mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Toyota Prius Plug-in: Lek na agresję bez recepty

Toyota Prius Plug-in: Lek na agresję bez recepty

W sportach walki, a już na pewno w boksie sportowa agresja jest wręcz wskazana. Problem pojawia się, gdy zawodnik nie potrafi jej kontrolować i robi, rzeczy, które później rzucają cień na jego sportową karierę. Wydaje nam się, że znaleźliśmy lekarstwo, które nawet z Mike’a Tysona zrobiłoby potulnego baranka.

Toyota Prius Plug-in: Lek na agresję bez recepty
Mike Tyson nie przez przypadek nosił pseudonim „Bestia”. Żywa legenda boksu bestią była nie tylko w ringu, a jego agresywny charakter spowodował, że ikona szermierki na pięści stoczyła się na samo dno, ale teraz powoli od niego się oddala. „Żelazny Mike” nie miałby problemów życiowych, gdyby w porę otrzymał pomoc. Najlepszym lekarstwem na jego agresję mogłaby być Toyota Prius-in, ale o tym za chwilę.

Hybrydy lub jak kto woli samochody przyjazne ekologom to auta, z którymi stykamy się codziennie. O ile  na  naszych ulicach wciąż tych samochodów jest bardzo mało, tak w naszej świadomości zagnieździły się na całego, a media cały czas o nich trąbią. Najczęściej spotykana hybryda to ta z logiem Toyoty. Prius jako pierwszy przetarł szlak samochodom hybrydowym. Japońska konstrukcja nie była pierwsza na świecie hybrydą, ale to właśnie Prius pokazał, że na rynku tworzy się nowy segment, segment aut hybrydowych.

Toyota od czasu debiutu pierwszej generacji bardzo prężnie rozwijała i wciąż udoskonala swoją technologię hybrydową. Owocem tych działań jest Prius Plug-in. Hybrydową Toyotę zasilaną energią z sieci od egzemplarza, który w naszej redakcji testowany był na długim dystansie można odróżnić po błękitnych reflektorach i zmienionym przednim zderzaku przypominającym ten z nowego Aurisa. Z tyłu Plug-in posiada nowe reflektory, z boku zaś odnajdziemy emblemat „Plug-in hybrid” oraz dodatkową klapką znajdującą się z prawej strony(wlew paliwa umieszczono z lewej), gdzie znajduje się wtyczka do ładowania z sieci. W środku dodatkowym elementem są przyciski, które pozwalają nam ustawić czasowy włącznik ładowania akumulatora. Plug-in został wyposażony w drugi akumulator, który możemy doładować z sieci 230 V.  

Zasiadając za kierownicą Plug-ina kierowca musi oswoić się z wrażeniem, które powoduje, że czuje się jak kapitan Jean-Luc Picard dowodzący statkiem USS Enterprise w serialu Star Trek. Kapitan… wróć kierowca swój wzrok wtapia w trzy wyświetlacze, które znajdują się na pokładzie Priusa w tym ten wyświetlający prędkość na przedniej szybie. Ergonomia konsoli środkowej jest dużym plusem hybrydowej Toyoty. Przełącznik skrzyni E-CVT znajduje się w takim miejscu, że możemy nim sterować wygodnie trzymając rękę na podłokietniku. Będziemy musieli jednak nagimnastykować się trochę, aby załączyć ogrzewanie foteli. Przyciski zostały umieszczone pod konsolą w miejscu, które nie jest łatwo dostępne i szukanie ich podczas jazdy może poważnie nas zdekoncentrować. Nie są to wielkie przełączniki więc umiejscowienie ich w tym miejscu jest naszym zdaniem pozbawione sensu.



Jasne wnętrze sprawia, że wspomniany Mike Tyson mógłby na chwilę wyciszyć się dzięki jasnemu wnętrzu. Rozdrażnić mogłyby go twarde materiały z jakich wykonana została deska rozdzielcza i konsola środkowa. Cena testowanej przez nas wersji Prestige w salonach Toyoty rozpoczyna się od kwoty 169 900,00 zł. Nie jest to mało, ale warto dodać, że cena i tak spadła po ostatniej obniżce jaką zafundowała Toyota Motor Poland. Jedyne co wymaga dopłaty to lakier metalik (+ 2300 zł). Wersja Prestige w standardzie dostarcza m.in. systemu Toyota Touch&Go PRO z ekranem dotykowym 7” i nawigacją oraz zestaw audio dostarczony przez firmę JBL, który gra bardzo dobrze, czysto i nasz mistrz boksu będzie mógł spokojnie relaksować się nucąc „In the air tonight” Phila Collinsa.

Na pokładzie Plug-ina znalazł się również system inteligentnego parkowania IPA, z którym jednak mieliśmy problem. Chcąc skorzystać z niego przy parkowaniu prostopadłym system cały czas wskazywał nam na ekranie linie do parkowania, które albo znajdywały się gdzieś na innym aucie, albo na trawniku. Z parkowaniem równoległym było podobnie. IPA gubił się w momencie, gdy miejsce parkingowe był spore, ale np. leżała w jego tylnej części niewielka ilość śniegu. Manualnie udało nam sie bez problemu zrobić zatoczkę, a IPA chciał parkować na zderzaku innego auta nie widząc w tym problemu. Dużym ułatwieniem przy cofaniu jest kamera, gdyż widoczność przez tylną szybę jest ograniczona. Tylna kanapa dostarcza ilość miejsca wystarczającej dla dwóch dorosłych osób, a w bagażniku zmieścimy 443 litry bagażu.

Skąd pomysł aby agresję Mike Tysona leczyć za pomocą Priusa Plug-in? Odkryliśmy to jeżdżąc tym samochodem. Zanim jednak ruszymy w podróż to warto naładować akumulator. Przewód potrzebny do tego znajduje się w wygodnym schowku mieszczącym się tuż przy zderzaku w bagażniku. Zasięg w pełnym trybie elektrycznym jaki podaje Toyota to 25 km. Poniżej możecie zobaczyć jaki wynik udało nam się osiągnąć:



Jeśli ktoś z Was myśli, że po odłączeniu kabla od sieci po naładowaniu możemy ruszyć jechać w trybie elektrycznym bez problemu to się myli. Jeśli auto stoi w ciepłym garażu to po naciśnięciu przycisku Start uruchomi się silnik elektryczny i da nam możliwość czerpania z radości jazdy w trybie elektrycznym EV City. I tu wracamy do terapii Priusem dedykowanej „Żelaznemu Mikowi”. Tryb elektryczny uspokaja i sprawia, że wszelka agresja kumulowana w „Bestii” mogła by zniknąć podczas jazdy tym autem, zwłaszcza gdy wielokrotny mistrz świata w wadze ciężkiej będzie śledził animację pokazującą zużycie energii. Pojawiają się jednak pewne problemy.


Poruszanie się w trybie elektrycznym wyrabia w nas odruch jazdy ekologicznej, ale ma sens jedynie, gdy jedziemy bardzo spokojnie i trzeba to podkreślić wolno, nie przyśpieszając gwałtownie. W przeciwnym wypadku będziemy narażeni na agresję kierowców jadących za nami. Agresja rodzi agresję, a to w przypadku, gdy autem kierowałby Mike Tyson mogłoby skutkować ciężkimi nokautami.

Gdy akumulator z sieci będzie ładowany ze specjalnej stacji znajdującej się na powietrzu w zimowy dzień lub auto po odłączeniu od prądu dłuższy czas będzie stać w niskiej temperaturze to po wciśnięciu Start od razu na ekranie zobaczymy komunikat informujący o konieczności ogrzania elektrycznego motoru. Wtedy załączy się jednostka spalinowa. W czasie jazdy w trybie elektrycznym również tak się stanie, jeśli skorzystamy z nawiewu ogrzewając szybę oraz pasażerów. Jest to irytujące i zwykłego śmiertelnika może wyprowadzić z równowagi, a co dopiero gdyby autem kierował Tyson.

Dodatkowy akumulatora i zgromadzona w nim energia dostarcza nam bardzo dobrego przyspieszenia od startu. Priusem Plug-in mimo wszystko najlepiej jeździ się w trybie hybrydowym. Ten realizowany jest poprzez współprace silnika benzynowego o pojemności 1.8 litra z motorem elektrycznym. Całość zestawu dostarcza 136 KM mocy. Minusem napędu Hybrid Synergy Drive jest jednak hałas jaki wydaje z siebie zestaw silnik spalinowy plus elektryczny w momencie przyspieszania. Odgłosy spod maski przypominają pracę robota kuchennego. I znów biedna „Bestia z ringu” może wpaść w szał. Nie wszystkim również do gustu przypadnie układ kierowniczy, którego czasem pokazuje, że jest za mocno wspomagany.

Pozostaje sprawdzić co daje nam Prisu Plug-in w kwestii oszczędności portfela. Akumulator ma pojemność 4.4 kWh, więc w zależności od taryfy, która w naszym wypadku wynosi 42 groszy za 1 kWh jego naładowanie kosztuje nas ok. 1.8 zł. Do tego musimy dodać koszt spalonego paliwa potrzebnego do ogrzania kabiny oraz jednostki elektrycznej, co daje nam przy cenie 5.6 zł za litr koszt ok. 5 zł. Aby pokonać 100 km tylko w trybie elektrycznym musimy akumulator ładować 5 razy, co daje nam koszt ok. 9zł, dodając do tego średnie spalone paliwo na tym dystansie - 0.9 l to koszt przejazdy 100 km w trybie elektrycznym wynosi ok. 14 zł. W trybie hybrydowym Plug-in spala ok. 4.5 litra na 100 km w okresie zimowym.

Podczas testu długodystansowego Prius zwykły osiągał spalanie również na poziomie 4.5 litrów. To przy założonej przez nas cenie paliwa daje koszt ok. 25zł potrzebnych na pokonanie 100 km. Jazda w trybie elektrycznym Plug-inem daje nam widoczną oszczędność. Ale patrząc realnie raczej nikt nie będzie 5 razy zatrzymywał się na 1.5 godziny, aby doładowywać akumulator i przez całe 100 km w ziemie jechał z wyłączoną klimatyzacją.

Prius Plug-in ma sens jeśli przekonamy Mike Tysona, że spokojna jazda w trybie elektrycznym ukoi jego skołatane nerwy i uspokoi go. Ktoś jest chętny wytłumaczyć to „Bestii”? Nam brakuje odwagi. Plug-in dostarcza również oszczędności, ale kosztem straconego czasu na ładownie. Przy 100-kilometrowej trasie  tracimy 7.5 godziny potrzebne na ładowanie akumulatora. Musimy pamiętać, że Plug-in jest pierwszą tego typu konstrukcją, a patrząc na dokonania Toyoty w kwestii rozwoju hybryd można śmiało stwierdzić, że kolejne generacje będą lepsze i przede wszystkim dostarczą dłuższego zasięgu w trybie elektrycznym.

Sprawdź dostępne konfiguracje:

Toyota Prius
Toyota Prius
Cena podstawowa już od: 119 900 PLN brutto
Dostępne nadwozia: hatchback-5dr. van-5dr.

Podobne wiadomości:

Sportowa marka od Toyoty

Sportowa marka od Toyoty

Aktualności 2016-11-28

Toyota pracuje nad wodorową ciężarówką

Toyota pracuje nad wodorową ciężarówką

Ciężarówki i Autobusy 2016-11-23

Komentuj:

~tyfus 2014-12-30

tak i niech tak wymieniają koszt wymiany każdej części... Kwestia tylko tego aby technologia hybrydowa weszła wreszcie tak na poważnie i wyparła tą cholerną ropę...

~trekman 2014-12-28

Ten Prius plugin to genialny samochód. Jak dla mnie ideał. Ja średnio dziennie jedze po mieście około 50-60km więc mógłbym codziennie korzystać tylko z napędu elektrycznego. Tylko jak dla mnie jest trochę za drogi.

~edson 2014-12-26

nie wiem jakie są obliczenia dla priusa ale na aurisie bodajże po 90 tys km, oszczedza się 13 tys pln, licząc tez koszt zakupu i inne wydatki ekspolatacyjne, to chyba fajnie jezdzic takim cichutkim autkiem i jeszcze zaoszczedzic

~pumba 2014-12-24

Toyota bije resztę na głowe jeśli chodzi o ekologiczne rozwiązania - miliony sprzedanych hybryd robią wrażenie. teraz z ciekawością będę patrzeć na to, jak będą wprowadzać ogniwa paliwowe do seryjnej produkcji (Mirai)

~timon 2014-12-14

co tu dużo mówić, hybrydy od toyoty to po prostu dobre i bezawaryjne auta. mam nadzieje że z czasem ich cena zrobi się również bardziej przestępna

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport