.

Nowy Auris Hybrid jest wyposażony w technologię Hybrid Synergy Drive. Opiera się ona na benzynowym silniku o pojemności 1.8 litra. Wspomaga go motor elektryczny. Na papierze cały zestaw gwarantuje 136 KM mocy. Całość pozwala nam poruszać sie sprawnie po mieście. Poza nim nie będziemy zawalidrogą, ale wyprzedzaniu będzie towarzyszył odgłos jakby przeciążającego się układu, który woła o ratunek. Musimy również pamiętać, że w krytycznej sytuacji nie będziemy mogli skorzystać z zapasu mocy, gdyż po prostu go nie ma.

Jeśli chodzi o prowadzenie to zawieszenie zostało tak zestrojone, że mamy kompromis pomiędzy sportowym a miękkim ustawieniem. Problem pojawia się przy prędkościach autostradowych, gdy nawierzchnia posiada nierówności. Odczuwamy wtedy znaczące drgania, które zmuszają nas do wzmożonej koncentracji. Auto zachowuje się tak, jakby bało się przemieszczać po trasie, gdzie co chwila inny pojazd gna z prędkościami odbiegającymi od tej dozwolonej. W zakrętach samochód prowadzi się dobrze, ale drażni wspomaganie, które jest zbyt mocne. Szkoda, gdyż gruby wieniec skórzanej kierownicy leży pewnie w dłoniach i wspomaganie psuje nam wrażenie powożenia mocnym zawodnikiem.
 
Producent podaje, że Auris Hybrydowy w mieście zadowoli się spalaniem na poziomie 3.7 litra paliwa na sto przejechanych kilometrów. Nam niestety, być może z powodu zimowych warunków,  nie udało się zejść poniżej 4.5 litra. Testowaną przez nas wersję Premium możemy mieć od 84 900 zł. Auto jest droższe od Aurisa wyposażonego w najmocniejszy motor wysokoprężny z porównywalnym wyposażeniem o 3400zł. Powodem tego jest zapewne fakt, że auta hybrydowe to wciąż gadżet na naszym rynku. Kwestie ekologiczne możemy pominąć, gdyż jak można o nich rozmawiać w kraju, w którym energia elektryczna jest w większości wytwarzana ze spalania węgla.

Auris Hybrid wydaje sie być jednak najbardziej sensownym wyborem, jeśli chodzi o auta hybrydowe dostępne na rynku. Cena to jedno, ale jego kompaktowość wraz z połączeniem zadziornej stylistyki sprawiają, że ktoś obok może wcale nie zauważyć, że siedzimy w aucie przymilającym się ekologom. Z nowym Aurisem jest jak z facetem, którego zostawiła po wielu latach dziewczyna. Chłop się załamał, ale wziął się w garść i zaczął pracować nad sobą, owocem czego były zmiany na lepsze. Z Aurisem jest tak samo. Poprzednik był jak mężczyzna zdruzgotany zakończonym związkiem. Nowy to facet po przejściach, ale odmieniony, świeży i gotowy na podbój. Podbój segmentu, niekoniecznie tylko w wersji Hybrid.

Sprawdź dostępne konfiguracje:

Toyota Auris
Toyota Auris
Cena podstawowa już od: 59 900 PLN brutto
Dostępne nadwozia: hatchback-5dr. kombi-5dr.

Podobne wiadomości:

Sportowa marka od Toyoty

Sportowa marka od Toyoty

Aktualności 2016-11-28

Toyota pracuje nad wodorową ciężarówką

Toyota pracuje nad wodorową ciężarówką

Ciężarówki i Autobusy 2016-11-23

Komentuj:

~johnny 2014-05-12

Polecam wszystkim Toyotę Auris z napędem hybrydowym. Jeżdżę nim ponad rok i jestem zachwycony, bo jest to idealny samochód do jazdy w mieście! Niskie zużycie paliwa, komfort i łatwość prowadzenia i aż trdno uwierzyć jak cicha jest praca silnika (nawet podczas stania w korkach). Jak Wasze doświadczenia z tym autem?

~hazardzista 2013-04-05

pep, ja bym Ci poradził nauczyć się czytać ze zrozumieniem, bo jak widzę należy Ci się tu pała!! nikt nie pisze przecież, że energia hybrydy pochodzi z elektrowni; autorowi jak mniemam po tym fragmencie chodziło, że nasz kraj jest zacofany i tu dał to porównanie z energią pochodząca ze spalania węgla. Naprawdę trochę myślenia nie boli, nic a nic

~pep 2013-03-29

"Powodem tego jest zapewne fakt, że auta hybrydowe to wciąż gadżet na naszym rynku. Kwestie ekologiczne możemy pominąć, gdyż jak można o nich rozmawiać w kraju, w którym energia elektryczna jest w większości wytwarzana ze spalania węgla." Co za tuman to pisał. Co ma wspólnego energia jaką czerpiemy z gniazdka z tą jaką mamy w samochodach hybrydowych. Ta pochodzi z elektrowni a w hybrydach z silnika spalinowego w samochodzie.

~KrzyHo 2013-03-28

Prius jest dla mnie zbyt duży , Yaris za mały .Wychodzi że Auris ma byc w sam raz . Szkoda,że nie pisze się o wersji Plug-In ładowanej z gniazdka . Podobna konstrukcja jest w większym Priusie . W miescie ma to sens pod warunkiem że mamy gniazdko z pradem w garażu . O ile cena byłaby odpowiednio skalkulowana powodzenie murowane . Montowany w Anglii Auris nie jest obłożony cłem . Gdyby jeszcze jak choćby w Rumunii wprowadzić zachęty dla ekoaut

~Lolek 2013-03-28

A ile można przejechać na baterii ? Dla oszczędności 85 tys to drogo,

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport