mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Volkswagen Eos: Taki Golf Cabrio ale z twardym dachem

Volkswagen Eos: Taki Golf Cabrio ale z twardym dachem

Początek jesieni rozpieścił nas pogodą, jakiej na próżno oczekiwaliśmy przez większą część tego lata, dlatego też postanowiliśmy przywitać wyjątkowo tę porę roku w aucie typowo letnim. Znaczy się w kabriolecie. Na wszelki wypadek jednak, ponieważ w każdym momencie spodziewaliśmy się deszczów i gwałtownego ochłodzenia, postawiliśmy na tzw. "całoroczne cabrio", czyli takie z twardym dachem. Nasz wybór padł na Volkswagena Eosa.

Volkswagen Eos: Taki Golf Cabrio ale z twardym dachem
Volkswagen Eos to przedstawiciel kompaktowych modeli typu coupe-cabrio, czyli kabrioletów z twardym dachem. Segment ten, choć stosunkowo młody, ma rację bytu, choćby z tego względu, że takimi autami możemy poruszać się bez względu na aurę za oknem. Oczywiście nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie przy minusowych temperaturach składał dachu, ale pod zamkniętym hard-topem czujemy się niemal jak w każdym innym aucie. Przynależność do segmentu każe postawić pytanie, czy takie auto jak Eos ma sens, w końcu w ofercie Volkswagena znajdziemy także Golfa Cabrio.

Aby różnica pomiędzy Eosem a Golfem z otwieranym dachem nie sprowadzała się tylko i wyłącznie do materiału, z jakiego wykonany jest dach, projektanci z Wolfsburga postanowili nieco wyróżnić stylistycznie Eosa. Dlatego też atrapa chłodnicy ma w tym modelu trzy chromowane listwy (Golf Cabrio dwie), nieco inny jest także kształt reflektorów oraz tylnych świateł. Ze względu na konieczność pomieszczenia innych rodzajów dachu Eos ma dłuższą klapę bagażnika. Niemniej jednak, już pierwszy rzut na Eosa jednoznacznie wskazuje nam, z jaką marką mamy do czynienia.

Konstrukcja dachu i cała procedura jego składania i rozkładania potwierdzają mistrzowskie podejście do tematu przez niemieckich inżynierów. I nie chodzi tu już o jego pięć głównych elementów i niemal 400 części, w tym osiem silników hydraulicznych, ale właśnie o samo przeobrażanie Eosa z coupe w cabrio i na odwrót. Trwa to 25 sekund i w tym czasie Eos musi stać cierpliwie w miejscu. Cierpliwi musimy być także i my, ponieważ przez cały ten czas musimy trzymać podniesioną maleńką dźwigienkę, chyba że dokupimy system bezkluczykowego dostępu za kwotę 1.880 zł. Wówczas możemy z zewnątrz podziwiać, jak poszczególne części dachu w odpowiednim momencie unoszą się do góry i opadają, mijając się dosłownie o milimetry. A i jeśli podczas tego procesu, któraś z części dachu mogłaby zahaczyć o jakiś znajdujący się w pobliżu auta przedmiot, wówczas czujniki w porę wstrzymają tę procedurę. Twardy dach Eosa ma jeszcze jedną godną uwagi zaletę. Szklany panel. Można oczywiście rzec, że to już lekka przesada w kabriolecie, jednak dzięki temu nawet zimą czy przy padającym deszczu mamy namiastkę podróży pod gołym niebem.

Z twardym dachem wiążą się jednak pewne niedogodności. Musi się on gdzieś pomieścić, jeśli chcemy korzystać z uroków jazdy z głową w chmurach. Dlatego też możliwości transportowe są w tym aucie mocno ograniczone. Przy złożonym dachu mamy do naszej dyspozycji jeszcze całkiem rozsądną wielkość 380 litrów. Jednak obecna tam półeczka znacznie utrudnia rozlokowanie toreb (musi ona być dokładnie zaczepiona, inaczej nie rozpocznie się procedura otwierania dachu). A jeśli posiadamy jeszcze na wyposażeniu windshota (osłona, która ma odpowiednio regulować przepływ powietrza), to już robi się mało ciekawie. Dramatycznie z ilością miejsca jest przy rozłożonym dachu. 205 litrów pojemności sprawia, że często będziemy zmuszeni korzystać z tylnej kanapy jako dodatkowej części bagażowej.

Tylna kanapa na szczęście nie jest aż taka mała, zmieści się tam nawet dwójka dorosłych pasażerów. Oczywiście o ich problemach z miejscem na nogi i głową przy zamkniętym dachu nie trzeba chyba wspominać. Dość trudny jest także dostęp do tych siedzeń, dlatego, jeśli będziemy poruszać się w wersji cabrio, zdecydowanie lepiej, żebyśmy wpierw złożyli dach. Oprócz łatwiejszego wsiadania czy lokowania naszych dzieci, będziemy po raz kolejny mogli podziwiać przyjemną dla oka procedurę składania dachu.

