mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Volkswagen Amarok: Wilk syty i owca cała

Volkswagen Amarok: Wilk syty i owca cała

Mam pomysł jak przekonać ziomków Baracka Obamy, by wreszcie znieśli wizy dla Polaków. Wystarczy, że każdy Kowalski, Nowak i Brzęczyszczykiewicz zadeklaruje, że wybierając się do pracy do Stanów Zjednoczonych, zabierze ze sobą Volkswagena Amaroka.

Volkswagen Amarok: Wilk syty i owca cała
Po ostatnim serdecznym poklepywaniu się po plecach prezydentów Polski i Stanów Zjednoczonych media ekscytują się, że coś drgnęło w sprawie bijącej w godność naszych rodaków, czyli zniesienia wiz. Tymczasem ostatnio podróżując przez nasz kraj, powierzchniowo nieco większy niż stan Arizona, doszedłem do wniosku, że jest znacznie prostsza droga do osiągnięcia tego celu. Nie ma sensu tracić czasu na przekonywanie amerykańskich senatorów, że wspomniani Kowalski, Nowak i Brzęczyszczykiewicz, zamiast ukrywać się przed deportacją, wrócą do swojej ojczyzny jak Pan Bóg (i wiza) przykazali.

Powiedzmy, że warunkiem dopuszczającym do odwiedzenia Stanów Zjednoczonych będzie posiadanie przez nich Volkswagena Amaroka. Już tłumaczę dlaczego. Niemiecki pick-up swoim wyglądem idealnie wpisuje się w amerykański styl. To tam sprzedaje się najwięcej tego typu samochodów i to w końcu tam przypada w przeliczeniu na mieszkańców, największy odsetek seryjnych zabójców, którzy jeżdżą autami z doczepioną burtą. Po części jest też latynosem, bo produkowany był głównie z myślą o Argentynie. Nie trzeba przypominać, że latynosi to w USA jedna z najliczniejszych kast społecznych.

Poza tym Amarok jest cholernie kanciasty i wielki. Z długością 5,25 m., szerokością (wliczając w to ogromne lusterka) 2,20 m bez problemu wypełni jeden pas na pięciopasmowej autostradzie. Sam Amarok zajmuje zatem powierzchnię ponad 10 m2, co w polskich warunkach stanowi jakąś 1/4 dwupokojowego mieszkania w bloku. W Stanach Zjednoczonych to właściwa wielkość do zajęcia miejsca na drodze. Ponadto jego promień skrętu wynosi blisko 13 m, więc gdzie byłoby mu lepiej, niż właśnie u Wuja Sama? A uwierzcie mi, manewrowanie tym kolosem po europejskich miastach naprawdę przypomina wprowadzanie tankowca do portu.Można do niego dokupić także orurowanie na pace, z czego na pewno ucieszyliby się bez przerwy żujący źdźbło trawy i spluwający co trzy sekundy za swoje prawie ramię teksańscy farmerzy. Widząc Polaka w takim aucie, przyjęliby go do pracy (jestem pewien, że "na legalu") z otwartymi rękami i amerykańskim uśmiechem.

Tu właśnie dochodzimy do największych walorów tego samochodu. To, że Polak jest pracowity, wie każdy na świecie. No może poza Chińczykami. A teraz drodzy amerykańscy sojusznicy wyobraźcie sobie Polaka, wykorzystującego do roboty Amaroka. Samochód udźwignie na pace 1100 kg towaru i pociągnie ciężar o masie 2,8 tony - obojętnie czy będą to kotlety do hamburgerów, złoto na zęby dla raperów z Nowego Jorku czy majtki od fanek Justina Bibera. Nie ma to żadnego znaczenia, bo zmieści się na nim bez problemu jedna europaleta. Oznacza też to, że Amarokiem przewieziecie więcej niż jakimkolwiek innymi pick'upem z Europy.
Wiem, wiem co powiecie. "Mamy swoje Fordy F150 i Dodge Ram, które przewiozą więcej" - zapewne. Tyle, że mówicie całemu światu o kryzysie. Ford napędzany jest 3,7 l. V6-ką. Dodge z silnikiem mniejszym niż V8 to porażka. Volkswagen Amarok nie do że pracowity, jest jeszcze bardziej ekonomiczny. Nieporównywalnie, bo pali średnio około 9,5 l. ropy na setkę. Napędza go Diesel o pojemności 2,0 l. w solidnym układzie wtrysków common-rail. Do tego ma dwie turbiny, które generują 163 konie mechaniczne mocy i maksymalny moment obrotowy 400 Nm, czyli tyle co połowa silnika małej ciężarówki. Volkswagen domyślnie napędzany jest na tylną oś (można załączyć napęd przedni), a więc po amerykańsku. Dodatkowo jednak można w nim spiąć mosty i wjechać tam gdzie nisko zawieszony Ford F150 i ciężki Dodge Ram nie dojadą. Walory terenowe Amarok ma solidne, porównywalne z Mitsubishi L200. Prześwit wynosi w nim 25 cm, kąt natarcia 45 stopni i brodzić można nim bez problemu na głębokości 50 cm. Jeździ się nim komfortowo, o ile nie ma na drodze zakrętów. Sześciostopniowa skrzynia ma krótkie przełożenia, co oczywiście jest zrozumiałe jeśli auto jest dedykowane do jazdy w terenie i przy transporcie ciężkich towarów. Amarok zbudowany jest na ramie, więc po polskich drogach mknie tak samo szybko i bezproblemowo jak po lasach w Minnesocie.

We wnętrzu pick-up Volkswagena niczym nie powala. Ma dość topornie wyciosaną deskę rozdzielczą, która przypomina poprzednie generacje Volkswagenów Polo w najtańszej wersji wyposażeniowej. Nie można jednak odmówić mu przestrzeni i komfortowych foteli. Nawet na tylnej kanapie można wytrzymać kilkuset kilometrową podróż. Znajdziemy kilka przydatnych schowków - w tym największe w kieszeniach drzwi i pod przednimi fotelami. Regulacja kolumny kierownicy w dwóch płaszczyznach pozwala właściwe przygotować miejsce pracy szofera.

Volkswagen Amarok dostępny jest w polskich salonach w cenach rozpoczynających się od 98 826 zł. Dostaniemy za to model napędzany słabszą, dwulitrową jednostką Diesla o mocy 122 KM. Testowany, mocniejszy egzemplarz kosztuje około 110 tys. zł. I tu zbliżamy się do sedna sprawy wizowej, bo nie mówimy o małych pieniądzach. Jeśli Polak będący w USA na dorobku przekroczyłby dozwolony czas pobytu, wówczas Obama i spółka mieliby prawo skonfiskować Volkswagena. Przyznacie, że świadomość utraty samochodu działa na wyobraźnię. Legalnie pracujący Polak mógłby z kolei się wykazać w swoich obowiązkach, bo niemiecki pick-up doskonale sprawdzi się w każdej robocie. To oczywiście znowu napędziłoby gospodarkę, a jankesi byliby zadowoleni, że dzięki Polakom i Amarokom (w języku Inuitów „amarok” to wilk) ich kraj wychodzi z kryzysu. Jak powszechnie wiadomo, jeśli zadowoleni są Amerykanie, to zadowolony jest cały świat (no może tylko ta część powyżej równika). W każdym razie w takiej sytuacji wilk będzie syty, a i owca cała pozostanie. Czyż to nie genialne?

Sprawdź dostępne konfiguracje:

Volkswagen Amarok
Volkswagen Amarok
Cena podstawowa już od: 173 123 PLN brutto
Dostępne nadwozia: pick-up-4dr.

Podobne wiadomości:

Volkswagen Gira - przyszłość podróży

Volkswagen Gira - przyszłość podróży

Technika 2016-11-30

VW Arteon następcą CC

VW Arteon następcą CC

Aktualności 2016-11-28

Komentuj:

~wilkwolny 2012-10-30

witam, ja z kolei nie mógłbym nikomu z czystym sumieniem polecić tego auta. zależało mi na niezawodnym sprzęcie do pracy, no i przywiązanie do marki też nie pozostaje bez znaczenia, ale mojemu wilkowi już po 20.000 stanęło serce, i trzeba było remontować... no może się zdażyć... ale nie zrobił jeszcze 70.000 a już coś się stało ze sprzęgłem, bo uparty pedał sprzęgła nie chce wracać... w ASO twierdzą, że jakieś wodziki się zużywają .... no jakiś zdechlaty ten mój wilk ...

~amarok 2012-01-24

wy sie zastanówcie jak coś piszecie pewnie nigdy amaroka na oczy nie widzieliście i nie jeździliście nim prostaki albo was nie stać i zazdrościcie tym co chcą sobie kupić takiego

kiier 2011-06-02

@koń - za dużo stereotypów, nie sądzisz?

~koń 2011-06-01

mając do wyboru Dodga lub Forda V8 diesel a jakiegoś 2.0 szmelcwagena zza oceanu. hmmm , to tak jak być niemcem i się zastanawiać czy Amarok czy Tata

~JB 2011-06-01

Szczerze mówiąc my też takiej nie znamy. Czeski błąd, w polskim tekście o niemieckim pick-up'ie. Dzięki za wyłapanie tej kaczki.

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport