mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Volkswagen XL1 - jeździliśmy autem spalającym poniżej 1 l/100 km

Volkswagen XL1 - jeździliśmy autem spalającym poniżej 1 l/100 km

Niska masa własna, niemalże brak oporów powietrza, układ hybrydowy z dwucylindrową jednostką wysokoprężną - oto recepta Volkswagena na auto o rewolucyjnie niskim spalaniu. Jako jedni z pierwszych sprawdziliśmy, jak dane producenta mają się do rzeczywistości.

Volkswagen XL1 - jeździliśmy autem spalającym poniżej 1 l/100 km

Volkswagen XL1 nie świetnymi wynikami spalania zwraca jednak uwagę. Choć, gdyby miał wytatuowane gdzieś na swojej karoserii, ile paliwa zużywa w realnym świecie, zyskałby szacunek większości kierowców. Tym, co przyciąga jednak uwagę innych - i to bez wyjątku - od najmłodszych do najstarszych - bardziej niż sportowe modele jest jego stylistyka. XL1 wygląda trochę jak połączenie bolidu wyścigowego z autem drugiej połowy XXI w. Można przypuszczać, że mamy do czynienia z autem koncepcyjnym, które ktoś przez pomyłkę wypuścił z hal wystawowych na drogę.

Volkswagen XL1 ma jednak homologację drogową, choć od typowych aut różni się wieloma elementami. Przód jeszcze wygląda "normalnie", choć wąska linia reflektorów z poprowadzonymi poniżej kierunkowskazami i brak typowej osłony chłodnicy także robią stosowne wrażenie (dla wyjaśnienia, powietrze do chłodzenia silnika wpada do wnętrza poprzez eletrycznie regulowane lamele w dolnej części przodu). Tył auta jest już całkowicie kosmiczny. Tylne koła zostały zabudowane, by uniknąć jakichkolwiek zawirowań powietrza. Brak tylnej szyby mocno utrudnia jazdę (o tym za chwilę). A masywnie wyglądają pokrywa bagażnika jest przecięta czerwonym pasem LED-ów, w którym znalazły się wszystkie niezbędne do jazdy światła. Całość kończy dyfuzor. Jeśli dodamy do tego brak lusterek bocznych, które zostały zastąpione przez małe kamerki, i otwierająca się do góry para drzwi, to efekt jest murowany. Gwarantuję, że na żywo XL1 wygląda równie, jeśli nie bardziej efektownie.

Choć nie wygląda, Volkswagen XL1 ma wymiary zewnętrzne porównywalne do modeli z segmentu B. Od Polo jest krótszy tylko o 8,3 cm i węższy o niecałe 3 cm. Natomiast niski wzrost jest typowy dla supersportowych modeli. Do tego całkowicie podporządkowana aerodynamice sylwetka (dla której inspiracją był delfin), czego efektem jest współczynnik oporu powietrza o wartości poniżej 0,19. Oczywiście nie byłoby to możliwe bez wąskich opon (przód 115/80 R15, tył 145/55 R16), dodatkowych spojlerów i przetłoczeń tak ukształtowanych, by odpowiednio kierować strumień powietrza.


Poza nieziemskim wyglądem, XL1 wyróżnia się również niewielką masą. Niecałe 800 kg to zasługa lekkich, choć, jak zapewniają Niemcy, wytrzymałych materiałów. Najwięcej ważą układ napędowy wraz z baterią (227 kg) oraz nadwozie typu monocoque z drzwiami (230 kg), wykonane z tworzywa sztucznego wzmocnionego włóknami węglowymi (CFK). Oszczędności na wadze widać na każdym kroku - specjalne, cienkie szkło przedniej szyby, boczne z poliwęglanu, do minimum zredukowana ilość użytej stali i stopów żelaza, ceramiczne tarcze. Do tego w kabinie zrezygnowano m.in. z elektrycznie sterowanych szyb (jest korbka) czy układu wspomagania kierownicy. Każdy kilogram jest ważny.

Nie tylko dlatego wnętrzu XL1 daleko do funkcjonalności, z jakiej słyną modele z dużym 'W' na masce czy grillu. Choć drzwi otwierają się do środka, nisko umieszczony fotel, jak to w sportowych autach, zmusza nas do pewnego wysiłku przy wsiadaniu. Fotel kierowcy reguluje się tylko w dwóch płaszczyznach, a kierownica tylko wzdłuż. Przesunięty nieco do tyłu fotel pasażera (po to, by był w najszerszym miejscu nadwozia) nie ma już możliwości regulacji położenia. XL1 nie ma bagażnika. Jest niewielkich rozmiarów schowek za fotelem kierowcy, jest też 140-litrowa wnęka pod tylną klapą. Standardowo jest to jednak miejsce na ładowarkę i dopiero po jej wyjęciu możemy zmieścić tam średniej wielkości walizkę. Pamiętać jednak należy, że od umieszczonego z tyłu silnika ten bagażnik dzieli zaledwie kilka centymetrów i szybko potrafi się tam nagrzać, więc jeśli chcielibyśmy przewieźć np. lody, to moglibyśmy się bardzo zdziwić po dotarciu do domu.