Nie będziemy za to narzekać na ilość miejsca na przednich fotelach. Jest tak, jak w każdym typowym przedstawicielu segmentu kompaktów. Nieco niższa linia dachu odrobinę utrudni nam wsiadanie, dlatego tu też w miarę możliwości wpierw schowajmy dach, a dopiero potem zajmujmy miejsce za kierownicą. Wnętrze ponadto jest praktyczne ze sporą liczbą schowków i półeczek, bardzo solidnie wykonane, a wykończenie to niemal wierna kopia Golfa. Niemal, bowiem jak i w przypadku wyglądu zewnętrznego, znajdziemy tu bez problemu kilka różnic, wśród których na pierwszy plan wysuwają się metalizowane elementy dekoracyjne. Co ciekawe, Eos oferuje tylko jeden poziom wyposażenia. Bardziej indywidualny charakter możemy uzyskać tylko za pomocą wyposażenia dodatkowego, którego lista liczy ponad 50 pozycji, w tym liczne pakiety.

Frajdę jazdy tym kabrioletem mamy już zapewnioną samą z siebie. Kto miał okazję jeździć z otwartym dachem, wie o czym mowa. Niemniej ważny wpływ na ogólną ocenę jazdy autem ma jednak jego serce, czyli to, co znajduje się pod przednią maską. A w przypadku naszego testowego egzemplarza odpowiedzialność ta spoczywała na barkach 1,4-litrowej jednostki TSI, która dysponuje mocą 160 KM. Już samo spojrzenie do cenników Eosa przekonuje nas, że mamy do czynienia z opcją rozsądną, która powinna zadowolić różne gusta. Na tych, którzy oczekują od auta maksymalnych osiągów, czeka 210-konny silnik. Z kolei, jeśli moc i czas sprintu do setki są dla nas mało istotne, wówczas spokojne powinniśmy zadowolić się tą samą jednostką, ale o mocy 122 KM. A w odwodzie mamy jeszcze 140-konnego diesla...

Ten stosunkowo nowy wciąż silnik to przykład downsizingu w wykonaniu Volkswagena. Ze stosunkowo niewielkiej pojemności udało się osiągnąć całkiem pokaźną moc, która jeszcze jakiś czas temu była zarezerwowana dla motorów o pojemności od dwóch litrów wzwyż. Poza samą liczbą koni, a także maksymalnym momentem obrotowym, wynoszącym 320 Nm, ważne są także zakresy obrotów, w których te wartości są osiągane. Maksymalny moment jest już dostępny od 1.500 aż do 4.500 obr/min. Maksymalna moc zaś jest osiągana przy 5.800 obr/min. Efekt? Eos chętnie reaguje na każdorazowe naciśnięcie pedału przyspieszenia, bez ociągania zrywa się do szybszej jazdy i to przy różnych prędkościach. Taki przebieg krzywej momentu obrotowego nie będzie nas zmuszał także do częstszego sięgania do lewarka zmiany biegów.

Przyjemność jazdy kabrioletem często jest ograniczona z powodu nadmiernego szumu, jaki powoduje wpadające do kabiny powietrze. Dlatego też przy tego typu aucie jazdą powinniśmy się raczej delektować, niż gnać prosto do celu. W Eosie-cabrio nie będzie z tym żadnego problemu w ruchu miejskim. Poza miastem powinniśmy osłonić się za pomocą szyb w drzwiach i opcjonalnym windshotem. Można spokojnie wówczas rozmawiać czy słuchać nawet niezbyt głośno nastawionej muzyki. Jeśli zaś rozpędzimy się do prędkości autostradowych, to poczujemy namiastkę huraganowego wiatru.

Bardzo poprawnie ustawiono w Eosie zawieszenie. Jak w większości Volkswagenów, należy raczej do grupy utwardzonych, lecz nie zapomniano całkowicie o komforcie resorowania. Eos pewnie czuje się również na bardziej krętych drogach, co można przypisać także precyzyjnemu układowi kierowniczemu, a o kierowcę zadbają wówczas sportowe fotele z bardzo dobrym trzymaniem bocznym.

Wspomniany już brak możliwości wyboru wariantu wyposażeniowego ułatwi nam trochę decyzje zakupowe, ale z drugiej strony nie będziemy mogli na przykład zaoszczędzić, kupując podstawową odmianę. A tak, to za testowaną przez nas wersję ze 160-konnym TSI zapłacimy już na starcie prawie 108 tys. zł (za najtańszego Eosa - niecałe 100 tys.). Inna sprawa, że na liście wyposażenia znajdziemy wiele pozycji, którego w świecie kompaktów należą do rzadkości, bądź trzeba za nie ekstra dopłacić.

Volkswagen Eos, jak i wszystkie auta typu coupe-cabrio, to propozycja dla ludzi lubiących odrobinę szaleństwa, ale którzy nie pozbywają się na dłużej zdrowego rozsądku. W końcu takim modelem można spokojnie poruszać się i w najmroźniejsze dni. Dlatego też Eos nie musi się obawiać, że powrót na rynek Golfa Cabrio spowoduje wycofanie tego modelu ze sprzedaży. Gdybym miał wybierać spośród tych dwóch aut, to, ze względu na swój wrodzony pragmatyzm, postawiłbym zdecydowanie na Eosa.

Podobne wiadomości:

Volkswagen Gira - przyszłość podróży

Volkswagen Gira - przyszłość podróży

Technika 2016-11-30

VW Arteon następcą CC

VW Arteon następcą CC

Aktualności 2016-11-28

Komentuj:

Brak komentarzy! Wypowiedz się, jako pierwszy!

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport