mojeauto.pl > motogazeta > Testy samochodów > Volvo S40: Konserwatysta w superlidze

Volvo S40: Konserwatysta w superlidze

Najnowocześniejsza technologia, bardzo często towarzysząca jej atrakcyjna stylistyka oraz bardzo bogate wyposażenie to najważniejsze elementy, które charakteryzują najdroższe limuzyny z segmentu premium. W dzisiejszym teście Volvo S40, a więc również przedstawiciel tego segmentu, w którym jednak trudno doszukiwać się powyższych cech.

Volvo S40: Konserwatysta w superlidze
Duży wpływ na taki stan rzeczy z pewnością ma fakt, że Volvo S40 dostępne jest na rynku już od ponad ośmiu lat i to w niemalże niezmienionej formie. Co ważne, sylwetka auta wcale jakoś drastycznie się nie zestarzała. Klasyczne linie sedana, z wyraźnie wyodrębnionymi trzema bryłami, mogą przypaść do gustu zwłaszcza tym, którzy poszukują elegancji, jednak niekoniecznie idącej w parze z ekstrawagancją. Dla nich ważne może być także i to, że S40 to taka miniaturka S80, a więc już limuzyny "pełną gębą".

Upływ czasu po modelu S40 widać dopiero po detalach. Rzadkością są dziś samochody tej klasy i w tej cenie bez tylnych świateł w technologii LED, a także do jazdy dziennej (te dostaniemy za dopłatą prawie tysiąca złotych). Ekstra kosztować nas będą również ksenony, a nawet światła przeciwmgielne. Jak widać szwedzki producent albo nie zauważył, gdzie już poszła konkurencja, albo całkowicie nie zwraca na to najmniejszej uwagi.

O ile po klasycznej linii nadwozia może aż tak bardzo nie widać minionych lat, to już gorzej jest po zajęciu miejsca wewnątrz S40. Kabina kompaktowego Volvo jest ponadto niezwykle skromna, a nawet można rzec, że prosta. Pierwsze wrażenie jest mało pozytywne, dominujące szare połacie plastiku przytłaczają swoją powierzchnią. Nic ciekawego nie znajdziemy w zegarach, duże koło kierownicy jest... za duże, choć dobrze leży w dłoniach, a wyświetlacz systemu audio, jak i zresztą cała deska rozdzielcza, to co najwyżej lata dziewięćdziesiąte ubiegłego stulecia. Jedyną oznaką tego, że jesteśmy jednak w XXI wieku, jest pomysłowa, płaska konsola środkowa, za którą mamy całkiem spory schowek.


Owszem, można bronić Volvo S40, tłumacząc się wyśmienitą ergonomią i prostotą obsługi. Gdyby jednak nasze Volvo posiadało choćby połowę funkcjonalności, jakie oferują np. niemieccy rywale, wówczas siłą rzeczy centrum zarządzania byłoby dużo bardziej skomplikowane. Wygodnie? I owszem, choć nieco ciasnawo, to jednak przednie fotele zapewniają naprawdę bardzo komfortowe warunki podróży, nawet na długich trasach. Nieco gorzej będzie na tylnej kanapie, gdzie przy wysokim kierowcy robi się dramatycznie mało miejsca na nogi. Do tego średniej wielkości, nieco tylko ponad 400-litrowy bagażnik. A że całość dobrze, a nawet bardzo dobrze wykończona, że podczas jazdy po wertepach nie będziemy narzekać na trzaski czy inne zgrzyty? Wszystko się zgadza, jednak od auta z segmentu premium oczekuje się czegoś innego, czegoś, dzięki czemu poczujemy się jak w innym świecie. W Volvo S40 tego innego świata nie czuć prawie w ogóle. I wrażenia tego nie zmieni nawet jasna, materiałowa i przede wszystkim ładnie wyglądająca tapicerka.

Szwedzki minimalizm znajdziemy także i na liście wyposażenia Volvo S40, szczególnie tego standardowego. No, może poza elementami, mającymi zapewnić jak najwyższy poziom bezpieczeństwa. Tu Volvo bryluje, oferując m.in. sześć poduszek powietrznych, systemy chroniące nas w razie uderzenia bocznego lub w tył auta (przed urazami kręgów szyjnych) czy ESP z kontrolą trakcji (w języku Volvo - DSTC). Na próżno jednak szukać czujników cofania, nawigacji, a system audio pozwoli nam odtwarzać muzykę tylko z płyt CD, o plikach MP3 czy złączu USB nie wspominając. Marnym pocieszeniem jest fakt, że sporo z tych przydatnych w codziennym użytku elementów możemy sobie dokupić. W ten oto sposób cenę Volvo S40 bardzo szybko byśmy wywindowali mocno do góry.

Wiekową konstrukcję ma także układ zawieszenia najmniejszego sedana w rodzinie Volvo. Większość podzespołów jest taka sama, jaką znajdziemy w Fordzie Focusie, tyle że drugiej generacji. Wbrew pozorom nie jest to wcale jakaś tragiczna wiadomość dla tych, którzy rozważają zakup tego modelu. Słynący ze świetnych właściwości jezdnych Focus, to bowiem bardzo dobra rekomendacja. Wprawdzie Volvo S40 nie połyka tak szybko i precyzyjnie zakrętów jak czyni to kompaktowy Ford, jednak przy rozsądnych prędkościach jest niezwykle stabilne i pewnie się prowadzi. A przy tym, nawet jeśli uda nam się wyprowadzić go z równowagi, bardzo szybko do akcji wkraczają "pomagacze" i ponownie na pokładzie powraca poczucie bezpieczeństwa. Sztywno zestrojone zawieszenie niezwykle komfortowo pozwala pokonać jednak wszelkie nierówności naszych dróg. Do tego pracuje cicho, zapewniając niemal cały czas maksymalny komfort jazdy.