Największego przyzwyczajenia, podczas jazdy Volkswagenem XL1, od kierowcy wymaga jednak brak zewnętrznych lusterek i zastąpienie ich niewielkimi kamerkami. Wyświetlacze tych kamer znalazły się na drzwiach, dlatego nasz wzrok musi wędrować nieco niżej, niż gdybyśmy spoglądali na standardowe lusterka. Obraz jest wyraźny i obejmuje większą przestrzeń z boku i za pojazdem. Jeździliśmy za dnia i przy ładnej pogodzie i zastanawiamy się, jaka byłaby widoczność np. nocą bądź podczas deszczu. XL1 nie ma tylnej szyby, nie ma też kamery cofania. Dlatego podczas cofania musimy zwiększyć naszą czujność i polegać jedynie na czujnikach parkowania.

 

Jazda do przodu, mimo wszystkich powyższych "udziwnień", jakie znaleźliśmy w tym Volkswagenie, nie przysparza żadnych kłopotów. Już po kilku chwilach czujemy się pewnie i nie boimy się wykonać manewru wyprzedzania, polegając jedynie na widoku z bocznych kamerek. Układ kierowniczy działa dość ciężko, ale ruchy kierownicą szybko przekładają się na reakcje pojazdu. Zawieszenie do najbardziej komfortowych nie należy - Volkswagen starał się tu znaleźć kompromis, ale większe nierówności lepiej omijać bądź najeżdżać na nie z dużo niższą prędkością.

Volkswagen XL1 nie jest sprinterem, jego głównym zadaniem była walka o każdy litr paliwa. Do napędu tego nietypowego pojazdu posłużył nietypowy układ napędowy. XL1 jest bowiem hybrydą, w której współpracują ze sobą silnik Diesla i motor elektryczny. Co ciekawe, jednostka wysokoprężna powstała po "przecięciu na pół" silnika 1.6 TDI. Ma dwa cylindry, 800 cm3 pojemności i dysponuje mocą 48 KM. Elektryk dokłada do tego jeszcze 27 KM, a cały układ w maksymalnym momencie dysponuje mocą 69 KM i momentem obrotowym na poziomie 140 Nm. Na miasto wystarcza. Do setki XL1 przyspiesza w około 12 sekund.

W ruchu miejskim docenimy możliwość jazdy wyłącznie na prąd. I tu Volkswagen wcale nie traci nic na dynamice. Po załączeniu przycisku na desce rozdzielczej silnik TDI trafia na ławkę rezerwowych, ale jest w każdej chwili gotowy powrócić momentalnie do gry. Przy kick downie oba silniki pracują razem, ale po zmniejszeniu nacisku na pedał przyspieszenia ponownie diesel zostaje uśpiony. Dodajmy, że XL1 jest w stanie rozpędzić się do prędkości 160 km/h, a w trybie elektrycznym nawet do 120 km/h. Nie emitując żadnych zanieczyszczeń, pokonamy dystans do 50 km.

Oczywiście będzie to zależało od stylu naszej jazdy, a nawet od użycia klimatyzacji. Aby osiągnąć zakładane przez Volkswagena spalanie na poziomie 0,9 l/100 km, niezbędne będą pewne wyrzeczenia. Podczas całodniowej jazdy po wrocławskich ulicach, przekonaliśmy się jednak, że zejście poniżej litra jest jak najbardziej możliwe. Pierwsze kilometry, przy w pełni naładowanym silniku elektrycznym, pokonaliśmy nawet z zerowym zużyciem oleju napędowego. Po ok. 100 kilometrach na komputerze pokładowym widniał wynik 0,9 l/100 km. Nie liczmy naturalnie na taki wynik, gdy wyruszymy w trasę. Jazda ze stałą prędkością spowoduje, że silnik elektryczny nie będzie miał kiedy się doładować, ale i tak zużycie na poziomie 2, góra 3 l/100 km to wynik fenomenalny.

Volkswagen XL1 to technologiczny majstersztyk. I po to właśnie powstał, by zademonstrować światu, że Volkswagen jest w stanie tworzyć superoszczędne auta. Niestety, nawet jeśli dla ochrony środowiska byłbyś w stanie wydać 111 tys. euro, to już za późno. Powstało zaledwie 250 egzemplarzy tego modelu, z czego 200 trafiło do sprzedaży. Rozeszły się na pniu. Volkswagen nie planuje jednak wyprodukować kolejnych sztuk, jedynie innowacyjne rozwiązania zastosować w swoich wielkoseryjnych modelach. A szkoda, bo rzadko miewamy okazję, by jeździć autem, które wzbudzało tyle pozytywnych emocji na drodze.

Podobne wiadomości:

Volkswagen Gira - przyszłość podróży

Volkswagen Gira - przyszłość podróży

Technika 2016-11-30

VW Arteon następcą CC

VW Arteon następcą CC

Aktualności 2016-11-28

Komentuj:

~rolnik 2015-05-14

typowa popisówa i nic z tego nie wyniknie, nikt nie będzie robił aut które tak mało spalają bo im się to po prostu nie będzie opłacać...

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport