mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Volkswagen Caravelle: Wyjście awaryjne

Volkswagen Caravelle: Wyjście awaryjne

W pracy dziennikarza czasami tak bywa, że umówione na test auto zostaje rozbite, ulega awarii, bądź zostaje sprzedane i wówczas, o ile mamy tyle szczęścia, dostajemy w zastępstwie inną "testówkę". Tak też było i tym razem. Miał być Volkswagen Multivan, a do domu wracałem Caravelle. Niby te same rozmiary, niemal identyczne nadwozie i tylko inaczej wyposażone wnętrze. Czy więc Volkswagen Caravelle to tylko inna wersja wyposażeniowa Multivana, czy może całkowicie inny model?

Volkswagen Caravelle: Wyjście awaryjne
Caravelle i Multivan to tak naprawdę ten sam model, który... nazywa się Transporter. To informacja dla tych, którzy mniej interesują się pojazdami użytkowymi. Na bazie bowiem tego jednego z najbardziej popularnych modeli użytkowych na Starym Kontynencie, z 60-letnią już tradycją, niemiecka marka oferuje także wersje osobowe. W tym przypadku Caravelle i Multivana. Obie różni niewiele - właściwie tylko wyposażenie oraz wykończenie wnętrza. No i oczywiście cena.

Stylistyka - bez polotu
4,89 m długości mówi nam sporo - mamy do czynienia z dużym autem dostawczym (choć są jeszcze więksi konkurenci), w tym przypadku tylko przerobionym na wersję osobową. Dodatkowo nieco ponad 1,9 m szerokości i 1,99 m wysokości sprawią, że Caravelle nie da się nie zauważyć na drodze. A jeśli komuś to jeszcze mało, to może poprosić o dodatkowe 40 cm, dzięki czemu złamana zostanie granica 5 metrów. Duże gabaryty zewnętrzne to oczywiście utrudnione manewry na drodze, zwłaszcza gdybyśmy chcieli np. udać się na rodzinne zakupy do jednego z hipermarketów. Absolutnie nie róbmy tego w godzinach, kiedy czyni to większość naszych rodaków i znalezienie dwóch wolnych obok siebie miejsc na parkingu graniczy z cudem.

Poza swoimi rozmiarami Caravelle praktycznie niczym nie zaskakuje. Typowy dostawczak, o pudełkowatej sylwetce, niczym niemal nie różniący się od Transportera czy Multivana. Do tego przednia część auta, która od ostatnich zmian w całej rodzinie T5 upodobniła się do nowych modeli z Wolfsburga. Przyznać jednak trzeba, że kupując tego typu auto, atrakcyjność jego sylwetki stoi na jednym z ostatnich miejsc na liście naszych wymagań.

Wnętrze - miejsca pod dostatkiem
Osoby, które często mają do czynienia z pojazdami dostawczymi, wiedzą, że czasami pojawiają się trudności z wejściem do ich wnętrza. Wysoki stopień powoduje, że czynność ta wymaga od nas pewnego wysiłku. W Caravelle takiego problemu mieć jednak nie będziemy, idealnie ustawiony stopień sprawia wręcz, że do wsiadania nie będzie nam potrzebny nawet pomocniczy uchwyt na przednim słupku. Wejście do tylnej części kabiny zapewniają nam przesuwne drzwi po prawej stronie. Jeśli byśmy chcieli sprawić sobie takie same również po lewej stronie, będzie nas to kosztować dodatkowe 3,1 tys. zł.

Warto w tym miejscu wspomnieć, że Caravelle można zamówić w kilkunastu wariantach osobowo-miejscowych. W zależności od naszych zapotrzebować mogą to być wersje 4-, 5-, 6-, 7-, 8-, a nawet 9-osobowe i dodatkowo w różnych konfiguracjach ustawień miejsc siedzących. Nasz testowy Caravelle, poza kierowcą, był w stanie pomieścić dodatkowo 7 pasażerów.

Niestety, aby dostać się do trzeciego rzędu siedzeń i tak będziemy musieli skorzystać z prawych drzwi, gdyż tylko siedzenie po tej stronie można złożyć i tym samym zapewnić wolną drogę do tylnej kanapy. Co do miejsca, to zarówno na obu przednich fotelach, jak i siedzeniach drugiego rzędu mamy go pod dostatkiem. Lepiej jednak, żeby na tylnej kanapie nie zasiadały wyjątkowo wysokie osoby, gdyż wówczas może im trochę braknąć miejsca na nogi.