Mimo zachęcającego układu jezdnego "S-czterdziestka" nie jest autem stworzonym do szybkiej jazdy. Dlatego też możemy rozważyć wybór wersji z najsłabszą jednostką wysokoprężną. 115-koni mechanicznych mistrza sprintu z posiadacza takiego Volvo nie uczyni, jednak wątpliwe, by taka osoba w ogóle myślała o takim wyróżnieniu. A przy tym, jeśli nie będzie kompletu na pokładzie, a bagażnik nie będzie wypełniony po brzegi, auto będzie dość żwawo przyspieszać. W końcu 11,4-sek. czas do setki nie jest żadnym wstydem.

Całkiem spory moment obrotowy (270 Nm) jest dostępny w dość typowym zakresie obrotów (1750-2500) i tak też zachowuje się Volvo S40. Z elastycznością silnika jest na tyle dobrze, iż miejska jazda bądź podróż mocno zatłoczoną drogą krajową wcale nie musi oznaczać ciągłego trzymania prawej dłoni na lewarku zmiany biegów. A jeśli już będziemy zmuszeni do zmiany przełożenia, to docenimy pracę sześciostopniowej skrzyni manualnej. Biegi załączają się precyzyjnie z leciutkim tylko oporem.

1,6-litrowy motor pracuje równie cichutko jak wspomniany wcześniej układ zawieszenia. Tylko przez pierwsze minuty odczuwamy wyraźnie, z jakim rodzajem silnika mamy do czynienia. Później o pomyłkę nie trudno. Ważne, że podczas podróży nawet niemiecką autostradą spokojna rozmowa z pasażerami jest jak najbardziej możliwa.

Od bardzo dobrych po umiarkowane - tak można określić uzyskane przez nas wyniki spalania podczas naszego testu. Volvo S40, w zależności od temperamentu osoby kierującej, w mieście zużywało od nieco ponad sześciu litrów do 7,3 l/100 km. W trasie przy odrobinie naszego wysiłku możemy pokusić się o zejście poniżej granicy pięciu litrów, choć bardziej miarodajny wydaje się wynik o 0,2 l/100 km powyżej tej bariery.

Niecałe 86 tys. złotych za kompaktowego przedstawiciela segmentu premium wydaje się być kwotą do zaakceptowania. Tyle, że w przypadku Volvo S40 w podstawowej wersji wyposażeniowej Kinetic mówienie o segmencie premium jest trochę na wyrost. Już choćby samo doposażenie do poziomu, jaki oferuje konkurencja spowoduje, że cena spokojnie może przekroczyć 100 tys. zł. A cały czas będziemy mieć do czynienia z autem już o przestarzałej konstrukcji i z mało atrakcyjnym designem. Jak pokazuje jednak życie, jest trochę ludzi (i to wcale niemało), dla których nie liczy się powierzchowność, a klasyczna elegancja i wysoki poziom bezpieczeństwa. W tym Volvo S40 jest niezwykle mocne. Ciekawe tylko, w jakim kierunku pójdzie szwedzka marka z jego następcą.
Zobacz koniecznie: Wszystko o Volvo S40 Wszystko o Volvo
Tematy w artykule: Volvo Volvo S40

Podobne wiadomości:

Concierge zatankuje i umyje Volvo

Concierge zatankuje i umyje Volvo

Aktualności 2016-11-21

Autonomiczna ciężarówka i 50 tys. puszek Budweisera

Autonomiczna ciężarówka i 50 tys. puszek...

Ciężarówki i Autobusy 2016-10-27

Komentuj:

~Jules 2012-02-14

@olek mniejsze modele jak S40, C30 Czy V50 są dobre jako drugi samochód i dla właścicieli XC60 S80 itp napewno służą jako miejskie samochody, a dodatkowo mają gwarancję jakości znaną z większych modeli tej marki

kosmoss 2012-01-11

Sors nie pod tym postem dodałem poprzedni wpis :) Czy to zabytki ? Sprzedaż mają ciągle nienajgorszą.

kosmoss 2012-01-11

S40 teraz od Volvo w fajnej limitowanej ofercie. Do wyboru jedna z trzech limitowanych edycji Volvo S40 lub kombi Volvo V50: Sport Plus, Business Plus lub Comfort.

~olek 2012-01-10

Dla mnie C30, S50 i V50 to nie są prawdziwe Volvo. Wiem, że to marka premium i tak dalej, ale dla mnie prawdziwe Volvo to od S60 w górę... Tam widać jakość i technikę. Oczywiście te nie są złe, ale to jeszcze nie to.

~bart 2012-01-09

Powiedzcie mi prosze, w jakim samochodzie nawigacja jest w standardzie? Jedzilem 3 lata sluzbowa volvetka kombi 1,6D i mam bardzo mile wspomnienia. Wprawdzie bagaznik byl troche maly i silnik slablo ciagnal, ale przejechalem 190.000 km i nic sie nie zepsulo a ponad to mialem wielka przyjemnosc z jazdy. pozdrawiam

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Prześlij zdjęcie i zagraj o jedną z 30 nagród
Konkurs na 25-lecie magazynu "auto motor i sport". Zrób sobie zdjęcie z jubileuszowym wydaniem magazynu i prześlij je do nas koszystając z formularza na stronie. Masz szansę na wygranie jednej z 30 nagród. Weź udział!
Wydania cyfrowe auto motor i sport Wydania cyfrowe auto motor i sport