I tu właśnie dochodzimy do sedna, czyli w czym Caravelle przegrywa z Multivanem. Wnętrze tego drugiego można zaaranżować na wiele różnych sposobów i co ważne, bez większego wysiłku. W Caravelle, poza możliwością złożenia samych oparć, praktycznie nic więcej nie zmienimy w układzie siedzeń. Praktycznie, gdyż istnieje możliwość całkowitego ich demontażu, jednak lepiej w pojedynkę się za to nie bierzmy. Już sam mechanizm mocowania kanap do podłogi jest dość skomplikowany, a do tego są one dość ciężkie i mało poręczne. Niemniej jednak, jeśli zajdzie taka konieczność, naszego Caravelle będziemy mogli, mimo pewnych kłopotów, przeistoczyć w typowego dostawczaka.

Fotele oraz tylne kanapy są na tyle wygodne, że nawet kilkugodzinna podróż nie będzie dokuczliwa. Pasażerowie siedzący z tyłu docenią także dwie listwy w podsufitce z umieszczonymi w nich lampkami oraz nawiewami i możliwością ich regulacji. Z przodu z kolei z pewnością spore wrażenie robi ogromna powierzchnia przedniej szyby, a kierowca powinien docenić obustronne podłokietniki. Co ciekawe, w wystroju wnętrza Caravelle znajdziemy o wiele więcej elementów typowych dla osobowych modeli Volkswagena, niż dla typowych dostawczaków. I co ważne, wykończenie wnętrza oraz użyte materiały są na wysokim poziomie, choć do poziomu Multivana wciąż wiele brakuje.

Mimo trzech rzędów siedzeń i praktycznie wystarczającej ilości miejsca w każdym z nich dla dorosłych osób wciąż do dyspozycji pozostaje olbrzymi bagażnik, w którym bez większych problemów zmieścimy pralkę czy lodówkę. O bagażu dla całej ósemki nawet na dwutygodniowy wyjazd nie wspominając. Jak wspomniano już, jeśli uda nam się wyjąć obie kanapy, wówczas możliwości transportowe są takie same jak typowo dostawczego Transportera. Nie można nie wspomnieć też o praktycznych i pojemnych schowkach, jakie oferuje Caravelle np. w drzwiach czy na desce rozdzielczej.

Jazda - wystarczające minimum
Znana z wielu modeli Volkswagena, jak i innych marek należących do tego niemieckiego koncernu, dwulitrowa, wysokoprężna jednostka TDI także jest wykorzystywana do napędu tego osobowego dostawczaka. 140 koni pracujących pod maską wydają się być optymalnym i chyba minimalnym stadem, które jest w stanie sprawnie rozpędzić ważącego prawie 1,8 tony mikrobusa. Bardzo ciekawe, jak sobie z tym radzą wersje 84- oraz 102-konne? Zanim wyruszymy w drogę, docenić powinniśmy wyciszenie silnika. Głośny klekot jednostek wysokoprężnych, przynajmniej w przypadku Volkswagena, to już chyba przeszłość.

140-konne Caravelle przyspiesza poprawnie w ruchu miejskim, jak i na trasie. Maksymalny moment obrotowy wynoszący 340 Nm zapewnia niezłe osiągi, a przynajmniej nie wymusza na kierowcy ciągłego sięgania do lewarka zmiany biegów. Większych zastrzeżeń nie mamy do pracy skrzyni biegów. Manualna (w ofercie jest dostępna także skrzynia DSG), sześciobiegowa działa precyzyjnie, a przełożenia są dobrane idealnie. Dodatkowo samo umiejscowienie dźwigni zmiany biegów - dość wysoko, niemal tuż przy samej kierownicy - sprawia, że nie trzeba jej specjalnie "szukać" i idealnie nadaje się do szybkiej zmiany przełożenia.

Komfortowy wewnątrz Caravelle ma również komfortowo zestrojone zawieszenie. To bardzo dobre rozwiązanie, bo dzięki temu jazda po naszych dziurawych drogach nie wymusza na kierowcy posiadania umiejętności slalomisty. Mimo to auto raczej pewnie pokonuje także bardziej kręte odcinki dróg, choć w takim terenie lepiej ostrożnie obchodzić się z pedałem gazu. Tym bardziej, że przez wspomniane już świetne wyciszenie nie czuć narastającej szybko prędkości.

To, czym zaskoczy, i to pozytywnie, wielu ta wersja Volkswagena Caravelle, będzie uzyskiwane spalanie. Przy spokojnej jeździe, nieznacznie przekraczając dozwolone prędkości, na trasie auto spalało średnio 6,6 l/100 km. W mieście rezultat dziesięciolitrowy jest jak najbardziej do przyjęcia. Przy 80-litrowym baku paliwa staniemy się bardzo rzadkim gościem na stacjach benzynowych.

Podsumowanie - nie każdy potrzebuje apartamenty
Takiej ilości przestrzeni nie dostaniemy w żadnej typowej "osobówce". Jeśli dodamy do tego wysoki poziom komfortu, więcej niż przyzwoite wyposażenie oraz nie najgorsze właściwości jezdne i osiągi, a przy tym w razie potrzeby olbrzymie możliwości transportowe i do tego rozsądnie skalkulowaną cenę (ceny Caravelle z tym silnikiem zaczynają się od nieco ponad 136 tys. zł), to otrzymamy auto niemal idealne. Niemal, bo poruszanie się na co dzień w ruchu miejskim prawie 5-metrowym kolosem do przyjemności raczej nie będzie należeć.

A że jest trochę mniej luksusowo niż w Multivanie? No cóż, poza tym, że w kieszeni zostaje ponad 20 tys. zł, to przecież nie każdy od razu musi mieszkać w apartamentowcach.

Sprawdź dostępne konfiguracje:

Volkswagen Transporter
Volkswagen Transporter
Cena podstawowa już od: 101 352 PLN brutto
Dostępne nadwozia: furgon-4dr. minibus-4dr. mixt-4dr. rama-2dr.

Podobne wiadomości:

Volkswagen Gira - przyszłość podróży

Volkswagen Gira - przyszłość podróży

Technika 2016-11-30

VW Arteon następcą CC

VW Arteon następcą CC

Aktualności 2016-11-28

Komentuj:

~Kamil 2016-09-23

pirates ale rada stoisz na deszczu i pakujesz zakupy hm . Moja rada to parkować przodem. Wrocic z zakupów podnieść klape zapakować zakupy.

~remek 2011-01-15

Witam! co do spalania też się nie zgadzam, wcale nie można wierzyć temu komputerowi do końca, Moje spalanie średnie wynosi w granicach 10-11l 177ps.

~otto 2010-09-02

Mam wrażenie, że autor trochę przesadza z tymi wymiarami. Od kilku lat jeżdzę amerykańskim vanem o wymiarach nieco większych od transportera i bynajmniej ani razu nie zrezygnowałem z zakupów w markecie. Odsuwane drzwi w duzym stopniu potrafią zrekompensować nieco wiekszą szerokość auta, a wysoka pozycja za kierownicą i duże szyby sprawiają, że widać więcej. Oczywiście takim autem nie pojedziemy tak szybko jak osobówką i to nie tylko ze względu na silnik, ale przy odrobinie wprawy można je spokojnie uzytkować nawet w dużym mieście. Natomiast przestrzeń w środku jest nieoceniona.

~pirates69 2010-09-02

Nie zgodzę się z nazwą "kolos". To jest jedno z najmniejszych autek z tego segmentu. Parkowanie pod marketem czy na mieście to pestka, jest troszkę dłuższe od normalnego samochodu. Widoczność, tył i przód - extra. Prowadząc go nie czuć, że jedziemy większym autem. Nawet moja żona to potwiedza. Mam także Toyotę i powiem, że Transporter ma mniejszą średnicę zawracania, co oznacza, że łatwo się można wkręcić w każdą dziurę na parkingu. Parkowanie pod marketem (tak samo osobówką), dobra rada, wypuść pasażerów i wjedź tyłem bilsko obok samochodu, który zaparkowany jest przodem na miejscu parkingowym. Oczywiście gdy nie ma tam z tej strony np.: fotelika dla dziecka. Czemu tyłem? Bo wracając z zakupów w deszczowy lub śnieżny dzień wchodzisz do samochodu i ruszasz do przodu. Nie musisz przecierać lusterek, żeby cokolwiek widzieć przy cofaniu. Spalanie 6,6l/100km to brednie, które pokazuje komputer albo dane katalogowe. Moją T5 zrobiłem już 260 tys.km. nie udało mi sie zejść poniżej 8l/100km (jazda na autostradzie przy włączonym tempomacie na 110 km/h, noc), Prawda jest taka - 10l/100km, cykl mieszany miasto / poza zabudowanym. Pozdrawiam ... Krzysztof.

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport